Carl Jung i Ciemna Strona Mocy #2 Dlaczego ból i cień są konieczne

Filozof Carl Gustav Jung

„Nie ma oświecenia bez cienia.” — Carl Gustav Jung

 

Oświecenie. Słowo tak wyślizgane, że dziś kojarzy się z kadzidełkiem, uśmiechem Buddy i pierdoleniem o „wysokich wibracjach”. A Jung bierze to pojęcie… i wbija je w ziemię jak gwóźdź. Bo on mówi jasno: jeśli nie przeszedłeś przez cień, to nie jesteś oświecony. Jesteś odcięty. Jesteś odklejony. Jesteś niebezpiecznie naiwny.

 

Wolisz odsłuchać?

 

 

Cień to nie jest „negatywna część osobowości”. Cień to wszystko, co w tobie ma energię, a czego nie chcesz widzieć: gniew, agresja, zazdrość, żądza władzy, potrzeba kontroli, impulsy, które nie pasują do ładnego obrazu siebie.

 

I teraz kluczowe zdanie, którego nikt nie chce usłyszeć: Bez tych rzeczy nie ma mocy. Jest tylko moralna poza. Oświecenie bez cienia to jest świadomość wykastrowana. Miła. Łagodna. I kompletnie bezużyteczna, gdy przychodzi presja.

 

Bo dopiero cień daje paliwo do działania, daje zdolność stawiania granic, daje odporność psychiczną, daje zdolność wejścia w konflikt i z niego wyjścia.

 

Ludzie chcą światła bez ceny. A Jung mówi: światło rodzi się z tego, co mroczne, nie mimo tego. Cień jest jak wysoki woltaż. Nie Integrujesz go — porazi cię. Zintegrujesz — zasila całą konstrukcję.

 

I tu pojawia się największe kłamstwo rozwoju osobistego: „Pozbądź się negatywnych emocji.” Nie. Masz je poznać, zrozumieć i trzymać w ryzach. Bo człowiek, który nie zna swojej agresji, będzie bierny, będzie uległy, będzie „miły” aż do momentu, gdy eksploduje.

 

A człowiek, który ją zna, wybiera, kiedy jej użyć i wybiera, kiedy ją wyłączyć.

 

To jest różnica między cieniem zintegrowanym a cieniem rządzącym zza pleców. I tu dorzucę cytat, który idealnie to dopina — Aleister Crowley: „Nie ma światła bez cienia i nie ma psychicznej całości bez niedoskonałości.” Brzmi ciężko? Bo takie jest.

 

Oświecenie to nie ucieczka od mroku. To zdolność chodzenia w nim bez utraty kierunku. Dlatego wszyscy, którzy próbują być „tylko jasną stroną”, prędzej czy później pękają albo zaczynają moralizować, albo zaczynają atakować innych w imię dobra. Bo ich cień i tak znajdzie ujście. Zawsze.

 

Jung nie obiecywał spokoju. On obiecywał całość. A całość obejmuje światło, mrok i napięcie między nimi.

 

Jeśli chcesz „oświecenia”, ale boisz się własnego cienia — to nie chcesz prawdy. Chcesz znieczulenia. A tu nie ma znieczulenia. Jest integracja. Jest odpowiedzialność. I jest realna moc.

 

„Twoja siła rodzi się tam, gdzie boisz się zajrzeć.” — Carl Gustav Jung

 

Nie tam, gdzie jesteś kompetentny. Nie tam, gdzie masz kontrolę. Nie tam, gdzie wszystko idzie gładko. Tam, gdzie boisz się spojrzeć.

 

Bo strach nie pojawia się bez powodu. Strach jest strażnikiem energii. To, przed czym uciekasz, to, czego nie chcesz zobaczyć, to, co spychasz hasłem „to nie ja” — tam właśnie leży potencjał, którego jeszcze nie umiesz udźwignąć.

 

Cień nie straszy dlatego, że jest zły. Straszy dlatego, że zawiera siłę, na którą nie jesteś jeszcze gotowy. I teraz brutalna prawda: jeśli czegoś bardzo się boisz w sobie zobaczyć, to znaczy, że to coś może cię zmienić.

 

Ludzie zaglądają wszędzie, tylko nie tam: analizują dzieciństwo, obwiniają rodziców, rozkminiają relacje, czytają kolejne książki. Ale omijają jeden pokój. Ten zamknięty. Ten, do którego nie pasuje ich obraz siebie.

 

A tam jest: agresja, która mogłaby stać się asertywnością, gniew, który mógłby stać się napędem, ambicja, która mogłaby stać się kierunkiem, potrzeba kontroli, która mogłaby stać się odpowiedzialnością.

 

Tylko że… to wszystko jest brudne. Niepasujące. Nieinstagramowe. Więc wolą nie patrzeć. Problem w tym, że niezajrzany cień nie znika. On tylko zmienia formę. Zaczyna działać impulsywnie, destrukcyjnie, z ukrycia.

 

I wtedy ludzie mówią: „Nie wiem, czemu tak zareagowałem”, „To było silniejsze ode mnie”, „To nie byłem ja”. Nie. To byłeś dokładnie ty — tylko nieświadomy.

 

Jung mówi jasno: siła nie rodzi się w tym, co znane. Siła rodzi się w konfrontacji z tym, czego się boisz. Nie chodzi o to, żeby się w tym babrać. Nie chodzi o to, żeby sobie coś „odkrywać dla odkrywania”. Chodzi o jedno pytanie: Co by się stało, gdybym przestał uciekać?

 

Bo kiedy tam zajrzysz: strach nie znika, ale przestaje rządzić, a ty odzyskujesz ster. I wtedy dzieje się coś ważnego: to, co było paraliżem, staje się zasobem.

 

Dlatego siła zawsze rodzi się na granicy: między światłem a cieniem, między komfortem a lękiem, między „kim myślę, że jestem” a „kim naprawdę mogę być”.

 

Jeśli boisz się zajrzeć — to bardzo dobry znak. To znaczy, że właśnie tam jest coś wartego wzięcia. Ale nikt ci tego nie poda. Musisz wejść sam.

 

„W padaniu jeszcze nie ma tragedii. Tragedia jest w odmowie powstania.” — Carl Gustav Jung

 

Upadek sam w sobie niczego nie przesądza. Każdy pada. Każdy zalicza glebę. Każdy prędzej czy później dostaje w mordę od życia. To nie jest selekcja. To jest wspólny mianownik.

 

Tragedia zaczyna się później. W tym jednym, kluczowym momencie, gdy człowiek mówi: „Dobra, pierdolę. Już mi się nie chce.” Bo padanie to doświadczenie. A niepowstanie to decyzja.

 

I Jung dokładnie to punktuje: problemem nie jest ból, strata, porażka czy rozpad, problemem jest identyfikacja z leżeniem.

 

Wtedy wchodzi cień w swojej najgorszej formie: rezygnacja udająca realizm, cynizm udający mądrość, bierność udająca akceptację.

 

Ludzie mówią: „Już taki jestem”, „Takie życie”, „Nie każdy musi wygrywać”. I to brzmi dojrzale… dopóki nie zobaczysz, że to jest psychologiczna kapitulacja.

 

Bo upadek może nauczyć pokory, wyostrzyć percepcję, zabić iluzje, wzmocnić kręgosłup. Ale tylko jeśli wstaniesz. Jeśli nie — to upadek zamienia się w tożsamość. A to jest kurewsko niebezpieczne.

 

Człowiek, który nie wstał, zaczyna racjonalizować słabość, zaczyna atakować tych, którzy próbują, zaczyna moralizować cudzą siłę, zaczyna gardzić ambicją. Nie dlatego, że jest zły. Dlatego, że chce ochronić własną rezygnację.

 

Jung wiedział jedno: cień po upadku jest potężniejszy niż cień przed nim. Bo teraz masz paliwo: gniew, wstyd, żal, poczucie krzywdy.

 

I możesz z nim zrobić dwie rzeczy: podnieść się albo zgnuśnieć w leżeniu. Nie ma trzeciej opcji.

 

I tu dorzucę cytat — Winston Churchill: „Sukces to przechodzenie od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu.” To nie jest motywacyjne hasło. To jest opis charakteru.

 

Bo powstanie po upadku nie zawsze jest efektowne, często jest powolne, bywa brudne, bywa wściekłe, bywa bez wiary. Ale jest aktem władzy nad sobą.

 

Odmowa powstania to moment, w którym cień mówi: „Zostań tu. Bezpiecznie. Nisko. Bez ryzyka.” A ty albo mu wierzysz, albo robisz to, co zawsze robili ludzie, którzy naprawdę coś zbudowali: wstajesz, nawet jeśli jeszcze boli.

 

Bo w padaniu nie ma tragedii. Tragedia zaczyna się wtedy, gdy uznasz, że leżenie to już „twoje miejsce”.

 

I na tym etapie nie potrzeba światła. Nie potrzeba nadziei. Nie potrzeba wiary. Wystarczy ruch. Reszta dojdzie później.

 

„Nie ma rozwoju bez bólu. Nie ma przemiany bez cierpienia.” — Carl Gustav Jung

 

Rozwój to nie jest upgrade oprogramowania. Nie klikasz „aktualizuj” i po sprawie. Rozwój to złamanie starej struktury, żeby mogła powstać nowa. A łamanie zawsze boli.

 

Ból to sygnał, że coś, co było: znajome, bezpieczne, oswojone… przestaje wystarczać. I dokładnie w tym momencie większość ludzi zawraca. Bo ból nie mówi: „idź dalej, będzie super”. Ból mówi: „to, kim byłeś, właśnie się kończy”. A ego nienawidzi końców.

 

Dlatego ludzie chcą przemiany: bez cierpienia, bez straty, bez żałoby po starej wersji siebie. Czyli chcą efektu bez ceny. Jung mówi brutalnie jasno: jeśli nie cierpisz, to znaczy, że nic się nie zmienia. Co najwyżej uczysz się nowych słów do opisu tego samego gówna.

 

Bo prawdziwa przemiana to moment, w którym: stare mechanizmy już nie działają, nowe jeszcze się nie ukształtowały, a ty jesteś dokładnie pomiędzy. I to jest najgorszy moment. Chaos. Dezorientacja. Poczucie, że tracisz grunt. Ale to jest też jedyny moment, w którym może powstać coś nowego.

 

Bez bólu nie ma odklejenia się od starej tożsamości, zmiany reakcji, zmiany relacji, zmiany kierunku. Bo bez bólu nie masz powodu, żeby przestać robić to, co znasz. Dlatego ludzie romantyzują rozwój, cytują mądre zdania, chodzą na warsztaty. A kiedy przychodzi cierpienie — uznają, że „coś poszło nie tak”. Nie. Właśnie zaczęło iść dobrze.

 

Cierpienie w procesie przemiany to nie kara. To dowód, że stary system się kruszy. I teraz kluczowe pytanie: czy ty to wytrzymasz, czy będziesz chciał wrócić? Bo zawsze jest pokusa powrotu: do starych schematów, do starych ludzi, do starego myślenia. Bo tam przynajmniej wiesz, jak cierpieć.

 

Nowe cierpienie jest gorsze. Jest nieznane. Jest bez mapy. I tu wchodzi — James Hollis: „Zmiana zawsze zaczyna się od utraty tego, co było znane.” To jest żałoba. A żałoba boli z definicji.

 

Nie ma przemiany bez pogrzebu starego „ja”. Nie ma nowej struktury bez rozpadu starej. Nie ma siły bez momentu słabości. Jung nie sprzedaje tu heroizmu. On sprzedaje prawdę procesu. Jeśli boli — to nie znaczy, że jesteś słaby. To znaczy, że coś się w tobie realnie przestawia.

 

Pytanie brzmi tylko: czy pozwolisz temu procesowi dokończyć robotę, czy uciekniesz, gdy zrobi się naprawdę niewygodnie.  Bo rozwój zawsze przechodzi przez ból. A przemiana zawsze przez cierpienie. Innej drogi nie ma.

 

„Rozwój dzieje się tam, gdzie człowiek zgadza się na niepewność.” — Carl Gustav Jung

 

Niepewność to nie błąd w systemie. To brama. Rozwój nie dzieje się, gdy masz plan, kontrolę i checklistę. Dzieje się wtedy, gdy nie wiesz, co będzie dalej — i nie wycofujesz się mimo tego.

 

Bo zobacz, jak działa większość ludzi: chcą zmiany, ale z gwarancją, chcą ryzyka, ale bez straty, chcą nowej wersji siebie, ale starego poczucia bezpieczeństwa. Czyli chcą niemożliwego. Jung wiedział jedno: stare „ja” nie odda władzy, dopóki czuje się bezpieczne. A niepewność jest tym momentem, w którym to „ja” traci grunt.

 

Niepewność wyciąga lęk, obnaża brak kontroli, niszczy iluzję, że „ogarniasz”. I dlatego jest tak bardzo nielubiana. Ale dokładnie tam przestajesz reagować automatycznie, zaczynasz uważnie wybierać, uczysz się ufać nie schematom, tylko sobie.

 

Rozwój nie polega na tym, że wiesz więcej. Polega na tym, że potrafisz iść dalej, nie wiedząc. I tu wchodzi cień — cały na czarno. Bo w niepewności wychodzi potrzeba kontroli, wychodzi lęk przed porażką, wychodzi gniew, że „to nie tak miało wyglądać”.

 

Jeśli to wytrzymasz — stajesz się szerszy psychicznie. Jeśli nie — wracasz do starego życia i mówisz sobie: „To nie był dobry moment.” To był idealny moment. Po prostu zabrakło zgody na niepewność.

 

I teraz brutalna prawda: rozwój nie dzieje się tam, gdzie jest jasność. Rozwój dzieje się tam, gdzie uczysz się żyć bez niej.

 

Bo niepewność to stan przejściowy: między tym, kim byłeś a tym, kim jeszcze nie jesteś. I nie da się tego przeskoczyć. Da się tylko przeczekać, przejść albo uciec. Jung nie obiecywał stabilności. On obiecywał dojrzałość. A dojrzałość to zdolność bycia w niepewności bez potrzeby natychmiastowego domykania historii.

 

Jeśli zgadzasz się na niepewność — to znaczy, że jesteś w procesie. Jeśli jej nie znosisz — to znaczy, że stare „ja” dalej trzyma ster. I to nie jest zarzut. To jest informacja. Bo rozwój zawsze zaczyna się tam, gdzie kończy się iluzja kontroli. I dokładnie tam czeka kolejny poziom.

 

„Kiedy nieświadomość zostaje wytrenowana, staje się geniuszem.” — Carl Gustav Jung

 

Nieświadomość nie jest głupia. Nieświadomość jest dzika. I tu jest klucz, który większość ludzi kompletnie przepierdala: problemem nie jest to, że nieświadomość rządzi — problemem jest to, że rządzi bez treningu.

 

Bo zobacz, jak działa życie przeciętnego człowieka: reaguje zamiast wybierać, odpala emocje zamiast je prowadzić, sabotuje zamiast działać, powtarza schematy zamiast je przestawiać. A potem mówi: „Taki już jestem”. Nie. Taki jest twój niewytrenowany automat.

 

Nieświadomość to silnik o ogromnej mocy. Ale bez treningu jest jak V8 bez kierowcy — jedzie szybko, głośno… i rozpierdala wszystko po drodze.

 

Jung mówi coś, co jest kurewsko niewygodne: geniusz nie rodzi się z kontroli, tylko z integracji.

 

Nieświadomość wytrenowana to intuicja, która działa pod presją, instynkt, który nie panikuje, reakcja, która jest szybsza niż myśl, ale nadal celna.

 

Dlatego najwybitniejsi: sportowcy, dowódcy, artyści, przedsiębiorcy, nie „myślą” w kluczowych momentach. Oni działają. Ale to nie jest chaos. To jest setki, tysiące powtórzeń, aż nieświadomość nauczy się: co jest właściwe, a co nie.

 

Geniusz nie jest darem z nieba. Geniusz to nieświadomość po przejściu przez ogień. Przez: porażki, ból, korektę, dyscyplinę, konfrontację z cieniem.

 

Bo nieświadomość uczy się doświadczeniem, nie wykładem. Dlatego wiedza może cię uczynić elokwentnym. Ale tylko trening uczyni cię skutecznym.

 

I tu idealnie pasują słowa — Michael Jordan: „Nie ćwiczę, aż mi wyjdzie. Ćwiczę, aż nie będę mógł się pomylić.” To jest dokładnie to, o czym mówi Jung. Moment, w którym: myśl przestaje być potrzebna, ego schodzi z drogi, a ster przejmuje wytrenowany cień.

 

Bo cień nie jest wrogiem. Cień jest rezerwuarem energii. Jeśli go nie trenujesz — będzie sabotował. Jeśli go trenujesz — staje się najpotężniejszym sprzymierzeńcem, jakiego masz. I teraz ważne zdanie na koniec: geniusz nie jest spokojny. Geniusz jest precyzyjny.

 

Nieświadomość po treningu wie, kiedy uderzyć, wie, kiedy się wycofać, wie, kiedy zaryzykować i wie, kiedy odpuścić. Bez gadania. Bez wahania. Bez paniki. I to jest ten moment, w którym „ciemna strona mocy” przestaje być metaforą. Staje się narzędziem.

 

„Człowiek staje się tym, w co wierzy.” — Carl Gustav Jung

 

To zdanie wygląda niewinnie. Wręcz coachingowo. A w rzeczywistości jest jednym z najbardziej bezlitosnych oskarżeń, jakie Jung rzucił człowiekowi.

 

Bo on tu nie mówi o wierze religijnej. Nie mówi o afirmacjach. Nie mówi o „myśl pozytywnie”. On mówi o wewnętrznym obrazie siebie, który codziennie karmisz — świadomie albo nie. Twoje przekonania to nie są opinie. To są instrukcje wykonawcze dla nieświadomości.

 

Jeśli wierzysz, że: „ja taki już jestem”, „u mnie to się nie uda”, „inni mają łatwiej”, „muszę uważać, bo świat jest przeciwko mnie” …to twoja psychika zorganizuje całe życie, żeby to potwierdzić. Nie dlatego, że świat jest zły. Tylko dlatego, że nieświadomość nienawidzi sprzeczności. Ona ma jedno zadanie: uczynić twoją wiarę faktem.

 

I tu wchodzi cień z pełną mocą. Bo większość ludzi nie wierzy w siebie świadomie. Oni wierzą w swoje lęki, wstyd, ograniczenia — i nazywają to „realizmem”. A to jest gówno, nie realizm. To jest wytrenowana bezradność.

 

Jung widział to latami w gabinecie: człowiek wierzy, że jest słaby → zachowuje się słabo, człowiek wierzy, że jest ofiarą → przyciąga sytuacje ofiary, człowiek wierzy, że nie ma wpływu → oddaje ster. A potem mówi: „Widzisz? Miałem rację.” Nie. Po prostu konsekwentnie realizowałeś swój wewnętrzny scenariusz.

 

I teraz ważne: wiara nie musi być prawdziwa, żeby działała. Musi być emocjonalnie przekonująca. Dlatego zmiana przekonań nie dzieje się przez gadanie. Dzieje się przez doświadczenie, które je łamie. Bo dopóki twoja wiara nie zostanie zakwestionowana bólem, nie zostanie podważona konfrontacją, nie zostanie rozbita działaniem …będzie rządzić.

 

I tu dorzucę — Henry Ford: „Czy wierzysz, że potrafisz, czy wierzysz, że nie potrafisz — w obu przypadkach masz rację.” To nie jest motywacja. To jest mechanika psychiki.

 

Bo wierzysz nie tylko głową. Wierzysz ciałem, reakcją, napięciem, odruchem. I dokładnie dlatego: praca z cieniem, trening reakcji, wystawianie się na niepewność …są ważniejsze niż „zmiana myślenia”. Bo myślenie podąża za doświadczeniem, nie odwrotnie.

 

Chcesz wiedzieć, kim się staniesz za 5 lat? Nie pytaj, co czytasz. Nie pytaj, co deklarujesz. Sprawdź, w co naprawdę wierzysz, gdy jesteś pod presją. Bo wtedy wychodzi prawda. A prawda — prędzej czy później — zawsze się materializuje.

 

„Nieświadomość wie szybciej niż świadomość.” — Carl Gustav Jung

 

Zanim pomyślisz — już wiesz. Zanim nazwiesz — już reagujesz. Zanim zbudujesz narrację — ciało, emocja i impuls są pierwsze. Świadomość jest spóźniona. Zawsze.

 

I to jest dla ego upokarzające. Bo ego chce wierzyć, że: wszystko analizuje, wszystko kontroluje, wszystko rozumie. A Jung mówi: nie, stary — ty tylko dostajesz raport po fakcie.

 

Nieświadomość działa przed słowem, przed myślą, przed decyzją. To ona: wyczuwa zagrożenie, łapie fałsz w drugim człowieku, reaguje napięciem, podpowiada „coś tu nie gra”. I jeśli jej nie słuchasz, to później świadomość musi sprzątać syf.

 

Dlatego tyle razy w życiu: „coś ci nie pasowało”, ale zignorowałeś, „miałeś przeczucie”, ale je zagadałeś, „czułeś napięcie”, ale uznałeś, że przesadzasz. A potem mówisz: „Trzeba było słuchać intuicji…” Nie. Trzeba było nie sabotować nieświadomości.

 

Bo intuicja to nie magia. To szybka synteza doświadczeń, których nie jesteś w stanie świadomie policzyć. Nieświadomość: liczy szybciej, widzi więcej, łączy wzorce, których nie nazwiesz.

 

Ale uwaga — i to jest kluczowe: niewytrenowana nieświadomość też się myli. Jeśli twoje doświadczenie było: chaotyczne, pełne strachu, oparte na unikaniu …to twoja nieświadomość będzie reagować lękiem zamiast precyzją.

 

Dlatego Jung nie mówił: „ufaj intuicji”. On mówił: poznaj ją, zintegruj cień i ją trenuj. Bo wytrenowana nieświadomość: daje sygnał, nie panikę, podpowiada kierunek, nie impuls, ostrzega, ale nie paraliżuje.

 

A niewytrenowana? odpala autosabotaż, każe uciekać, każe atakować, każe niszczyć relacje. I wtedy świadomość dorabia ideologię: „Taki mam charakter”, „Ja tak po prostu reaguję”. Nie. Masz automat, którego nigdy nie wziąłeś na warsztat.

 

I tu dorzucę cytat, który idealnie domyka sens — Blaise Pascal: „Serce ma swoje racje, których rozum nie zna.” Tylko że Jung dodałby jedno zdanie: …i właśnie dlatego trzeba nauczyć się je czytać, a nie ignorować.

 

Bo przyszłość nie jest tworzona przez twoje przemyślenia. Jest tworzona przez reakcje, które są szybsze niż myśl. A reakcje rodzą się w nieświadomości. Jeśli jej nie znasz — będzie tobą rządzić. Jeśli ją znasz, trenujesz i integrujesz — staje się najpotężniejszym systemem nawigacji, jaki masz.

 

I tym właśnie domykamy CZĘŚĆ 2. Nie światłem. Nie afirmacją. Tylko prawdą: kto kontroluje nieświadomość, ten kontroluje kierunek.

 

Sprawdź część 1 jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś: https://www.oproblemachinaczej.pl/carl-jung-cytaty/

Hall of Fame OPINIE

Mateusz "Don Diego" Kubiszyn - 3 krotny Mistrz Świata K1, Gromda Champion
"Jestem człowiekiem wielozadaniowym i mam na głowie sporo obowiązków: praca strażaka, prowadzenie działalności gospodarczej oraz dodatkowo uprawiam sport zawodowy (sporty walki). Natłok obowiązków, towarzyszący temu stres powodowały narastające zmęczenie i zaniedbywanie obowiązków. Współpraca z Bartkiem polegała przede wszystkim na nauce efektywnego odpoczynku i regeneracji podczas popołudniowych drzemek. Już od pierwszej sesji poczułem różnicę, nauczyłem się zasypiać szybko (co wydłużyło całkowity czas snu) i widzę poprawę w efektywności moich działań w życiu codziennym."
Sprawdź
Dawid Malczyński - YouTuber i Biznesmen
"Mega profesjonalista, z indywidualnym podejściem! Pracowaliśmy razem 3 miesiące i po każdej sesji czułem olbrzymią poprawę swojego mentalu! Polecam z całego serca!"
Sprawdź
Katarzyna Jakubowska - Rekordzistka Guinnessa i Mistrzyni Polski
"Bartłomiej Florek to osoba z niewiarygodnym doświadczeniem! Bartek przygotowywał mnie mentalnie do Rekordu Guinnessa w kontakcie całego ciała z lodem. Miałam kilka sesji autohipnozy. Podczas ustanawiania rekordu byliśmy w kontakcie telefonicznym. Kiedy gasło mi słoneczko Bartek przywracał mi jego blask. To niesamowita osoba działająca cuda. Mój rekord jest również rekordem Bartka! Dziękuję bardzo za pokazanie mi jak można zrobić więcej niż nam się wydaje."
Sprawdź
Krzysztof Gąsior - Co-founder SmartLunch.pl
"Wyszedłem z naszych sesji tak naładowany energią, że moje cele boją się mnie, a nie ja ich :) Bartek nie tylko otworzył mi oczy, ale i kopnął w tyłek – w najlepszym możliwym sensie. Polecam każdemu kto chce działać."
Sprawdź
Przemysław
"Pisałem wcześniej już kilkukrotnie do Ciebie w sprawie porad i problemów ale teraz przychodzę nie z problemem a z podziękowaniem, ponieważ zdrowieje, moja relacja z samym sobą zaczyna zdrowieć. Zacząłem się tworzyć na nowo dzięki Twoim filmom, autohipnozom, rozmowy przez telefon którą odbyliśmy chyba z 2 lata temu, którą sam zaproponowałeś wtedy, takie szybkie 15 minut darmo. Zacząłem zauważać, że to nie otoczenie było i jest problemem ale to ja byłem problemem a dokładniej mówiąc, to moje myśli były problemem, to one mnie blokowały i były w mojej głowie przez wiele lat. Dotarło do mnie, że sam fakt, że doświadczałem przemocy psychicznej oraz emocjonalnej od własnych rodziców, którzy byli toksyczni sprawiło, że te myśli i blokady były w głowie ale już nie jestem od bardzo dawna tym małym dzieckiem, tym małym chłopcem, który się boi tego wszystkiego co mu rodzice robili i nie ma to już znaczenia obecnie. Wystawiam się na to z czym dotychczas miałem problemy, czy to reakcję ciała poprzez drżenie w określonych sytuacjach, czy to określone sytuację w których się znajduję i mnie triggerują to ja robię na przekór i działam mimo to. To jest to o czym niejednokrotnie mówiłeś, ekspozycja na dyskomfort itd, to kurwa działa w praktyce serio. Byłem tak podekscytowany samą myślą o tym, że doszedłem do pewnych przemyśleń, dzięki którym zrozumiałem bardzo wiele rzeczy, które obecnie ułatwią mi funkcjonowanie codzienne, że wziąłem i zacząłem pisać do Ciebie tego e-maila z podziękowaniem i jestem mega wdzięczny za robotę którą robisz 🔥💪🏻 bo gdybym na Ciebie nie natrafił to nie wiadomo co by było."
Sprawdź
Krzysztof Chodakowski - Doradca Ubezpieczeniowy UK
"Zaczynam rozumieć" - czyli krótka recenzja co przyniósł mi mentoring z Bartkiem. Zrozumiałem, że większość problemów - kreujemy sami lub wyolbrzymiam je bardziej niż to potrzebne. Moje podejście do życia całkowicie się zmieniło, a na problemy zacząłem reagować śmiechem lub "challenge accepted" niż złością i obwinianiem się - jak to było dotychczas. Po pierwszej rozmowie z Bartkiem zainspirowałem się. Po drugiej obudziłem, a po trzeciej utwierdziłem, że nie ma elixiru na szczęście - i tylko my sami decydujemy czy będziemy szczęśliwi czy nie. Niby to wiemy, a problem jest w tym - że tak naprawdę szczerze w to nie wierzymy. Na początku obawiałem się, że tylko sobie luźno rozmawiamy o wszystkim i niczym, ale latając z Bartkiem po tematach od mojego biznesu po moje życie prywatne - wszystko jak puzzle zaczęło łączyć się w całość. Myślałem, że otrzymam jakieś "rady i wskazówki" co i jak... lecz najlepsze w tym mentoring'u było to, że doszedłem do wszystkiego sam... czyli zgaduję, że taki niecny plan na mnie był uknuty od początku. PS. Do hipnozy podchodziłem z lekkim uśmiechem i mało poważnie... ale po pytaniu od znajomego po sesji z Bartkiem: " Ty jesteś jakiś zahipnotyzowany? " w czasie bardzo stresowej i trudnej sytuacji pomyślałem " chyba działa ".
Sprawdź
Paweł Kaczmarczyk - Druga Strona Medalu
"Świetne podejście do klienta, dobranie narzędzi do pracy i potencjalnych rozwiązań problemów. Dzięki Bartkowi dowiedziałem się, że narcyzm nie musi być wadą i można używać go mądrze!"
Sprawdź
Łukasz Szpunar - 4x Rekordzista Guinnessa
„Jeśli chodzi o rozwój osobisty, przerabiałem wiele technik i programów, których jest mnóstwo na rynku. Czasem wszystkiego jest tak dużo, że ciężko wybrać to, co będzie dla Ciebie najskuteczniejsze. Tak właśnie było w moim przypadku. Już od pierwszej sesji u Bartka, wiedziałem że dobrze trafiłem, bo wybrał dla mnie narzędzia, które będą najbardziej skuteczne w tym, co chce osiągnąć... A praca z moją podświadomością podczas transu hipnotycznego, była dopełnieniem tego, czego potrzebowałem. Uprawiam bardzo świeży i ciężki sport jakim jest morsowanie wyczynowe. Polega to na spędzeniu jak największej ilości czasu w balii z wodą i lodem, która ma zbliżoną temperaturę 0 stopni. Mój wynik zależy od mojej silnej woli, ale również bariery bezpieczeństwa. Bo gdy temperatura ciała spadnie za nisko, to udział w tym momencie się kończy. Muszę tak pokierować swoim organizmem, by w tym dyskomforcie znalazeźć komfort i wtedy temperatura się utrzyma, a mój organizm będzie pracował jak szwajcarski zegarek. Ćwiczenia pracy nad umysłem oraz hipnoza, pozwoliła mi osiągnąć rewelacyjny czas 4 godzin. A Bartek jest jednym z ojców tego sukcesu. Polecam serdecznie. Jest to jeden z najlepszych trenerów mentalnych w Polsce jakich poznałem.”
Sprawdź
Wiktoria Pleśniak - 5x Mistrzyni MMA Polska 2024/25
"Współpracę z Bartkiem zaczęłam dość niedawno, natomiast już widzę efekty naszych spotkań. Z jego pomocą udało mi się wywalczyć 2 złote medale na Mistrzostwach Polski No Gi oraz 10-tych Mistrzostwach Mma Polska. Profesjonalne podejście, skuteczne metody dzięki którym możemy osiągać niesamowite rezultaty. Naprawdę polecam każdemu, kto poszukuje wsparcia w procesie samorozwoju i osiągania celów! :)"
Sprawdź
Waldemar Piotrowski - Prezes Zarządu JOBFORME
"Szkolenie biznesowe obejmujące zagadnienia marketingu, odporności na stres, zarządzania czasem oraz radzenia sobie z wyzwaniami oceniamy bardzo pozytywnie. Było ono nie tylko merytoryczne, ale również dostosowane do potrzeb naszego kilkunastoosobowego zespołu. Bartek wykazał się profesjonalnym podejściem, świetnie angażując uczestników i tworząc atmosferę sprzyjającą nauce oraz otwartej dyskusji. Przekazana wiedza była praktyczna i oparta na konkretnych przykładach, co ułatwia jej zastosowanie w codziennej pracy. Szczególnie doceniliśmy sposób prowadzenia warsztatów – były one dynamiczne, interaktywne i dostarczały wielu inspiracji. Całość przebiegła sprawnie, a program szkolenia został zrealizowany w ciekawy i przemyślany sposób. Jesteśmy bardzo zadowoleni z efektów, a zdobyte umiejętności na pewno przełożą się na jeszcze lepsze wyniki w naszej działalności. Polecamy to szkolenie każdemu, kto chce rozwijać swój zespół w obszarze kluczowych kompetencji biznesowych."
Sprawdź
Maciej Nowak - Wiceprezes MTM
"Bartłomiej, znany mi bardziej jako „Łysy Magik”, to człowiek o niesamowitej cierpliwości i wyjątkowej zdolności czytania ludzi. Już po pierwszych chwilach naszej znajomości wiedziałem, że mogę mu zaufać. To właśnie ta intuicja i profesjonalizm sprawiły, że poczułem się pewnie, wiedząc, że wszystko, czym się z nim dzielę, zostanie między nami. Do tej pory miałem przekonanie, że ludzie zajmujący się takimi tematami ograniczają się do słuchania, by potem wystawić rachunek i zapisać na kolejną wizytę. Bartek pokazuje, że można to robić inaczej. To człowiek godny zaufania, który nie tylko wskazuje właściwą drogę, ale przede wszystkim daje „wędkę” – to od nas zależy, jak ją wykorzystamy. Jeśli ktoś zastanawia się nad wyborem osoby, która będzie prawdziwym przewodnikiem, a nie tylko „profesjonalistą z wysokim cennikiem”, polecam Bartka z całego serca. To człowiek, który zaangażowaniem i troską wyprzedza wielu – nawet po godzinach potrafi zapytać, jak się czuję, lub rzucić zdanie, które rozważam potem przez cały dzień."
Sprawdź
Oskar Poźniak - Mistrz Polski MMA 2023
"Współpracuje z Bartkiem już od dłuższego czasu i od tego momentu realizuje wszystkie swoje cele w 100%! Bartek z jego hipnozą oraz rozpisywaną przez niego dietą, okazał się ostatnim niezbędnym elementem w moich przygotowaniach. Podczas naszej współpracy stoczyłem 7 walk, z czego wygrałem wszystkie i podczas tego procesu zdobyłem tytuł Mistrza Polski. Pozytywne skutki naszej współpracy da się również odczuć w życiu codziennym -  większą pewność siebie, samodyscyplina czy kontrola nad emocjami. Dzięki Bartek jeszcze raz i serdecznie polecam tego gościa!"
Sprawdź
Szymon Ostrowski - MMA Fighter
"Hipnoterapia u Bartka była strzałem w dziesiątkę, jeśli chodzi o zmniejszenie stresu przed zawodami i walkami. Już po pierwszej sesji zauważyłem, że czuję się dużo spokojniejszy, bardziej opanowany i pewniejszy siebie. Pomogło mi to nie tylko lepiej radzić sobie z presją, ale też skupić się na swoich celach i rozwoju aby osiągać lepsze wyniki. Co ważne, zawsze mogę liczyć na pełne wsparcie ze strony Bartka, zarówno w trudniejszych chwilach, jak i wtedy, kiedy wszystko idzie zgodnie z planem – jest to niesamowicie przydatne i motywujące. Dzięki hipnoterapii z Bartkiem nauczyłem się lepiej radzić sobie z wyzwaniami w sporcie, dodatkowo wyciągać z życia jeszcze więcej, a wiedza która została mi przekazana zostanie ze mną na długo. Serdecznie polecam każdemu."
Sprawdź
Krystian Zupa - Profesjonalny jeździec, Menadżer stadnin koni
"Bartek ma profesjonalne podejście do klienta i świetny kontakt. Jest otwarty i holistycznie podchodzi do problemów. Stara się zrozumieć i doradzić, a nie wygłaszać tezy bez poparcia. Praca z nim już od pierwszego spotkania zmienia punkt widzenia i wrzuca myślenie na nowe tory."
Sprawdź
Mariusz - Lider Branży Stomatologicznej
"Bartka znam od pół roku. Zaczęliśmy od hipnozy, a potem przeszliśmy do pracy nad moim nastawieniem do biznesu i mogę szczerze powiedzieć, że odkąd poznałem Bartka, moje życie zmieniło się na lepsze. Zmiana o 300%. Obecnie pracujemy dużo nad moim mentalem. Bartek potrafi w ciągu godziny szybko zdiagnozować co, komu dolega i podpowiedzieć różne praktyczne rozwiązania. Polecam z całego serca."
Sprawdź
Arkadiusz Kaszuba - Low-kick World Champ / Pro MMA Fighter
"Podejście mentalne do życia i sportu jest bardzo ważne. Wszystko zaczyna i kończy się w naszej głowie. Praca nad mentalem i ciałem? Tylko u tego Gościa. Wspólnie robiliśmy mój limit wagowy przed EFM 2."
Sprawdź
Bartosz Rewera - Pro MMA Fighter
"Nie sądziłem, że hipnoza może być tak skuteczna i mimo, że pracujemy nad rzeczami związanymi z moim podejściem do walk, to rykoszetem dostaję chociażby moja samokontrola i podejście do życia. Pracujemy razem również na płaszczyźnie dietetycznej. Robienie wagi nigdy nie było tak proste."
Sprawdź
Łukasz Smarzyński - Bokser
"Należę do ludzi dla których doba jest o wiele za krótka. Dwunastogodzinna zmiana nad grillem, po 22 trening, a każdą wolną chwilę staram się poświęcić rodzinie i efektem tego jest przemęczenie, które w oczywisty sposób odbierało mi chęci do dalszej pracy, co skutkowało moim zaangażowaniem na 50% i brakiem progresu, a wręcz spadkiem wszelkich wyników. Ok. pół roku temu rozpocząłem współpracę z Bartłomiejem Florkiem, początkowo bardzo sceptycznie i z lekkim uśmiechem podchodziłem do tematu hipnozy jednak po namyśle stwierdziłem „co mi tam" I spróbowałem. Bartek okazał się naprawdę spoko gościem, który bardzo chętnie odpowiedział na wszelkie pytania, a także dopytał o wszystko nad czym chciałabym pracować. No i się zaczęło, po wstępie rozpoczęliśmy pierwszą sesję hipnotyczną w ciągu ok. godziny w bardzo przyjemnym stanie głębokiej relaksacji rozpocząłem pracę nad tym co chciałbym zmienić w swoim boksie, a efekty odczułem już w kolejnej walce. Warto spróbować."
Sprawdź
Daniel Bastrzyk
"Cześć Bartek, jeszcze raz chcę ci podziękować, widzę coraz więcej pozytywnych zmian, wygrałem z prokrastynacją, dodatkowo stałem się konfliktowy, z cichego chłopca do bicia stałem się gościem który nie ma problemu powiedzieć, nie, będzie pomojemu, to mi nie pasuje, lub spierdalaj, nie mam problemu z wywoływanie konfliktów gdy ktoś przekracza moje granice lub mnie nie szanuje, i nie dlatego że stało się to proste bo nie stało nadal jest stresujące ale mam to w dupie bo albo strach rucha cię albo ty go, stałem się dużo bardziej samo sterowny, długo by wymieniać, narazie to tylko początek bo ja się dopiero rozkręcam, Dzięki wielkie za twoją pomoc, "pozwól sobie", i "rób to tylko codziennie"
Sprawdź
Olaf Meller
"Jeśli chcesz: - Porozmawiać o swoich traumach z dzieciństwa - Przedyskutować swoje relacje z rodzicami i pozastanawiać się dlaczego jesteś taki a nie inny - Małymi krokami zacząć wyciszać swoje demony, szukać spokoju, a najlepiej znieczulenia od tego strasznego, ciężkiego życia… To poszukaj innego specjalisty ;) ALE. Jeśli chcesz dogadać się ze swoimi demonami. Umieć je wykorzystać tak żeby być na maksa skuteczny w swoim życiu. Wszystko jedno czy w sferze zawodowej czy osobistej. Jeśli chcesz czerpać z życia tyle ile się da. Omijać kompromisy i przeszkody. Pewnym siebie sięgać po swoje marzenia z uśmiechem na ustach. …To umów się na mentoring do Bartka. I lepiej się pospiesz, bo nie wiem czy w Polsce znajdziesz drugiego tak profesjonalnego i skutecznego gościa."
Sprawdź
Radosław Jasiński
"Siemanko. Muszę Ci podziękować za pracę którą wykonałeś, tak naprawdę od serca. Fajnie jest stawiać na swoim i być niezależnym, oraz nie mieć ciągle w głowie starej traumy. Jedynie szkoda że nie trafiłem do Ciebie parę lat temu. Robisz zajebistą robotę"
Sprawdź
Rafał
"20.02 odbyłem sesje, laczem video z mieszkania, która dotyczyła mojego leku przestrzennego. Bałem się tzw. dziurawej podłogi, czyli widzieć przestrzeń pod sobą. 28.02 sprawdziłem i powiem... pomogło. Wszedłem na most wiszący Blackforest Line. Z małym wsparciem kolegi i nierozglądajac się zbytnio w dół :) przeszłem i wróciłem. Nawet się nie pociłem. Wiadomo musiałem się trzymać poręczy i nie było zafajnie kiedy bujało mostem ale najważniejsze... nie czułem jak wcześniej strasznego lęku i nie miałem uczucia "zaciśniętej" klatki piersiowej. Przy końcach nawet puszczałem poręcz:) jeszcze pewnie kilka takich akcji i może będzie dobrze :)"
Sprawdź
Tomek Sornat
"Jestem zadowolony z materiałów do autohipnozy Bartka Florka. Jego podejście do procesu hipnotycznego jest niesamowicie skuteczne i inspirujące. Jego głos płynnie wprowadza mnie w podróż do głębokiego relaksu i transformacji. Materiały są pełne pozytywnej energii i motywacji. Dzięki nim mogłem odkryć nowe poziomy świadomości i zastosować hipnoterapię do własnego rozwoju i doświadczenia wewnętrznej transformacji. Jego technika skupia się na pozytywnych aspektach życia, samoulepszaniu i osiąganiu harmonii wewnętrznej. Czułem nieomal jego fizyczną obecność, wsparcie do działania po każdej sesji autohipnozy. Nagrania są skonstruowane w sposób budujący zaufanie i zapewniają bezpieczne i przyjemne doświadczenie hipnotyczne. Kto szuka sposobów na poprawę swojego samopoczucia, uwolnienie od stresu i rozwinięcie swojego potencjału znajdzie w nich nieocenioną pomoc."
Sprawdź
Kinga
"Pełen profesjonalizm. Rewelacyjny człowiek świetna współpraca. Jestem mega wdzięczna że tu trafiłam i polecam każdemu z całego serca 💜"
Sprawdź
Michał
"Polecam! Mam wrażenie , że po 3 sesjach więcej się u mnie zmieniło na lepsze niż po 2 latach psychoterapii."
Sprawdź
Krzysztof
"Podstawą do rozpoczęcia hipnozy u Bartka było jego profesjonalne podejście do zrozumienie moich traum i fobi z jakimi zmagam się od przeszło 30 lat. Wiem, że jestem ciężkim przypadkiem ale już po pierwszej hipnozie 30 letnia skała we mnie zaczęła pękać. Serdecznie polecam każdemu z małymi i dużymi problemami z którymi sobie nie radzi."
Sprawdź
Karol
"Cześć, chciałem się podzielić opinia z już drugiej sesji hipnoterapii. Swoja przygodę z samorozwojem jak i odkrywaniem siebie zacząłem parę lat temu, od psychologii, psychoterapii, cyberpsychotroniki no i hipnoterapia, jedyne co moge powiedziec wielki poklon dla Bartka. Nie potrafiłem się wysłowić po hipnoterapii tyle refleksji do mnie dotarło, zauważyłem wkoncu to czego nie widziałem przez ten cały czas..., Jest to zloty graal moich poszukiwań, ten klej który skleił te wszystkie puzzle które zbierałem przez tyle lat. Bardzo dziękuje i będę kontynuował, jest to tak potężne narzędzie a w wykonaniu Bartka jest to po prostu majstersztyk, czapki z głów, wybitny rzemieślnik swojego fachu, polecam z całego serca."
Sprawdź