Indywiduacja Junga: człowiek kompletny nie wypiera sprzeczności — on z nich korzysta

 

 

 

Indywiduacja Junga człowiek kompletnynie wypiera sprzeczności — on z nichkorzysta

Indywiduacja nie tworzy „lepszej wersji siebie”. Tworzy
człowieka kompletnego.
Indywiduacja u Junga bardzo łatwo może zostać źle zrozumiana, szczególnie przez ludzi
wychowanych na kulturze „lepszej wersji siebie”. Bo brzmi jak coś, co można wrzucić do
tego samego worka co produktywność, pewność siebie, medytację, terapię, poranne rutyny i
kilka zgrabnych haseł o autentyczności. Tylko że Jungowska indywiduacja nie jest
kosmetyką osobowości. Nie polega na dopieszczeniu wizerunku, podbiciu skuteczności,
dodaniu sobie trochę spokoju, trochę charyzmy i trochę społecznie akceptowalnej głębi.
Indywiduacja nie tworzy człowieka wygodniejszego dla świata. Tworzy człowieka bardziej
kompletnego.

 

Wolisz odsłuchać?

 

 

 

A człowiek kompletny nie jest człowiekiem jednowymiarowym. Nie jest zawsze spokojny,
zawsze dobry, zawsze twardy, zawsze łagodny, zawsze racjonalny, zawsze miły, zawsze
bezwzględny, zawsze duchowy albo zawsze skuteczny. Taka jednolitość może dobrze
wyglądać w opisie marki osobistej, ale psychologicznie bywa zwykłym kalectwem. Jeżeli
ktoś jest zawsze twardy, prawdopodobnie nie ma dostępu do miękkości. Jeżeli ktoś jest
zawsze miły, prawdopodobnie nie ma dostępu do agresji. Jeżeli ktoś jest zawsze spokojny,
bardzo możliwe, że nie potrafi użyć gniewu. Jeżeli ktoś jest zawsze duchowy, warto
sprawdzić, czy przypadkiem nie uciekł od ciała, pieniędzy, seksu, rywalizacji i ziemskiego
konkretu.

 

Człowiek kompletny ma zakres.
Ma w sobie światło i cień. Twardość i miękkość. Agresję i łagodność. Pokorę i ambicję.
Ciszę i brutalną decyzyjność. Współczucie i zdolność do cięcia. Potulność, kiedy potulność
jest mądra, oraz bezczelność, kiedy bezczelność jest konieczna. Umie być ciepły tam, gdzie
ciepło buduje. Umie być zimny tam, gdzie sentyment zaczyna robić z niego idiotę. Umie
słuchać. Umie zaatakować. Umie odpuścić. Umie docisnąć. Umie przyjąć krytykę. Umie nie
przyjąć cudzego gówna do swojego systemu.
To jest elastyczność. I wbrew temu, co mylą ludzie bez kręgosłupa, elastyczność nie
oznacza braku charakteru. Elastyczność jest wyższą formą charakteru, bo wymaga dostępu
do pełnego zakresu siebie. Sztywny człowiek ma jedną odpowiedź na wszystko.

 

Elastyczny człowiek ma oś, ale potrafi dobrać właściwą odpowiedź do sytuacji. Nie reaguje z automatu.
Nie musi bronić jednej wersji siebie za wszelką cenę. Nie jest więźniem persony człowieka
spokojnego, silnego, dobrego, groźnego, profesjonalnego, duchowego albo niezależnego.
W danym miejscu i danym czasie staje się tym, kim trzeba się stać, i robi to, co trzeba
zrobić.

 

To jest znacznie bliższe prawdziwemu high performance niż większość płaskich haseł o
dyscyplinie. Dyscyplina jest ważna, jasne. Bez dyscypliny człowiek zostaje zakładnikiem
nastroju. Ale dyscyplina bez kompletności może zamienić się w więzienie. Możesz być
zdyscyplinowany i martwy. Możesz być konsekwentny i odcięty. Możesz cisnąć cele i nie
mieć pojęcia, dlaczego twoje zwycięstwa smakują przez pięć minut, a potem znowu robi się
pusto. Możesz dowozić wyniki, a jednocześnie nie mieć dostępu do własnego ciała,
pragnienia, radości, miękkości, cienia, intuicji czy prawdziwego odpoczynku.
Wysoka skuteczność bez kompletności może stać się elegancką formą ucieczki.

 

Dlatego indywiduacja jest dużo głębsza niż samorozwój rozumiany jako ulepszanie funkcji.
Ona nie pyta tylko, jak masz działać lepiej. Ona prowadzi do pytania, czy masz dostęp do
pełnego człowieka, którym jesteś. Czy potrafisz wejść w twardość bez stawania się tyranem.
Czy potrafisz wejść w miękkość bez rozlewania się w bezradność. Czy potrafisz użyć agresji
bez robienia z niej przemocy. Czy potrafisz użyć pokory bez kastracji ambicji. Czy potrafisz
wejść w rywalizację bez utraty serca. Czy potrafisz odpuścić bez oszukiwania siebie, że
tchórzostwo było spokojem.

 

To jest różnica między człowiekiem zintegrowanym a człowiekiem, który tylko wytrenował
jedną dominującą strategię.
Część ludzi całe życie buduje jedną strategię i nazywa ją charakterem. Ktoś nauczył się być
silny, więc gardzi słabością. Ktoś nauczył się być miły, więc nie umie postawić granicy. Ktoś
nauczył się być niezależny, więc nie potrafi przyjąć bliskości. Ktoś nauczył się dominować,
więc wszystko zamienia w walkę. Ktoś nauczył się odpuszczać, więc nie umie zawalczyć o
swoje. Ktoś nauczył się być rozsądny, więc stracił kontakt z dzikością. Ktoś nauczył się być
duchowy, więc odciął się od instynktu.

 

Z boku może to wyglądać jak osobowość. W środku często jest to tylko zakres ograniczony
do jednej bezpiecznej nuty.
A życie nie jest jedną nutą.
Życie czasem wymaga delikatności, a czasem kłów. Czasem trzeba usiąść i wysłuchać.
Czasem trzeba wstać i zakończyć temat. Czasem trzeba negocjować. Czasem trzeba wejść
jak taran. Czasem trzeba mówić cicho. Czasem trzeba nazwać rzeczy tak ostro, że komuś
pęknie wygodna iluzja. Czasem trzeba przebaczyć. Czasem trzeba przestać dawać kolejne
szanse. Czasem trzeba być uczniem. Czasem trzeba wejść na scenę i nie przepraszać za
to, że ma się głos.
Człowiek kompletny nie pyta: „jaki jestem zawsze?”. Pyta raczej: „jaka jakość jest potrzebna
teraz?”.

 

I tutaj pojawia się spójność, ale rozumiana dojrzale. Bo wiele osób myli spójność z
przewidywalnością. Wydaje im się, że spójny człowiek to taki, który zawsze zachowuje się
podobnie, zawsze mówi tym samym tonem, zawsze reaguje według jednej zasady, zawsze
pokazuje tę samą twarz. To nie jest spójność. To może być tylko sztywność ubrana w ładne
słowo.

 

Prawdziwa spójność nie polega na tym, że jesteś zawsze taki sam. Prawdziwa spójność
polega na tym, że twoje sprzeczności służą jednej osi.
Możesz być miękki i twardy, jeżeli jedno i drugie służy życiu, które naprawdę wybierasz.
Możesz być agresywny i łagodny, jeżeli potrafisz dobrać energię do sytuacji. Możesz być
ambitny i pokorny, jeżeli ambicja nie jest ślepą pychą, a pokora nie jest udawaniem małego.
Możesz być czuły i bezwzględny, jeżeli wiesz, kiedy budować most, a kiedy spalić zgniłą
kładkę. Możesz być spokojny i niebezpieczny, bo spokój bez zdolności do zagrożenia bywa
tylko bezradnością.

 

Człowiek kompletny nie wypiera sprzeczności. On robi z nich narzędzia.
To właśnie można połączyć z Jungiem w sposób bardzo praktyczny. Persona, cień, anima,
animus i Jaźń nie są wtedy suchymi pojęciami. One opisują drogę do pełnego zakresu
człowieka. Persona pokazuje, gdzie człowiek przykleił się do jednej społecznej twarzy. Cień
pokazuje, gdzie leży energia, której nie pozwolił sobie używać. Anima i animus pokazują
jakości, które przerzucił na innych zamiast odzyskać ich własny wariant w sobie. Jaźń
pokazuje oś, która może spiąć to wszystko w całość, bez rozpadania się na przypadkowe
reakcje.

 

To nie musi oznaczać ciągłego grzebania w przeszłości. Nie zawsze musisz wiedzieć, czy
twoja agresja przyszła z dzieciństwa, z upokorzenia, z kompleksu, z biologii, z
temperamentu, z ojca, z matki, z rany, z głodu czy z chuj wie czego jeszcze. Czasami takie
rozumienie jest potrzebne. Czasami daje ulgę, sens i porządek. Ale życie nie zawsze czeka,
aż napiszesz doktorat z własnej psychiki. Czasem wystarczy uznać: jest we mnie agresja.
Jest we mnie ambicja. Jest we mnie lęk. Jest we mnie miękkość. Jest we mnie potrzeba
zwycięstwa. Jest we mnie zazdrość. Jest we mnie czułość. Jest we mnie brutalność. Jest we
mnie potulność. Jest we mnie światło i jest cień.
Najważniejsze pytanie brzmi: co z tym zrobię?

 

Bo można analizować siebie przez dwadzieścia lat i nadal żyć jak tchórz. Można znać
genezę każdego mechanizmu i dalej nie postawić jednej konkretnej granicy. Można
rozumieć swój cień, a nigdy nie użyć jego energii do stworzenia czegokolwiek mocnego.
Można mówić o traumie, a jednocześnie robić z niej wygodny tron. Można nazywać swoje
projekcje, a nadal oddawać ludziom władzę nad własną wartością.
Indywiduacja nie może zostać w głowie. Ona musi zejść do decyzji, działania, relacji, ciała,
biznesu, twórczości i codziennej reakcji.

 

High performance w tej perspektywie nie oznacza tylko lepszej produktywności. Oznacza
większą dostępność samego siebie. Człowiek skuteczny na głębokim poziomie nie działa
jedną częścią psychiki. Nie próbuje jechać przez życie tylko na dyscyplinie, tylko na agresji,

tylko na spokoju, tylko na uroku, tylko na intelekcie, tylko na duchowości, tylko na kontroli.
Ma więcej biegów. Więcej rejestrów. Więcej sposobów odpowiedzi. Potrafi zmienić energię,
bez zdradzania własnej osi.
To daje przewagę.

 

Bo człowiek przywiązany do jednej wersji siebie staje się przewidywalny. Jeżeli zawsze musi
wyglądać na silnego, łatwo go zranić wstydem. Jeżeli zawsze musi być lubiany, łatwo go
kupić akceptacją. Jeżeli zawsze musi dominować, łatwo go sprowokować. Jeżeli zawsze
musi być spokojny, łatwo go wprowadzić w bierną uległość. Jeżeli zawsze musi być
niezależny, łatwo zostawić go samego w jego dumnej klatce. Jeżeli zawsze musi być
moralny, łatwo nie zauważy własnej podłości, bo przyjdzie ona w przebraniu słuszności.
Elastyczny człowiek jest trudniejszy do złamania, bo nie broni jednej pozycji za wszelką
cenę.

 

Może się cofnąć i nie czuć się przegranym. Może zaatakować i nie czuć się winny za sam
fakt posiadania siły. Może przyjąć cios bez robienia z siebie ofiary. Może pokazać słabość
bez utraty godności. Może nie wiedzieć bez utraty autorytetu. Może wygrać bez upijania się
sobą. Może przegrać bez rozpadania się na kawałki. Może być potulny wobec tego, co
większe, i bezczelny wobec tego, co próbuje go pomniejszyć.
To jest człowiek kompletny.

 

I to jest sens indywiduacji, który ma realne przełożenie na życie. Nie chodzi o to, żeby być
„bardziej świadomym” w dekoracyjnym sensie. Chodzi o to, żeby nie być sterowanym przez
wyparte części siebie. Żeby nie zamykać połowy własnego potencjału w piwnicy tylko
dlatego, że kiedyś ktoś powiedział, że „tak nie wolno”. Żeby nie oddawać swojej mocy
ludziom, których podziwiasz albo nienawidzisz. Żeby nie robić z persony więzienia. Żeby nie
mylić spokoju z brakiem jaj, agresji z przemocą, pokory z małością, ambicji z pychą,
miękkości ze słabością, twardości z dojrzałością.

 

Człowiek kompletny rozumie, że te jakości same w sobie nie są ani święte, ani przeklęte.
Wszystko zależy od tego, kto nimi zarządza, w jakim momencie i w jakim celu.
Agresja bez osi niszczy. Agresja z osią chroni, przecina, buduje granice i pozwala wejść w
walkę. Miękkość bez osi rozlewa się w uległość. Miękkość z osią daje bliskość, regenerację i
głębię. Ambicja bez osi pożera człowieka od środka. Ambicja z osią staje się ekspansją
życia. Pokora bez osi może być maską strachu. Pokora z osią daje zdolność uczenia się.
Cień bez osi robi burdel. Cień z osią daje paliwo. Persona bez osi staje się więzieniem.
Persona z osią staje się narzędziem.
Oś jest wszystkim.

 

I dlatego Jaźń u Junga jest tak ważna. Nie jako mistyczny ozdobnik, tylko jako centrum
organizujące całość. Bez osi sprzeczności rozrywają człowieka. Z osią sprzeczności
zaczynają pracować dla niego. Ego chce jednego, ciało drugiego, cień trzeciego, persona
czwartego, relacja piątego, ambicja szóstego, lęk siódmego. Człowiek bez osi jest jak zarząd

bez prezesa: każdy dział krzyczy, każdy ciągnie w swoją stronę, nikt nie bierze
odpowiedzialności za całość.

 

Indywiduacja tworzy prezesa wewnętrznego systemu.
Nie tyrana. Nie dyktatora. Nie kontrolera, który wszystko dusi. Raczej centrum dowodzenia,
które potrafi powiedzieć: teraz używamy twardości. Teraz miękkości. Teraz milczymy. Teraz
atakujemy. Teraz czekamy. Teraz odchodzimy. Teraz ryzykujemy. Teraz odpoczywamy.
Teraz podnosimy stawkę. Teraz zdejmujemy maskę. Teraz zakładamy maskę, bo sytuacja
tego wymaga. Teraz nie karmimy zazdrości, tylko zamieniamy ją w kierunek. Teraz nie
wstydzimy się ambicji, tylko dajemy jej dyscyplinę.
To jest spójność w ruchu.

 

Nie martwa spójność człowieka, który zawsze zachowuje się tak samo. Żywa spójność
człowieka, który ma dostęp do wielu jakości i umie je podporządkować własnej osi. To jest
znacznie trudniejsze niż bycie „po prostu sobą”, bo „po prostu sobą” często oznacza tylko
bycie wiernym swoim automatyzmom. Człowiek mówi: „ja już taki jestem”, a tak naprawdę
mówi: „nie mam zamiaru rozszerzyć własnego zakresu”. Mówi: „jestem spokojny”, choć nie
umie walczyć. Mówi: „jestem szczery”, choć nie umie panować nad językiem. Mówi: „jestem
niezależny”, choć boi się potrzebować. Mówi: „jestem ambitny”, choć nie umie przestać.
Człowiek kompletny nie chowa się za „taki jestem”. Człowiek kompletny pyta: kim trzeba się
stać w tej sytuacji, żeby być wiernym swojej osi?
To jest wysoka gra.

 

Bo czasem wierność sobie wymaga czułości. Czasem wymaga brutalnego cięcia. Czasem
wymaga pokory. Czasem wymaga pokazania kłów. Czasem wymaga powiedzenia
„przepraszam”. Czasem wymaga powiedzenia „nie, koniec”. Czasem wymaga wejścia w
konflikt. Czasem wymaga zignorowania prowokacji. Czasem wymaga cierpliwego rzemiosła.
Czasem wymaga bezczelnego skoku. Czasem wymaga zrobienia kroku w tył, żeby wygrać
większą grę.

 

To jest właśnie moment, w którym indywiduacja spotyka high performance. Nie chodzi już
tylko o to, żeby więcej robić. Chodzi o to, żeby mieć większy dostęp do siebie, a przez to
większy zakres działania. Człowiek kompletny nie jest niewolnikiem nastroju, maski, lęku,
wstydu, cudzej opinii ani jednej wyuczonej strategii. Ma repertuar. Ma oś. Ma energię. Ma
cień jako paliwo, a nie jako sabotażystę. Ma personę jako narzędzie, a nie jako pana. Ma
sprzeczności jako zasób, a nie jako dowód niespójności.
Bo największa spójność często rodzi się nie z prostoty, tylko z dobrze zorganizowanej
złożoności.

 

Człowiek prosty psychologicznie potrzebuje udawać, że jest jednym. Człowiek głębszy wie,
że jest wielością, ale potrafi tę wielość spiąć. To jest różnica między chaosem a orkiestrą. W
chaosie każdy instrument napierdala swoje. W orkiestrze też jest wiele dźwięków, wiele
napięć, wiele barw, ale wszystko służy jednemu utworowi.

 

Indywiduacja jest właśnie przejściem od chaosu nieuznanych części do orkiestry
kompletnego człowieka.
Nie chodzi więc o to, żeby w nieskończoność pytać, skąd dokładnie wzięła się każda nuta.
Czasem warto. Czasem trzeba. Ale życie ostatecznie pyta brutalniej: czy umiesz tym
zagrać? Czy potrafisz wykorzystać to, co w sobie nosisz? Czy potrafisz zrobić z gniewu
granicę, z ambicji dzieło, z zazdrości informację, z lęku czujność, z miękkości więź, z
twardości decyzję, z cienia paliwo, z persony narzędzie, ze sprzeczności spójność?
To jest punkt, w którym kończy się psychologiczne gadanie, a zaczyna realna przemiana.
Człowiek kompletny nie musi być łatwy. Czasem nawet nie powinien. Łatwość bywa ceną za
zdradę siebie. Człowiek kompletny ma być prawdziwy, sprawczy, elastyczny i wewnętrznie
zebrany. Ma umieć wejść w życie pełnym zakresem, nie półtonem. Ma umieć kochać bez
rozpuszczania się. Walczyć bez ślepoty. Tworzyć bez autocenzury. Zarabiać bez wstydu.
Odpoczywać bez poczucia winy. Przegrywać bez rozpadu. Wygrywać bez duchowego
prostactwa. Być światłem bez wypierania cienia. Być cieniem bez zdradzania światła.
To jest człowiek, który przestał amputować części siebie, żeby pasować do własnego
obrazu.

 

I dlatego indywiduacja nie jest dodatkiem do życia. Ona jest procesem budowania
człowieka, który może unieść większe życie. Bo większe życie wymaga większej
pojemności. Większej prawdy. Większej elastyczności. Większego kontaktu z własną
energią. Większej zgody na sprzeczności. Większej odpowiedzialności za to, co się w tobie
porusza.

 

Nie zbudujesz wielkiego życia, jeżeli masz dostęp tylko do grzecznej części siebie.
Nie zbudujesz głębokiej relacji, jeżeli wypierasz zależność, zazdrość, lęk i potrzebę
bliskości. Nie zbudujesz mocnej twórczości, jeżeli boisz się własnego cienia. Nie zbudujesz
dużego biznesu, jeżeli wstydzisz się wpływu, pieniędzy, sprzedaży i dominacji w swojej
kategorii. Nie zbudujesz zdrowego ciała, jeżeli traktujesz ciało jak projekt ego, a nie żywe
narzędzie życia. Nie zbudujesz prawdziwej wolności, jeżeli twoja wolność jest tylko ucieczką
przed więzią.

 

Indywiduacja nie pyta, czy jesteś ładnie poukładany. Pyta, czy jesteś cały.
A cały człowiek to nie człowiek bez sprzeczności. To człowiek, który przestał się tych
sprzeczności bać, przestał je wypierać, przestał nimi chaotycznie rzygać na świat i zaczął
ich używać w służbie własnej osi.
To jest kompletność.
To jest elastyczność.
To jest spójność.

 

 

Indywiduacja w praktyce: stań się tym, kim trzeba,
kiedy trzeba

 

Indywiduacja w praktyce nie kończy się na tym, że człowiek „rozumie siebie”. Rozumienie
bywa przydatne, ale potrafi też stać się elegancką formą utknięcia. Możesz zrozumieć swoje
mechanizmy, opisać cień, nazwać personę, rozpoznać projekcje, mówić o Jaźni, znać pół
Junga na pamięć i dalej nie umieć zrobić tego, co trzeba zrobić. A życie finalnie nie pyta
wyłącznie o to, co rozumiesz. Życie pyta, co potrafisz ucieleśnić.
Czy umiesz być twardy, kiedy sytuacja wymaga twardości? Czy umiesz być miękki, kiedy
dalsze zaciskanie szczęki byłoby tylko głupim pancerzem? Czy umiesz wejść w konflikt,
kiedy konflikt jest ceną za prawdę? Czy umiesz odpuścić, kiedy walka byłaby już tylko
karmieniem ego? Czy umiesz przyjąć krytykę, nie robiąc z niej publicznego zamachu na
własne istnienie? Czy umiesz przyjąć pochwałę bez puchnięcia jak balon? Czy umiesz
zarabiać bez wstydu, odpoczywać bez winy, dominować bez prymitywizmu, kochać bez
głodu posiadania, przegrywać bez rozpadu i wygrywać bez duchowego prostactwa?
To jest teren, na którym indywiduacja przestaje być pojęciem, a zaczyna być realną
przewagą.

 

Bo człowiek kompletny nie jest człowiekiem, który wszystko ma wyjaśnione. Człowiek
kompletny ma dostęp. Dostęp do agresji, ale też do czułości. Do ambicji, ale też do pokory.
Do dyscypliny, ale też do odpoczynku. Do kontroli, ale też do odpuszczenia. Do ciała, ale też
do sensu. Do instynktu, ale też do świadomości. Do persony, ale bez niewoli wizerunku. Do
cienia, ale bez robienia z mroku religii. Do projekcji, ale z umiejętnością odzyskiwania tego,
co wcześniej wkładał w innych ludzi. Do ego, ale bez pozwolenia, żeby ego udawało całe
królestwo.

 

To daje coś, czego nie da się kupić żadną techniką produktywności: elastyczność z osią.
Elastyczność bez osi jest zwykłym dopasowywaniem się. Człowiek zmienia twarz, bo boi się
stracić akceptację. Mięknie, bo boi się konfliktu. Twardnieje, bo boi się zranienia. Uśmiecha
się, bo chce być lubiany. Atakuje, bo nie umie unieść wstydu. Milczy, bo boi się ceny głosu.
To nie jest dojrzałość, tylko nerwowy taniec mechanizmów.

 

Elastyczność z osią wygląda inaczej. Wiesz, kim jesteś, ale nie musisz być jedną wersją
siebie w każdej sytuacji. Masz kręgosłup, ale nie jesteś drewniany. Masz zasady, ale nie
mylisz zasad ze sztywnością. Masz moc, ale nie musisz jej pokazywać przy każdym stole
jak pijanego ochroniarza w remizie. Masz miękkość, ale nie rozlewasz się w uległość. Masz
ambicję, ale nie pozwalasz jej zamienić całego życia w wyścig po kolejną dawkę podziwu.
To jest człowiek, który potrafi zmieniać energię bez zdradzania centrum.

 

 

W biznesie taka indywiduacja oznacza, że nie sprzedajesz z pozycji żebraka ani z pozycji
nadętego klauna. Umiesz wziąć przestrzeń. Umiesz powiedzieć, że twoja praca ma wartość.
Umiesz chcieć pieniędzy bez udawania, że pieniądze są „tylko dodatkiem”. Umiesz budować
wpływ bez wstydu. Umiesz wejść w rynek bez proszenia wszystkich o pozwolenie. Ale
jednocześnie nie robisz z wyniku jedynego dowodu własnego istnienia. Nie padasz na
kolana przed liczbami. Nie mylisz zasięgu z wartością, sprzedaży z sensem, a wzrostu z
dojrzałością.

 

W twórczości indywiduacja oznacza, że przestajesz pisać, mówić, nagrywać i tworzyć tak,
jakbyś bał się własnego głosu. Cień daje językowi krew. Persona daje formę. Jaźń daje oś.
Bez cienia treść bywa poprawna, ale bez zębów. Bez persony może być chaotyczna i
nieczytelna. Bez osi staje się tylko agresywnym wyrzutem albo narcystycznym monologiem.
Człowiek kompletny potrafi powiedzieć coś mocno, ale wie, po co to mówi. Potrafi uderzyć,
ale nie musi walić na oślep. Potrafi drażnić, ale nie myli kontrowersji z głębią.
W relacjach indywiduacja oznacza, że przestajesz robić z drugiego człowieka protezę
własnych braków. Partner nie ma być twoją Jaźnią. Kobieta nie ma być jedynym dostępem
do twojej duszy. Mężczyzna nie ma być jedynym dostępem do twojej sprawczości. Mentor
nie ma być bogiem. Rywal nie ma być demonem. Krytyk nie ma być ojcem, przed którym
nadal próbujesz zdać egzamin. Ludzie mogą cię inspirować, ranić, uczyć, konfrontować,
pociągać, wkurwiać i budzić, ale jeżeli oddasz im swoje centrum, będziesz wiecznie biegał
za własnymi fragmentami po cudzych rękach.

 

W ciele indywiduacja oznacza, że przestajesz traktować ciało jak mebel ego albo projekt do
kontroli. Ciało jest nośnikiem energii, agresji, seksu, zmęczenia, regeneracji, instynktu,
granic, przyjemności i prawdy, której głowa często nie chce słyszeć. Możesz mieć świetne
idee, ale jeśli ciało jest martwe, spięte, odcięte, zajechane albo używane wyłącznie jako
wizytówka, twoja kompletność jest fikcją. Człowiek kompletny nie mieszka tylko w głowie.
Ma nogi, brzuch, oddech, głos, seksualność, siłę, zmęczenie i rytm. I nie próbuje z tego
wszystkiego zrobić problemu do kontroli.

 

W konflikcie indywiduacja oznacza, że potrafisz odróżnić walkę potrzebną od walki
neurotycznej. Nie każdy konflikt jest wart wejścia. Nie każda prowokacja zasługuje na
odpowiedź. Nie każda krytyka jest atakiem. Ale też nie każda „dojrzałość” jest spokojem.
Czasem jest tchórzostwem w ładnej koszuli. Są sytuacje, w których trzeba przeciąć, nazwać,
odsunąć, wyjść, wyrzucić, odmówić, postawić granicę albo wejść na pełnej sile. Człowiek
kompletny nie pyta, czy wizerunkowo lepiej wyglądać na spokojnego. Pyta, jaka odpowiedź
służy osi.

 

W ambicji indywiduacja oznacza, że przestajesz udawać, że chęć zwycięstwa jest czymś
brudnym. Chcesz więcej? Dobrze. Weź za to odpowiedzialność. Chcesz większego wpływu,
pieniędzy, ciała, wolności, twórczości, pozycji, jakości życia? Przestań robić z tego wstydliwą
tajemnicę. Ale sprawdź też, czy twoje „więcej” naprawdę jest twoje, czy tylko nadal
próbujesz zasłużyć na miłość, zemścić się na przeszłości albo uciszyć poczucie bycia
niewystarczającym. Nie po to, żeby się zatrzymać. Po to, żeby nie pomylić ekspansji życia z
kompulsywnym uciekiem przed sobą.

 

W praktyce człowiek zindywiduowany nie jest więc spokojnym mędrcem siedzącym nad
rzeką i uśmiechającym się do własnej głębi. Może nim czasem być, jeśli sytuacja tego

wymaga. Ale może też być ostrym graczem, wojownikiem, twórcą, liderem, kochankiem,
ojcem, negocjatorem, buntownikiem, strategiem, uczniem, mistrzem, kimś cichym albo kimś
cholernie głośnym. Różnica polega na tym, że nie jest opętany jedną rolą. Nie jest więźniem
jednej nuty. Ma repertuar.
A repertuar daje wolność.

 

To jest finalny efekt indywiduacji: nie stajesz się jedną piękną figurą. Stajesz się orkiestrą z
dyrygentem. Masz wiele dźwięków, wiele napięć, wiele barw, wiele sprzeczności, ale nie jest
to już przypadkowy hałas. Światło nie musi wypierać cienia. Cień nie musi niszczyć światła.
Twardość nie musi zabijać miękkości. Miękkość nie musi rozpuszczać twardości. Agresja nie
musi być przemocą. Potulność nie musi być słabością. Ambicja nie musi być pychą. Pokora
nie musi być małością. Seksualność nie musi być kompulsją. Duchowość nie musi być
ucieczką od ziemi.
Wszystko zależy od osi.

 

Człowiek bez osi robi z każdej jakości potencjalny sabotaż. Ambicja go pożera. Gniew go
niszczy. Miękkość go rozlewa. Persona go więzi. Cień nim rządzi. Projekcje go oślepiają.
Ego go pompuje. Porażka go łamie. Sukces go upija. Krytyka go rozwala. Pochwała go
uzależnia.
Człowiek z osią używa tych samych jakości jak narzędzi. Ambicja buduje. Gniew przecina.
Miękkość łączy. Persona służy. Cień zasila. Projekcje informują. Ego działa. Porażka uczy.
Sukces wzmacnia, ale nie staje się bogiem. Krytyka czasem boli, ale nie musi rozrywać
tożsamości. Pochwała cieszy, ale nie przejmuje steru.
To jest kompletność.

 

I teraz najważniejsze: kompletność nie oznacza, że jesteś „wyleczony” z człowieczeństwa.
Nie będziesz zawsze mądry, zawsze dojrzały, zawsze trafny, zawsze spokojny, zawsze
ustawiony w osi. Czasem odpalisz stary mechanizm. Czasem powie za ciebie cień. Czasem
persona będzie chciała ratować twarz. Czasem projekcja zrobi z kogoś boga albo wroga.
Czasem ego spuchnie. Czasem lęk przejmie głos. Czasem ambicja zacznie pachnieć
głodem. Czasem miękkość zamieni się w uległość, a twardość w pancerz.
To nie przekreśla procesu.

 

Wysoka skuteczność psychiczna nie polega na braku błędów. Polega na szybszym
powrocie do osi. Na tym, że widzisz wcześniej, korygujesz szybciej, mniej udajesz, mniej
racjonalizujesz, mniej zwalasz na świat, mniej sprzedajesz sobie bajek. Nie potrzebujesz już
tygodni, miesięcy albo lat, żeby zauważyć, że coś przejęło ster. Czasem łapiesz to w locie.
Czasem po godzinie. Czasem po rozmowie. Czasem po porażce. Ale wracasz. I każdy taki
powrót buduje człowieka bardziej kompletnego.
Indywiduacja to nie jednorazowy akt. To styl życia człowieka, który przestał zadowalać się
własną fasadą.

 

Nie musisz codziennie rozbierać psychiki na części. Nie musisz robić z każdej emocji
wielkiej analizy. Nie musisz wiedzieć, czy dana reakcja przyszła z dzieciństwa, kompleksu,

rany, ciała, temperamentu, kultury, matki, ojca czy z chuj wie czego jeszcze. Czasem warto
zejść głębiej. Ale bardzo często życie pyta prościej: widzisz to czy udajesz? Użyjesz tego
czy wyprzesz? Nadasz temu formę czy pozwolisz, żeby gniło? Pójdziesz po swoje czy
będziesz udawał, że nie chcesz? Postawisz granicę czy nazwiesz strach spokojem?
Odpoczniesz czy będziesz robił z zajechania dowód wartości?

 

Tu nie ma miejsca na duchowe mizdrzenie się do lustra. To jest robota dla dorosłych ludzi.
Dorosły człowiek wie, że ma w sobie sprzeczności. Wie, że potrafi kochać i nienawidzić.
Budować i niszczyć. Chronić i atakować. Pragnąć bliskości i bać się zależności. Chcieć
zwycięstwa i jednocześnie bać się własnej wielkości. Być czuły i okrutny. Być szlachetny i
mały. Być jasny i ciemny. Niedojrzałość polega na udawaniu, że istnieje tylko jedna połowa.
Dojrzałość polega na tym, że druga połowa zostaje uznana, ustawiona i włączona do
całości.
To właśnie tworzy spójność.
Nie wyparcie sprzeczności. Uznanie sprzeczności.

 

Spójność nie oznacza, że w każdej sytuacji jesteś identyczny. To byłaby martwa spójność
kamienia. Żywa spójność człowieka oznacza, że w różnych sytuacjach możesz używać
różnych jakości, a mimo to nie tracisz siebie. Wobec dziecka możesz być miękki. Wobec
manipulatora twardy. Wobec mistrza pokorny. Wobec przeciętności bezczelny. Wobec
prawdy uległy. Wobec kłamstwa nieprzyjemny. Wobec własnego celu konsekwentny. Wobec
własnej kompulsji bezlitosny. Wobec własnego ciała uważny. Wobec własnego cienia
odpowiedzialny.
Tak wygląda człowiek elastyczny.

 

A elastyczność jest przewagą, bo życie nie jest jednolite. Jeżeli masz jedną odpowiedź na
wszystko, życie prędzej czy później cię złamie albo ośmieszy. Będziesz grzeczny tam, gdzie
trzeba było walczyć. Będziesz walczył tam, gdzie trzeba było słuchać. Będziesz cisnął tam,
gdzie trzeba było odpocząć. Będziesz odpoczywał tam, gdzie trzeba było wejść na pełnej.
Będziesz mówił, gdy trzeba było milczeć. Będziesz milczał, gdy trzeba było nazwać rzeczy
po imieniu.
Człowiek kompletny ma więcej niż jedną odpowiedź.

 

To jest prawdziwa przewaga w biznesie, twórczości, relacjach i życiu. Nie przewaga
człowieka, który zna więcej technik. Przewaga człowieka, który ma dostęp do większej
części siebie. Może wejść w rolę, ale nie zostaje rolą. Może użyć cienia, ale nie staje się
cieniem. Może kochać, ale nie gubi osi. Może rywalizować, ale nie traci człowieczeństwa.
Może zarabiać, ale nie sprzedaje duszy wizerunkowi. Może być duchowy, ale nadal ma
kontakt z ziemią, ciałem, pieniędzmi, seksem i konfliktem.
To jest człowiek kompletny, a nie elegancki produkt rozwojowy.

 

I dlatego indywiduacja według Junga jest tak mocnym pojęciem, jeśli wyjąć je z akademickiej
gabloty i włożyć w realne życie. Persona pokazuje, jakie role mają ci służyć, a jakie cię
więżą. Cień pokazuje, gdzie leży wyparta energia. Anima i animus pokazują, jakie jakości

oddałeś innym ludziom. Jaźń pokazuje oś, bez której to wszystko zamieniłoby się w chaos.
A indywiduacja jest procesem składania tego w człowieka, który może żyć pełniej, mocniej,
bardziej świadomie i bardziej po swojemu.

 

Nie chodzi o bycie idealnym. Ideał to często tylko kolejna maska. Chodzi o bycie całym. O
dostęp do pełnego zakresu. O zdolność do stania się tym, kim trzeba się stać, wtedy, kiedy
życie tego wymaga. O umiejętność bycia światłem bez udawania, że nie ma cienia. Cieniem
bez zdradzania światła. Twardością bez utraty serca. Miękkością bez utraty kręgosłupa.
Ambicją bez utraty duszy. Pokorą bez amputacji własnej wielkości.

 

W tym sensie człowiek kompletny jest bardziej niebezpieczny niż człowiek jednowymiarowo
silny. Bo jednowymiarową siłę łatwo przewidzieć. Naciśniesz odpowiedni guzik i odpala się
ta sama reakcja. Człowiek kompletny nie daje się tak łatwo prowadzić za mordę. Nie jest
więźniem potrzeby bycia lubianym, ale potrafi być ciepły. Nie jest niewolnikiem agresji, ale
potrafi być nieprzyjemny. Nie musi dominować wszędzie, ale kiedy trzeba, potrafi wejść
ciężarem. Nie musi udawać spokoju, ale nie traci głowy przy każdym napięciu. Nie musi
nikomu udowadniać swojej wartości, ale nie wstydzi się grać o wysoką stawkę.
To jest mocniejszy człowiek.

 

Nie dlatego, że wyciął słabość. Dlatego, że przestał nazywać słabością wszystko, co nie
pasowało do jego ulubionego obrazu siebie. Nie dlatego, że pozbył się cienia. Dlatego, że
cień przestał działać z ukrycia. Nie dlatego, że zabił ego. Dlatego, że ego dostało właściwe
miejsce. Nie dlatego, że stał się zawsze spokojny. Dlatego, że potrafi wrócić do osi po burzy.
Nie dlatego, że nie ma sprzeczności. Dlatego, że sprzeczności zaczęły pracować dla
całości.
To jest sedno.

 

Człowiek kompletny nie jest człowiekiem bez konfliktu wewnętrznego. Jest człowiekiem,
który nie musi już udawać, że konfliktu nie ma. Nie wypiera agresji, więc może użyć jej jako
granicy. Nie wypiera miękkości, więc może wejść w bliskość bez poczucia upokorzenia. Nie
wypiera ambicji, więc nie musi truć się zazdrością. Nie wypiera pokory, więc może się uczyć
bez obrony majestatu. Nie wypiera seksualności, więc ciało przestaje być polem wstydu. Nie
wypiera duchowości, więc materialny sukces nie musi być jedynym bogiem.
Wszystko wraca na swoje miejsce.

 

I może właśnie to jest najdojrzalsze rozumienie indywiduacji: nie stajesz się kimś innym.
Przestajesz być porozrzucany. Zbierasz siebie z masek, lęków, projekcji, wyparć, cudzych
oczekiwań, fałszywych cnót, zbyt ciasnych tożsamości i starych historii. Nie po to, żeby
stworzyć pomnik własnego „ja”. Po to, żeby mieć dostęp do pełnego człowieka, którym
możesz działać w realnym świecie.
Bo na końcu liczy się właśnie to: czy jesteś w stanie żyć pełnym zakresem?
Nie tylko myśleć pełnym zakresem.
Nie tylko mówić o pełnym zakresie.
Nie tylko tworzyć piękne zdania o świetle i cieniu.

Żyć.

 

W odpowiednim momencie wejść w twardość. W odpowiednim momencie wejść w
miękkość. W odpowiednim momencie użyć gniewu. W odpowiednim momencie nie karmić
gniewu. W odpowiednim momencie ryzykować. W odpowiednim momencie czekać. W
odpowiednim momencie kochać. W odpowiednim momencie odchodzić. W odpowiednim
momencie zagrać o więcej. W odpowiednim momencie przestać grać w cudzą grę.
To jest indywiduacja jako praktyka high performance.
Nie jako piękna teoria o rozwoju psychiki, ale jako sposób stawania się człowiekiem, który
ma więcej steru, więcej zakresu, więcej prawdy, więcej energii i więcej odpowiedzialności za
to, co w nim żyje.

 

Nie masz być grzeczną wersją siebie.
Nie masz być mroczną wersją siebie.
Nie masz być wiecznie spokojną wersją siebie.
Nie masz być wiecznie agresywną wersją siebie.
Nie masz być duchową, biznesową, rodzinną, seksualną, twórczą albo społeczną
karykaturą jednej cechy.
Masz być kompletny.
A kompletny człowiek w danym miejscu i czasie staje się tym, kim trzeba się stać, i robi to,
co trzeba zrobić.
Bez wyparcia.
Bez chaosu.
Bez przepraszania za własny zakres.
Bez oddawania steru masce, cieniowi, projekcji albo cudzej opinii.
To jest prawdziwa spójność.
Nie plastikowa konsekwencja jednej persony, tylko żywa organizacja wszystkich
sprzeczności wokół jednej osi. I jeśli Jungowska indywiduacja ma dziś mieć praktyczne
znaczenie dla człowieka, który chce od życia więcej, to właśnie takie: przestań amputować
siebie, żeby pasować do własnej maski. Przestań bać się cienia, skoro może być paliwem.
Przestań szukać w innych ludzi jakości, które masz odzyskać. Przestań robić z ego króla.
Zbuduj oś.

 

A potem żyj tak, jak żyje człowiek kompletny.
Nie zawsze lekko.
Nie zawsze ładnie.
Nie zawsze wygodnie dla innych.
Ale prawdziwiej, mocniej i bardziej po swojemu.

Hall of Fame OPINIE

Mateusz "Don Diego" Kubiszyn - 3 krotny Mistrz Świata K1, Gromda Champion
"Jestem człowiekiem wielozadaniowym i mam na głowie sporo obowiązków: praca strażaka, prowadzenie działalności gospodarczej oraz dodatkowo uprawiam sport zawodowy (sporty walki). Natłok obowiązków, towarzyszący temu stres powodowały narastające zmęczenie i zaniedbywanie obowiązków. Współpraca z Bartkiem polegała przede wszystkim na nauce efektywnego odpoczynku i regeneracji podczas popołudniowych drzemek. Już od pierwszej sesji poczułem różnicę, nauczyłem się zasypiać szybko (co wydłużyło całkowity czas snu) i widzę poprawę w efektywności moich działań w życiu codziennym."
Sprawdź
Krzysztof Rzeźnik - Właściciel GPPH
"Bartek ma naprawdę mega podejście i potrafi trafnie rozwikłać sedno każdego aspektu, który razem poruszamy. Po spotkaniach z nim wychodzi się z gotowym i poukładanym w głowie planem działania. Spotkania są bardzo rzeczowe, oparte na praktycznych przykładach i na jego szerokiej wiedzy. A co też ważne - jeśli wie wcześniej o tematach do opracowania - jest zawsze do nich bardzo dobrze przygotowany. Bartek to osoba która naprawdę angażuje się w drugiego człowieka i pomaga spojrzeć na procesy myślowe oraz działania z różnych perspektyw, czyniąc podejmowanie decyzji o wiele bardziej świadomym. Często jest tak, że sami wiemy czego chcemy, a odpowiedzi są w nas - a Bartek jest tą osobą, która wybitnie pomaga z tego korzystać"
Sprawdź
Dawid Malczyński - YouTuber i Biznesmen
"Mega profesjonalista, z indywidualnym podejściem! Pracowaliśmy razem 3 miesiące i po każdej sesji czułem olbrzymią poprawę swojego mentalu! Polecam z całego serca!"
Sprawdź
Wiesław Piechota - Właściciel GPPH
"Dzięki współpracy z Bartkiem wróciłem do swoich starych, dobrych nawyków - takich jak np. codzienne czytanie książek. Spotkania z nim pomogły mi uporządkować sposób działania oraz zarządzanie czasem, dzięki czemu mogę bardziej świadomie podchodzić do codziennych wyzwań - zarówno zawodowych, jak i prywatnych. Dzięki temu mogę dużo skuteczniej kontynuować swój rozwój osobisty i zawodowy oraz podejmować decyzje z większym spokojem i pewnością."
Sprawdź
Katarzyna Jakubowska - Rekordzistka Guinnessa i Mistrzyni Polski
"Bartłomiej Florek to osoba z niewiarygodnym doświadczeniem! Bartek przygotowywał mnie mentalnie do Rekordu Guinnessa w kontakcie całego ciała z lodem. Miałam kilka sesji autohipnozy. Podczas ustanawiania rekordu byliśmy w kontakcie telefonicznym. Kiedy gasło mi słoneczko Bartek przywracał mi jego blask. To niesamowita osoba działająca cuda. Mój rekord jest również rekordem Bartka! Dziękuję bardzo za pokazanie mi jak można zrobić więcej niż nam się wydaje."
Sprawdź
Krzysztof Gąsior - Co-founder SmartLunch.pl
"Wyszedłem z naszych sesji tak naładowany energią, że moje cele boją się mnie, a nie ja ich :) Bartek nie tylko otworzył mi oczy, ale i kopnął w tyłek – w najlepszym możliwym sensie. Polecam każdemu kto chce działać."
Sprawdź
Rafał Włodarczyk
"Siemanko, jak powiedziałem tak zrobiłem, wróciłem na zawody rok później i rozjebałem. Nawet wykręciłem rekord Niemiec. Niezmiennie dzięki bo ten sukces po części jest dzięki Tobie. W głowie do dziś mam mental wypracowany przy Twoich wskazówkach, bo to nie było szczęście tylko moja ciężka praca."
Sprawdź
Łukasz Szpunar - 5x Rekordzista Guinnessa
„Jeśli chodzi o rozwój osobisty, przerabiałem wiele technik i programów, których jest mnóstwo na rynku. Czasem wszystkiego jest tak dużo, że ciężko wybrać to, co będzie dla Ciebie najskuteczniejsze. Tak właśnie było w moim przypadku. Już od pierwszej sesji u Bartka, wiedziałem że dobrze trafiłem, bo wybrał dla mnie narzędzia, które będą najbardziej skuteczne w tym, co chce osiągnąć... A praca z moją podświadomością podczas transu hipnotycznego, była dopełnieniem tego, czego potrzebowałem. Uprawiam bardzo świeży i ciężki sport jakim jest morsowanie wyczynowe. Polega to na spędzeniu jak największej ilości czasu w balii z wodą i lodem, która ma zbliżoną temperaturę 0 stopni. Mój wynik zależy od mojej silnej woli, ale również bariery bezpieczeństwa. Bo gdy temperatura ciała spadnie za nisko, to udział w tym momencie się kończy. Muszę tak pokierować swoim organizmem, by w tym dyskomforcie znalazeźć komfort i wtedy temperatura się utrzyma, a mój organizm będzie pracował jak szwajcarski zegarek. Ćwiczenia pracy nad umysłem oraz hipnoza, pozwoliła mi osiągnąć rewelacyjny czas 4 godzin. A Bartek jest jednym z ojców tego sukcesu. Polecam serdecznie. Jest to jeden z najlepszych trenerów mentalnych w Polsce jakich poznałem.”
Sprawdź
Paweł Kaczmarczyk - Druga Strona Medalu
"Świetne podejście do klienta, dobranie narzędzi do pracy i potencjalnych rozwiązań problemów. Dzięki Bartkowi dowiedziałem się, że narcyzm nie musi być wadą i można używać go mądrze!"
Sprawdź
Wiktoria Pleśniak - 5x Mistrzyni MMA Polska 2024/25
"Współpracę z Bartkiem zaczęłam dość niedawno, natomiast już widzę efekty naszych spotkań. Z jego pomocą udało mi się wywalczyć 2 złote medale na Mistrzostwach Polski No Gi oraz 10-tych Mistrzostwach Mma Polska. Profesjonalne podejście, skuteczne metody dzięki którym możemy osiągać niesamowite rezultaty. Naprawdę polecam każdemu, kto poszukuje wsparcia w procesie samorozwoju i osiągania celów! :)"
Sprawdź
Waldemar Piotrowski - Prezes Zarządu JOBFORME
"Szkolenie biznesowe obejmujące zagadnienia marketingu, odporności na stres, zarządzania czasem oraz radzenia sobie z wyzwaniami oceniamy bardzo pozytywnie. Było ono nie tylko merytoryczne, ale również dostosowane do potrzeb naszego kilkunastoosobowego zespołu. Bartek wykazał się profesjonalnym podejściem, świetnie angażując uczestników i tworząc atmosferę sprzyjającą nauce oraz otwartej dyskusji. Przekazana wiedza była praktyczna i oparta na konkretnych przykładach, co ułatwia jej zastosowanie w codziennej pracy. Szczególnie doceniliśmy sposób prowadzenia warsztatów – były one dynamiczne, interaktywne i dostarczały wielu inspiracji. Całość przebiegła sprawnie, a program szkolenia został zrealizowany w ciekawy i przemyślany sposób. Jesteśmy bardzo zadowoleni z efektów, a zdobyte umiejętności na pewno przełożą się na jeszcze lepsze wyniki w naszej działalności. Polecamy to szkolenie każdemu, kto chce rozwijać swój zespół w obszarze kluczowych kompetencji biznesowych."
Sprawdź
Oskar Poźniak - Mistrz Polski MMA 2023
"Współpracuje z Bartkiem już od dłuższego czasu i od tego momentu realizuje wszystkie swoje cele w 100%! Bartek z jego hipnozą oraz rozpisywaną przez niego dietą, okazał się ostatnim niezbędnym elementem w moich przygotowaniach. Podczas naszej współpracy stoczyłem 7 walk, z czego wygrałem wszystkie i podczas tego procesu zdobyłem tytuł Mistrza Polski. Pozytywne skutki naszej współpracy da się również odczuć w życiu codziennym -  większą pewność siebie, samodyscyplina czy kontrola nad emocjami. Dzięki Bartek jeszcze raz i serdecznie polecam tego gościa!"
Sprawdź
Maciej Nowak - Wiceprezes MTM
"Bartłomiej, znany mi bardziej jako „Łysy Magik”, to człowiek o niesamowitej cierpliwości i wyjątkowej zdolności czytania ludzi. Już po pierwszych chwilach naszej znajomości wiedziałem, że mogę mu zaufać. To właśnie ta intuicja i profesjonalizm sprawiły, że poczułem się pewnie, wiedząc, że wszystko, czym się z nim dzielę, zostanie między nami. Do tej pory miałem przekonanie, że ludzie zajmujący się takimi tematami ograniczają się do słuchania, by potem wystawić rachunek i zapisać na kolejną wizytę. Bartek pokazuje, że można to robić inaczej. To człowiek godny zaufania, który nie tylko wskazuje właściwą drogę, ale przede wszystkim daje „wędkę” – to od nas zależy, jak ją wykorzystamy. Jeśli ktoś zastanawia się nad wyborem osoby, która będzie prawdziwym przewodnikiem, a nie tylko „profesjonalistą z wysokim cennikiem”, polecam Bartka z całego serca. To człowiek, który zaangażowaniem i troską wyprzedza wielu – nawet po godzinach potrafi zapytać, jak się czuję, lub rzucić zdanie, które rozważam potem przez cały dzień."
Sprawdź
Krzysztof Chodakowski - Doradca Ubezpieczeniowy UK
"Zaczynam rozumieć" - czyli krótka recenzja co przyniósł mi mentoring z Bartkiem. Zrozumiałem, że większość problemów - kreujemy sami lub wyolbrzymiam je bardziej niż to potrzebne. Moje podejście do życia całkowicie się zmieniło, a na problemy zacząłem reagować śmiechem lub "challenge accepted" niż złością i obwinianiem się - jak to było dotychczas. Po pierwszej rozmowie z Bartkiem zainspirowałem się. Po drugiej obudziłem, a po trzeciej utwierdziłem, że nie ma elixiru na szczęście - i tylko my sami decydujemy czy będziemy szczęśliwi czy nie. Niby to wiemy, a problem jest w tym - że tak naprawdę szczerze w to nie wierzymy. Na początku obawiałem się, że tylko sobie luźno rozmawiamy o wszystkim i niczym, ale latając z Bartkiem po tematach od mojego biznesu po moje życie prywatne - wszystko jak puzzle zaczęło łączyć się w całość. Myślałem, że otrzymam jakieś "rady i wskazówki" co i jak... lecz najlepsze w tym mentoring'u było to, że doszedłem do wszystkiego sam... czyli zgaduję, że taki niecny plan na mnie był uknuty od początku. PS. Do hipnozy podchodziłem z lekkim uśmiechem i mało poważnie... ale po pytaniu od znajomego po sesji z Bartkiem: " Ty jesteś jakiś zahipnotyzowany? " w czasie bardzo stresowej i trudnej sytuacji pomyślałem " chyba działa ".
Sprawdź
Przemysław
"Pisałem wcześniej już kilkukrotnie do Ciebie w sprawie porad i problemów ale teraz przychodzę nie z problemem a z podziękowaniem, ponieważ zdrowieje, moja relacja z samym sobą zaczyna zdrowieć. Zacząłem się tworzyć na nowo dzięki Twoim filmom, autohipnozom, rozmowy przez telefon którą odbyliśmy chyba z 2 lata temu, którą sam zaproponowałeś wtedy, takie szybkie 15 minut darmo. Zacząłem zauważać, że to nie otoczenie było i jest problemem ale to ja byłem problemem a dokładniej mówiąc, to moje myśli były problemem, to one mnie blokowały i były w mojej głowie przez wiele lat. Dotarło do mnie, że sam fakt, że doświadczałem przemocy psychicznej oraz emocjonalnej od własnych rodziców, którzy byli toksyczni sprawiło, że te myśli i blokady były w głowie ale już nie jestem od bardzo dawna tym małym dzieckiem, tym małym chłopcem, który się boi tego wszystkiego co mu rodzice robili i nie ma to już znaczenia obecnie. Wystawiam się na to z czym dotychczas miałem problemy, czy to reakcję ciała poprzez drżenie w określonych sytuacjach, czy to określone sytuację w których się znajduję i mnie triggerują to ja robię na przekór i działam mimo to. To jest to o czym niejednokrotnie mówiłeś, ekspozycja na dyskomfort itd, to kurwa działa w praktyce serio. Byłem tak podekscytowany samą myślą o tym, że doszedłem do pewnych przemyśleń, dzięki którym zrozumiałem bardzo wiele rzeczy, które obecnie ułatwią mi funkcjonowanie codzienne, że wziąłem i zacząłem pisać do Ciebie tego e-maila z podziękowaniem i jestem mega wdzięczny za robotę którą robisz 🔥💪🏻 bo gdybym na Ciebie nie natrafił to nie wiadomo co by było."
Sprawdź
Szymon Ostrowski - MMA Fighter
"Hipnoterapia u Bartka była strzałem w dziesiątkę, jeśli chodzi o zmniejszenie stresu przed zawodami i walkami. Już po pierwszej sesji zauważyłem, że czuję się dużo spokojniejszy, bardziej opanowany i pewniejszy siebie. Pomogło mi to nie tylko lepiej radzić sobie z presją, ale też skupić się na swoich celach i rozwoju aby osiągać lepsze wyniki. Co ważne, zawsze mogę liczyć na pełne wsparcie ze strony Bartka, zarówno w trudniejszych chwilach, jak i wtedy, kiedy wszystko idzie zgodnie z planem – jest to niesamowicie przydatne i motywujące. Dzięki hipnoterapii z Bartkiem nauczyłem się lepiej radzić sobie z wyzwaniami w sporcie, dodatkowo wyciągać z życia jeszcze więcej, a wiedza która została mi przekazana zostanie ze mną na długo. Serdecznie polecam każdemu."
Sprawdź
Krystian Zupa - Profesjonalny jeździec, Menadżer stadnin koni
"Bartek ma profesjonalne podejście do klienta i świetny kontakt. Jest otwarty i holistycznie podchodzi do problemów. Stara się zrozumieć i doradzić, a nie wygłaszać tezy bez poparcia. Praca z nim już od pierwszego spotkania zmienia punkt widzenia i wrzuca myślenie na nowe tory."
Sprawdź
Mariusz - Lider Branży Stomatologicznej
"Bartka znam od pół roku. Zaczęliśmy od hipnozy, a potem przeszliśmy do pracy nad moim nastawieniem do biznesu i mogę szczerze powiedzieć, że odkąd poznałem Bartka, moje życie zmieniło się na lepsze. Zmiana o 300%. Obecnie pracujemy dużo nad moim mentalem. Bartek potrafi w ciągu godziny szybko zdiagnozować co, komu dolega i podpowiedzieć różne praktyczne rozwiązania. Polecam z całego serca."
Sprawdź
Arkadiusz Kaszuba - Low-kick World Champ / Pro MMA Fighter
"Podejście mentalne do życia i sportu jest bardzo ważne. Wszystko zaczyna i kończy się w naszej głowie. Praca nad mentalem i ciałem? Tylko u tego Gościa. Wspólnie robiliśmy mój limit wagowy przed EFM 2."
Sprawdź
Bartosz Rewera - Pro MMA Fighter
"Nie sądziłem, że hipnoza może być tak skuteczna i mimo, że pracujemy nad rzeczami związanymi z moim podejściem do walk, to rykoszetem dostaję chociażby moja samokontrola i podejście do życia. Pracujemy razem również na płaszczyźnie dietetycznej. Robienie wagi nigdy nie było tak proste."
Sprawdź
Łukasz Smarzyński - Bokser
"Należę do ludzi dla których doba jest o wiele za krótka. Dwunastogodzinna zmiana nad grillem, po 22 trening, a każdą wolną chwilę staram się poświęcić rodzinie i efektem tego jest przemęczenie, które w oczywisty sposób odbierało mi chęci do dalszej pracy, co skutkowało moim zaangażowaniem na 50% i brakiem progresu, a wręcz spadkiem wszelkich wyników. Ok. pół roku temu rozpocząłem współpracę z Bartłomiejem Florkiem, początkowo bardzo sceptycznie i z lekkim uśmiechem podchodziłem do tematu hipnozy jednak po namyśle stwierdziłem „co mi tam" I spróbowałem. Bartek okazał się naprawdę spoko gościem, który bardzo chętnie odpowiedział na wszelkie pytania, a także dopytał o wszystko nad czym chciałabym pracować. No i się zaczęło, po wstępie rozpoczęliśmy pierwszą sesję hipnotyczną w ciągu ok. godziny w bardzo przyjemnym stanie głębokiej relaksacji rozpocząłem pracę nad tym co chciałbym zmienić w swoim boksie, a efekty odczułem już w kolejnej walce. Warto spróbować."
Sprawdź
Daniel Bastrzyk
"Cześć Bartek, jeszcze raz chcę ci podziękować, widzę coraz więcej pozytywnych zmian, wygrałem z prokrastynacją, dodatkowo stałem się konfliktowy, z cichego chłopca do bicia stałem się gościem który nie ma problemu powiedzieć, nie, będzie pomojemu, to mi nie pasuje, lub spierdalaj, nie mam problemu z wywoływanie konfliktów gdy ktoś przekracza moje granice lub mnie nie szanuje, i nie dlatego że stało się to proste bo nie stało nadal jest stresujące ale mam to w dupie bo albo strach rucha cię albo ty go, stałem się dużo bardziej samo sterowny, długo by wymieniać, narazie to tylko początek bo ja się dopiero rozkręcam, Dzięki wielkie za twoją pomoc, "pozwól sobie", i "rób to tylko codziennie"
Sprawdź
Olaf Meller
"Jeśli chcesz: - Porozmawiać o swoich traumach z dzieciństwa - Przedyskutować swoje relacje z rodzicami i pozastanawiać się dlaczego jesteś taki a nie inny - Małymi krokami zacząć wyciszać swoje demony, szukać spokoju, a najlepiej znieczulenia od tego strasznego, ciężkiego życia… To poszukaj innego specjalisty ;) ALE. Jeśli chcesz dogadać się ze swoimi demonami. Umieć je wykorzystać tak żeby być na maksa skuteczny w swoim życiu. Wszystko jedno czy w sferze zawodowej czy osobistej. Jeśli chcesz czerpać z życia tyle ile się da. Omijać kompromisy i przeszkody. Pewnym siebie sięgać po swoje marzenia z uśmiechem na ustach. …To umów się na mentoring do Bartka. I lepiej się pospiesz, bo nie wiem czy w Polsce znajdziesz drugiego tak profesjonalnego i skutecznego gościa."
Sprawdź
Radosław Jasiński
"Siemanko. Muszę Ci podziękować za pracę którą wykonałeś, tak naprawdę od serca. Fajnie jest stawiać na swoim i być niezależnym, oraz nie mieć ciągle w głowie starej traumy. Jedynie szkoda że nie trafiłem do Ciebie parę lat temu. Robisz zajebistą robotę"
Sprawdź
Rafał
"20.02 odbyłem sesje, laczem video z mieszkania, która dotyczyła mojego leku przestrzennego. Bałem się tzw. dziurawej podłogi, czyli widzieć przestrzeń pod sobą. 28.02 sprawdziłem i powiem... pomogło. Wszedłem na most wiszący Blackforest Line. Z małym wsparciem kolegi i nierozglądajac się zbytnio w dół :) przeszłem i wróciłem. Nawet się nie pociłem. Wiadomo musiałem się trzymać poręczy i nie było zafajnie kiedy bujało mostem ale najważniejsze... nie czułem jak wcześniej strasznego lęku i nie miałem uczucia "zaciśniętej" klatki piersiowej. Przy końcach nawet puszczałem poręcz:) jeszcze pewnie kilka takich akcji i może będzie dobrze :)"
Sprawdź
Tomek Sornat
"Jestem zadowolony z materiałów do autohipnozy Bartka Florka. Jego podejście do procesu hipnotycznego jest niesamowicie skuteczne i inspirujące. Jego głos płynnie wprowadza mnie w podróż do głębokiego relaksu i transformacji. Materiały są pełne pozytywnej energii i motywacji. Dzięki nim mogłem odkryć nowe poziomy świadomości i zastosować hipnoterapię do własnego rozwoju i doświadczenia wewnętrznej transformacji. Jego technika skupia się na pozytywnych aspektach życia, samoulepszaniu i osiąganiu harmonii wewnętrznej. Czułem nieomal jego fizyczną obecność, wsparcie do działania po każdej sesji autohipnozy. Nagrania są skonstruowane w sposób budujący zaufanie i zapewniają bezpieczne i przyjemne doświadczenie hipnotyczne. Kto szuka sposobów na poprawę swojego samopoczucia, uwolnienie od stresu i rozwinięcie swojego potencjału znajdzie w nich nieocenioną pomoc."
Sprawdź
Kinga
"Pełen profesjonalizm. Rewelacyjny człowiek świetna współpraca. Jestem mega wdzięczna że tu trafiłam i polecam każdemu z całego serca 💜"
Sprawdź