
Hipnotyczny trans brzmi dla wielu ludzi jak coś pomiędzy snem, utratą przytomności i wejściem do tajnego pokoju w mózgu, gdzie siedzi „podświadomość” w czarnym płaszczu i czeka, aż hipnotyzer wypowie hasło. Popkultura zrobiła z transu coś dziwnego: człowiek ma mieć pusty wzrok, bezwolne ciało, wyłączony rozum, a potem podobno można mu wmówić wszystko. No i właśnie przez takie bzdury masa ludzi albo boi się hipnozy, albo oczekuje od niej cyrku.
A hipnotyczny trans jest czymś znacznie ciekawszym. I dużo bardziej praktycznym.
Trans hipnotyczny to nie sen, nie omdlenie, nie oddanie komuś duszy i nie magiczne odcięcie od świata. To specyficzny sposób organizacji świadomości: uwaga staje się bardziej skupiona, bodźce poboczne schodzą na dalszy plan, a sugestia zaczyna mocniej wpływać na doświadczenie. APA Division 30 definiuje hipnozę jako stan świadomości obejmujący skupioną uwagę, zmniejszoną świadomość peryferyjną i zwiększoną zdolność reagowania na sugestię [1].
Czyli mówiąc po ludzku: w transie hipnotycznym Twój mózg przestaje rozpraszać się na tysiąc rzeczy i zaczyna mocniej iść za konkretnym kierunkiem.
Nie wyłączasz się.
Przestajesz być tak cholernie rozproszony.
Hipnotyczny trans to nie sen
Najczęstszy mit brzmi: „w transie człowiek śpi”. Nie. Czasem wygląda, jakby spał, bo ma zamknięte oczy, wolniejszy oddech, rozluźnioną twarz i mniej reaguje na otoczenie. Ale wygląd zewnętrzny to za mało. Człowiek może wyglądać spokojnie, a w środku mieć intensywną pracę wyobraźni, emocji, pamięci, ciała i sugestii.
Sen to stan, w którym kontakt z bodźcami zewnętrznymi jest mocno ograniczony, a mózg przechodzi przez charakterystyczne fazy snu. Hipnotyczny trans jest inny. Człowiek zwykle słyszy prowadzącego, reaguje na słowa, może odpowiadać, może poruszyć ręką, może wyjść z procesu, może pamiętać część sesji albo całość. Oczywiście czasem ktoś może zasnąć podczas relaksacyjnej indukcji, ale to nie oznacza, że hipnoza jest snem. To oznacza, że zasnął. Tak samo można zasnąć na medytacji, mszy, wykładzie albo nudnym szkoleniu.
Hipnotyczny trans jest bardziej podobny do głębokiego zanurzenia niż do snu. Możesz być bardzo obecny, tylko inaczej. Nie szeroko, nerwowo i kontrolująco, ale selektywnie, głęboko i kierunkowo. To trochę jak moment, kiedy oglądasz film i świat wokół robi się mniej ważny. Wiesz, że siedzisz w pokoju, ale ciało reaguje na historię. Serce przyspiesza, mięśnie się napinają, możesz się wzruszyć. Czy to znaczy, że film ma magiczną moc? Nie. To znaczy, że mózg reaguje na uwagę, obraz, znaczenie i zaangażowanie.
Hipnoza robi z tego narzędzie.
Jak wygląda hipnotyczny trans od środka?
Od środka trans hipnotyczny może być bardzo różny. I to jest ważne, bo wielu ludzi ma błędne oczekiwanie, że trans musi wyglądać jak spektakularne odlecenie. Jeśli nie stracili kontaktu ze światem, nie zobaczyli tunelu światła, nie zapomnieli własnego imienia i nie poczuli się jak mistyczny naleśnik unoszony przez kosmos, to mówią: „chyba nie byłem w hipnozie”.
Bzdura.
Hipnotyczny trans może być lekki. Możesz po prostu czuć większe skupienie, cięższe powieki, spokojniejszy oddech, przyjemne rozluźnienie, mocniejszą wyobraźnię albo dystans do otoczenia. Może być średni: ciało robi się ciężkie albo lekkie, czas zaczyna płynąć inaczej, słowa prowadzącego wchodzą głębiej, a obrazy pojawiają się same. Może być głęboki: pojawiają się zjawiska ideomotoryczne, katalepsja, analgezja, amnezja, silna absorpcja, poczucie automatyczności reakcji albo bardzo wyraźne doświadczenia wewnętrzne.
Ale brak fajerwerków nie oznacza braku transu.
W hipnozie nie chodzi o to, żebyś „odleciał”. Chodzi o to, żeby Twoja uwaga, ciało i wyobraźnia zaczęły pracować w wybranym kierunku. Czasem najbardziej użyteczny trans jest z zewnątrz kompletnie nudny: człowiek siedzi, oddycha, słucha, kiwa głową. Żadnych efektów specjalnych. A potem wstaje i okazuje się, że coś się przesunęło: inaczej czuje ciało, inaczej myśli o problemie, inaczej reaguje na napięcie, ma większy dystans albo większy dostęp do sprawczości.
Nie wszystko, co głębokie, musi wyglądać teatralnie.
Objawy transu hipnotycznego
Nie ma jednej uniwersalnej listy objawów, która działa u każdego. Ludzie różnią się hipnotyzowalnością, stylem wyobraźni, sposobem reagowania na sugestię, poziomem kontroli i doświadczeniem z pracą wewnętrzną. Ale pewne sygnały pojawiają się często.
Typowe objawy transu hipnotycznego mogą obejmować:
- zawężenie uwagi,
- mniejszą reakcję na bodźce poboczne,
- zmianę oddechu,
- rozluźnienie mięśni albo specyficzną nieruchomość,
- uczucie ciężkości lub lekkości ciała,
- zmianę poczucia czasu,
- większą obrazowość,
- poczucie oddalenia od otoczenia,
- łatwiejsze podążanie za sugestią,
- automatyczne ruchy palców, dłoni albo głowy,
- zmienione odczuwanie bólu, napięcia lub temperatury,
- silniejsze emocje albo większy dystans do emocji,
- wrażenie, że pewne reakcje „dzieją się same”.
To ostatnie bywa dla ludzi najbardziej zaskakujące. Ręka robi się ciężka, chociaż nie próbujesz jej na siłę napinać. Powieki chcą się zamknąć. Oddech sam zwalnia. Obraz sam przychodzi. I człowiek zaczyna rozumieć, że w jego psychice masa rzeczy i tak działa automatycznie.
Bo trans hipnotyczny nie tworzy automatyzmów z niczego. On odsłania fakt, że automatyzmy już istnieją.
Lęk też często „sam” się odpala. Wstyd sam pali twarz. Gniew sam napina szczękę. Telefon sam ląduje w ręce. Stara reakcja sama wraca w relacji. Tylko tego nie nazywasz transem, bo przywykłeś uważać to za „siebie”.
Trans hipnotyczny a kontrola
Największy lęk brzmi: „czy w transie stracę kontrolę?”. Nie. Nie w takim filmowym sensie, w którym hipnotyzer przejmuje Ci mózg jak haker słabe Wi-Fi. W transie hipnotycznym człowiek nadal ma granice, wartości, reakcje ochronne i możliwość przerwania procesu. Hipnoza nie robi z człowieka kukły.
Ale zmienia się coś subtelniejszego: poczucie kontroli może być inne. Niektóre reakcje mogą być odczuwane jako mniej wymuszone, bardziej automatyczne, płynne albo spontaniczne. I właśnie dlatego hipnoza jest ciekawa. Bo pokazuje, że kontrola nie zawsze polega na spinaniu się i pilnowaniu wszystkiego jak ochroniarz w dyskoncie.
Czasem większy wpływ pojawia się wtedy, kiedy przestajesz wszystko ręcznie kontrolować.
Jeśli ktoś ma problem z lękiem, to często próbuje kontrolować lęk na siłę. Jeśli ma problem ze snem, próbuje zasnąć na siłę. Jeśli ma problem z napięciem, próbuje się rozluźnić na siłę. Efekt? Jeszcze większe napięcie. Hipnotyczny trans może pomóc wejść w inny tryb: nie przepychanie, tylko prowadzenie uwagi. Nie walka z ciałem, tylko sugestia, obraz, rytm, oddech i doświadczenie.
To nie jest utrata kontroli.
To zmiana sposobu sterowania.
Co dzieje się w mózgu podczas transu hipnotycznego?
Nie ma jednego „ośrodka transu” w mózgu. Nie ma przycisku z napisem „hipnoza”. Mózg działa sieciowo, a trans hipnotyczny wiąże się raczej ze zmianą współpracy między różnymi obszarami: uwagą, kontrolą wykonawczą, przetwarzaniem sygnałów z ciała, emocją, bólem i narracją o sobie.
Jedno z ważnych badań fMRI zespołu Davida Spiegela ze Stanforda pokazało u osób wysoko podatnych na hipnozę trzy istotne zmiany w stanie hipnozy: obniżoną aktywność grzbietowej części przedniego zakrętu obręczy, czyli dACC; zwiększoną łączność między lewą grzbietowo-boczną korą przedczołową, czyli DLPFC, a wyspą; oraz zmniejszoną łączność między DLPFC a siecią default mode network [2]. Po ludzku: mniej wewnętrznego skanowania konfliktu, mocniejsze połączenie kontroli uwagi z odczuciami ciała i mniej sprzężenia z samomielącą narracją o sobie.
To dobrze tłumaczy, dlaczego w transie człowiek może czuć się bardziej zanurzony, mniej oceniający i bardziej reagujący na sugestię. dACC można uprościć jako część systemu monitorowania konfliktu i znaczenia bodźców. Jeśli jego aktywność spada, może być mniej tego wewnętrznego: „czy to działa, czy ja dobrze to robię, czy to ma sens, czy mam się czym martwić?”. DLPFC odpowiada między innymi za kontrolę wykonawczą i kierowanie uwagą, a wyspa integruje odczucia z ciała. Jeśli one mocniej współpracują, sugestia może łatwiej przekładać się na odczucie fizyczne: ciężkość, lekkość, spokój, ciepło, dystans, zmianę bólu albo napięcia.
Default mode network to z kolei sieć związana z myśleniem o sobie, wspomnieniami, planowaniem i błądzeniem myślami. Badanie McGeown i współpracowników wykazało, że indukcja hipnotyczna może zmniejszać aktywność w przednich częściach default mode network u osób wysoko podatnych na hipnozę [5]. To może tłumaczyć stan, w którym człowiek przestaje na chwilę mielić „ja, moje problemy, moja historia, moje analizowanie” i zaczyna po prostu doświadczać.
Mniej wewnętrznego pierdolenia.
Więcej bezpośredniego doświadczenia.
Sugestia jest paliwem transu
Sam trans hipnotyczny jest ważny, ale bez sugestii jest jak otwarte drzwi bez kierunku. Sugestia mówi mózgowi, dokąd ma iść uwaga. Może dotyczyć relaksu, ciężkości ręki, zmiany odczucia bólu, spokoju, pewności, snu, nawyku, emocji, wspomnienia albo przyszłego zachowania.
Oakley i Halligan pisali, że sugestia hipnotyczna daje neuronauce poznawczej możliwość badania mechanizmów uwagi, kontroli motorycznej, bólu, przekonań, woli i świadomości [3]. To bardzo ważne, bo pokazuje, że sugestia nie jest tylko „gadaniem”. Sugestia może modyfikować subiektywne doświadczenie, a subiektywne doświadczenie jest tym, w czym człowiek realnie żyje.
Jeśli ktoś mówi: „to tylko sugestia”, to często nie rozumie, jak działa mózg. Słowa, obrazy i znaczenia potrafią zmienić ciało. Jedno zdanie może podnieść ciśnienie. Jedna wiadomość może skręcić brzuch. Jedno wspomnienie może zmienić oddech. Jedna diagnoza może zmienić sposób, w jaki czujesz swoje ciało. Jedno „jesteś bezpieczny” wypowiedziane w odpowiednim stanie może pomóc układowi nerwowemu odpuścić.
Sugestia w transie hipnotycznym jest jak precyzyjna instrukcja dla uwagi, wyobraźni i reakcji. Dobra sugestia nie jest plastikową afirmacją. Nie brzmi: „jesteś zwycięzcą, wszystko jest cudowne”. Dobra sugestia trafia w mechanizm. Jeśli ktoś się boi, nie zawsze mówisz mu: „nie bój się”. Czasem prowadzisz go do doświadczenia, w którym ciało może zauważyć minimalny sygnał bezpieczeństwa. Jeśli ktoś ma napięcie, nie krzyczysz: „rozluźnij się”. Czasem prowadzisz uwagę tak, żeby napięcie mogło zmienić formę.
Trans bez sugestii jest stanem.
Sugestia nadaje temu stanowi kierunek.
Lekki trans hipnotyczny też działa
Wielu ludzi ma obsesję na punkcie głębokiego transu. Pytają: „czy byłem wystarczająco głęboko?”, jakby hipnoza była basenem, a skuteczność zaczynała się dopiero tam, gdzie nie czuć dna. Tymczasem lekki trans hipnotyczny może być bardzo użyteczny. W pracy z relaksem, stresem, koncentracją, autohipnozą, prostymi sugestiami, treningiem mentalnym czy wzmacnianiem zasobów nie zawsze potrzeba spektakularnej głębi.
Lekki trans może wyglądać jak spokojne skupienie. Słyszysz wszystko, myślisz, czasem analizujesz, ale jesteś bardziej skoncentrowany na głosie i doświadczeniu. Możesz mieć wrażenie, że „to chyba zwykły relaks”. I często właśnie dlatego ludzie go lekceważą. A przecież większość codziennych zmian również nie dzieje się przez fajerwerki. Dzieje się przez powtarzalne przesunięcia uwagi i reakcji.
Głęboki trans bywa potrzebny przy bardziej zaawansowanych zjawiskach: analgezji, amnezji, silnych reakcjach ideomotorycznych, pracy z katalepsją, zmianach percepcji albo zjawiskach scenicznych. Ale głębokość nie jest jedynym kryterium wartości. Możesz być bardzo głęboko i nic sensownego z tego nie wynieść. Możesz być lekko zanurzony i dostać sugestię, która realnie zmienia Twoje zachowanie.
Nie chodzi o to, jak bardzo odpłynąłeś.
Chodzi o to, co zostało po powrocie.
Głęboki trans hipnotyczny – co może się pojawić?
Głęboki trans hipnotyczny może być bardziej spektakularny. Ciało może wejść w mocną nieruchomość albo katalepsję. Ręka może zostać w powietrzu bez świadomego wysiłku. Ból może się zmniejszać albo oddalać. Czas może płynąć dziwnie: pięć minut wydaje się godziną albo odwrotnie. Mogą pojawić się żywe obrazy, emocje, wspomnienia, poczucie oddzielenia od problemu, a nawet amnezja części doświadczenia, jeśli była taka sugestia.
Ale trzeba uważać, żeby nie zrobić z głębokiego transu fetyszu. Nie każdy musi go doświadczać. Nie każdy od razu. Nie każdy w każdej sesji. Nie każdy cel go wymaga. Głęboki trans jest narzędziem, nie medalem. Dobry hipnotyzer nie robi z klienta konkursu głębokości. Nie mówi: „jak nie odlecisz, to się nie uda”. To jest głupie i niepotrzebnie wzmacnia presję.
Presja zabija trans.
Im bardziej ktoś próbuje „wejść głęboko”, tym bardziej często stoi z boku i sprawdza: „czy już, czy dobrze, czy działa?”. A ten kontrolujący obserwator potrafi skutecznie utrudnić zanurzenie. Czasem najlepsza instrukcja brzmi: przestań próbować mieć „właściwy trans”. Po prostu pozwól uwadze iść za procesem.
Trans nie zawsze przychodzi wtedy, kiedy go ścigasz.
Czasem przychodzi, kiedy przestajesz go pilnować.
Hipnotyczny trans w codziennym życiu
Trans hipnotyczny nie jest tak egzotyczny, jak się wydaje. Ludzie codziennie wchodzą w stany transowe, tylko ich tak nie nazywają. Kiedy jedziesz samochodem znaną trasą i nagle orientujesz się, że nie pamiętasz kilku ostatnich kilometrów — to jest automatyzm i zawężenie uwagi. Kiedy scrollujesz telefon i „znika” pół godziny — też masz rodzaj transu. Kiedy kłócisz się w głowie z kimś, kto nie jest obecny, i ciało reaguje, jakby rozmowa trwała naprawdę — to też jest potęga wyobraźni i sugestii.
Człowiek jest istotą transową bardziej, niż chce przyznać. Wchodzi w trans pracy, trans lęku, trans wstydu, trans złości, trans zakochania, trans zakupów, trans social mediów, trans cierpienia, trans cudzych opinii, trans własnej narracji. Różnica polega na tym, że hipnoza jest transem celowym. Zamiast dać się prowadzić przypadkowym bodźcom, zaczynasz używać uwagi świadomie.
I tu robi się ciekawie.
Bo jeśli ktoś mówi: „ja nie wierzę w hipnozę”, a potem przez trzy godziny żyje jednym komentarzem z internetu, to mam złą wiadomość: problemem nie jest brak podatności na sugestię. Problemem jest brak świadomości, kto i co tę sugestię wkłada.
Hipnotyczny trans nie jest dziwniejszy niż to, co ludzie robią ze sobą codziennie.
Jest tylko bardziej świadomy.
Czy każdy może wejść w hipnotyczny trans?
Większość ludzi może doświadczać jakiegoś poziomu hipnozy, ale nie każdy reaguje tak samo. Istnieje coś takiego jak hipnotyzowalność, czyli zdolność do reagowania na sugestie hipnotyczne. Jedni wchodzą szybko, głęboko i bardzo obrazowo. Inni bardziej stopniowo. Jeszcze inni potrzebują więcej zaufania, treningu, innego stylu prowadzenia albo mniej presji.
Badania Hoefta i współpracowników wskazują, że wysoka hipnotyzowalność wiąże się z różnicami w łączności funkcjonalnej między obszarami wykonawczymi i uwagowymi, między innymi DLPFC i dACC [6]. To ważne, bo pokazuje, że podatność na hipnozę nie jest „słabą wolą” ani głupotą. To zdolność układu nerwowego do określonego rodzaju skupienia, absorpcji i reagowania.
Niektórzy ludzie nie wchodzą w trans, bo próbują udowodnić, że nie wejdą. Siedzą jak kontroler jakości i sprawdzają: „czy on mnie zahipnotyzuje?”. Tylko że hipnoza nie jest walką hipnotyzera z klientem. To nie przeciąganie liny. To współpraca. Jeśli jedna część człowieka chce wejść, a druga stoi z rękami założonymi i mówi: „no dawaj, pokaż, co potrafisz”, to proces będzie trudniejszy.
Trans hipnotyczny nie polega na byciu pokonanym.
Polega na zgodzie na doświadczenie.
Czy można utknąć w transie?
Nie. To jeden z bardziej filmowych lęków. Człowiek nie zostaje uwięziony w transie jak w windzie między piętrami. Jeśli prowadzący przestanie mówić, większość osób albo sama wyjdzie ze stanu, albo przejdzie w zwykły relaks, albo zaśnie i się obudzi. Hipnotyczny trans nie jest dziurą w rzeczywistości, z której trzeba kogoś wyciągać zaklęciem.
Oczywiście po głębokiej sesji ktoś może czuć się przez chwilę senny, zamyślony, rozluźniony albo emocjonalnie poruszony. Dlatego dobry prowadzący robi wybudzenie, orientację, sprawdzenie stanu i nie wyrzuca człowieka z fotela jak paczki z sortowni. Ale „utknięcie” w hipnozie to mit.
Dużo bardziej realne jest coś innego: człowiek może utknąć w codziennym transie lęku, wstydu, niskiej samooceny, poczucia winy albo wiecznego analizowania. I w tym ludzie potrafią tkwić latami.
Tego bym się bał bardziej.
Hipnotyczny trans a bezpieczeństwo
Hipnotyczny trans jest zasadniczo bezpieczny, jeśli jest prowadzony odpowiedzialnie, z jasną zgodą, bez przekraczania granic i bez wciskania człowiekowi bzdur. Problemem nie jest sam trans. Problemem może być niekompetencja prowadzącego, brak etyki, praca z ciężką traumą bez przygotowania, sugestywne grzebanie w pamięci, obietnice cudów albo mieszanie hipnozy z okultyzmem i pseudoterapią.
Trans zwiększa podatność na sugestię, więc słowo prowadzącego ma znaczenie. Nie wolno tego traktować jak zabawy. Jeśli ktoś w transie słyszy: „Twoja podświadomość pokaże Ci prawdę o traumie”, można niechcący wejść na teren fałszywych wspomnień. Pamięć nie działa jak kamera, a sugestywne pytania mogą wpływać na to, co człowiek uzna za wspomnienie. Dlatego odpowiedzialna hipnoza wymaga precyzji, a nie ego.
Bezpieczeństwo w hipnozie oznacza kilka prostych rzeczy: osoba wie, co się będzie działo; zgadza się; może przerwać; sugestie są zgodne z celem; prowadzący zna granice swoich kompetencji; nie obiecuje cudów; nie robi z hipnozy duchowego albo terapeutycznego młotka do wszystkiego.
Hipnoza jest mocna.
Właśnie dlatego trzeba ją prowadzić trzeźwo.
Po co wchodzić w hipnotyczny trans?
Po to, żeby pracować z poziomem, do którego sama racjonalna gadka często nie dochodzi. Możesz wiedzieć, że nie ma się czego bać, a ciało dalej się boi. Możesz wiedzieć, że jesteś kompetentny, a i tak zamierać przed wystąpieniem. Możesz wiedzieć, że trzeba odpuścić, a dalej mielić temat w głowie. Możesz wiedzieć, że dany nawyk Ci szkodzi, a i tak go powtarzać.
Wiedza jest ważna. Ale wiedza to nie zawsze zmiana.
Hipnotyczny trans pozwala pracować jednocześnie z uwagą, obrazem, ciałem, emocją, znaczeniem i sugestią. Można go wykorzystać w pracy ze stresem, lękiem, bólem, snem, nawykami, pewnością siebie, wystąpieniami, sportem, koncentracją, relaksem, autohipnozą i zmianą reakcji emocjonalnych. Nie dlatego, że trans jest magiczny. Dlatego, że człowiek nie zmienia się wyłącznie przez logiczne argumenty.
Czasem trzeba wejść w stan, w którym stary wzorzec traci monopol.
I właśnie tu hipnotyczny trans ma sens.
Hipnotyczny trans a autohipnoza
Autohipnoza to umiejętność samodzielnego wchodzenia w stan hipnotycznego skupienia i używania sugestii dla siebie. To może być jedno z najbardziej praktycznych zastosowań hipnozy. Nie musisz za każdym razem mieć hipnotyzera obok. Możesz nauczyć się regulować oddech, kierować uwagę, wzmacniać spokój, przygotowywać się mentalnie, pracować z napięciem i budować nowe reakcje.
Autohipnoza nie polega na tym, że sam siebie oszukujesz. Polega na tym, że przestajesz być biernym odbiorcą przypadkowych sugestii. Bo cały dzień jesteś sugerowany: reklamami, wiadomościami, ludźmi, wspomnieniami, własnym dialogiem wewnętrznym, social mediami, lękiem, kulturą, rodziną, rynkiem i tym całym hałasem świata. Autohipnoza jest próbą odzyskania kierownicy.
Proste wejście w autohipnozę może wyglądać tak: wybierasz jeden punkt, uspokajasz oddech, zawężasz uwagę, liczysz w dół, pozwalasz ciału wejść w ciężar albo lekkość, a potem powtarzasz konkretną sugestię, która jest realistyczna i przyjmowalna. Nie: „jestem bogiem sukcesu”. Raczej: „z każdym oddechem łatwiej wracam do spokoju”, „mogę zrobić jeden konkretny krok”, „moje ciało uczy się puszczać napięcie”, „ta myśl nie musi mną rządzić”.
Mało spektakularne?
Może.
Ale skuteczne rzeczy często są mniej teatralne, niż ego by chciało.
Największe mity o hipnotycznym transie
Pierwszy mit: „W transie tracisz kontrolę.” Nie. Możesz doświadczać reakcji jako bardziej automatycznych, ale to nie oznacza, że hipnotyzer przejął Twoją wolę.
Drugi mit: „Jeśli wszystko słyszę, to nie jestem w transie.” Bzdura. W hipnozie możesz słyszeć, myśleć, pamiętać i nadal być w transie. Hipnoza nie wymaga odcięcia świadomości.
Trzeci mit: „Trans musi być głęboki, żeby działał.” Nie zawsze. Lekki i średni trans mogą być bardzo użyteczne, szczególnie w pracy z relaksem, stresem, koncentracją i sugestią.
Czwarty mit: „Tylko słabi ludzie wchodzą w trans.” Nie. Hipnotyzowalność nie jest słabością. Często wiąże się z absorpcją, wyobraźnią i zdolnością kierowania uwagą.
Piąty mit: „Hipnotyczny trans jest nienaturalny.” Nie. Ludzie codziennie wchodzą w różne stany transowe. Hipnoza po prostu robi to celowo i z określonym kierunkiem.
Szósty mit: „Hipnoza działa tylko wtedy, gdy ktoś w nią wierzy.” Wiara w sensie religijnym nie jest konieczna. Ważniejsze są zgoda, oczekiwanie, zaangażowanie, koncentracja i gotowość do podążania za sugestią. Sceptyk też może wejść w trans, jeśli nie walczy z procesem tylko po to, żeby wygrać własny zakład.
Hipnotyczny trans w jednym zdaniu
Hipnotyczny trans to stan skupionej, zawężonej uwagi i zwiększonej reakcji na sugestię, w którym mózg może inaczej organizować ciało, emocje, wyobraźnię, pamięć, ból, napięcie i zachowanie.
Czyli krócej: trans hipnotyczny to nie utrata siebie.
To wejście głębiej w te mechanizmy, które i tak codziennie Tobą sterują.
I może właśnie dlatego hipnoza bywa tak niewygodna. Bo pokazuje, że nie jesteś tak racjonalny, jak myślisz. Że Twoje ciało reaguje na obrazy. Że słowa zmieniają stan. Że uwaga jest jak latarka: tam, gdzie świecisz, tam mózg zaczyna budować doświadczenie. Że wiele Twoich reakcji nie jest „Tobą”, tylko starym programem, który powtarza się, bo nikt go nie zatrzymał.
Hipnotyczny trans nie jest ucieczką od rzeczywistości.
Dobrze użyty jest sposobem, żeby przestać być niewolnikiem przypadkowych sugestii i zacząć świadomie kierować tym, co do tej pory kierowało Tobą po cichu.
Współpraca indywidualna i szkolenia dla firm : oproblemachinaczej.pl/wspolpraca
Przypisy / bibliografia
[1] APA Division 30 — definicja hipnozy
Elkins, G. R., Barabasz, A. F., Council, J. R., & Spiegel, D. (2015). Advancing Research and Practice: The Revised APA Division 30 Definition of Hypnosis. International Journal of Clinical and Experimental Hypnosis, 63(1), 1–9.
Link PubMed: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25365125/
APA Division 30: https://www.apadivisions.org/division-30/about
Źródło definiuje hipnozę jako stan świadomości obejmujący skupioną uwagę, zmniejszoną świadomość peryferyjną i zwiększoną zdolność reagowania na sugestię.
[2] Stanford / David Spiegel — aktywność i łączność mózgu w hipnozie
Jiang, H., White, M. P., Greicius, M. D., Waelde, L. C., & Spiegel, D. (2017). Brain Activity and Functional Connectivity Associated with Hypnosis. Cerebral Cortex, 27(8), 4083–4093.
Link PubMed: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/27469596/
Link Oxford Academic: https://academic.oup.com/cercor/article/27/8/4083/3056452
Badanie opisuje m.in. obniżoną aktywność dACC, większą łączność DLPFC–insula i mniejszą łączność DLPFC–DMN podczas hipnozy.
[3] Sugestia hipnotyczna i neuronauka poznawcza
Oakley, D. A., & Halligan, P. W. (2013). Hypnotic suggestion: opportunities for cognitive neuroscience. Nature Reviews Neuroscience, 14, 565–576.
Link PubMed: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/23860312/
Link Nature: https://www.nature.com/articles/nrn3538
Autorzy omawiają, jak sugestia hipnotyczna pozwala badać mechanizmy uwagi, kontroli motorycznej, bólu, przekonań i woli.
[4] Hipnoza i default mode network — aktywność przednia DMN
McGeown, W. J., Mazzoni, G., Venneri, A., & Kirsch, I. (2009). Hypnotic induction decreases anterior default mode activity. NeuroImage, 47(4), 1674–1682.
Link PubMed: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/19782614/
Link ScienceDirect: https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S1053810009001391
Badanie pokazało, że indukcja hipnotyczna może zmniejszać aktywność przednich części default mode network u osób wysoko podatnych na hipnozę.
[5] Hipnotyzowalność i funkcjonalna łączność mózgu
Hoeft, F., Gabrieli, J. D. E., Whitfield-Gabrieli, S., Haas, B. W., Bammer, R., Menon, V., & Spiegel, D. (2012). Functional Brain Basis of Hypnotizability. Archives of General Psychiatry, 69(10), 1064–1072.
Link PDF: https://escholarship.org/content/qt6nd8p7bw/qt6nd8p7bw.pdf
Badanie wskazuje na związek wysokiej hipnotyzowalności z funkcjonalną łącznością między obszarami uwagowo-wykonawczymi, m.in. DLPFC i dACC.
[6] Przegląd funkcjonalnych zmian aktywności mózgu w hipnozie
Wolf, T. G., i in. (2022). Functional Changes in Brain Activity Using Hypnosis: A Systematic Review. Brain Sciences, 12(1), 108.
Link PubMed: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/35053851/
Link MDPI: https://www.mdpi.com/2076-3425/12/1/108
Przegląd omawia badania fMRI, PET, EEG i inne wyniki dotyczące funkcjonalnych zmian aktywności mózgu