Ćwiczenie na asertywność – prosty trening granic, który naprawdę działa

Ćwiczenie na asertywność

Asertywność jest jednym z tych słów, które brzmią grzecznie, elegancko i trochę szkoleniowo. Widzisz flipchart, salę konferencyjną, panią od HR-u i zdanie: „komunikuj swoje potrzeby z szacunkiem dla drugiej strony”. Wszystko pięknie. Tylko potem wracasz do życia, ktoś przekracza Twoją granicę, a Ty nagle zapominasz wszystkie ładne definicje i robisz jedną z trzech rzeczy: zgadzasz się, chociaż w środku Cię skręca; wybuchasz, bo za długo milczałeś; albo udajesz, że nic się nie stało, a potem przez trzy godziny prowadzisz w głowie rozmowę, w której oczywiście jesteś błyskotliwy, stanowczy i miażdżysz przeciwnika jednym zdaniem.

No właśnie.

Asertywność nie jest teorią. Asertywność jest zachowaniem pod napięciem. Nie wtedy, kiedy siedzisz spokojnie z kawą i czytasz artykuł. Wtedy każdy jest odważny. Prawdziwy test zaczyna się wtedy, kiedy ktoś czegoś od Ciebie chce, naciska, robi minę, obraża się, manipuluje poczuciem winy, wbija szpilę albo używa klasycznego: „no weź, przecież to dla Ciebie żaden problem”.

I wtedy wychodzi, czy masz granice, czy tylko ładne opinie o granicach.

Dobre ćwiczenie na asertywność nie polega na tym, że uczysz się być miły. Polega na tym, że uczysz się nie zdradzać siebie tylko dlatego, że ktoś może być niezadowolony. A to jest zupełnie inny poziom gry.


Czym jest asertywność?

Asertywność to zdolność wyrażania swoich potrzeb, opinii, granic, emocji i decyzji w sposób bezpośredni, uczciwy i względnie spokojny, bez uległości i bez agresji. Psychology Today definiuje asertywność jako umiejętność komunikowania swoich potrzeb, stanowiska i granic przy jednoczesnym respektowaniu myśli oraz życzeń innych osób [1]. Czyli nie: „ja mam rację, zamknij się”. I nie: „przepraszam, że żyję, czy mogę mieć własne zdanie?”.

Asertywność jest środkową drogą między byciem wycieraczką a byciem taranem. Uległość mówi: „Twoje potrzeby są ważniejsze niż moje”. Agresja mówi: „Moje potrzeby są ważniejsze niż Twoje”. Asertywność mówi: „Moje potrzeby są ważne i Twoje też są ważne, ale nie oznacza to, że mam zrezygnować z siebie”.

To brzmi prosto, ale w praktyce jest cholernie trudne, bo większość ludzi nie ma problemu z definicją. Ma problem z układem nerwowym. Gdy trzeba odmówić, ciało odpala stare programy: lęk przed odrzuceniem, poczucie winy, napięcie w brzuchu, ścisk gardła, potrzebę tłumaczenia się, zamrożenie albo agresję. I wtedy teoria znika.

Dlatego asertywność trzeba ćwiczyć jak mięsień. Nie przeczytać. Nie zrozumieć. Ćwiczyć.


Dlaczego asertywność jest taka trudna?

Bo dla wielu ludzi asertywność nie oznacza „wyrażę swoje zdanie”. Ona oznacza zagrożenie. Układ nerwowy słyszy: „jeśli powiesz nie, ktoś się obrazi”, „jeśli postawisz granicę, zostaniesz odrzucony”, „jeśli powiesz prawdę, będzie konflikt”, „jeśli przestaniesz być wygodny, przestaną Cię lubić”. I wtedy człowiek nie reaguje z dorosłej pozycji. Reaguje z historii.

Ktoś wychowany w domu, gdzie miłość trzeba było kupować grzecznością, często myli asertywność z egoizmem. Ktoś, kto był karany za złość, będzie dławił granice, aż wybuchnie. Ktoś, kto musiał zgadywać nastroje rodziców, będzie nadmiernie skanował ludzi i pytał w głowie: „czy mogę to powiedzieć, czy zaraz będzie kara?”. Ktoś, kto nauczył się, że konflikt niszczy relację, będzie wybierał fałszywy spokój zamiast uczciwości.

A potem taki człowiek mówi: „mam problem z asertywnością”. Nie. Często masz problem z tym, że Twój system kojarzy własny głos z niebezpieczeństwem.

I tutaj zaczyna się prawdziwy trening. Nie uczysz się tylko zdań. Uczysz ciało, że możesz postawić granicę i przeżyć. Możesz komuś odmówić i świat się nie zawali. Możesz rozczarować drugą osobę i nadal być dobrym człowiekiem. Możesz nie być dostępny, pomocny, miły, wygodny i grzeczny przez całą dobę.

To nie jest chamstwo.

To jest dorosłość.


Najlepsze ćwiczenie na asertywność: formuła 4 zdań

Najprostsze i najbardziej praktyczne ćwiczenie na asertywność to formuła czterech zdań. Nie dlatego, że jest magiczna. Dlatego, że daje strukturę, kiedy ciało chce uciekać, a głowa zaczyna produkować tysiąc usprawiedliwień. Struktura ratuje wtedy, kiedy emocje próbują przejąć kierownicę.

Formuła wygląda tak:

  1. Fakt: co konkretnie się wydarzyło?
  2. Granica / potrzeba: czego potrzebuję albo na co się nie zgadzam?
  3. Decyzja: co zrobię albo czego nie zrobię?
  4. Krótkie domknięcie: bez tłumaczenia się jak oskarżony.

Przykład: ktoś prosi Cię o przysługę, na którą nie masz przestrzeni.

„Nie dam rady tego zrobić dzisiaj. Mam już zaplanowany czas i nie chcę go rozciągać kosztem siebie. Nie podejmę się tego. Możesz poszukać kogoś innego albo wrócić do mnie w przyszłym tygodniu.”

To jest asertywne. Nie agresywne. Nie uległe. Nie przesadnie miłe. Konkretne.

Inny przykład: ktoś regularnie spóźnia się na spotkania.

„To trzeci raz, kiedy czekam ponad 20 minut. Dla mnie punktualność jest ważna, bo szanuję swój czas. Następnym razem poczekam 10 minut i jeśli Cię nie będzie, pójdę. Możemy się umawiać, ale potrzebuję konkretu.”

Zauważ jedną rzecz: asertywność nie polega na karaniu. Polega na komunikowaniu granicy i konsekwencji. Nie musisz robić dramatu. Nie musisz obrażać. Nie musisz krzyczeć. Masz powiedzieć, gdzie jest linia.


Dlaczego ta formuła działa?

Bo zatrzymuje dwa skrajne odruchy: uległość i agresję. Uległość zalewa Cię tłumaczeniami: „przepraszam, naprawdę bym chciał, ale może nie dam rady, chyba że jednak, no nie wiem, głupio mi”. Agresja wali młotem: „ile razy mam ci mówić, ogarnij się wreszcie”. Asertywność bierze fakt, potrzebę, decyzję i domknięcie.

Badacze i praktycy treningu asertywności od dekad traktują asertywność jako umiejętność, której można się uczyć, a nie jako stałą cechę charakteru. Speed, Goldstein i Goldfried w przeglądzie z 2018 roku piszą o treningu asertywności jako zapomnianej, ale evidence-based procedurze, która historycznie była rozwijana m.in. w terapii behawioralnej i może być ważna transdiagnostycznie, czyli w wielu różnych problemach psychologicznych [2].

To jest ważne, bo ludzie często mówią: „ja po prostu taki jestem, nie umiem być asertywny”. Nie. Często nie byłeś tego uczony. Albo byłeś uczony odwrotności: siedź cicho, nie przesadzaj, nie pyskuj, nie rób problemu, bądź grzeczny, dostosuj się, nie zawadzaj, nie bądź egoistą.

Asertywność można trenować. Tylko trzeba przestać czekać, aż pewność siebie spadnie z nieba jak gołąb po udarze.


Ćwiczenie 1: lista swoich „tak”, które naprawdę są „nie”

Weź kartkę i wypisz dziesięć sytuacji z ostatniego miesiąca, w których powiedziałeś „tak”, ale w środku czułeś „nie”. Nie filozofuj. Nie tłumacz się. Nie rób z siebie świętego. Zapisz fakty.

Przykłady:

  1. zgodziłem się na spotkanie, choć byłem wykończony,
  2. odpisałem od razu, mimo że chciałem odpocząć,
  3. przyjąłem dodatkową pracę bez jasnych warunków,
  4. nie powiedziałem, że coś mi nie pasuje,
  5. pozwoliłem komuś przedłużać rozmowę, choć chciałem kończyć,
  6. zgodziłem się na cenę, która mnie wkurzała,
  7. przemilczałem komentarz, który mnie zranił,
  8. udawałem, że wszystko okej, żeby nie było konfliktu.

Potem przy każdej sytuacji dopisz: „Co próbowałem ochronić?”

Może spokój. Może relację. Może wizerunek dobrego człowieka. Może uniknięcie konfliktu. Może poczucie, że ktoś Cię polubi. Może własny obraz osoby pomocnej. I właśnie tam jest rdzeń. Bo bardzo często nie boisz się samego „nie”. Boisz się konsekwencji, które sobie z nim skojarzyłeś.

To ćwiczenie pokazuje, gdzie sprzedajesz siebie za święty spokój.

A święty spokój często jest tylko elegancką nazwą dla powolnego gnicia.


Ćwiczenie 2: jedno małe „nie” dziennie

Przez 7 dni powiedz jedno małe „nie” dziennie. Małe, ale prawdziwe. Nie zaczynaj od największej traumy relacyjnej swojego życia. Nie musisz od razu iść do matki, szefa, partnera albo klienta i robić rewolucji granic. Zacznij od rzeczy, która jest wystarczająco niewygodna, ale możliwa do wykonania.

Przykłady:

  1. „Nie, dziś nie dam rady.”
  2. „Nie chcę teraz o tym rozmawiać.”
  3. „Nie wezmę tego na siebie.”
  4. „Nie pasuje mi ten termin.”
  5. „Nie odpowiem dziś, wrócę do tego jutro.”
  6. „Nie chcę zamawiać tego samego.”
  7. „Nie mam teraz przestrzeni.”
  8. „Nie, dziękuję.”

Bez elaboratu. Bez doktoratu z własnych powodów. Bez pięciu akapitów uzasadnienia, dlaczego masz prawo istnieć. Jedno małe „nie”.

To ćwiczenie jest mocne, bo układ nerwowy uczy się przez doświadczenie. Jeśli przez lata Twoje ciało miało skojarzenie „odmowa = zagrożenie”, to nie zmienisz tego samym czytaniem książki. Musisz doświadczyć, że odmawiasz i żyjesz. Ktoś może być niezadowolony, a Ty nadal żyjesz. Ktoś może zrobić minę, a Ty nadal żyjesz. Ktoś może próbować nacisku, a Ty nadal żyjesz.

Asertywność zaczyna się wtedy, kiedy cudze niezadowolenie przestaje być Twoim więzieniem.


Ćwiczenie 3: zdarta płyta

„Zdarta płyta” to klasyczne ćwiczenie na asertywność. Polega na spokojnym powtarzaniu swojej decyzji bez wchodzenia w dyskusję, tłumaczenie się, obronę, kontratak i emocjonalne szarpanie. Jest szczególnie dobre przy ludziach, którzy nie słuchają pierwszego „nie”, tylko próbują znaleźć szczelinę.

Przykład:

— No weź, zostań jeszcze godzinę.
— Nie, dziś wychodzę o 18:00.
— Ale przecież to ważne.
— Rozumiem, ale dziś wychodzę o 18:00.
— Serio nie możesz?
— Nie, dziś wychodzę o 18:00.
— Myślałem, że można na Ciebie liczyć.
— Można na mnie liczyć w ustalonych warunkach. Dziś wychodzę o 18:00.

To jest trudne, bo manipulacja często próbuje wciągnąć Cię w obronę. A gdy zaczynasz się bronić, druga osoba dostaje materiał do negocjacji. Ty mówisz: „nie mogę, bo jestem zmęczony”. Ona mówi: „wszyscy są zmęczeni”. Ty mówisz: „mam plany”. Ona: „to przełóż”. Ty mówisz: „źle się czuję”. Ona: „bez przesady”. I nagle Twoje „nie” zostaje rozebrane na części.

Dlatego czasem najlepsza asertywność jest nudna.

Powtarzasz decyzję. Spokojnie. Bez szału. Bez tłumaczenia.

Nie jesteś sądem. Nie musisz dostarczać dowodów na prawo do własnej granicy.


Ćwiczenie 4: zamiana przeprosin na komunikat

Ludzie z problemem asertywności często przepraszają za wszystko. Przepraszają, że nie mogą. Przepraszają, że chcą. Przepraszają, że mają granicę. Przepraszają, że odpisali później. Przepraszają, że nie są dostępni. Przepraszają, że oddychają tlenem, który mógłby być potrzebny komuś bardziej.

Zrób ćwiczenie: przez tydzień zamieniaj niepotrzebne „przepraszam” na neutralny komunikat.

Zamiast: „Przepraszam, że nie odpisałem szybciej.”
Powiedz: „Odpisuję teraz.”

Zamiast: „Przepraszam, ale nie dam rady.”
Powiedz: „Nie dam rady.”

Zamiast: „Przepraszam, że przeszkadzam.”
Powiedz: „Mam pytanie.”

Zamiast: „Przepraszam, ale to mi nie pasuje.”
Powiedz: „To mi nie pasuje.”

Nie chodzi o to, żeby nigdy nie przepraszać. Jeśli zawaliłeś, przeproś. Jeśli zraniłeś, przeproś. Jeśli spóźniłeś się bez uprzedzenia, przeproś. Ale nie przepraszaj za posiadanie potrzeb, granic i czasu.

Bo każde niepotrzebne „przepraszam” może wzmacniać wewnętrzny komunikat: „moja obecność jest problemem”.

Asertywność zaczyna się od tego, że przestajesz przepraszać za swoje miejsce na świecie.


Ćwiczenie 5: komunikat JA, ale bez korporacyjnej waty

Komunikat JA bywa przedstawiany w tak mdły sposób, że człowiek ma ochotę wyskoczyć przez okno. „Kiedy robisz X, czuję Y, ponieważ potrzebuję Z”. Niby dobre, ale czasem brzmi jak kartka z warsztatu dla ludzi, którzy nigdy nie byli w prawdziwym konflikcie.

A jednak sam mechanizm ma sens. Chodzi o to, żeby mówić z własnej pozycji, a nie zaczynać od oskarżeń. Nie: „Ty zawsze mnie ignorujesz”. Tylko: „Kiedy przerywasz mi w połowie zdania, tracę ochotę na rozmowę. Chcę dokończyć i dopiero potem usłyszeć Twoją odpowiedź.”

To jest konkret.

Przykłady:

„Kiedy zmieniasz ustalenia w ostatniej chwili, mam poczucie chaosu. Potrzebuję informacji wcześniej, inaczej nie biorę tego na siebie.”

„Kiedy komentujesz mój wygląd przy innych, jest mi to niekomfortowe. Nie chcę takich komentarzy.”

„Kiedy piszesz do mnie kilka razy z rzędu i oczekujesz natychmiastowej odpowiedzi, czuję presję. Odpiszę, kiedy będę miał przestrzeń.”

„Kiedy podnosisz głos, kończę rozmowę. Możemy wrócić do tematu, kiedy będziemy mówić spokojniej.”

To nie jest bycie miękkim. To jest bycie precyzyjnym. A precyzja często ma większą siłę niż agresja, bo agresja daje drugiej stronie wygodne wyjście: „nie będę z Tobą rozmawiać, bo krzyczysz”. A precyzja nie daje tak łatwej ucieczki.


Ćwiczenie 6: granica plus konsekwencja

Granica bez konsekwencji jest często tylko prośbą w przebraniu. „Proszę, nie rób tak” ma sens, ale jeśli ktoś robi dalej, musisz wiedzieć, co Ty zrobisz. Asertywność nie polega na kontrolowaniu drugiego człowieka. Polega na jasnym określeniu własnego działania.

Nie: „Masz przestać na mnie krzyczeć.”
Tylko: „Jeśli będziesz krzyczeć, kończę rozmowę.”

Nie: „Nie możesz się spóźniać.”
Tylko: „Jeśli spóźnisz się więcej niż 10 minut bez informacji, nie będę czekać.”

Nie: „Masz mnie szanować.”
Tylko: „Jeśli będziesz mnie obrażać, wyjdę z rozmowy.”

Nie: „Nie pisz do mnie tak późno.”
Tylko: „Po 20:00 nie odpowiadam na sprawy zawodowe.”

To ćwiczenie uczy dorosłości. Bo dziecko próbuje zmienić zachowanie drugiej osoby przez rozpacz, złość albo błaganie. Dorosły mówi: „to jest moja granica i to jest moje działanie, jeśli granica zostanie przekroczona”.

Nie potrzebujesz zgody drugiej osoby na własną konsekwencję.


Ćwiczenie 7: trening odmowy bez uzasadniania

To jest jedno z najtrudniejszych ćwiczeń dla osób, które całe życie tłumaczyły się z własnych decyzji. Przez tydzień ćwicz odmowę bez długiego uzasadniania. Możesz dać krótkie wyjaśnienie, ale nie wchodź w obronę.

Przykłady:

„Nie, nie podejmę się tego.”
„Nie, to mi nie pasuje.”
„Nie, mam inne plany.”
„Nie, nie chcę.”
„Nie, dziękuję.”
„Nie, tym razem odpuszczam.”
„Nie, nie jestem zainteresowany.”

Najbardziej niewygodne jest zdanie: „Nie chcę.” Bo „nie mogę” zostawia furtkę, że gdybyś mógł, to byś zrobił. „Nie chcę” bierze odpowiedzialność za Twoją decyzję. I wielu ludzi boi się tego jak ognia, bo „nie chcę” brzmi dla nich egoistycznie.

A przecież „nie chcę” bywa najuczciwszym zdaniem.

Nie wszystko musi być niemożliwe, żebyś miał prawo odmówić. Czasem możesz, ale nie chcesz. I to wystarczy. Oczywiście w dorosłym życiu są obowiązki, konsekwencje i zobowiązania. Asertywność nie jest licencją na bycie nieodpowiedzialnym. Ale w wielu sytuacjach ludzie nie mają problemu z odpowiedzialnością. Mają problem z tym, że czują się winni, jeśli wybiorą siebie.


Ćwiczenie 8: ekspozycja na cudze niezadowolenie

To może być najważniejsze ćwiczenie na asertywność. Naucz się wytrzymywać cudze niezadowolenie bez natychmiastowego naprawiania nastroju drugiej osoby.

Powiedz „nie” i nie ratuj. Powiedz granicę i nie rozwadniaj jej żartem. Powiedz decyzję i nie dodawaj pięciu uspokajaczy. Pozwól drugiej osobie mieć minę. Pozwól jej być rozczarowaną. Pozwól jej chwilę milczeć. Pozwól jej nie dostać tego, czego chciała.

To nie znaczy, że masz być okrutny. To znaczy, że masz przestać traktować cudzą frustrację jak alarm pożarowy.

Dla osób uległych cudze niezadowolenie jest często nie do zniesienia. Ktoś marszczy brwi i ciało chce natychmiast powiedzieć: „dobra, nieważne, zrobię to”. Ktoś milczy i od razu pojawia się panika: „czy on się obraził?”. Ktoś mówi: „myślałem, że można na Ciebie liczyć” i już zaczyna się wewnętrzna licytacja własnej wartości.

Nie.

Cudze niezadowolenie nie jest dowodem Twojej winy.

To tylko informacja, że druga osoba nie dostała tego, czego chciała. Ma prawo być niezadowolona. Ty masz prawo zostać przy swojej granicy. To jest dorosły świat, nie przedszkole emocjonalnego szantażu.


Ćwiczenie 9: asertywność w ciele

Asertywność nie jest tylko w słowach. Jest w ciele. Możesz powiedzieć dobre zdanie, ale jeśli mówisz je głosem człowieka proszącego o rozgrzeszenie, ciało zdradza komunikat. Dlatego ćwicz postawę.

Stań stabilnie. Stopy na ziemi. Ramiona luźno. Głowa prosto. Oddech niżej. Nie wypychaj klatki jak kogut, ale też nie składaj się jak paragon po praniu. Powiedz na głos:

„Nie.”
„Nie zgadzam się.”
„To mi nie pasuje.”
„Potrzebuję czasu.”
„Kończę tę rozmowę.”
„Nie biorę tego na siebie.”
„Moja decyzja jest taka.”

Powiedz to spokojnie, bez krzyku i bez przepraszania twarzą. Powtórz kilka razy. Obserwuj ciało. Gdzie pojawia się napięcie? Gardło? Brzuch? Klatka? Szczęka? To są miejsca, gdzie asertywność nie jest jeszcze zintegrowana. Nie wystarczy mówić „nie”. Trzeba nauczyć ciało, że „nie” nie jest śmiercią.

To ćwiczenie może wydawać się śmieszne, dopóki nie zobaczysz, jak wielu ludzi fizycznie nie potrafi wypowiedzieć prostego „nie” bez napięcia. I właśnie dlatego trzeba ćwiczyć.

Nie tylko zdania. Stan.


Ćwiczenie 10: asertywność w pieniądzach

Pieniądze są świetnym testem asertywności, bo natychmiast wyciągają wstyd, winę, lęk przed oceną i potrzebę bycia lubianym. Jeśli pracujesz z klientami, prowadzisz firmę albo sprzedajesz usługi, zobacz, co dzieje się z Twoim ciałem, kiedy masz powiedzieć cenę, odmówić rabatu, upomnieć się o płatność albo postawić warunki.

Ćwicz zdania:

„Cena wynosi X.”
„Nie udzielam rabatu w tej sytuacji.”
„Warunki są takie.”
„Płatność jest przed rozpoczęciem.”
„Nie rozpoczynam kolejnego etapu bez uregulowania poprzedniego.”
„Rozumiem, że to może być dla Ciebie za dużo. W takim razie to nie jest dobry moment.”

Bez nerwowego tłumaczenia. Bez deprecjonowania siebie. Bez „no wiem, że drogo”. Bez „mogę zejść, jeśli trzeba”. Bez robienia z własnej ceny przeprosin.

Asertywność w pieniądzach nie oznacza chciwości. Oznacza, że nie robisz z własnej pracy taniego bazaru tylko dlatego, że boisz się, że ktoś pomyśli coś brzydkiego.

Jeśli masz problem z powiedzeniem ceny, to często nie masz problemu z pieniędzmi. Masz problem z własnym prawem do zajmowania miejsca.


Asertywność a samoocena

Asertywność i samoocena są mocno połączone. Jeśli regularnie zdradzasz siebie, Twoja samoocena spada, nawet jeśli próbujesz ją pompować afirmacjami. Bo wewnętrznie widzisz, że nie stoisz po swojej stronie. Mówisz sobie: „tym razem się odezwę”, a potem milczysz. Mówisz: „nie zgodzę się na to”, a potem się zgadzasz. Mówisz: „postawię granicę”, a potem oddajesz ją za cudzy uśmiech.

I potem dziwisz się, że nie masz do siebie szacunku.

Jak masz mieć, jeśli codziennie widzisz, że można Cię przekupić świętym spokojem?

Badania nad treningiem asertywności pokazują, że może on wpływać na samoocenę i zdrowie psychiczne. Randomizowane badanie z 2023 roku na nastolatkach wskazało, że trening rozwiązywania problemów i asertywności poprawiał samoocenę oraz wskaźniki zdrowia psychicznego w badanej grupie [3]. Inne badanie z 2024 roku dotyczące studentów pielęgniarstwa wskazywało, że trening asertywności może zmniejszać stres, lęk i depresję oraz poprawiać samoocenę [4].

Oczywiście nie znaczy to, że jedno ćwiczenie magicznie naprawi życie. Ale kierunek jest logiczny: gdy uczysz się wyrażać siebie i bronić granic, zaczynasz dostawać dowody, że możesz na sobie polegać. A to jest paliwo dla samooceny.


Asertywność to nie agresja

Wielu ludzi boi się asertywności, bo myli ją z agresją. Myślą, że jeśli powiedzą wprost, czego chcą, będą chamscy. Jeśli odmówią, będą egoistyczni. Jeśli postawią granicę, zranią kogoś. Jeśli przestaną się tłumaczyć, wyjdą na bezczelnych.

To często nie jest moralność. To lęk w przebraniu dobrego wychowania.

Asertywność nie wymaga poniżania drugiego człowieka. Nie wymaga krzyku. Nie wymaga dominacji. Nie wymaga robienia z siebie zimnego skurwysyna. Możesz być spokojny i stanowczy jednocześnie. Możesz być życzliwy i niedostępny. Możesz kogoś lubić i mu odmówić. Możesz rozumieć czyjąś potrzebę i nadal jej nie spełniać.

To jest dorosła komunikacja.

Agresja mówi: „masz zrobić, jak chcę”. Asertywność mówi: „to jest moja decyzja”. Uległość mówi: „zrobię, co chcesz, żebyś mnie nie odrzucił”. Asertywność mówi: „mogę znieść to, że nie będziesz zachwycony”.

I ta ostatnia część jest kluczowa.


Asertywność to również umiejętność przyjęcia odmowy

Tu jest niewygodny haczyk: jeśli chcesz być naprawdę asertywny, musisz też umieć przyjąć cudze „nie”. Inaczej nie jesteś asertywny, tylko chcesz mieć monopol na granice.

Masz prawo powiedzieć „nie”. Druga osoba też ma prawo powiedzieć „nie”. Masz prawo prosić. Druga osoba ma prawo odmówić. Masz prawo mieć potrzeby. Druga osoba ma prawo ich nie spełniać. To boli? Czasem tak. Ale to jest cena dorosłych relacji.

Człowiek uległy często w głębi duszy ma ukrytą umowę: „ja nie będę stawiał granic Tobie, a Ty nie będziesz stawiał ich mnie”. A kiedy druga osoba jednak odmawia, pojawia się żal, złość, poczucie zdrady. Bo przecież ja się poświęcałem, więc Ty też powinieneś.

To nie jest miłość. To handel niewypowiedzianymi fakturami.

Prawdziwa asertywność oznacza koniec tego handlu. Ja mogę powiedzieć „tak” albo „nie”. Ty możesz powiedzieć „tak” albo „nie”. I dopiero wtedy relacja przestaje być teatrem wzajemnych manipulacji.


7-dniowy trening asertywności

Jeśli chcesz konkretnego planu, zrób to przez tydzień:

Dzień 1: wypisz dziesięć sytuacji, w których powiedziałeś „tak”, choć czułeś „nie”.
Dzień 2: powiedz jedno małe „nie” bez długiego tłumaczenia.
Dzień 3: zamień trzy niepotrzebne „przepraszam” na neutralny komunikat.
Dzień 4: użyj formuły: fakt, granica, decyzja, domknięcie.
Dzień 5: przećwicz „zdartą płytę” w rozmowie albo na głos sam ze sobą.
Dzień 6: ustaw jedną granicę z konsekwencją.
Dzień 7: zrób podsumowanie: gdzie najbardziej boisz się cudzego niezadowolenia?

Po tygodniu nie zostaniesz mistrzem asertywności. Ale zaczniesz widzieć, gdzie oddajesz siebie za spokój, akceptację albo uniknięcie napięcia. A to już dużo. Bo dopóki nie widzisz mechanizmu, jesteś nim sterowany.


Najważniejsze ćwiczenie: nie zdradzaj siebie w małych rzeczach

Asertywność nie zaczyna się od wielkich konfrontacji. Zaczyna się od małych momentów, w których przestajesz robić z siebie kogoś mniej ważnego.

Kiedy nie odpisujesz od razu, bo potrzebujesz odpoczynku. Kiedy mówisz, że termin Ci nie pasuje. Kiedy nie zgadzasz się na rozmowę, w której ktoś Cię obraża. Kiedy kończysz spotkanie o czasie. Kiedy nie tłumaczysz się z każdej decyzji. Kiedy mówisz cenę i milczysz. Kiedy nie bierzesz odpowiedzialności za cudzy nastrój. Kiedy nie udajesz, że wszystko jest okej, jeśli nie jest.

To są małe rzeczy. Ale z małych rzeczy buduje się wewnętrzne zaufanie.

Bo za każdym razem, kiedy mówisz „tak”, zdradzając swoje „nie”, coś w Tobie to widzi. I za każdym razem, kiedy mówisz „nie”, szanując swoje „nie”, coś w Tobie też to widzi.

Asertywność to nie jest technika komunikacji.

To jest codzienny dowód, że stoisz po swojej stronie.


Podsumowanie

Najlepsze ćwiczenie na asertywność to nie jedno magiczne zdanie. To trening odzyskiwania własnego głosu w małych, konkretnych sytuacjach. Formuła fakt — granica — decyzja — domknięcie daje Ci strukturę. Małe „nie” daje doświadczenie. Zdarta płyta uczy odporności na nacisk. Zamiana przeprosin na komunikat uczy, że nie musisz przepraszać za istnienie. Granica z konsekwencją uczy, że nie kontrolujesz ludzi, ale kontrolujesz swoje działanie.

Asertywność nie robi z Ciebie chama. Robi z Ciebie człowieka, który przestaje płacić sobą za cudzy komfort.

I tak, na początku to może być niewygodne. Możesz czuć napięcie. Możesz mieć poczucie winy. Możesz słyszeć w głowie stary program: „przesadzasz”, „bądź miły”, „nie rób problemu”, „co sobie pomyślą?”. Niech gada. To tylko echo tresury.

Twoim zadaniem nie jest uciszyć to echo od razu.

Twoim zadaniem jest zrobić pierwszy krok mimo niego.

Powiedzieć jedno spokojne „nie”.

I zobaczyć, że świat się nie skończył.

 

Współpraca indywidualna i szkolenia dla firm : oproblemachinaczej.pl/wspolpraca

 

Przypisy / bibliografia

[1] Psychology Today — definicja asertywności
Psychology Today. Assertiveness.
Link: https://www.psychologytoday.com/us/basics/assertiveness
Źródło opisuje asertywność jako umiejętność jasnego i pełnego szacunku komunikowania swoich potrzeb, stanowiska i granic.

[2] Trening asertywności jako evidence-based procedura
Speed, B. C., Goldstein, B. L., & Goldfried, M. R. (2018). Assertiveness Training: A Forgotten Evidence-Based Treatment. Clinical Psychology: Science and Practice, 25(1).
Link PDF: https://www.stonybrook.edu/commcms/psychology/_pdfs/faculty/Speed_et_al-2017-Clinical_Psychology__Science_and_Practice.pdf
Autorzy opisują trening asertywności jako zapomnianą, ale opartą na dowodach procedurę terapeutyczną i wskazują jej znaczenie w wielu problemach psychologicznych.

[3] Trening asertywności, samoocena i zdrowie psychiczne — RCT 2023
Golshiri, P. i in. (2023). The effect of problem-solving and assertiveness training on self-esteem and mental health of female adolescents: a randomized clinical trial.
Link PMC: https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC10084687/
Randomizowane badanie kliniczne wskazało poprawę samooceny i zdrowia psychicznego w grupie uczennic po treningu rozwiązywania problemów i asertywności.

[4] Trening asertywności, stres, lęk, depresja i samoocena — 2024
ElBarazi, A. S. i in. (2024). Efficiency of assertiveness training on the stress, anxiety, and depression among nursing students.
Link PMC: https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC11392326/
Badanie wskazywało, że trening asertywności może obniżać stres, lęk i depresję oraz poprawiać samoocenę u studentów pielęgniarstwa.

[5] Alberti i Emmons — klasyczna książka o asertywności
Alberti, R. E., & Emmons, M. L. (2017). Your Perfect Right: Assertiveness and Equality in Your Life and Relationships. 10th edition, New Harbinger Publications.
Link wydawcy: https://www.newharbinger.com/9781626259601/your-perfect-right/
Klasyczna pozycja z zakresu asertywności, zawierająca ćwiczenia i procedury rozwijania skutecznej ekspresji siebie w relacjach.

Hall of Fame OPINIE

Mateusz "Don Diego" Kubiszyn - 3 krotny Mistrz Świata K1, Gromda Champion
"Jestem człowiekiem wielozadaniowym i mam na głowie sporo obowiązków: praca strażaka, prowadzenie działalności gospodarczej oraz dodatkowo uprawiam sport zawodowy (sporty walki). Natłok obowiązków, towarzyszący temu stres powodowały narastające zmęczenie i zaniedbywanie obowiązków. Współpraca z Bartkiem polegała przede wszystkim na nauce efektywnego odpoczynku i regeneracji podczas popołudniowych drzemek. Już od pierwszej sesji poczułem różnicę, nauczyłem się zasypiać szybko (co wydłużyło całkowity czas snu) i widzę poprawę w efektywności moich działań w życiu codziennym."
Sprawdź
Krzysztof Rzeźnik - Właściciel GPPH
"Bartek ma naprawdę mega podejście i potrafi trafnie rozwikłać sedno każdego aspektu, który razem poruszamy. Po spotkaniach z nim wychodzi się z gotowym i poukładanym w głowie planem działania. Spotkania są bardzo rzeczowe, oparte na praktycznych przykładach i na jego szerokiej wiedzy. A co też ważne - jeśli wie wcześniej o tematach do opracowania - jest zawsze do nich bardzo dobrze przygotowany. Bartek to osoba która naprawdę angażuje się w drugiego człowieka i pomaga spojrzeć na procesy myślowe oraz działania z różnych perspektyw, czyniąc podejmowanie decyzji o wiele bardziej świadomym. Często jest tak, że sami wiemy czego chcemy, a odpowiedzi są w nas - a Bartek jest tą osobą, która wybitnie pomaga z tego korzystać"
Sprawdź
Dawid Malczyński - YouTuber i Biznesmen
"Mega profesjonalista, z indywidualnym podejściem! Pracowaliśmy razem 3 miesiące i po każdej sesji czułem olbrzymią poprawę swojego mentalu! Polecam z całego serca!"
Sprawdź
Wiesław Piechota - Właściciel GPPH
"Dzięki współpracy z Bartkiem wróciłem do swoich starych, dobrych nawyków - takich jak np. codzienne czytanie książek. Spotkania z nim pomogły mi uporządkować sposób działania oraz zarządzanie czasem, dzięki czemu mogę bardziej świadomie podchodzić do codziennych wyzwań - zarówno zawodowych, jak i prywatnych. Dzięki temu mogę dużo skuteczniej kontynuować swój rozwój osobisty i zawodowy oraz podejmować decyzje z większym spokojem i pewnością."
Sprawdź
Katarzyna Jakubowska - Rekordzistka Guinnessa i Mistrzyni Polski
"Bartłomiej Florek to osoba z niewiarygodnym doświadczeniem! Bartek przygotowywał mnie mentalnie do Rekordu Guinnessa w kontakcie całego ciała z lodem. Miałam kilka sesji autohipnozy. Podczas ustanawiania rekordu byliśmy w kontakcie telefonicznym. Kiedy gasło mi słoneczko Bartek przywracał mi jego blask. To niesamowita osoba działająca cuda. Mój rekord jest również rekordem Bartka! Dziękuję bardzo za pokazanie mi jak można zrobić więcej niż nam się wydaje."
Sprawdź
Krzysztof Gąsior - Co-founder SmartLunch.pl
"Wyszedłem z naszych sesji tak naładowany energią, że moje cele boją się mnie, a nie ja ich :) Bartek nie tylko otworzył mi oczy, ale i kopnął w tyłek – w najlepszym możliwym sensie. Polecam każdemu kto chce działać."
Sprawdź
Rafał Włodarczyk
"Siemanko, jak powiedziałem tak zrobiłem, wróciłem na zawody rok później i rozjebałem. Nawet wykręciłem rekord Niemiec. Niezmiennie dzięki bo ten sukces po części jest dzięki Tobie. W głowie do dziś mam mental wypracowany przy Twoich wskazówkach, bo to nie było szczęście tylko moja ciężka praca."
Sprawdź
Łukasz Szpunar - 5x Rekordzista Guinnessa
„Jeśli chodzi o rozwój osobisty, przerabiałem wiele technik i programów, których jest mnóstwo na rynku. Czasem wszystkiego jest tak dużo, że ciężko wybrać to, co będzie dla Ciebie najskuteczniejsze. Tak właśnie było w moim przypadku. Już od pierwszej sesji u Bartka, wiedziałem że dobrze trafiłem, bo wybrał dla mnie narzędzia, które będą najbardziej skuteczne w tym, co chce osiągnąć... A praca z moją podświadomością podczas transu hipnotycznego, była dopełnieniem tego, czego potrzebowałem. Uprawiam bardzo świeży i ciężki sport jakim jest morsowanie wyczynowe. Polega to na spędzeniu jak największej ilości czasu w balii z wodą i lodem, która ma zbliżoną temperaturę 0 stopni. Mój wynik zależy od mojej silnej woli, ale również bariery bezpieczeństwa. Bo gdy temperatura ciała spadnie za nisko, to udział w tym momencie się kończy. Muszę tak pokierować swoim organizmem, by w tym dyskomforcie znalazeźć komfort i wtedy temperatura się utrzyma, a mój organizm będzie pracował jak szwajcarski zegarek. Ćwiczenia pracy nad umysłem oraz hipnoza, pozwoliła mi osiągnąć rewelacyjny czas 4 godzin. A Bartek jest jednym z ojców tego sukcesu. Polecam serdecznie. Jest to jeden z najlepszych trenerów mentalnych w Polsce jakich poznałem.”
Sprawdź
Paweł Kaczmarczyk - Druga Strona Medalu
"Świetne podejście do klienta, dobranie narzędzi do pracy i potencjalnych rozwiązań problemów. Dzięki Bartkowi dowiedziałem się, że narcyzm nie musi być wadą i można używać go mądrze!"
Sprawdź
Wiktoria Pleśniak - 5x Mistrzyni MMA Polska 2024/25
"Współpracę z Bartkiem zaczęłam dość niedawno, natomiast już widzę efekty naszych spotkań. Z jego pomocą udało mi się wywalczyć 2 złote medale na Mistrzostwach Polski No Gi oraz 10-tych Mistrzostwach Mma Polska. Profesjonalne podejście, skuteczne metody dzięki którym możemy osiągać niesamowite rezultaty. Naprawdę polecam każdemu, kto poszukuje wsparcia w procesie samorozwoju i osiągania celów! :)"
Sprawdź
Waldemar Piotrowski - Prezes Zarządu JOBFORME
"Szkolenie biznesowe obejmujące zagadnienia marketingu, odporności na stres, zarządzania czasem oraz radzenia sobie z wyzwaniami oceniamy bardzo pozytywnie. Było ono nie tylko merytoryczne, ale również dostosowane do potrzeb naszego kilkunastoosobowego zespołu. Bartek wykazał się profesjonalnym podejściem, świetnie angażując uczestników i tworząc atmosferę sprzyjającą nauce oraz otwartej dyskusji. Przekazana wiedza była praktyczna i oparta na konkretnych przykładach, co ułatwia jej zastosowanie w codziennej pracy. Szczególnie doceniliśmy sposób prowadzenia warsztatów – były one dynamiczne, interaktywne i dostarczały wielu inspiracji. Całość przebiegła sprawnie, a program szkolenia został zrealizowany w ciekawy i przemyślany sposób. Jesteśmy bardzo zadowoleni z efektów, a zdobyte umiejętności na pewno przełożą się na jeszcze lepsze wyniki w naszej działalności. Polecamy to szkolenie każdemu, kto chce rozwijać swój zespół w obszarze kluczowych kompetencji biznesowych."
Sprawdź
Oskar Poźniak - Mistrz Polski MMA 2023
"Współpracuje z Bartkiem już od dłuższego czasu i od tego momentu realizuje wszystkie swoje cele w 100%! Bartek z jego hipnozą oraz rozpisywaną przez niego dietą, okazał się ostatnim niezbędnym elementem w moich przygotowaniach. Podczas naszej współpracy stoczyłem 7 walk, z czego wygrałem wszystkie i podczas tego procesu zdobyłem tytuł Mistrza Polski. Pozytywne skutki naszej współpracy da się również odczuć w życiu codziennym -  większą pewność siebie, samodyscyplina czy kontrola nad emocjami. Dzięki Bartek jeszcze raz i serdecznie polecam tego gościa!"
Sprawdź
Maciej Nowak - Wiceprezes MTM
"Bartłomiej, znany mi bardziej jako „Łysy Magik”, to człowiek o niesamowitej cierpliwości i wyjątkowej zdolności czytania ludzi. Już po pierwszych chwilach naszej znajomości wiedziałem, że mogę mu zaufać. To właśnie ta intuicja i profesjonalizm sprawiły, że poczułem się pewnie, wiedząc, że wszystko, czym się z nim dzielę, zostanie między nami. Do tej pory miałem przekonanie, że ludzie zajmujący się takimi tematami ograniczają się do słuchania, by potem wystawić rachunek i zapisać na kolejną wizytę. Bartek pokazuje, że można to robić inaczej. To człowiek godny zaufania, który nie tylko wskazuje właściwą drogę, ale przede wszystkim daje „wędkę” – to od nas zależy, jak ją wykorzystamy. Jeśli ktoś zastanawia się nad wyborem osoby, która będzie prawdziwym przewodnikiem, a nie tylko „profesjonalistą z wysokim cennikiem”, polecam Bartka z całego serca. To człowiek, który zaangażowaniem i troską wyprzedza wielu – nawet po godzinach potrafi zapytać, jak się czuję, lub rzucić zdanie, które rozważam potem przez cały dzień."
Sprawdź
Krzysztof Chodakowski - Doradca Ubezpieczeniowy UK
"Zaczynam rozumieć" - czyli krótka recenzja co przyniósł mi mentoring z Bartkiem. Zrozumiałem, że większość problemów - kreujemy sami lub wyolbrzymiam je bardziej niż to potrzebne. Moje podejście do życia całkowicie się zmieniło, a na problemy zacząłem reagować śmiechem lub "challenge accepted" niż złością i obwinianiem się - jak to było dotychczas. Po pierwszej rozmowie z Bartkiem zainspirowałem się. Po drugiej obudziłem, a po trzeciej utwierdziłem, że nie ma elixiru na szczęście - i tylko my sami decydujemy czy będziemy szczęśliwi czy nie. Niby to wiemy, a problem jest w tym - że tak naprawdę szczerze w to nie wierzymy. Na początku obawiałem się, że tylko sobie luźno rozmawiamy o wszystkim i niczym, ale latając z Bartkiem po tematach od mojego biznesu po moje życie prywatne - wszystko jak puzzle zaczęło łączyć się w całość. Myślałem, że otrzymam jakieś "rady i wskazówki" co i jak... lecz najlepsze w tym mentoring'u było to, że doszedłem do wszystkiego sam... czyli zgaduję, że taki niecny plan na mnie był uknuty od początku. PS. Do hipnozy podchodziłem z lekkim uśmiechem i mało poważnie... ale po pytaniu od znajomego po sesji z Bartkiem: " Ty jesteś jakiś zahipnotyzowany? " w czasie bardzo stresowej i trudnej sytuacji pomyślałem " chyba działa ".
Sprawdź
Przemysław
"Pisałem wcześniej już kilkukrotnie do Ciebie w sprawie porad i problemów ale teraz przychodzę nie z problemem a z podziękowaniem, ponieważ zdrowieje, moja relacja z samym sobą zaczyna zdrowieć. Zacząłem się tworzyć na nowo dzięki Twoim filmom, autohipnozom, rozmowy przez telefon którą odbyliśmy chyba z 2 lata temu, którą sam zaproponowałeś wtedy, takie szybkie 15 minut darmo. Zacząłem zauważać, że to nie otoczenie było i jest problemem ale to ja byłem problemem a dokładniej mówiąc, to moje myśli były problemem, to one mnie blokowały i były w mojej głowie przez wiele lat. Dotarło do mnie, że sam fakt, że doświadczałem przemocy psychicznej oraz emocjonalnej od własnych rodziców, którzy byli toksyczni sprawiło, że te myśli i blokady były w głowie ale już nie jestem od bardzo dawna tym małym dzieckiem, tym małym chłopcem, który się boi tego wszystkiego co mu rodzice robili i nie ma to już znaczenia obecnie. Wystawiam się na to z czym dotychczas miałem problemy, czy to reakcję ciała poprzez drżenie w określonych sytuacjach, czy to określone sytuację w których się znajduję i mnie triggerują to ja robię na przekór i działam mimo to. To jest to o czym niejednokrotnie mówiłeś, ekspozycja na dyskomfort itd, to kurwa działa w praktyce serio. Byłem tak podekscytowany samą myślą o tym, że doszedłem do pewnych przemyśleń, dzięki którym zrozumiałem bardzo wiele rzeczy, które obecnie ułatwią mi funkcjonowanie codzienne, że wziąłem i zacząłem pisać do Ciebie tego e-maila z podziękowaniem i jestem mega wdzięczny za robotę którą robisz 🔥💪🏻 bo gdybym na Ciebie nie natrafił to nie wiadomo co by było."
Sprawdź
Szymon Ostrowski - MMA Fighter
"Hipnoterapia u Bartka była strzałem w dziesiątkę, jeśli chodzi o zmniejszenie stresu przed zawodami i walkami. Już po pierwszej sesji zauważyłem, że czuję się dużo spokojniejszy, bardziej opanowany i pewniejszy siebie. Pomogło mi to nie tylko lepiej radzić sobie z presją, ale też skupić się na swoich celach i rozwoju aby osiągać lepsze wyniki. Co ważne, zawsze mogę liczyć na pełne wsparcie ze strony Bartka, zarówno w trudniejszych chwilach, jak i wtedy, kiedy wszystko idzie zgodnie z planem – jest to niesamowicie przydatne i motywujące. Dzięki hipnoterapii z Bartkiem nauczyłem się lepiej radzić sobie z wyzwaniami w sporcie, dodatkowo wyciągać z życia jeszcze więcej, a wiedza która została mi przekazana zostanie ze mną na długo. Serdecznie polecam każdemu."
Sprawdź
Krystian Zupa - Profesjonalny jeździec, Menadżer stadnin koni
"Bartek ma profesjonalne podejście do klienta i świetny kontakt. Jest otwarty i holistycznie podchodzi do problemów. Stara się zrozumieć i doradzić, a nie wygłaszać tezy bez poparcia. Praca z nim już od pierwszego spotkania zmienia punkt widzenia i wrzuca myślenie na nowe tory."
Sprawdź
Mariusz - Lider Branży Stomatologicznej
"Bartka znam od pół roku. Zaczęliśmy od hipnozy, a potem przeszliśmy do pracy nad moim nastawieniem do biznesu i mogę szczerze powiedzieć, że odkąd poznałem Bartka, moje życie zmieniło się na lepsze. Zmiana o 300%. Obecnie pracujemy dużo nad moim mentalem. Bartek potrafi w ciągu godziny szybko zdiagnozować co, komu dolega i podpowiedzieć różne praktyczne rozwiązania. Polecam z całego serca."
Sprawdź
Arkadiusz Kaszuba - Low-kick World Champ / Pro MMA Fighter
"Podejście mentalne do życia i sportu jest bardzo ważne. Wszystko zaczyna i kończy się w naszej głowie. Praca nad mentalem i ciałem? Tylko u tego Gościa. Wspólnie robiliśmy mój limit wagowy przed EFM 2."
Sprawdź
Bartosz Rewera - Pro MMA Fighter
"Nie sądziłem, że hipnoza może być tak skuteczna i mimo, że pracujemy nad rzeczami związanymi z moim podejściem do walk, to rykoszetem dostaję chociażby moja samokontrola i podejście do życia. Pracujemy razem również na płaszczyźnie dietetycznej. Robienie wagi nigdy nie było tak proste."
Sprawdź
Łukasz Smarzyński - Bokser
"Należę do ludzi dla których doba jest o wiele za krótka. Dwunastogodzinna zmiana nad grillem, po 22 trening, a każdą wolną chwilę staram się poświęcić rodzinie i efektem tego jest przemęczenie, które w oczywisty sposób odbierało mi chęci do dalszej pracy, co skutkowało moim zaangażowaniem na 50% i brakiem progresu, a wręcz spadkiem wszelkich wyników. Ok. pół roku temu rozpocząłem współpracę z Bartłomiejem Florkiem, początkowo bardzo sceptycznie i z lekkim uśmiechem podchodziłem do tematu hipnozy jednak po namyśle stwierdziłem „co mi tam" I spróbowałem. Bartek okazał się naprawdę spoko gościem, który bardzo chętnie odpowiedział na wszelkie pytania, a także dopytał o wszystko nad czym chciałabym pracować. No i się zaczęło, po wstępie rozpoczęliśmy pierwszą sesję hipnotyczną w ciągu ok. godziny w bardzo przyjemnym stanie głębokiej relaksacji rozpocząłem pracę nad tym co chciałbym zmienić w swoim boksie, a efekty odczułem już w kolejnej walce. Warto spróbować."
Sprawdź
Daniel Bastrzyk
"Cześć Bartek, jeszcze raz chcę ci podziękować, widzę coraz więcej pozytywnych zmian, wygrałem z prokrastynacją, dodatkowo stałem się konfliktowy, z cichego chłopca do bicia stałem się gościem który nie ma problemu powiedzieć, nie, będzie pomojemu, to mi nie pasuje, lub spierdalaj, nie mam problemu z wywoływanie konfliktów gdy ktoś przekracza moje granice lub mnie nie szanuje, i nie dlatego że stało się to proste bo nie stało nadal jest stresujące ale mam to w dupie bo albo strach rucha cię albo ty go, stałem się dużo bardziej samo sterowny, długo by wymieniać, narazie to tylko początek bo ja się dopiero rozkręcam, Dzięki wielkie za twoją pomoc, "pozwól sobie", i "rób to tylko codziennie"
Sprawdź
Olaf Meller
"Jeśli chcesz: - Porozmawiać o swoich traumach z dzieciństwa - Przedyskutować swoje relacje z rodzicami i pozastanawiać się dlaczego jesteś taki a nie inny - Małymi krokami zacząć wyciszać swoje demony, szukać spokoju, a najlepiej znieczulenia od tego strasznego, ciężkiego życia… To poszukaj innego specjalisty ;) ALE. Jeśli chcesz dogadać się ze swoimi demonami. Umieć je wykorzystać tak żeby być na maksa skuteczny w swoim życiu. Wszystko jedno czy w sferze zawodowej czy osobistej. Jeśli chcesz czerpać z życia tyle ile się da. Omijać kompromisy i przeszkody. Pewnym siebie sięgać po swoje marzenia z uśmiechem na ustach. …To umów się na mentoring do Bartka. I lepiej się pospiesz, bo nie wiem czy w Polsce znajdziesz drugiego tak profesjonalnego i skutecznego gościa."
Sprawdź
Radosław Jasiński
"Siemanko. Muszę Ci podziękować za pracę którą wykonałeś, tak naprawdę od serca. Fajnie jest stawiać na swoim i być niezależnym, oraz nie mieć ciągle w głowie starej traumy. Jedynie szkoda że nie trafiłem do Ciebie parę lat temu. Robisz zajebistą robotę"
Sprawdź
Rafał
"20.02 odbyłem sesje, laczem video z mieszkania, która dotyczyła mojego leku przestrzennego. Bałem się tzw. dziurawej podłogi, czyli widzieć przestrzeń pod sobą. 28.02 sprawdziłem i powiem... pomogło. Wszedłem na most wiszący Blackforest Line. Z małym wsparciem kolegi i nierozglądajac się zbytnio w dół :) przeszłem i wróciłem. Nawet się nie pociłem. Wiadomo musiałem się trzymać poręczy i nie było zafajnie kiedy bujało mostem ale najważniejsze... nie czułem jak wcześniej strasznego lęku i nie miałem uczucia "zaciśniętej" klatki piersiowej. Przy końcach nawet puszczałem poręcz:) jeszcze pewnie kilka takich akcji i może będzie dobrze :)"
Sprawdź
Tomek Sornat
"Jestem zadowolony z materiałów do autohipnozy Bartka Florka. Jego podejście do procesu hipnotycznego jest niesamowicie skuteczne i inspirujące. Jego głos płynnie wprowadza mnie w podróż do głębokiego relaksu i transformacji. Materiały są pełne pozytywnej energii i motywacji. Dzięki nim mogłem odkryć nowe poziomy świadomości i zastosować hipnoterapię do własnego rozwoju i doświadczenia wewnętrznej transformacji. Jego technika skupia się na pozytywnych aspektach życia, samoulepszaniu i osiąganiu harmonii wewnętrznej. Czułem nieomal jego fizyczną obecność, wsparcie do działania po każdej sesji autohipnozy. Nagrania są skonstruowane w sposób budujący zaufanie i zapewniają bezpieczne i przyjemne doświadczenie hipnotyczne. Kto szuka sposobów na poprawę swojego samopoczucia, uwolnienie od stresu i rozwinięcie swojego potencjału znajdzie w nich nieocenioną pomoc."
Sprawdź
Kinga
"Pełen profesjonalizm. Rewelacyjny człowiek świetna współpraca. Jestem mega wdzięczna że tu trafiłam i polecam każdemu z całego serca 💜"
Sprawdź