Hipnoza a Kościół – czy hipnoza jest grzechem, zagrożeniem duchowym czy narzędziem?

Hipnoza a Kościół

Hipnoza i Kościół to temat, przy którym ludzie bardzo szybko zaczynają walić cepem zamiast myśleć. Jedni mówią: „hipnoza to diabelstwo, opętanie, otwieranie furtki złemu duchowi”. Drudzy odpowiadają: „Kościół się nie zna, wszystko jest nauką, zamknijcie się z tym średniowieczem”. I jak zwykle, kiedy dwa plemiona zaczynają krzyczeć, prawda stoi gdzieś z boku, pali papierosa i patrzy na ten cyrk z lekkim zażenowaniem.

Bo pytanie „hipnoza a Kościół” nie jest tak proste, jak chcieliby fanatycy po obu stronach. Kościół katolicki nie potępia hipnozy jako takiej. Jednocześnie nie oznacza to, że każda forma hipnozy, każda sesja, każdy hipnotyzer i każdy kontekst są automatycznie moralnie obojętne. Hipnoza jest narzędziem. A narzędzie może służyć leczeniu, regulacji, redukcji bólu, pracy z lękiem, koncentracji i zmianie nawyków. Może też służyć manipulacji, duchowemu odklejeniu, pseudoterapii, zabawie cudzą wolnością albo wciskaniu ludziom ezoterycznych bzdur.

I właśnie to trzeba rozróżnić.

Kościół nie ma problemu z samym faktem, że człowiek używa naturalnych mechanizmów psychiki, uwagi, sugestii i ciała. Problem zaczyna się wtedy, kiedy hipnoza zostaje wciągnięta w okultyzm, wróżbiarstwo, mediumizm, kontakt ze „światami duchowymi”, rzekome przywoływanie mocy albo manipulację człowiekiem bez jego świadomej zgody. To już nie jest hipnoza kliniczna. To jest duchowy i etyczny bajzel.


Czy hipnoza jest grzechem?

Najkrócej: hipnoza sama w sobie nie jest grzechem. Takie stanowisko jest znacznie bliższe temu, co faktycznie wynika z katolickiego myślenia moralnego, niż popularne straszenie, że „każdy trans to furtka dla demona”.

Ale uwaga: to nie znaczy, że każda hipnoza jest dobra. W moralności katolickiej liczy się między innymi przedmiot działania, intencja, okoliczności, skutki, wolność osoby, cel oraz to, czy działanie narusza godność człowieka. Jeżeli hipnoza jest używana medycznie, terapeutycznie, rozwojowo, z jasną zgodą, bez okultyzmu, bez manipulacji, bez udawania mocy nadprzyrodzonych i bez odbierania człowiekowi odpowiedzialności, to trudno ją wrzucać do jednego worka z magią.

To trochę tak, jak z nożem. Nóż może służyć do krojenia chleba, operacji chirurgicznej albo wbicia komuś w plecy. Sam nóż nie jest moralnie zły. Liczy się użycie.

Hipnoza jest narzędziem pracy ze stanem świadomości, uwagą i sugestią. Według APA Division 30 hipnoza obejmuje skupioną uwagę, zmniejszoną świadomość peryferyjną i zwiększoną zdolność reagowania na sugestię [1]. To nie jest definicja okultyzmu. To jest definicja psychologiczna. Nie ma tam przywoływania duchów, paktów z demonami, mediumizmu ani „energii z Atlantydy”.

Jeśli ktoś robi z hipnozy okultyzm, to problemem nie jest hipnoza jako taka. Problemem jest to, co do niej dokleił.


Pius XII i hipnoza – co naprawdę powiedział Kościół?

W dyskusji „hipnoza a Kościół” bardzo często przywołuje się papieża Piusa XII. I słusznie, bo jego wypowiedzi są ważne, ale trzeba je rozumieć precyzyjnie, a nie memicznie. Pius XII wypowiadał się między innymi o metodach bezbolesnego porodu oraz o moralnych problemach analgezji i anestezji. Na oficjalnej stronie Watykanu znajduje się przemówienie z 8 stycznia 1956 roku dotyczące naturalnego porodu bez bólu, a w tekście omawiany jest także kontekst głębokiej hipnozy stosowanej w celu uniknięcia bólu porodowego [2][3].

W przemówieniu z 1956 roku Pius XII analizował metody redukcji bólu porodowego od strony moralnej i religijnej. Ważne jest to, że nie potraktował psychologicznych metod znoszenia albo zmniejszania bólu jako czegoś automatycznie złego. Wprost stwierdzał, że jeśli metoda polega na uczeniu, korekcie błędnych interpretacji doznań, zmniejszaniu nieuzasadnionego lęku i pomaganiu kobiecie zachować spokój oraz panowanie nad sobą, to sama w sobie nie jest moralnie naganna [3].

Jeszcze mocniejszy fragment pojawia się w przemówieniu Piusa XII z 24 lutego 1957 roku do lekarzy na temat moralnych problemów analgezji. W tekście jest osobna część dotycząca hipnozy. Pius XII porównuje tam hipnozę do „psychicznego środka analgetycznego” i stwierdza, że w moralnym sensie nie ma zasadniczej różnicy między wpływaniem na świadomość za pomocą narkotyków/anestezji a hipnozą, o ile mówimy o zastosowaniu klinicznym i zachowaniu zasad nauki oraz etyki [4].

Ale Pius XII nie mówił: „róbcie hipnozę wszyscy, wszędzie, dla zabawy”. Wręcz przeciwnie. Podkreślał, że hipnoza podlega regułom, a jej zastosowanie kliniczne dotyczy lekarza zachowującego środki ostrożności wymagane przez naukę medyczną i etykę. Zaznaczał też, że nie należy automatycznie rozciągać tej oceny na hipnozę „w ogóle”, a badanie hipnozy nie powinno być przypadkową zabawą dla dowolnych grup świeckich czy duchownych [4].

Czyli stanowisko Piusa XII można streścić tak: hipnoza używana w poważnym, naukowym, medycznym albo terapeutycznym celu, z zachowaniem moralnych i profesjonalnych zasad, nie jest sama w sobie zakazana; ale hipnoza nie jest zabawką i nie powinna być używana byle jak, przez byle kogo i dla byle czego.

I to jest bardzo rozsądne stanowisko.


Kościół nie mówi: „cierp, bo tak trzeba”

Jednym z ciekawszych wątków u Piusa XII jest temat bólu. W niektórych środowiskach religijnych pojawia się myślenie, że skoro cierpienie może mieć sens duchowy, to unikanie bólu jest podejrzane. Jakby chrześcijaństwo polegało na tym, żeby cierpieć więcej, nawet wtedy, kiedy nie trzeba. Pius XII mówił o tym znacznie bardziej trzeźwo.

W przemówieniu z 1957 roku dotyczącym analgezji Pius XII odpowiadał między innymi na pytanie, czy istnieje ogólny moralny obowiązek odrzucania środków przeciwbólowych i przyjmowania fizycznego cierpienia w duchu wiary. Wskazywał, że pacjent pragnący uniknąć albo złagodzić ból może bez niepokoju sumienia korzystać ze środków odkrytych przez naukę, jeśli same w sobie nie są niemoralne [5]. W tym samym przemówieniu stwierdzał, że w określonych granicach i przy zachowaniu wymaganych warunków stan częściowego lub pełnego zniesienia świadomości może być moralnie dopuszczalny [5].

To jest ważne. Bo jeśli Kościół dopuszcza anestezję, analgezję i w pewnych warunkach hipnozę jako narzędzie zmniejszania cierpienia, to trudno utrzymywać, że każda forma pracy ze stanem świadomości jest z definicji duchowo podejrzana.

Chrześcijaństwo nie nakazuje człowiekowi cierpieć bez sensu tylko po to, żeby udowodnić, że jest pobożny. Cierpienie może mieć wymiar duchowy, ale to nie znaczy, że człowiek ma odrzucać środki pomocy, leczenia, ulgi i regulacji. Inaczej trzeba by podejrzewać o grzech dentystę ze znieczuleniem, anestezjologa, psychoterapeutę, fizjoterapeutę i każdego, kto podał komuś tabletkę przeciwbólową.

To byłby absurd ubrany w pobożność.


Gdzie Kościół może mieć problem z hipnozą?

Kościół może mieć problem nie z hipnozą jako narzędziem, ale z tym, co człowiek z nią robi. I tu lista jest konkretna.

Po pierwsze: okultyzm. Katechizm Kościoła Katolickiego odrzuca wróżbiarstwo, odwoływanie się do szatana lub demonów, wywoływanie zmarłych, praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość, astrologię, jasnowidztwo i korzystanie z mediów [6]. Jeśli ktoś łączy hipnozę z „kontaktowaniem się z duchami”, „czytaniem karmy”, „wglądem w ukryte moce”, „przewodnikami astralnymi” albo „otwieraniem kanałów”, to nie mówimy już o hipnozie klinicznej. Mówimy o praktykach, które katolicyzm traktuje jako duchowo problematyczne.

Po drugie: manipulacja. Jeśli hipnoza służy obejściu wolności człowieka, wykorzystaniu jego podatności, wywieraniu presji, sprzedaży, seksowi, kontroli, upokorzeniu albo przełamaniu granic, to problem jest oczywisty. Nie dlatego, że hipnoza ma „złą energię”, tylko dlatego, że łamie godność osoby.

Po trzecie: brak zgody. Hipnoza powinna opierać się na jasnej, świadomej zgodzie. Człowiek ma wiedzieć, w czym uczestniczy, po co, z kim i w jakim zakresie. Ukryte „hipnotyzowanie” kogoś, testowanie technik na ludziach bez ich wiedzy albo bawienie się sugestią w sposób naruszający autonomię to nie jest rozwój. To jest draństwo.

Po czwarte: fałszywe obietnice. Jeśli ktoś mówi, że hipnoza zastępuje lekarza, psychiatrię, sakramenty, modlitwę, moralność, odpowiedzialność albo zdrowy rozsądek, to odleciał. Hipnoza może pomagać, ale nie jest zbawieniem. Nie jest sakramentem. Nie jest egzorcyzmem. Nie jest też magiczną gumką do wymazywania cierpienia.

Po piąte: duchowe pomieszanie pojęć. Jeśli ktoś pakuje do jednej sesji hipnozę, anioły, reinkarnację, czakry, przekazy z zaświatów, ustawienia karmiczne i „uzdrawianie rodu”, to katolik ma pełne prawo powiedzieć: „stop, to nie jest mój światopogląd”. I to jest rozsądne.


Hipnoza kliniczna a okultyzm – to nie jest to samo

Największy problem w dyskusji „hipnoza a Kościół” polega na tym, że ludzie mylą hipnozę kliniczną z okultystycznym teatrem. Hipnoza kliniczna, psychologiczna albo terapeutyczna pracuje z uwagą, sugestią, wyobraźnią, ciałem, emocją i reakcją. Jej język może być świecki, medyczny, psychologiczny, neurobiologiczny. Może być używana do redukcji bólu, pracy ze stresem, lękiem, nawykami, snem, regulacją emocji albo przygotowaniem mentalnym.

Okultyzm natomiast zakłada sięganie po ukryte moce, duchowe byty, wróżenie, mediumizm, magiczny wpływ, kontakt ze zmarłymi albo próby kontroli rzeczywistości przez siły duchowe poza Bogiem. To zupełnie inna kategoria. Problem w tym, że część ludzi sprzedaje okultyzm w opakowaniu „hipnoterapii”, a potem zdziwienie, że wierzący mają opór.

Nie każdy, kto mówi „hipnoza”, mówi o tym samym.

Dla jednego hipnoza to praca z bólem. Dla drugiego autohipnoza przed snem. Dla trzeciego szybka indukcja na scenie. Dla czwartego regresja do dzieciństwa. Dla piątego regresja do poprzednich wcieleń. Dla szóstego rozmowa z „duchowym przewodnikiem”. I teraz wrzucanie tego wszystkiego do jednego worka jest intelektualnym lenistwem.

Katolik może mieć poważny problem z tym szóstym. Nie musi mieć problemu z pierwszym.


Czy katolik może korzystać z hipnozy?

Może, ale z głową. I to jest najuczciwsza odpowiedź.

Katolik, który korzysta z hipnozy w celu redukcji stresu, pracy z nawykiem, bólem, lękiem, przygotowaniem mentalnym, autohipnozą albo hipnoterapią prowadzoną w neutralnym, etycznym, nieokultystycznym kontekście, nie robi automatycznie nic sprzecznego z wiarą. Warunek jest prosty: hipnoza nie może być połączona z praktykami odrzucanymi przez wiarę, nie może naruszać wolności człowieka, nie może zastępować moralnej odpowiedzialności i nie może być sprzedawana jako duchowa alternatywa dla Boga.

Jeśli jesteś wierzący i idziesz do hipnoterapeuty, masz prawo zapytać:

  1. czy sesja zawiera jakiekolwiek elementy ezoteryczne albo okultystyczne?
  2. czy będą odwołania do duchów, przewodników, karmy, poprzednich wcieleń, energii?
  3. czy praca jest psychologiczna, terapeutyczna, rozwojowa czy duchowa?
  4. czy mogę przerwać sesję w każdej chwili?
  5. czy sugestie będą zgodne z moimi wartościami?
  6. czy prowadzący rozumie granice hipnozy i nie obiecuje cudów?
  7. czy hipnoza nie zastępuje leczenia, jeśli ono jest potrzebne?

To nie są pytania z paranoi. To są pytania z dojrzałości.

Bo wchodząc w hipnozę, nie oddajesz komuś duszy. Ale oddajesz mu na chwilę dostęp do swojego skupienia, wyobraźni, emocji i zaufania. A to nie jest miejsce dla byle kogo.


Czy hipnoza otwiera na złe duchy?

To pytanie pada często, więc trzeba odpowiedzieć uczciwie: sama hipnoza rozumiana jako psychologiczny stan skupionej uwagi i zwiększonej reakcji na sugestię nie jest tym samym co praktyka spirytystyczna czy okultystyczna. Nie ma sensu robić z każdego transu duchowej katastrofy. Gdyby każde zawężenie uwagi było duchowo podejrzane, trzeba by podejrzewać medytację, modlitwę kontemplacyjną, głębokie skupienie, zasłuchanie w muzyce, jazdę samochodem na autopilocie i oglądanie filmu.

Ale jeśli hipnoza jest używana jako brama do praktyk duchowo sprzecznych z wiarą katolicką, to wtedy problem nie jest wymyślony. Jeśli ktoś w transie prowadzi Cię do kontaktu z duchami, „istotami światła”, zmarłymi, przewodnikami, energiami, poprzednimi wcieleniami traktowanymi jako metafizyczna prawda albo „siłami”, którym masz się oddać — to katolik powinien powiedzieć: nie.

Nie dlatego, że boi się psychologii. Tylko dlatego, że rozpoznaje inną duchowość.

Warto więc rozróżnić: hipnoza jako narzędzie psychologiczne — jedno. Hipnoza jako opakowanie dla praktyk okultystycznych — drugie. Problem zaczyna się nie przy słowie „hipnoza”, tylko przy intencji, kontekście i treści sesji.


Hipnoza sceniczna a Kościół

Hipnoza sceniczna budzi dodatkowe emocje, bo wygląda bardziej spektakularnie. Człowiek zapomina liczby, nie może oderwać dłoni, śmieje się, reaguje na sugestię, robi dziwne rzeczy. Dla obserwatora może to wyglądać jak przejęcie kontroli. Nic dziwnego, że część wierzących ma z tym problem.

Ale znowu: trzeba rozróżnić mechanizm od nadużycia.

Hipnoza sceniczna sama w sobie pokazuje plastyczność uwagi, sugestii, roli, oczekiwania i kontekstu społecznego. To może być fascynujące i edukacyjne. Może też być głupie, upokarzające albo nieetyczne, jeśli prowadzący przekracza granice uczestników. Problemem nie jest sam fakt, że człowiek reaguje na sugestię. Problemem jest to, czy zachowana jest godność, zgoda, bezpieczeństwo i szacunek.

Katolickie spojrzenie na człowieka jest bardzo mocno oparte na godności osoby. Jeśli hipnoza sceniczna robi z człowieka pośmiewisko, odbiera mu godność, wystawia go na upokorzenie albo manipuluje nim dla taniego efektu, to można mieć moralny problem. Ale jeśli pokaz jest prowadzony etycznie, z jasną zgodą i bez poniżania, to nie trzeba od razu robić z tego egzorcyzmu.

Tu nie chodzi o to, czy hipnoza jest „sceniczna” czy „kliniczna”. Chodzi o to, czy człowiek jest traktowany jak osoba, czy jak rekwizyt.


Hipnoterapia a spowiedź, modlitwa i życie duchowe

Hipnoterapia nie zastępuje spowiedzi. Nie zastępuje modlitwy. Nie zastępuje kierownictwa duchowego. Nie zastępuje nawrócenia. I bardzo dobrze, bo nie do tego służy.

Ale działa też odwrotnie: spowiedź nie zastępuje terapii, jeśli człowiek ma traumę, lęk, depresję, zaburzenia snu, reakcje psychosomatyczne albo ciężkie mechanizmy regulacji emocji. Modlitwa może być ogromnym wsparciem, ale czasem człowiek potrzebuje również pracy z układem nerwowym, psychoterapii, lekarza, psychiatry, hipnoterapii albo konkretnej interwencji.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy ktoś miesza porządki. Jeśli terapeuta robi z hipnozy duchowość, której klient nie chce — źle. Jeśli duchowny każdy objaw psychiczny od razu tłumaczy duchowo i zniechęca do pomocy psychologicznej — też źle. Człowiek jest jednością, ale to nie znaczy, że każdy problem ma jedno wyjaśnienie.

Można być wierzącym i korzystać z psychologii. Można się modlić i iść na terapię. Można ufać Bogu i jednocześnie pracować z lękiem, ciałem, pamięcią, nawykiem i sugestią. To nie jest zdrada wiary. To jest używanie narzędzi, które człowiek ma dostępne.

Pius XII bardzo trzeźwo podchodził do odkryć nauki. W przemówieniu o naturalnym porodzie bez bólu pisał, że odkrycia naukowe nie są prawdziwe albo fałszywe dlatego, że autor pochodzi z określonej kultury czy ideologii; są prawdziwe o tyle, o ile odpowiadają obiektywnej rzeczywistości [3]. To jest ważna zasada także tutaj: hipnozy nie ocenia się po tym, że ktoś ją wrzucił do worka „podejrzane”, tylko po tym, czym realnie jest, jak działa, po co jest używana i z czym jest łączona.


Skąd wziął się lęk Kościoła przed hipnozą?

Część lęku przed hipnozą nie wzięła się znikąd. Historycznie hipnoza była powiązana z mesmeryzmem, „magnetyzmem zwierzęcym”, seansami, pokazami, zjawiskami na pograniczu nauki i okultyzmu. W XIX wieku granica między badaniem psychiki, medycyną, spirytualizmem i widowiskiem bywała rozmazana. Nic dziwnego, że Kościół i ludzie wierzący patrzyli na to podejrzliwie.

I szczerze? W wielu przypadkach słusznie.

Bo tam, gdzie człowiek manipuluje drugim człowiekiem, obiecuje moce, przywołuje ukryte siły, tworzy zależność, miesza psychologię z mediumizmem i udaje, że ma dostęp do tajemnic świata duchowego, tam robi się problem. Ale nie można przez to potępiać całej hipnozy, tak jak nie można potępiać całej medycyny dlatego, że ktoś kiedyś sprzedawał cudowne eliksiry.

Dzisiejsza hipnoza kliniczna i badawcza jest opisywana przez psychologię, neuronaukę, medycynę bólu, psychiatrię, psychoterapię i nauki poznawcze. Badania neuroobrazowe pokazują, że hipnoza wiąże się ze zmianami aktywności i łączności mózgu w obszarach związanych z uwagą, świadomością ciała, kontrolą wykonawczą i siecią default mode [7]. To nadal nie znaczy, że hipnoza jest magicznym lekiem na wszystko. Ale znaczy, że nie trzeba jej wrzucać do jednego worka z wróżbiarstwem.


Jak katolik może bezpiecznie podejść do hipnozy?

Najprościej: trzeźwo. Bez histerii i bez naiwności.

Jeśli jesteś katolikiem i rozważasz hipnozę albo hipnoterapię, sprawdź, czy prowadzący pracuje w modelu psychologicznym, terapeutycznym, rozwojowym lub medycznym, czy w modelu ezoterycznym. Zapytaj, czy sesja obejmuje elementy duchowe. Zapytaj, czy będą sugestie sprzeczne z Twoją wiarą. Zapytaj, czy możesz odrzucić sugestię. Zapytaj, czy prowadzący zna granice swojej metody.

Unikaj hipnozy, jeśli ktoś:

  1. łączy ją z wróżbiarstwem, mediumizmem, „kontaktami z duchami” albo ukrytymi mocami,
  2. obiecuje leczenie wszystkiego,
  3. mówi, że nie potrzebujesz lekarza ani psychoterapii,
  4. wmawia Ci poprzednie wcielenia jako fakt,
  5. pracuje bez jasnej zgody,
  6. bagatelizuje Twoje wartości religijne,
  7. sugeruje, że oddajesz mu kontrolę,
  8. robi z hipnozy duchową inicjację,
  9. traktuje Cię jak materiał do eksperymentu.

Wybieraj tych, którzy jasno mówią, czym hipnoza jest, czym nie jest, jakie ma ograniczenia i jak wygląda proces. To nie musi być terapeuta katolicki. Ale powinien szanować Twoją wiarę, wartości i granice.


Hipnoza jako narzędzie neutralne moralnie

Najbardziej rozsądne ujęcie jest takie: hipnoza jako narzędzie jest moralnie neutralna, ale jej konkretne użycie już nie.

Hipnoza może być dobra, jeśli pomaga człowiekowi odzyskać spokój, zmniejszyć ból, przerwać destrukcyjny nawyk, lepiej spać, zmniejszyć lęk, przygotować się mentalnie, zrozumieć swoje reakcje i wziąć większą odpowiedzialność za życie. Może być zła, jeśli służy manipulacji, iluzji kontroli, duchowemu pomieszaniu, naruszeniu wolności, wciskaniu fałszywych wspomnień albo uzależnianiu człowieka od prowadzącego.

To jest dokładnie ten poziom rozróżnienia, którego często brakuje. Bo łatwiej powiedzieć „hipnoza jest zła” albo „hipnoza jest super” niż zapytać: jaka hipnoza, po co, z kim, jak, w jakim kontekście, z jakimi sugestiami i z jakim skutkiem?

A to właśnie są najważniejsze pytania.


Czy ksiądz może mieć inne zdanie?

Może. I będzie miał. Kościół to nie jest jeden głos w każdej rozmowie przy kawie po mszy. Jeden ksiądz może znać temat, drugi może znać tylko filmowe stereotypy. Jeden będzie rozróżniał hipnozę kliniczną od okultyzmu, drugi wrzuci wszystko do worka „zagrożenia duchowe”. Jeden powie: „jeśli to bez ezoteryki i z zachowaniem wolności, nie widzę problemu”. Drugi powie: „lepiej unikać”.

Co wtedy?

Warto odróżnić prywatną ostrożność konkretnego księdza od oficjalnego, precyzyjnego stanowiska moralnego. Ostrożność może być sensowna, szczególnie jeśli ksiądz widział ludzi poranionych przez sekty, okultyzm albo pseudoterapie. Ale ostrożność nie powinna zamieniać się w fałszywe twierdzenie, że Kościół zakazuje każdej hipnozy.

Pius XII mówił znacznie bardziej subtelnie: hipnoza w zastosowaniu klinicznym może podlegać moralnej ocenie podobnej do innych metod zmniejszania bólu i wpływania na świadomość, ale wymaga naukowych oraz etycznych środków ostrożności [4]. To nie jest ani bezwarunkowa aprobata wszystkiego, ani potępienie wszystkiego.

To jest dorosłe myślenie.


Podsumowanie: hipnoza a Kościół bez straszenia i bez naiwności

Hipnoza sama w sobie nie jest grzechem. Kościół katolicki nie potępia hipnozy jako takiej. Pius XII dopuszczał jej kliniczne zastosowanie w określonych warunkach, szczególnie gdy mowa o redukcji bólu i działaniu zgodnym z nauką oraz moralnością. Jednocześnie wyraźnie ostrzegał, że hipnoza nie jest zabawką i nie powinna być uprawiana przypadkowo, dla rozrywki albo przez ludzi bez odpowiedniego przygotowania.

Dla katolika kluczowe pytanie nie brzmi: „czy hipnoza ma złą energię?”. Kluczowe pytanie brzmi: jaki jest cel, kontekst, treść sugestii, zgoda, kompetencje prowadzącego i czy nie miesza się tego z praktykami sprzecznymi z wiarą.

Hipnoza kliniczna, terapeutyczna albo rozwojowa może być narzędziem pracy z psychiką, ciałem, stresem, bólem, lękiem i nawykami. Hipnoza połączona z okultyzmem, mediumizmem, wróżbiarstwem, manipulacją albo duchowym odklejeniem to zupełnie inna historia.

I właśnie tu trzeba mieć rozum.

Bo można odrzucić hipnozę ze strachu, nie rozumiejąc jej.

Można też wejść w hipnozę naiwnie, nie widząc ryzyka.

A najdojrzalsze podejście jest trzecie: rozumieć narzędzie, znać granice, szanować wiarę, nie mieszać porządków i nie robić z psychologii ani diabła, ani boga.

Hipnoza nie zbawia.

Ale dobrze użyta może pomagać człowiekowi odzyskać wpływ nad tym, co w nim działa automatycznie.

A to nie jest sprzeczne z odpowiedzialnością.

To jest jej część.

 

Współpraca indywidualna i szkolenia dla firm : oproblemachinaczej.pl/wspolpraca

 

Przypisy / bibliografia

[1] APA Division 30 — definicja hipnozy
Elkins, G. R., Barabasz, A. F., Council, J. R., & Spiegel, D. (2015). Advancing Research and Practice: The Revised APA Division 30 Definition of Hypnosis. International Journal of Clinical and Experimental Hypnosis, 63(1), 1–9.
Link PubMed: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25365125/
APA Division 30: https://www.apadivisions.org/division-30/about
Definicja wskazuje na skupioną uwagę, zmniejszoną świadomość peryferyjną i zwiększoną zdolność reagowania na sugestię.

[2] Watykan — przemówienia Piusa XII z 1956 roku
Vatican.va. Speeches 1956 – Pius XII.
Link: https://www.vatican.va/content/pius-xii/en/speeches/1956.html
Na stronie Watykanu widnieje przemówienie z 8 stycznia 1956 roku dotyczące moralnych i religijnych aspektów naturalnego porodu bez bólu.

[3] Pius XII — naturalny poród bez bólu, 8 stycznia 1956
Pius XII. Address on Natural Birth without Pain, 8 January 1956.
Link PDF: https://nacn-usa.org/wp-content/uploads/Pius-XII-1956-On-Natural-Birth-without-Pain.pdf
W przemówieniu Pius XII omawia m.in. wcześniejsze zastosowanie głębokiej hipnozy w kontekście bólu porodowego oraz ocenia metody psychoprofilaktyczne od strony moralnej. Wskazuje, że jeśli metoda pomaga zmniejszyć lęk, błędną interpretację doznań i zachować spokój oraz panowanie nad sobą, sama w sobie nie jest moralnie naganna.

[4] Pius XII — moralne problemy analgezji i hipnozy, 24 lutego 1957
Pius XII. Allocution to Doctors on the Moral Problems of Analgesia, 24 February 1957.
Link PDF: https://feamc.eu/wp-content/uploads/2018/06/pius12-feb1957.pdf
Pius XII nazywa hipnozę psychicznym środkiem analgetycznym, omawia ją w kontekście klinicznym i podkreśla konieczność zachowania zasad nauki oraz etyki. Zaznacza też, że nie należy bezpośrednio rozszerzać tej oceny na hipnozę „w ogóle” i że nie jest to temat do przypadkowych eksperymentów czy zabawy.

[5] Pius XII — analgezja, cierpienie i świadomość
SSPX USA. Moral aspects of medical pain prevention — tekst przemówienia Piusa XII z 24 lutego 1957 roku.
Link: https://sspx.org/en/moral-aspects-medical-pain-prevention-30490
Tekst podaje, że pacjent pragnący uniknąć albo złagodzić ból może korzystać ze środków odkrytych przez naukę, jeśli same w sobie nie są niemoralne, a w określonych warunkach częściowe lub pełne zniesienie świadomości może być moralnie dopuszczalne.

[6] Katechizm Kościoła Katolickiego — wróżbiarstwo, magia i okultyzm
Catechism of the Catholic Church, 2116–2117.
Link Vatican: https://www.vatican.va/content/catechism/en/part_three/section_two/chapter_one/article_1/iii_you_shall_have_no_other_gods_before_me.html
Katechizm odrzuca wróżbiarstwo, odwoływanie się do demonów, wywoływanie zmarłych, jasnowidztwo, korzystanie z mediów i praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość.

[7] Hipnoza i mózg — fMRI Stanford / Spiegel
Jiang, H., White, M. P., Greicius, M. D., Waelde, L. C., & Spiegel, D. (2017). Brain Activity and Functional Connectivity Associated with Hypnosis. Cerebral Cortex, 27(8), 4083–4093.
Link PubMed: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/27469596/
Link Oxford Academic: https://academic.oup.com/cercor/article/27/8/4083/3056452
Badanie pokazuje zmiany aktywności i łączności mózgu w hipnozie, m.in. w obszarach związanych z uwagą, świadomością ciała i siecią default mode.

Hall of Fame OPINIE

Mateusz "Don Diego" Kubiszyn - 3 krotny Mistrz Świata K1, Gromda Champion
"Jestem człowiekiem wielozadaniowym i mam na głowie sporo obowiązków: praca strażaka, prowadzenie działalności gospodarczej oraz dodatkowo uprawiam sport zawodowy (sporty walki). Natłok obowiązków, towarzyszący temu stres powodowały narastające zmęczenie i zaniedbywanie obowiązków. Współpraca z Bartkiem polegała przede wszystkim na nauce efektywnego odpoczynku i regeneracji podczas popołudniowych drzemek. Już od pierwszej sesji poczułem różnicę, nauczyłem się zasypiać szybko (co wydłużyło całkowity czas snu) i widzę poprawę w efektywności moich działań w życiu codziennym."
Sprawdź
Krzysztof Rzeźnik - Właściciel GPPH
"Bartek ma naprawdę mega podejście i potrafi trafnie rozwikłać sedno każdego aspektu, który razem poruszamy. Po spotkaniach z nim wychodzi się z gotowym i poukładanym w głowie planem działania. Spotkania są bardzo rzeczowe, oparte na praktycznych przykładach i na jego szerokiej wiedzy. A co też ważne - jeśli wie wcześniej o tematach do opracowania - jest zawsze do nich bardzo dobrze przygotowany. Bartek to osoba która naprawdę angażuje się w drugiego człowieka i pomaga spojrzeć na procesy myślowe oraz działania z różnych perspektyw, czyniąc podejmowanie decyzji o wiele bardziej świadomym. Często jest tak, że sami wiemy czego chcemy, a odpowiedzi są w nas - a Bartek jest tą osobą, która wybitnie pomaga z tego korzystać"
Sprawdź
Dawid Malczyński - YouTuber i Biznesmen
"Mega profesjonalista, z indywidualnym podejściem! Pracowaliśmy razem 3 miesiące i po każdej sesji czułem olbrzymią poprawę swojego mentalu! Polecam z całego serca!"
Sprawdź
Wiesław Piechota - Właściciel GPPH
"Dzięki współpracy z Bartkiem wróciłem do swoich starych, dobrych nawyków - takich jak np. codzienne czytanie książek. Spotkania z nim pomogły mi uporządkować sposób działania oraz zarządzanie czasem, dzięki czemu mogę bardziej świadomie podchodzić do codziennych wyzwań - zarówno zawodowych, jak i prywatnych. Dzięki temu mogę dużo skuteczniej kontynuować swój rozwój osobisty i zawodowy oraz podejmować decyzje z większym spokojem i pewnością."
Sprawdź
Katarzyna Jakubowska - Rekordzistka Guinnessa i Mistrzyni Polski
"Bartłomiej Florek to osoba z niewiarygodnym doświadczeniem! Bartek przygotowywał mnie mentalnie do Rekordu Guinnessa w kontakcie całego ciała z lodem. Miałam kilka sesji autohipnozy. Podczas ustanawiania rekordu byliśmy w kontakcie telefonicznym. Kiedy gasło mi słoneczko Bartek przywracał mi jego blask. To niesamowita osoba działająca cuda. Mój rekord jest również rekordem Bartka! Dziękuję bardzo za pokazanie mi jak można zrobić więcej niż nam się wydaje."
Sprawdź
Krzysztof Gąsior - Co-founder SmartLunch.pl
"Wyszedłem z naszych sesji tak naładowany energią, że moje cele boją się mnie, a nie ja ich :) Bartek nie tylko otworzył mi oczy, ale i kopnął w tyłek – w najlepszym możliwym sensie. Polecam każdemu kto chce działać."
Sprawdź
Rafał Włodarczyk
"Siemanko, jak powiedziałem tak zrobiłem, wróciłem na zawody rok później i rozjebałem. Nawet wykręciłem rekord Niemiec. Niezmiennie dzięki bo ten sukces po części jest dzięki Tobie. W głowie do dziś mam mental wypracowany przy Twoich wskazówkach, bo to nie było szczęście tylko moja ciężka praca."
Sprawdź
Łukasz Szpunar - 5x Rekordzista Guinnessa
„Jeśli chodzi o rozwój osobisty, przerabiałem wiele technik i programów, których jest mnóstwo na rynku. Czasem wszystkiego jest tak dużo, że ciężko wybrać to, co będzie dla Ciebie najskuteczniejsze. Tak właśnie było w moim przypadku. Już od pierwszej sesji u Bartka, wiedziałem że dobrze trafiłem, bo wybrał dla mnie narzędzia, które będą najbardziej skuteczne w tym, co chce osiągnąć... A praca z moją podświadomością podczas transu hipnotycznego, była dopełnieniem tego, czego potrzebowałem. Uprawiam bardzo świeży i ciężki sport jakim jest morsowanie wyczynowe. Polega to na spędzeniu jak największej ilości czasu w balii z wodą i lodem, która ma zbliżoną temperaturę 0 stopni. Mój wynik zależy od mojej silnej woli, ale również bariery bezpieczeństwa. Bo gdy temperatura ciała spadnie za nisko, to udział w tym momencie się kończy. Muszę tak pokierować swoim organizmem, by w tym dyskomforcie znalazeźć komfort i wtedy temperatura się utrzyma, a mój organizm będzie pracował jak szwajcarski zegarek. Ćwiczenia pracy nad umysłem oraz hipnoza, pozwoliła mi osiągnąć rewelacyjny czas 4 godzin. A Bartek jest jednym z ojców tego sukcesu. Polecam serdecznie. Jest to jeden z najlepszych trenerów mentalnych w Polsce jakich poznałem.”
Sprawdź
Paweł Kaczmarczyk - Druga Strona Medalu
"Świetne podejście do klienta, dobranie narzędzi do pracy i potencjalnych rozwiązań problemów. Dzięki Bartkowi dowiedziałem się, że narcyzm nie musi być wadą i można używać go mądrze!"
Sprawdź
Wiktoria Pleśniak - 5x Mistrzyni MMA Polska 2024/25
"Współpracę z Bartkiem zaczęłam dość niedawno, natomiast już widzę efekty naszych spotkań. Z jego pomocą udało mi się wywalczyć 2 złote medale na Mistrzostwach Polski No Gi oraz 10-tych Mistrzostwach Mma Polska. Profesjonalne podejście, skuteczne metody dzięki którym możemy osiągać niesamowite rezultaty. Naprawdę polecam każdemu, kto poszukuje wsparcia w procesie samorozwoju i osiągania celów! :)"
Sprawdź
Waldemar Piotrowski - Prezes Zarządu JOBFORME
"Szkolenie biznesowe obejmujące zagadnienia marketingu, odporności na stres, zarządzania czasem oraz radzenia sobie z wyzwaniami oceniamy bardzo pozytywnie. Było ono nie tylko merytoryczne, ale również dostosowane do potrzeb naszego kilkunastoosobowego zespołu. Bartek wykazał się profesjonalnym podejściem, świetnie angażując uczestników i tworząc atmosferę sprzyjającą nauce oraz otwartej dyskusji. Przekazana wiedza była praktyczna i oparta na konkretnych przykładach, co ułatwia jej zastosowanie w codziennej pracy. Szczególnie doceniliśmy sposób prowadzenia warsztatów – były one dynamiczne, interaktywne i dostarczały wielu inspiracji. Całość przebiegła sprawnie, a program szkolenia został zrealizowany w ciekawy i przemyślany sposób. Jesteśmy bardzo zadowoleni z efektów, a zdobyte umiejętności na pewno przełożą się na jeszcze lepsze wyniki w naszej działalności. Polecamy to szkolenie każdemu, kto chce rozwijać swój zespół w obszarze kluczowych kompetencji biznesowych."
Sprawdź
Oskar Poźniak - Mistrz Polski MMA 2023
"Współpracuje z Bartkiem już od dłuższego czasu i od tego momentu realizuje wszystkie swoje cele w 100%! Bartek z jego hipnozą oraz rozpisywaną przez niego dietą, okazał się ostatnim niezbędnym elementem w moich przygotowaniach. Podczas naszej współpracy stoczyłem 7 walk, z czego wygrałem wszystkie i podczas tego procesu zdobyłem tytuł Mistrza Polski. Pozytywne skutki naszej współpracy da się również odczuć w życiu codziennym -  większą pewność siebie, samodyscyplina czy kontrola nad emocjami. Dzięki Bartek jeszcze raz i serdecznie polecam tego gościa!"
Sprawdź
Maciej Nowak - Wiceprezes MTM
"Bartłomiej, znany mi bardziej jako „Łysy Magik”, to człowiek o niesamowitej cierpliwości i wyjątkowej zdolności czytania ludzi. Już po pierwszych chwilach naszej znajomości wiedziałem, że mogę mu zaufać. To właśnie ta intuicja i profesjonalizm sprawiły, że poczułem się pewnie, wiedząc, że wszystko, czym się z nim dzielę, zostanie między nami. Do tej pory miałem przekonanie, że ludzie zajmujący się takimi tematami ograniczają się do słuchania, by potem wystawić rachunek i zapisać na kolejną wizytę. Bartek pokazuje, że można to robić inaczej. To człowiek godny zaufania, który nie tylko wskazuje właściwą drogę, ale przede wszystkim daje „wędkę” – to od nas zależy, jak ją wykorzystamy. Jeśli ktoś zastanawia się nad wyborem osoby, która będzie prawdziwym przewodnikiem, a nie tylko „profesjonalistą z wysokim cennikiem”, polecam Bartka z całego serca. To człowiek, który zaangażowaniem i troską wyprzedza wielu – nawet po godzinach potrafi zapytać, jak się czuję, lub rzucić zdanie, które rozważam potem przez cały dzień."
Sprawdź
Krzysztof Chodakowski - Doradca Ubezpieczeniowy UK
"Zaczynam rozumieć" - czyli krótka recenzja co przyniósł mi mentoring z Bartkiem. Zrozumiałem, że większość problemów - kreujemy sami lub wyolbrzymiam je bardziej niż to potrzebne. Moje podejście do życia całkowicie się zmieniło, a na problemy zacząłem reagować śmiechem lub "challenge accepted" niż złością i obwinianiem się - jak to było dotychczas. Po pierwszej rozmowie z Bartkiem zainspirowałem się. Po drugiej obudziłem, a po trzeciej utwierdziłem, że nie ma elixiru na szczęście - i tylko my sami decydujemy czy będziemy szczęśliwi czy nie. Niby to wiemy, a problem jest w tym - że tak naprawdę szczerze w to nie wierzymy. Na początku obawiałem się, że tylko sobie luźno rozmawiamy o wszystkim i niczym, ale latając z Bartkiem po tematach od mojego biznesu po moje życie prywatne - wszystko jak puzzle zaczęło łączyć się w całość. Myślałem, że otrzymam jakieś "rady i wskazówki" co i jak... lecz najlepsze w tym mentoring'u było to, że doszedłem do wszystkiego sam... czyli zgaduję, że taki niecny plan na mnie był uknuty od początku. PS. Do hipnozy podchodziłem z lekkim uśmiechem i mało poważnie... ale po pytaniu od znajomego po sesji z Bartkiem: " Ty jesteś jakiś zahipnotyzowany? " w czasie bardzo stresowej i trudnej sytuacji pomyślałem " chyba działa ".
Sprawdź
Przemysław
"Pisałem wcześniej już kilkukrotnie do Ciebie w sprawie porad i problemów ale teraz przychodzę nie z problemem a z podziękowaniem, ponieważ zdrowieje, moja relacja z samym sobą zaczyna zdrowieć. Zacząłem się tworzyć na nowo dzięki Twoim filmom, autohipnozom, rozmowy przez telefon którą odbyliśmy chyba z 2 lata temu, którą sam zaproponowałeś wtedy, takie szybkie 15 minut darmo. Zacząłem zauważać, że to nie otoczenie było i jest problemem ale to ja byłem problemem a dokładniej mówiąc, to moje myśli były problemem, to one mnie blokowały i były w mojej głowie przez wiele lat. Dotarło do mnie, że sam fakt, że doświadczałem przemocy psychicznej oraz emocjonalnej od własnych rodziców, którzy byli toksyczni sprawiło, że te myśli i blokady były w głowie ale już nie jestem od bardzo dawna tym małym dzieckiem, tym małym chłopcem, który się boi tego wszystkiego co mu rodzice robili i nie ma to już znaczenia obecnie. Wystawiam się na to z czym dotychczas miałem problemy, czy to reakcję ciała poprzez drżenie w określonych sytuacjach, czy to określone sytuację w których się znajduję i mnie triggerują to ja robię na przekór i działam mimo to. To jest to o czym niejednokrotnie mówiłeś, ekspozycja na dyskomfort itd, to kurwa działa w praktyce serio. Byłem tak podekscytowany samą myślą o tym, że doszedłem do pewnych przemyśleń, dzięki którym zrozumiałem bardzo wiele rzeczy, które obecnie ułatwią mi funkcjonowanie codzienne, że wziąłem i zacząłem pisać do Ciebie tego e-maila z podziękowaniem i jestem mega wdzięczny za robotę którą robisz 🔥💪🏻 bo gdybym na Ciebie nie natrafił to nie wiadomo co by było."
Sprawdź
Szymon Ostrowski - MMA Fighter
"Hipnoterapia u Bartka była strzałem w dziesiątkę, jeśli chodzi o zmniejszenie stresu przed zawodami i walkami. Już po pierwszej sesji zauważyłem, że czuję się dużo spokojniejszy, bardziej opanowany i pewniejszy siebie. Pomogło mi to nie tylko lepiej radzić sobie z presją, ale też skupić się na swoich celach i rozwoju aby osiągać lepsze wyniki. Co ważne, zawsze mogę liczyć na pełne wsparcie ze strony Bartka, zarówno w trudniejszych chwilach, jak i wtedy, kiedy wszystko idzie zgodnie z planem – jest to niesamowicie przydatne i motywujące. Dzięki hipnoterapii z Bartkiem nauczyłem się lepiej radzić sobie z wyzwaniami w sporcie, dodatkowo wyciągać z życia jeszcze więcej, a wiedza która została mi przekazana zostanie ze mną na długo. Serdecznie polecam każdemu."
Sprawdź
Krystian Zupa - Profesjonalny jeździec, Menadżer stadnin koni
"Bartek ma profesjonalne podejście do klienta i świetny kontakt. Jest otwarty i holistycznie podchodzi do problemów. Stara się zrozumieć i doradzić, a nie wygłaszać tezy bez poparcia. Praca z nim już od pierwszego spotkania zmienia punkt widzenia i wrzuca myślenie na nowe tory."
Sprawdź
Mariusz - Lider Branży Stomatologicznej
"Bartka znam od pół roku. Zaczęliśmy od hipnozy, a potem przeszliśmy do pracy nad moim nastawieniem do biznesu i mogę szczerze powiedzieć, że odkąd poznałem Bartka, moje życie zmieniło się na lepsze. Zmiana o 300%. Obecnie pracujemy dużo nad moim mentalem. Bartek potrafi w ciągu godziny szybko zdiagnozować co, komu dolega i podpowiedzieć różne praktyczne rozwiązania. Polecam z całego serca."
Sprawdź
Arkadiusz Kaszuba - Low-kick World Champ / Pro MMA Fighter
"Podejście mentalne do życia i sportu jest bardzo ważne. Wszystko zaczyna i kończy się w naszej głowie. Praca nad mentalem i ciałem? Tylko u tego Gościa. Wspólnie robiliśmy mój limit wagowy przed EFM 2."
Sprawdź
Bartosz Rewera - Pro MMA Fighter
"Nie sądziłem, że hipnoza może być tak skuteczna i mimo, że pracujemy nad rzeczami związanymi z moim podejściem do walk, to rykoszetem dostaję chociażby moja samokontrola i podejście do życia. Pracujemy razem również na płaszczyźnie dietetycznej. Robienie wagi nigdy nie było tak proste."
Sprawdź
Łukasz Smarzyński - Bokser
"Należę do ludzi dla których doba jest o wiele za krótka. Dwunastogodzinna zmiana nad grillem, po 22 trening, a każdą wolną chwilę staram się poświęcić rodzinie i efektem tego jest przemęczenie, które w oczywisty sposób odbierało mi chęci do dalszej pracy, co skutkowało moim zaangażowaniem na 50% i brakiem progresu, a wręcz spadkiem wszelkich wyników. Ok. pół roku temu rozpocząłem współpracę z Bartłomiejem Florkiem, początkowo bardzo sceptycznie i z lekkim uśmiechem podchodziłem do tematu hipnozy jednak po namyśle stwierdziłem „co mi tam" I spróbowałem. Bartek okazał się naprawdę spoko gościem, który bardzo chętnie odpowiedział na wszelkie pytania, a także dopytał o wszystko nad czym chciałabym pracować. No i się zaczęło, po wstępie rozpoczęliśmy pierwszą sesję hipnotyczną w ciągu ok. godziny w bardzo przyjemnym stanie głębokiej relaksacji rozpocząłem pracę nad tym co chciałbym zmienić w swoim boksie, a efekty odczułem już w kolejnej walce. Warto spróbować."
Sprawdź
Daniel Bastrzyk
"Cześć Bartek, jeszcze raz chcę ci podziękować, widzę coraz więcej pozytywnych zmian, wygrałem z prokrastynacją, dodatkowo stałem się konfliktowy, z cichego chłopca do bicia stałem się gościem który nie ma problemu powiedzieć, nie, będzie pomojemu, to mi nie pasuje, lub spierdalaj, nie mam problemu z wywoływanie konfliktów gdy ktoś przekracza moje granice lub mnie nie szanuje, i nie dlatego że stało się to proste bo nie stało nadal jest stresujące ale mam to w dupie bo albo strach rucha cię albo ty go, stałem się dużo bardziej samo sterowny, długo by wymieniać, narazie to tylko początek bo ja się dopiero rozkręcam, Dzięki wielkie za twoją pomoc, "pozwól sobie", i "rób to tylko codziennie"
Sprawdź
Olaf Meller
"Jeśli chcesz: - Porozmawiać o swoich traumach z dzieciństwa - Przedyskutować swoje relacje z rodzicami i pozastanawiać się dlaczego jesteś taki a nie inny - Małymi krokami zacząć wyciszać swoje demony, szukać spokoju, a najlepiej znieczulenia od tego strasznego, ciężkiego życia… To poszukaj innego specjalisty ;) ALE. Jeśli chcesz dogadać się ze swoimi demonami. Umieć je wykorzystać tak żeby być na maksa skuteczny w swoim życiu. Wszystko jedno czy w sferze zawodowej czy osobistej. Jeśli chcesz czerpać z życia tyle ile się da. Omijać kompromisy i przeszkody. Pewnym siebie sięgać po swoje marzenia z uśmiechem na ustach. …To umów się na mentoring do Bartka. I lepiej się pospiesz, bo nie wiem czy w Polsce znajdziesz drugiego tak profesjonalnego i skutecznego gościa."
Sprawdź
Radosław Jasiński
"Siemanko. Muszę Ci podziękować za pracę którą wykonałeś, tak naprawdę od serca. Fajnie jest stawiać na swoim i być niezależnym, oraz nie mieć ciągle w głowie starej traumy. Jedynie szkoda że nie trafiłem do Ciebie parę lat temu. Robisz zajebistą robotę"
Sprawdź
Rafał
"20.02 odbyłem sesje, laczem video z mieszkania, która dotyczyła mojego leku przestrzennego. Bałem się tzw. dziurawej podłogi, czyli widzieć przestrzeń pod sobą. 28.02 sprawdziłem i powiem... pomogło. Wszedłem na most wiszący Blackforest Line. Z małym wsparciem kolegi i nierozglądajac się zbytnio w dół :) przeszłem i wróciłem. Nawet się nie pociłem. Wiadomo musiałem się trzymać poręczy i nie było zafajnie kiedy bujało mostem ale najważniejsze... nie czułem jak wcześniej strasznego lęku i nie miałem uczucia "zaciśniętej" klatki piersiowej. Przy końcach nawet puszczałem poręcz:) jeszcze pewnie kilka takich akcji i może będzie dobrze :)"
Sprawdź
Tomek Sornat
"Jestem zadowolony z materiałów do autohipnozy Bartka Florka. Jego podejście do procesu hipnotycznego jest niesamowicie skuteczne i inspirujące. Jego głos płynnie wprowadza mnie w podróż do głębokiego relaksu i transformacji. Materiały są pełne pozytywnej energii i motywacji. Dzięki nim mogłem odkryć nowe poziomy świadomości i zastosować hipnoterapię do własnego rozwoju i doświadczenia wewnętrznej transformacji. Jego technika skupia się na pozytywnych aspektach życia, samoulepszaniu i osiąganiu harmonii wewnętrznej. Czułem nieomal jego fizyczną obecność, wsparcie do działania po każdej sesji autohipnozy. Nagrania są skonstruowane w sposób budujący zaufanie i zapewniają bezpieczne i przyjemne doświadczenie hipnotyczne. Kto szuka sposobów na poprawę swojego samopoczucia, uwolnienie od stresu i rozwinięcie swojego potencjału znajdzie w nich nieocenioną pomoc."
Sprawdź
Kinga
"Pełen profesjonalizm. Rewelacyjny człowiek świetna współpraca. Jestem mega wdzięczna że tu trafiłam i polecam każdemu z całego serca 💜"
Sprawdź