Carl Gustav Jung – Psychologia Cienia i Ciemna Strona MOCY #1

„Nie jesteś prawdziwie dobry, jeśli nie wiesz, czym jest zło.” — Carl Gustav Jung

 

carl gustav jung cytaty o akceptacji

 

I to jest zdanie, które rozpieprza całą pop-psychologię na kawałki. Bo Jung nie mówi tu o moralności z katechizmu. Nie mówi o byciu „miłym”, „empatycznym”, „wrażliwym”. On mówi o mocy. Jeśli nie wiesz, czym jest zło — to nie jesteś dobry. Jesteś nieszkodliwy. A nieszkodliwość to nie cnota. To brak siły. Większość ludzi żyje w iluzji dobra, bo nigdy nie zajrzała do własnej piwnicy. Nigdy nie zobaczyła:

 

  • agresji
  • żądzy kontroli
  • chęci dominacji
  • impulsu zniszczenia

 

Więc co robią? Zakopują to głębiej. Przykrywają „pozytywnym myśleniem”. Udają, że tego nie ma. I wtedy — cień zaczyna rządzić zza pleców. Jung był bezlitosny w tej diagnozie: to, czego nie uświadamiasz, staje się twoim losem. Człowiek, który nie zna własnego zła:

 

  • nie panuje nad gniewem → wybucha
  • nie panuje nad agresją → tłumi ją albo wyładowuje bokiem
  • nie panuje nad potrzebą władzy → oddaje ją innym

 

I teraz uwaga, bo tu wchodzi sedno:

 

1.  Dobro nie polega na braku zła.
1. Dobro polega na posiadaniu zła pod kontrolą.

 

To dokładnie to, co robi wojownik, a nie baranek. Dlatego Jung pasuje do „ciemnej strony mocy” bardziej niż 90% coachów rozwoju osobistego. Bo on mówi: Najpierw poznaj potwora. Potem naucz się go trzymać na łańcuchu i spuszczać, kiedy trzeba.
I tu dorzucę cytat, który idealnie się z tym skleja — Friedrich Nietzsche: „Ten, kto walczy z potworami, niech uważa, by sam nie stał się potworem. A gdy długo patrzysz w otchłań, otchłań patrzy również w ciebie.”

 

Większość ludzi czyta to zdanie jak ostrzeżenie. A ja ci powiem: to jest instrukcja obsługi. Bo jeśli boisz się spojrzeć w otchłań —to znaczy, że już ona tobą rządzi. Ciemna strona mocy nie jest problemem. Problemem jest nieświadoma ciemna strona mocy. Sith, który zna swoją wściekłość, jest groźny. Człowiek, który udaje, że jej nie ma — jest niebezpieczny. I dokładnie o tym mówi Jung. Nie o „byciu dobrym człowiekiem”. Tylko o byciu człowiekiem kompletnym. A kompletny człowiek to taki, który: zna swoje zło, akceptuje jego istnienie, decyduje, kiedy je uruchomić i decyduje, kiedy je powstrzymać

 

To jest prawdziwa moc. Nie jasna. Nie ciemna. Zintegrowana.

 

Carl Gustav Jung cytaty o akceptacji

 

 

„To, czemu stawiasz opór, trwa. To, co akceptujesz — możesz przekształcić.” — Carl Gustav Jung

 

I tu znowu — ludzie zanikają w interpretacji. Bo słyszą „akceptuj” i myślą: „aha, to mam się pogodzić”, „mam to polubić”, „mam sobie powiedzieć: taki już jestem”. Nie. Gówno prawda. Akceptacja u Junga nie ma nic wspólnego z kapitulacją. Akceptacja to moment, w którym przestajesz kłamać samemu sobie. Bo zobacz, jak działa opór. Im bardziej: walczysz ze swoim gniewem, wypierasz agresję, wstydzisz się ambicji, dominacji, potrzeby kontroli… tym bardziej to steruje tobą spod stołu.

 

Opór to jest:
„Nie, ja taki nie jestem”
„Ja nie mam takich myśli”
„Ja nie czuję nienawiści”

 

I wtedy ten cień robi się wredny. Zaczyna: wyciekać pasywno-agresywnie, wybuchać w złych momentach, sabotować decyzje, niszczyć relacje. Dlaczego? Bo to, czemu stawiasz opór, musi znaleźć ujście. Zawsze. I jak go nie kontrolujesz — to ono kontroluje ciebie. Jung mówi brutalnie jasno: nie masz władzy nad tym, czego nie uznasz za swoje. Akceptacja to jest moment, w którym mówisz: „Tak. Jest we mnie złość. Jest we mnie żądza dominacji. Jest we mnie gotowość do zniszczenia, jeśli zajdzie potrzeba.” I dopiero od tego momentu zaczyna się transformacja. Nie wcześniej. Bo nie da się przekształcić czegoś, co oficjalnie „nie istnieje”. To jest dokładnie jak z gościem, który mówi: „Nie mam problemu z alkoholem”, a chleje codziennie.
Dopóki opór trwa — problem rządzi. W momencie uznania — pojawia się dźwignia.

 

Carl Rogers mówi (tak, Rogers, nie tylko Jung): „Paradoks polega na tym, że kiedy akceptuję siebie takim, jakim jestem, wtedy mogę się zmienić.”

Ludzie lubią to zdanie, bo brzmi miło. Ale nie rozumieją, jakie ono jest kurewsko groźne. Bo ono mówi:
przestań udawać, przestań walczyć z samym sobą, przestań grać świętoszka.

 

Zobacz, jak to działa w „ciemnej stronie mocy”. Sith nie wypiera gniewu. On go zna. On go karmi. Ale — i tu jest różnica między amatorem a mistrzem — on nim kieruje.
Jasna strona mówi: „Nie czuj złości.” Ciemna strona mówi: „Czuj. Ale trzymaj ster.”
Bo akceptacja bez kontroli to chaos, a kontrola bez akceptacji to represja. Transformacja dzieje się pomiędzy. I dlatego Jung był tak niewygodny. Bo on nie sprzedawał bajek o „pozytywności”. On mówił: Zejdź do piwnicy. Zapal światło. Zobacz, co tam jest. I zdecyduj, co z tym zrobisz. To jest robota dla ludzi z jajami. Nie dla tych, co chcą się „poczuć lepiej”.

 

 

„Człowiek poznaje swoją siłę dopiero wtedy, gdy nie ma już nic poza sobą.” — Carl Gustav Jung

 

I to jest zdanie, które zrywa wszystkie plastry. Rodzinę. System. Wiarę, że „ktoś przyjdzie i pomoże”. To zdanie mówi jedno: dopóki masz się o co oprzeć — nie wiesz, kim jesteś. Większość ludzi myli siłę z: statusem, pieniędzmi. relacjami. tytułem, aprobatą. Ale to są protezy. One działają… dopóki są. A potem przychodzi moment: rozwód, bankructwo. choroba. samotność. zdrada. upadek reputacji. I nagle wszystko znika. Nie ma „my”. Nie ma „oni pomogą”. Nie ma planu B. Zostajesz ty.
I cisza. I właśnie tam — rodzi się siła. Nie wcześniej. Bo wcześniej to była gra w bezpieczeństwo. W bycie grzecznym. W bycie akceptowalnym. A Jung mówi wprost: prawdziwa siła nie rodzi się w komforcie. Ona rodzi się w momencie, gdy nie masz już gdzie spierdalać. To jest moment, w którym: przestajesz się tłumaczyć, przestajesz czekać, przestajesz liczyć na system.

 

I albo stajesz na nogach, albo się rozpadasz. I tu wchodzi cień — cały na czarno. Bo w takich momentach aktywizuje się wszystko, co było tłumione: agresja, determinacja, brutalna szczerość wobec siebie, instynkt przetrwania.

 

I teraz pytanie kluczowe: czy ty to masz zintegrowane, czy nie? Bo jeśli nie — to ten moment cię złamie. A jeśli tak — to stanie się inicjacją. Dlatego Jung był tak blisko wojowników, a tak daleko od „motywatorów”. On wiedział, że: siła nie pochodzi z myślenia o sobie dobrze tylko z udowodnienia sobie, że przetrwasz.

 

Friedrich Nietzsche powiedział: „Ten, kto ma dlaczego, zniesie prawie każde jak.”
Ale ja to przetłumaczę na ludzki, a nie akademicki: jak nie masz nikogo, jak nie masz nic, to jedyne „dlaczego”, jakie zostaje, to ty sam. I albo jesteś dla siebie wystarczającym powodem, albo pękasz. To jest dokładnie moment „ciemnej strony mocy”.
Nie tej filmowej, tylko prawdziwej. Ciemna strona to nie jest bycie złym. To jest bycie gotowym, kiedy wszystko inne się kończy. Bo gdy nie ma już nic poza tobą: nie ma maski, nie ma roli, nie ma wymówek.

 

Jest czysta konfrontacja: Czy ja sam sobie wystarczam? I jeśli odpowiedź brzmi „tak” — to właśnie poznałeś swoją siłę. Nie z książki. Nie z cytatu. Z doświadczenia.

 

 

„Człowiek nie stanie się sobą, jeśli ominie okresy cierpienia.” — Carl Gustav Jung

 

Cierpienie nie jest wypadkiem przy pracy. To filtr. Bez niego zostaje tylko wersja „miękka”: ułożona, poprawna, społecznie akceptowalna — ale nieprawdziwa. Bo „stanie się sobą” nie dzieje się w momencie, gdy jest miło. Dzieje się wtedy, gdy coś pęka.
Gdy komfort się kończy. Gdy zaczynasz zadawać pytania, których wcześniej nie było sensu zadawać, bo było wygodnie. Cierpienie robi jedną, bardzo konkretną rzecz: zabiera iluzje. Zabiera: wyobrażenie, że świat jest sprawiedliwy, przekonanie, że wysiłek zawsze się opłaca, wiarę, że wystarczy być dobrym człowiekiem I to boli. Jak skurwysyn. Ale właśnie wtedy zaczynasz widzieć, kim naprawdę jesteś, a nie kim miałeś być.

 

Bez cierpienia: nie poznasz granic, nie zobaczysz, gdzie jesteś słaby, nie odkryjesz, co w tobie jest twarde. Bo nic tego nie sprawdzi. Dlatego ludzie tak desperacko próbują ominąć ból: zagłuszają go rozrywką, zasypują motywacją, uciekają w „pozytywność”. I kończą jako dorosłe dzieci, które nigdy nie przeszły inicjacji. Jung mówi brutalnie: nie staniesz się sobą, jeśli nie zapłacisz ceny. Cierpienie jest tą ceną. Nie chodzi o masochizm. Chodzi o konfrontację. Bo kiedy boli: wychodzi cień, wychodzi wściekłość, wychodzi bezradność, wychodzi prawda. I wtedy masz wybór: albo to znieczulisz, albo to przerobisz. A „przerobić” nie znaczy „poczuć się lepiej”. Znaczy zintegrować.

 

Viktor Frankl powiedział: „Gdy nie możemy zmienić sytuacji, jesteśmy wezwani do zmiany samych siebie.”

To nie jest zdanie o nadziei. To jest zdanie o odpowiedzialności. Bo cierpienie, którego nie przeżyjesz świadomie, staje się: zgorzknieniem, cynizmem, pasywną agresją. A cierpienie, które przejdziesz, staje się: siłą, odpornością, trzeźwością. Dlatego „ja” nie rodzi się w spokoju. „Ja” rodzi się w chaosie. I tylko ten, kto nie uciekł, kto nie próbował tego obejść, kto nie szukał drogi na skróty, ma prawo powiedzieć: Wiem, kim jestem. Bo przeszedł przez ból i nie oddał steru.

 

 

„Wszystko, co ma wartość, rodzi się z napięcia przeciwieństw.” — Carl Gustav Jung

 

Napięcie. Nie spokój. Nie równowaga. Nie „zen o 7 rano przy herbatce”. Napięcie. To jest dokładnie to, czego ludzie dziś panicznie unikają. Bo napięcie jest niewygodne. Bo napięcie boli. Bo napięcie zmusza do decyzji. A Jung mówi jasno: bez napięcia nie ma wartości. Jest tylko letnia, nijaka egzystencja — bez ostrości, bez charakteru, bez mocy. Przeciwieństwa to nie problem do rozwiązania. To silnik.

 

światło ↔ cień

kontrola ↔ chaos

agresja ↔ empatia

dyscyplina ↔ instynkt

rozum ↔ pierwotność

 

 

Ludzie chcą jedno wyciąć, drugie zostawić. I tu robią największą głupotę. Bo gdy próbujesz żyć tylko po jednej stronie: stajesz się albo miękkim frajerem albo tępym psycholem. Jedno i drugie jest bezużyteczne. Wartość rodzi się pomiędzy. W napięciu.
W tarciu. W konflikcie wewnętrznym, którego nie rozstrzygasz tanimi odpowiedziami. Dlatego Jung tak cisnął temat integracji cienia. Bo cień to nie wróg. Cień to druga elektroda. Bez niej nie ma prądu.

 

Spróbuj usunąć napięcie:

nie będziesz czuł gniewu → stracisz siłę stawiania granic

nie będziesz czuł lęku → staniesz się głupi, nie odważny

nie będziesz czuł wstydu → stracisz kompas

 

 

A teraz uwaga: napięcie nie ma zniknąć. Napięcie ma być utrzymane. Jak sztanga nad klatą. Za lekko — nie rośniesz. Za ciężko — giniesz. W sam raz — budujesz moc. Dlatego wszystkie wielkie postacie, o których gadaliśmy wcześniej — Tyson, Mamba, Churchill — to nie byli ludzie harmonii. To byli ludzie wewnętrznego konfliktu, który został opanowany, a nie uciszony.

 

I dorzucę cytat, który idealnie to dopina — Heraclitus powiedział: „Wojna jest ojcem wszystkich rzeczy.”

 

Ludzie się tego boją, bo słowo „wojna” brzmi brutalnie. Ale on nie mówił o bombach. On mówił o konflikcie. Bez konfliktu: nie ma ruchu, nie ma decyzji, nie ma rozwoju. Jest stagnacja. Ciemna strona mocy nie polega na wybraniu ciemności. Polega na wytrzymaniu napięcia między jasnym a ciemnym i nie spierdoleniu w żadną skrajność. Bo prawdziwa wartość nie rodzi się z komfortu. Rodzi się z tarcia, które wytrzymałeś. I jeśli w twoim życiu jest teraz napięcie — wewnętrzne, emocjonalne, decyzyjne — to nie jest znak, że coś jest nie tak. To jest znak, że coś cennego jest w trakcie powstawania. O ile nie uciekniesz.

 

 

„Wiedza nie zmienia człowieka. Zmienia go doświadczenie.” — Carl Gustav Jung

 

I tym jednym zdaniem Jung rozjeżdża cały rynek wiedzy osobistej jak walec asfalt. Bo dziś wszyscy: wiedzą, czytają, słuchają, rozumieją, mają pojęcie. A dalej żyją tak samo. Dlaczego? Bo wiedza jest bezpieczna. Wiedza nie boli. Wiedza nie ryzykuje.
Wiedza nie stawia cię pod ścianą. Wiedza to luksus człowieka, który jeszcze nie musiał się zmienić. Możesz wiedzieć wszystko o: cieniu, traumie. agresji. schematach, dzieciństwie. I dalej być: impulsywny, reaktywny, zalękniony, wkurwiony na świat. Bo wiedza nie dotyka ego. Doświadczenie je łamie. Dopiero doświadczenie: odbiera kontrolę, rozwala narrację o sobie, zmusza do decyzji, sprawdza, czy to, co mówisz, w ogóle działa. Dlatego Jung nie był fanem „oświecenia z książki”. On wiedział, że psychika zmienia się pod naciskiem, nie pod inspiracją.

 

 

Doświadczenie to moment, w którym: boisz się, ale działasz, wkurwiasz się, ale nie wybuchasz, chcesz spierdalać, ale zostajesz, masz ochotę zniszczyć, ale wybierasz kontrolę. I wtedy — coś się przestawia. Nie w teorii. W układzie nerwowym. W mięśniach. W reakcji. Dlatego ludzie mogą latami „pracować nad sobą” i w jednej, jedynej sytuacji — pokazać, kim naprawdę są. Bo doświadczenie zawsze wygra z deklaracją.

 

I tu pasuje cytat, który jest kurewsko brutalny w swojej prostocie — Tim Grover: „Nie jesteś tym, za kogo się uważasz. Jesteś tym, co robisz pod presją.”
To jest Jung w wersji ulicznej. Bo doświadczenie to presja. A presja wyciąga: cień, instynkt, prawdę. Nie tę ładną. Tę użyteczną. Dlatego „ciemna strona mocy” nie jest ideą. Jest praktyką. Nie poznajesz jej, czytając. Poznajesz ją: w konflikcie, w stracie, w bólu, w konfrontacji, w momencie, gdy stare strategie zawodzą.

 

 

I albo z tego wyjdziesz inny, albo wrócisz do wiedzy — żeby znów się nią znieczulić. Bo wiedza potrafi być najsubtelniejszą formą ucieczki. Ładną. Elokwentną. I kompletnie bezużyteczną w ogniu. Jung mówi jasno: jeśli chcesz się zmienić — musisz to przeżyć. Nie zrozumieć. Nie przemyśleć. Przejść.

 

 

„Nie ma narodzin świadomości bez bólu.” — Carl Gustav Jung

 

Świadomość nie przychodzi jak olśnienie. Przychodzi jak rana. Ból to moment, w którym kończy się automatyzm. Coś pęka. Coś przestaje działać. Stary sposób myślenia dostaje wpierdol od rzeczywistości. I dopiero wtedy zaczynasz widzieć. Nie „rozumieć”. Widzieć. Bo wcześniej jedziesz na autopilocie: reakcje zamiast decyzji. schematy zamiast wyborów, narracje zamiast prawdy. Ból to przerwanie tej jazdy. Nie dlatego, że jest okrutny. Tylko dlatego, że jest nie do zignorowania. Świadomość rodzi się dokładnie tam, gdzie: nie możesz już udawać, nie możesz się zagadać, nie możesz się zmotywować, nie możesz tego przykryć afirmacją.

 

 

Zostajesz sam z tym, co jest. I to napierdala. Dlatego ludzie tak bardzo boją się bólu. Bo intuicyjnie czują, że on: odbierze im tożsamość zmusi do zobaczenia siebie bez filtra, pokaże, gdzie kłamali. A ego tego nienawidzi. Ból to śmierć iluzji. A każda śmierć boli — nawet jeśli robi miejsce na coś prawdziwego. Narodziny świadomości to moment, w którym: przestajesz pytać „dlaczego mnie to spotyka?”. Zaczynasz pytać „co to o mnie mówi?” I to jest kurewsko niekomfortowe pytanie. Bo odpowiedź często brzmi:, unikałem, uciekałem, oddawałem ster, udawałem, że nie widzę. I tu właśnie wchodzi cień. Bo ból wyciąga z niego wszystko: gniew, żal, poczucie krzywdy, chęć odwetu, instynkt przetrwania. Jeśli to znieczulisz — świadomość się nie urodzi. Jeśli to wytrzymasz — coś się przestawi na stałe.

 

James Hollis powiedział: „Świadomość zaczyna się tam, gdzie kończy się komfort.”

Nie ma drogi na skróty. Nie ma wersji „bez bólu”. Nie ma duchowego cesarskiego cięcia. Każda świadomość rodzi się naturalnie. A naturalne porody — jak wiadomo — bolą jak skurwysyn. Ale potem już nie jesteś tym samym człowiekiem. Bo ból, który przeżyłeś świadomie: przestaje tobą rządzić, staje się informacją, staje się kompasem. A ból, którego unikałeś, będzie wracał — coraz głośniejszy, coraz brutalniejszy. Jung nie mówi: „szukaj bólu”. On mówi: jeśli już jest — nie spierdalaj. Bo dokładnie tam rodzi się świadomość. A wraz z nią — realna moc.

 

 

„Nie to, co ci się przydarza, ale to, jak na to reagujesz, definiuje twoją przyszłość.” — Carl Gustav Jung

 

To zdanie brzmi jak banał… dopóki nie zrozumiesz, że to jest wyrok albo przepustka. Bo wydarzenia są w dużej mierze poza twoją kontrolą. Nie wybierasz: rodziny, startu, części strat, części ciosów. Ale reakcja? Reakcja to ostatnie terytorium władzy, którego większość ludzi nigdy nie przejmuje. I tu Jung nie mówi o „pozytywnym nastawieniu”. On mówi o strukturze psychicznej, która się ujawnia pod presją. Bo reakcja to nie jest: to, co mówisz, to, co deklarujesz, to, kim chcesz być. Reakcja to odruch. A odruch pokazuje, kto trzyma ster.

 

Jeśli reagujesz:

impulsywnie → przyszłość będzie chaotyczna

ofiarniczo → przyszłość będzie mała

agresywnie bez kontroli → przyszłość będzie pełna spalonych mostów

unikowo → przyszłość będzie stagnacją

 

 

To nie los cię niszczy. To twój cień bez nadzoru. I teraz najważniejsze: reakcja nie rodzi się w momencie zdarzenia. Ona rodzi się lata wcześniej — w tym, co zintegrowałeś, a co wyparłeś. Człowiek, który zna swój gniew, nie musi nim reagować. Człowiek, który go nie zna, będzie nim reagował zawsze. Dlatego „ciemna strona mocy” nie polega na tym, żeby być spokojnym. Polega na tym, żeby mieć wybór. Bo wybór pojawia się dopiero wtedy, gdy: widzisz impuls, czujesz napięcie i nie działasz automatycznie. To jest sekunda. Jedna jebana sekunda. Ale ta sekunda oddziela ludzi sterujących swoim życiem od ludzi, którym życie się przydarza.

 

 

Viktor Frankl powiedział: „Pomiędzy bodźcem a reakcją jest przestrzeń. W tej przestrzeni leży nasza wolność i nasza moc.”

To nie jest poetyckie. To jest instrukcja dominacji nad własnym losem. Bo przyszłość nie powstaje z wielkich wydarzeń. Powstaje z powtarzalnych reakcji. Jak reagujesz na porażkę. Jak reagujesz na brak kontroli. Jak reagujesz na odrzucenie. Jak reagujesz, gdy ktoś próbuje cię złamać. Jeśli za każdym razem reagujesz tak samo — to przyszłość już jest napisana. I teraz brutalna prawda, której nikt nie chce usłyszeć: nie jesteś ofiarą tego, co ci się przydarzyło. Jesteś produktem tego, co z tym zrobiłeś.

 

Jung nie daje tu pocieszenia. On daje odpowiedzialność. Bo kiedy bierzesz odpowiedzialność za reakcję — odzyskujesz wpływ. A wpływ to jedyna realna definicja mocy. Nie kontrolujesz świata. Kontrolujesz siebie w świecie. I to w zupełności wystarczy,
żeby zmienić przyszłość.

 

Jeśli chcesz zintegrować i ujarzmić swój cień – sprawdź mój topowy program, w którym zajmujemy się oswojeniem demona : https://www.oproblemachinaczej.pl/produkt/oswoj-demona-ujarzmij-swoja-mroczna-strone/

Hall of Fame

Mateusz "Don Diego" Kubiszyn - 3 krotny Mistrz Świata K1, Gromda Champion
"Jestem człowiekiem wielozadaniowym i mam na głowie sporo obowiązków: praca strażaka, prowadzenie działalności gospodarczej oraz dodatkowo uprawiam sport zawodowy (sporty walki). Natłok obowiązków, towarzyszący temu stres powodowały narastające zmęczenie i zaniedbywanie obowiązków. Współpraca z Bartkiem polegała przede wszystkim na nauce efektywnego odpoczynku i regeneracji podczas popołudniowych drzemek. Już od pierwszej sesji poczułem różnicę, nauczyłem się zasypiać szybko (co wydłużyło całkowity czas snu) i widzę poprawę w efektywności moich działań w życiu codziennym."
Sprawdź
Dawid Malczyński - YouTuber i Biznesmen
"Mega profesjonalista, z indywidualnym podejściem! Pracowaliśmy razem 3 miesiące i po każdej sesji czułem olbrzymią poprawę swojego mentalu! Polecam z całego serca!"
Sprawdź
Katarzyna Jakubowska - Rekordzistka Guinnessa i Mistrzyni Polski
"Bartłomiej Florek to osoba z niewiarygodnym doświadczeniem! Bartek przygotowywał mnie mentalnie do Rekordu Guinnessa w kontakcie całego ciała z lodem. Miałam kilka sesji autohipnozy. Podczas ustanawiania rekordu byliśmy w kontakcie telefonicznym. Kiedy gasło mi słoneczko Bartek przywracał mi jego blask. To niesamowita osoba działająca cuda. Mój rekord jest również rekordem Bartka! Dziękuję bardzo za pokazanie mi jak można zrobić więcej niż nam się wydaje."
Sprawdź
Krzysztof Gąsior - Co-founder SmartLunch.pl
"Wyszedłem z naszych sesji tak naładowany energią, że moje cele boją się mnie, a nie ja ich :) Bartek nie tylko otworzył mi oczy, ale i kopnął w tyłek – w najlepszym możliwym sensie. Polecam każdemu kto chce działać."
Sprawdź
Przemysław
"Pisałem wcześniej już kilkukrotnie do Ciebie w sprawie porad i problemów ale teraz przychodzę nie z problemem a z podziękowaniem, ponieważ zdrowieje, moja relacja z samym sobą zaczyna zdrowieć. Zacząłem się tworzyć na nowo dzięki Twoim filmom, autohipnozom, rozmowy przez telefon którą odbyliśmy chyba z 2 lata temu, którą sam zaproponowałeś wtedy, takie szybkie 15 minut darmo. Zacząłem zauważać, że to nie otoczenie było i jest problemem ale to ja byłem problemem a dokładniej mówiąc, to moje myśli były problemem, to one mnie blokowały i były w mojej głowie przez wiele lat. Dotarło do mnie, że sam fakt, że doświadczałem przemocy psychicznej oraz emocjonalnej od własnych rodziców, którzy byli toksyczni sprawiło, że te myśli i blokady były w głowie ale już nie jestem od bardzo dawna tym małym dzieckiem, tym małym chłopcem, który się boi tego wszystkiego co mu rodzice robili i nie ma to już znaczenia obecnie. Wystawiam się na to z czym dotychczas miałem problemy, czy to reakcję ciała poprzez drżenie w określonych sytuacjach, czy to określone sytuację w których się znajduję i mnie triggerują to ja robię na przekór i działam mimo to. To jest to o czym niejednokrotnie mówiłeś, ekspozycja na dyskomfort itd, to kurwa działa w praktyce serio. Byłem tak podekscytowany samą myślą o tym, że doszedłem do pewnych przemyśleń, dzięki którym zrozumiałem bardzo wiele rzeczy, które obecnie ułatwią mi funkcjonowanie codzienne, że wziąłem i zacząłem pisać do Ciebie tego e-maila z podziękowaniem i jestem mega wdzięczny za robotę którą robisz 🔥💪🏻 bo gdybym na Ciebie nie natrafił to nie wiadomo co by było."
Sprawdź
Krzysztof Chodakowski - Doradca Ubezpieczeniowy UK
"Zaczynam rozumieć" - czyli krótka recenzja co przyniósł mi mentoring z Bartkiem. Zrozumiałem, że większość problemów - kreujemy sami lub wyolbrzymiam je bardziej niż to potrzebne. Moje podejście do życia całkowicie się zmieniło, a na problemy zacząłem reagować śmiechem lub "challenge accepted" niż złością i obwinianiem się - jak to było dotychczas. Po pierwszej rozmowie z Bartkiem zainspirowałem się. Po drugiej obudziłem, a po trzeciej utwierdziłem, że nie ma elixiru na szczęście - i tylko my sami decydujemy czy będziemy szczęśliwi czy nie. Niby to wiemy, a problem jest w tym - że tak naprawdę szczerze w to nie wierzymy. Na początku obawiałem się, że tylko sobie luźno rozmawiamy o wszystkim i niczym, ale latając z Bartkiem po tematach od mojego biznesu po moje życie prywatne - wszystko jak puzzle zaczęło łączyć się w całość. Myślałem, że otrzymam jakieś "rady i wskazówki" co i jak... lecz najlepsze w tym mentoring'u było to, że doszedłem do wszystkiego sam... czyli zgaduję, że taki niecny plan na mnie był uknuty od początku. PS. Do hipnozy podchodziłem z lekkim uśmiechem i mało poważnie... ale po pytaniu od znajomego po sesji z Bartkiem: " Ty jesteś jakiś zahipnotyzowany? " w czasie bardzo stresowej i trudnej sytuacji pomyślałem " chyba działa ".
Sprawdź
Paweł Kaczmarczyk - Druga Strona Medalu
"Świetne podejście do klienta, dobranie narzędzi do pracy i potencjalnych rozwiązań problemów. Dzięki Bartkowi dowiedziałem się, że narcyzm nie musi być wadą i można używać go mądrze!"
Sprawdź
Łukasz Szpunar - 4x Rekordzista Guinnessa
„Jeśli chodzi o rozwój osobisty, przerabiałem wiele technik i programów, których jest mnóstwo na rynku. Czasem wszystkiego jest tak dużo, że ciężko wybrać to, co będzie dla Ciebie najskuteczniejsze. Tak właśnie było w moim przypadku. Już od pierwszej sesji u Bartka, wiedziałem że dobrze trafiłem, bo wybrał dla mnie narzędzia, które będą najbardziej skuteczne w tym, co chce osiągnąć... A praca z moją podświadomością podczas transu hipnotycznego, była dopełnieniem tego, czego potrzebowałem. Uprawiam bardzo świeży i ciężki sport jakim jest morsowanie wyczynowe. Polega to na spędzeniu jak największej ilości czasu w balii z wodą i lodem, która ma zbliżoną temperaturę 0 stopni. Mój wynik zależy od mojej silnej woli, ale również bariery bezpieczeństwa. Bo gdy temperatura ciała spadnie za nisko, to udział w tym momencie się kończy. Muszę tak pokierować swoim organizmem, by w tym dyskomforcie znalazeźć komfort i wtedy temperatura się utrzyma, a mój organizm będzie pracował jak szwajcarski zegarek. Ćwiczenia pracy nad umysłem oraz hipnoza, pozwoliła mi osiągnąć rewelacyjny czas 4 godzin. A Bartek jest jednym z ojców tego sukcesu. Polecam serdecznie. Jest to jeden z najlepszych trenerów mentalnych w Polsce jakich poznałem.”
Sprawdź
Wiktoria Pleśniak - 5x Mistrzyni MMA Polska 2024/25
"Współpracę z Bartkiem zaczęłam dość niedawno, natomiast już widzę efekty naszych spotkań. Z jego pomocą udało mi się wywalczyć 2 złote medale na Mistrzostwach Polski No Gi oraz 10-tych Mistrzostwach Mma Polska. Profesjonalne podejście, skuteczne metody dzięki którym możemy osiągać niesamowite rezultaty. Naprawdę polecam każdemu, kto poszukuje wsparcia w procesie samorozwoju i osiągania celów! :)"
Sprawdź
Waldemar Piotrowski - Prezes Zarządu JOBFORME
"Szkolenie biznesowe obejmujące zagadnienia marketingu, odporności na stres, zarządzania czasem oraz radzenia sobie z wyzwaniami oceniamy bardzo pozytywnie. Było ono nie tylko merytoryczne, ale również dostosowane do potrzeb naszego kilkunastoosobowego zespołu. Bartek wykazał się profesjonalnym podejściem, świetnie angażując uczestników i tworząc atmosferę sprzyjającą nauce oraz otwartej dyskusji. Przekazana wiedza była praktyczna i oparta na konkretnych przykładach, co ułatwia jej zastosowanie w codziennej pracy. Szczególnie doceniliśmy sposób prowadzenia warsztatów – były one dynamiczne, interaktywne i dostarczały wielu inspiracji. Całość przebiegła sprawnie, a program szkolenia został zrealizowany w ciekawy i przemyślany sposób. Jesteśmy bardzo zadowoleni z efektów, a zdobyte umiejętności na pewno przełożą się na jeszcze lepsze wyniki w naszej działalności. Polecamy to szkolenie każdemu, kto chce rozwijać swój zespół w obszarze kluczowych kompetencji biznesowych."
Sprawdź
Maciej Nowak - Wiceprezes MTM
"Bartłomiej, znany mi bardziej jako „Łysy Magik”, to człowiek o niesamowitej cierpliwości i wyjątkowej zdolności czytania ludzi. Już po pierwszych chwilach naszej znajomości wiedziałem, że mogę mu zaufać. To właśnie ta intuicja i profesjonalizm sprawiły, że poczułem się pewnie, wiedząc, że wszystko, czym się z nim dzielę, zostanie między nami. Do tej pory miałem przekonanie, że ludzie zajmujący się takimi tematami ograniczają się do słuchania, by potem wystawić rachunek i zapisać na kolejną wizytę. Bartek pokazuje, że można to robić inaczej. To człowiek godny zaufania, który nie tylko wskazuje właściwą drogę, ale przede wszystkim daje „wędkę” – to od nas zależy, jak ją wykorzystamy. Jeśli ktoś zastanawia się nad wyborem osoby, która będzie prawdziwym przewodnikiem, a nie tylko „profesjonalistą z wysokim cennikiem”, polecam Bartka z całego serca. To człowiek, który zaangażowaniem i troską wyprzedza wielu – nawet po godzinach potrafi zapytać, jak się czuję, lub rzucić zdanie, które rozważam potem przez cały dzień."
Sprawdź
Oskar Poźniak - Mistrz Polski MMA 2023
"Współpracuje z Bartkiem już od dłuższego czasu i od tego momentu realizuje wszystkie swoje cele w 100%! Bartek z jego hipnozą oraz rozpisywaną przez niego dietą, okazał się ostatnim niezbędnym elementem w moich przygotowaniach. Podczas naszej współpracy stoczyłem 7 walk, z czego wygrałem wszystkie i podczas tego procesu zdobyłem tytuł Mistrza Polski. Pozytywne skutki naszej współpracy da się również odczuć w życiu codziennym -  większą pewność siebie, samodyscyplina czy kontrola nad emocjami. Dzięki Bartek jeszcze raz i serdecznie polecam tego gościa!"
Sprawdź
Szymon Ostrowski - MMA Fighter
"Hipnoterapia u Bartka była strzałem w dziesiątkę, jeśli chodzi o zmniejszenie stresu przed zawodami i walkami. Już po pierwszej sesji zauważyłem, że czuję się dużo spokojniejszy, bardziej opanowany i pewniejszy siebie. Pomogło mi to nie tylko lepiej radzić sobie z presją, ale też skupić się na swoich celach i rozwoju aby osiągać lepsze wyniki. Co ważne, zawsze mogę liczyć na pełne wsparcie ze strony Bartka, zarówno w trudniejszych chwilach, jak i wtedy, kiedy wszystko idzie zgodnie z planem – jest to niesamowicie przydatne i motywujące. Dzięki hipnoterapii z Bartkiem nauczyłem się lepiej radzić sobie z wyzwaniami w sporcie, dodatkowo wyciągać z życia jeszcze więcej, a wiedza która została mi przekazana zostanie ze mną na długo. Serdecznie polecam każdemu."
Sprawdź
Krystian Zupa - Profesjonalny jeździec, Menadżer stadnin koni
"Bartek ma profesjonalne podejście do klienta i świetny kontakt. Jest otwarty i holistycznie podchodzi do problemów. Stara się zrozumieć i doradzić, a nie wygłaszać tezy bez poparcia. Praca z nim już od pierwszego spotkania zmienia punkt widzenia i wrzuca myślenie na nowe tory."
Sprawdź
Mariusz - Lider Branży Stomatologicznej
"Bartka znam od pół roku. Zaczęliśmy od hipnozy, a potem przeszliśmy do pracy nad moim nastawieniem do biznesu i mogę szczerze powiedzieć, że odkąd poznałem Bartka, moje życie zmieniło się na lepsze. Zmiana o 300%. Obecnie pracujemy dużo nad moim mentalem. Bartek potrafi w ciągu godziny szybko zdiagnozować co, komu dolega i podpowiedzieć różne praktyczne rozwiązania. Polecam z całego serca."
Sprawdź
Arkadiusz Kaszuba - Low-kick World Champ / Pro MMA Fighter
"Podejście mentalne do życia i sportu jest bardzo ważne. Wszystko zaczyna i kończy się w naszej głowie. Praca nad mentalem i ciałem? Tylko u tego Gościa. Wspólnie robiliśmy mój limit wagowy przed EFM 2."
Sprawdź
Bartosz Rewera - Pro MMA Fighter
"Nie sądziłem, że hipnoza może być tak skuteczna i mimo, że pracujemy nad rzeczami związanymi z moim podejściem do walk, to rykoszetem dostaję chociażby moja samokontrola i podejście do życia. Pracujemy razem również na płaszczyźnie dietetycznej. Robienie wagi nigdy nie było tak proste."
Sprawdź
Łukasz Smarzyński - Bokser
"Należę do ludzi dla których doba jest o wiele za krótka. Dwunastogodzinna zmiana nad grillem, po 22 trening, a każdą wolną chwilę staram się poświęcić rodzinie i efektem tego jest przemęczenie, które w oczywisty sposób odbierało mi chęci do dalszej pracy, co skutkowało moim zaangażowaniem na 50% i brakiem progresu, a wręcz spadkiem wszelkich wyników. Ok. pół roku temu rozpocząłem współpracę z Bartłomiejem Florkiem, początkowo bardzo sceptycznie i z lekkim uśmiechem podchodziłem do tematu hipnozy jednak po namyśle stwierdziłem „co mi tam" I spróbowałem. Bartek okazał się naprawdę spoko gościem, który bardzo chętnie odpowiedział na wszelkie pytania, a także dopytał o wszystko nad czym chciałabym pracować. No i się zaczęło, po wstępie rozpoczęliśmy pierwszą sesję hipnotyczną w ciągu ok. godziny w bardzo przyjemnym stanie głębokiej relaksacji rozpocząłem pracę nad tym co chciałbym zmienić w swoim boksie, a efekty odczułem już w kolejnej walce. Warto spróbować."
Sprawdź
Daniel Bastrzyk
"Cześć Bartek, jeszcze raz chcę ci podziękować, widzę coraz więcej pozytywnych zmian, wygrałem z prokrastynacją, dodatkowo stałem się konfliktowy, z cichego chłopca do bicia stałem się gościem który nie ma problemu powiedzieć, nie, będzie pomojemu, to mi nie pasuje, lub spierdalaj, nie mam problemu z wywoływanie konfliktów gdy ktoś przekracza moje granice lub mnie nie szanuje, i nie dlatego że stało się to proste bo nie stało nadal jest stresujące ale mam to w dupie bo albo strach rucha cię albo ty go, stałem się dużo bardziej samo sterowny, długo by wymieniać, narazie to tylko początek bo ja się dopiero rozkręcam, Dzięki wielkie za twoją pomoc, "pozwól sobie", i "rób to tylko codziennie"
Sprawdź
Olaf Meller
"Jeśli chcesz: - Porozmawiać o swoich traumach z dzieciństwa - Przedyskutować swoje relacje z rodzicami i pozastanawiać się dlaczego jesteś taki a nie inny - Małymi krokami zacząć wyciszać swoje demony, szukać spokoju, a najlepiej znieczulenia od tego strasznego, ciężkiego życia… To poszukaj innego specjalisty ;) ALE. Jeśli chcesz dogadać się ze swoimi demonami. Umieć je wykorzystać tak żeby być na maksa skuteczny w swoim życiu. Wszystko jedno czy w sferze zawodowej czy osobistej. Jeśli chcesz czerpać z życia tyle ile się da. Omijać kompromisy i przeszkody. Pewnym siebie sięgać po swoje marzenia z uśmiechem na ustach. …To umów się na mentoring do Bartka. I lepiej się pospiesz, bo nie wiem czy w Polsce znajdziesz drugiego tak profesjonalnego i skutecznego gościa."
Sprawdź
Radosław Jasiński
"Siemanko. Muszę Ci podziękować za pracę którą wykonałeś, tak naprawdę od serca. Fajnie jest stawiać na swoim i być niezależnym, oraz nie mieć ciągle w głowie starej traumy. Jedynie szkoda że nie trafiłem do Ciebie parę lat temu. Robisz zajebistą robotę"
Sprawdź
Rafał
"20.02 odbyłem sesje, laczem video z mieszkania, która dotyczyła mojego leku przestrzennego. Bałem się tzw. dziurawej podłogi, czyli widzieć przestrzeń pod sobą. 28.02 sprawdziłem i powiem... pomogło. Wszedłem na most wiszący Blackforest Line. Z małym wsparciem kolegi i nierozglądajac się zbytnio w dół :) przeszłem i wróciłem. Nawet się nie pociłem. Wiadomo musiałem się trzymać poręczy i nie było zafajnie kiedy bujało mostem ale najważniejsze... nie czułem jak wcześniej strasznego lęku i nie miałem uczucia "zaciśniętej" klatki piersiowej. Przy końcach nawet puszczałem poręcz:) jeszcze pewnie kilka takich akcji i może będzie dobrze :)"
Sprawdź
Tomek Sornat
"Jestem zadowolony z materiałów do autohipnozy Bartka Florka. Jego podejście do procesu hipnotycznego jest niesamowicie skuteczne i inspirujące. Jego głos płynnie wprowadza mnie w podróż do głębokiego relaksu i transformacji. Materiały są pełne pozytywnej energii i motywacji. Dzięki nim mogłem odkryć nowe poziomy świadomości i zastosować hipnoterapię do własnego rozwoju i doświadczenia wewnętrznej transformacji. Jego technika skupia się na pozytywnych aspektach życia, samoulepszaniu i osiąganiu harmonii wewnętrznej. Czułem nieomal jego fizyczną obecność, wsparcie do działania po każdej sesji autohipnozy. Nagrania są skonstruowane w sposób budujący zaufanie i zapewniają bezpieczne i przyjemne doświadczenie hipnotyczne. Kto szuka sposobów na poprawę swojego samopoczucia, uwolnienie od stresu i rozwinięcie swojego potencjału znajdzie w nich nieocenioną pomoc."
Sprawdź
Kinga
"Pełen profesjonalizm. Rewelacyjny człowiek świetna współpraca. Jestem mega wdzięczna że tu trafiłam i polecam każdemu z całego serca 💜"
Sprawdź
Michał
"Polecam! Mam wrażenie , że po 3 sesjach więcej się u mnie zmieniło na lepsze niż po 2 latach psychoterapii."
Sprawdź
Krzysztof
"Podstawą do rozpoczęcia hipnozy u Bartka było jego profesjonalne podejście do zrozumienie moich traum i fobi z jakimi zmagam się od przeszło 30 lat. Wiem, że jestem ciężkim przypadkiem ale już po pierwszej hipnozie 30 letnia skała we mnie zaczęła pękać. Serdecznie polecam każdemu z małymi i dużymi problemami z którymi sobie nie radzi."
Sprawdź
Karol
"Cześć, chciałem się podzielić opinia z już drugiej sesji hipnoterapii. Swoja przygodę z samorozwojem jak i odkrywaniem siebie zacząłem parę lat temu, od psychologii, psychoterapii, cyberpsychotroniki no i hipnoterapia, jedyne co moge powiedziec wielki poklon dla Bartka. Nie potrafiłem się wysłowić po hipnoterapii tyle refleksji do mnie dotarło, zauważyłem wkoncu to czego nie widziałem przez ten cały czas..., Jest to zloty graal moich poszukiwań, ten klej który skleił te wszystkie puzzle które zbierałem przez tyle lat. Bardzo dziękuje i będę kontynuował, jest to tak potężne narzędzie a w wykonaniu Bartka jest to po prostu majstersztyk, czapki z głów, wybitny rzemieślnik swojego fachu, polecam z całego serca."
Sprawdź