Podnoszenie samooceny – ćwiczenia,które naprawdę budują zaufanie do siebie

Podnoszenie samooceny – ćwiczenia

Większość ludzi próbuje podnosić samoocenę od dupy strony. Powtarzają sobie przed lustrem, że są wartościowi. Wpisują w notesie: „jestem wystarczający”, „kocham siebie”, „zasługuję na sukces”. Oglądają motywacyjne filmiki, przez pięć minut czują ogień, a potem wracają do tego samego życia, w którym codziennie łamią własne słowo.

I właśnie tutaj zaczyna się problem. Bo samoocena nie bierze się z tego, że sobie coś ładnego powiesz. Samoocena bierze się z tego, że zaczynasz sobie wierzyć. A sobie zaczynasz wierzyć wtedy, kiedy masz dowody.

Nie deklaracje. Nie cytaty na Instagramie. Nie motywacyjne hasła. Dowody.

Co ciekawe, badania nad pozytywnymi autosugestiami pokazują, że u osób z niską samooceną powtarzanie zbyt oderwanych od realności pozytywnych zdań może nie tylko nie pomagać, ale czasem pogarszać samopoczucie. Mówiąc po ludzku: jeśli człowiek czuje w środku „jestem do dupy”, a na siłę powtarza „jestem cudowny i kochany”, psychika może odpowiedzieć: „kogo ty próbujesz oszukać?” [3]

Jeśli mówisz sobie: „dzisiaj ogarnę jedną rzecz” i jej nie robisz, to twój mózg to zapisuje. Może nie robisz z tego wielkiej filozofii. Może nawet mówisz sobie: „eee, przecież to pierdoła”. Ale układ nerwowy, pamięć, emocje i wewnętrzny obraz siebie nie działają na zasadzie: „to była tylko pierdoła, pomińmy to w raportach”.

Nie. One robią notatkę.

„Powiedział, że zrobi. Nie zrobił.”

I teraz wyobraź sobie, że to nie dzieje się raz. To dzieje się codziennie. Mówisz, że wstaniesz wcześniej. Nie wstajesz. Mówisz, że nie będziesz już scrollować telefonu przed snem. Scrollujesz. Mówisz, że zaczniesz ćwiczyć. Nie zaczynasz. Mówisz, że odpiszesz na ważną wiadomość. Nie odpisujesz. Mówisz, że dziś zrobisz porządek w papierach. Nie robisz. Mówisz, że umyjesz ten jeden pieprzony widelec w zlewie. Nie myjesz.

I potem dziwisz się, że nie masz do siebie zaufania. A jak masz mieć?

Zaufanie do siebie nie jest magicznym uczuciem, które spada z nieba po przeczytaniu książki o samoakceptacji. Zaufanie do siebie jest skutkiem historii, którą masz sam ze sobą. Jeśli ta historia jest pełna niedotrzymanych obietnic, uników, ucieczek i małych zdrad wobec samego siebie, to samoocena nie będzie stabilna. Będzie rozchwiana jak tani stolik z Ikei po trzech przeprowadzkach. I dlatego podnoszenie samooceny zaczyna się nie od wielkich deklaracji, ale od małych dowodów.

 

Samoocena to nie nadmuchane ego. To relacja z samym sobą

 

Samoocena jest często mylona z pychą, pewnością siebie albo z tym, że ktoś chodzi po świecie z miną zdobywcy i opowiada, jaki jest zajebisty. Ale zdrowa samoocena to coś znacznie głębszego. To nie jest krzyczenie: „jestem najlepszy”. To raczej spokojne: „mogę na sobie polegać”. To nie jest: „wszyscy mają mnie podziwiać”. To raczej: „nawet jeśli nikt nie klaszcze, ja wiem, kim jestem”. To nie jest: „nigdy się nie boję”. To raczej: „boję się, ale i tak potrafię zrobić krok”.

Albert Bandura, jeden z najważniejszych psychologów zajmujących się sprawczością człowieka, pisał o samoskuteczności, czyli przekonaniu, że potrafimy wykonać działania potrzebne do osiągnięcia określonych rezultatów. Jednym z najmocniejszych źródeł samoskuteczności są realne doświadczenia poradzenia sobie z czymś. Innymi słowy: nie budujesz wiary w siebie od gadania, tylko od działania, które kończy się dowodem: „zrobiłem to” [1].

I to jest cholernie ważne. Bo jeśli człowiek latami próbuje podnosić samoocenę samym myśleniem o sobie lepiej, ale jego codzienne zachowanie cały czas potwierdza mu coś odwrotnego, to psychika zaczyna czuć fałsz. Możesz powtarzać: „jestem zdyscyplinowany”, ale jeśli od trzech tygodni nie dotrzymałeś żadnej drobnej obietnicy wobec siebie, to pod spodem pojawi się cichy śmiech.

Nie ten głośny. Nie teatralny. Ten gorszy. Cichy, wewnętrzny, pogardliwy.

„Ta, jasne. Znowu sobie gadasz.”

I to właśnie trzeba przerwać.

 

Ćwiczenie 1: Umyj widelec, czyli odbudowa zaufania do siebie

 

To ćwiczenie wygląda śmiesznie, ale jest potężne. Wybierz jedną małą rzecz, którą możesz zrobić dzisiaj. Tak małą, żeby ego nie miało z czego robić dramatu. Nie: „od jutra zmieniam całe życie”. Nie: „od poniedziałku trening, dieta, medytacja, książka, biznes i pobudka o 5:00”. Nie: „wchodzę na nowy poziom”. Zostaw te wielkie hasła na później.

Na początku chodzi o coś banalnego:

  1. umyję jeden widelec,
  2. wyrzucę jedną starą kartkę,
  3. odpiszę na jedną wiadomość,
  4. przejdę się przez 5 minut,
  5. zrobię 10 pompek,
  6. wypiję szklankę wody rano,
  7. przez 3 minuty posiedzę bez telefonu,
  8. pościelę łóżko,
  9. zamknę jedną niedokończoną sprawę.

I teraz najważniejsze: to ma być obietnica dana sobie, której dotrzymujesz. Nie chodzi o widelec. Chodzi o akt wewnętrznej lojalności. Kiedy mówisz: „umyję widelec” i go myjesz, twój mózg dostaje sygnał: „słowo ma znaczenie”. Kiedy robisz to dzień po dniu, nawet na małych rzeczach, zaczynasz odbudowywać najważniejszy rodzaj wiary: nie tę w kosmos, energię, manifestację czy cudze opinie, tylko wiarę w to, że twoje własne słowo coś znaczy.

To jest fundament. Bo człowiek, który nie wierzy sobie w małych sprawach, będzie miał problem uwierzyć sobie w wielkich. Jeśli nie możesz na sobie polegać przy widelcu, to dlaczego masz sobie wierzyć przy biznesie, relacji, zdrowiu, treningu, książce, decyzji życiowej, zmianie pracy albo wyjściu z toksycznego układu?

Brutalne? Tak. Ale prawdziwe.

Ten mechanizm dobrze łączy się z koncepcją samoskuteczności Bandury: przekonanie „mogę na sobie polegać” nie powstaje wyłącznie z myślenia, lecz z powtarzalnych doświadczeń, w których człowiek widzi, że jego działanie przynosi efekt [1].

 

Ćwiczenie 2: Dziennik dotrzymanych obietnic

 

Przez 14 dni prowadź prosty dziennik. Codziennie wieczorem zapisz trzy rzeczy:

  1. Co sobie dzisiaj obiecałem?
  2. Czy to zrobiłem?
  3. Co to mówi o mnie, jeśli patrzę uczciwie?

Nie chodzi o samobiczowanie. Chodzi o odzyskanie kontaktu z faktami. Jeżeli zrobiłeś — zapisujesz: „dotrzymałem słowa”. Jeżeli nie zrobiłeś — zapisujesz: „nie dotrzymałem słowa, ale widzę mechanizm”. Bez dramatu. Bez udawania. Bez rozsmarowywania się po podłodze.

To ćwiczenie jest mocne, bo zaczyna przesuwać samoocenę z mgły w konkret. Większość ludzi żyje w emocjonalnej papce. „Źle się ze sobą czuję”, „nie mam pewności siebie”, „mam niską samoocenę”, „nie wiem, co ze mną jest”. Tylko że to są hasła. A hasła trudno naprawiać. Kiedy zapisujesz konkretne obietnice i konkretne działania, zaczynasz widzieć, gdzie naprawdę przecieka energia.

Może nie masz problemu z samooceną. Może masz problem z tym, że codziennie sam siebie wystawiasz.

I to jest dobra wiadomość, bo wtedy nie musisz czekać na cud. Możesz zacząć zmieniać zachowanie. To ćwiczenie można uzasadnić zarówno przez samoskuteczność Bandury, jak i przez podejście poznawczo-behawioralne: zamiast zostawać przy ogólnym „jestem beznadziejny”, człowiek zbiera konkretne dane o swoich działaniach [1][4].

 

Ćwiczenie 3: Minimum nie do negocjacji

 

To ćwiczenie jest proste: wybierasz jedno minimum, które robisz codziennie przez 30 dni. Ale uwaga: ono ma być tak małe, żebyś nie mógł się wykręcić. Nie „godzina treningu”, tylko „5 minut ruchu”. Nie „napiszę rozdział książki”, tylko „napiszę 5 zdań”. Nie „posprzątam całe mieszkanie”, tylko „odłożę 5 rzeczy na miejsce”. Nie „będę medytował 40 minut”, tylko „usiądę na 2 minuty w ciszy”.

To ma być minimum, które przechodzi przez zmęczenie, gorszy dzień, brak nastroju, opór, focha, pogodę, ból dupy i klasyczne „nie chce mi się”. Dlaczego? Bo celem nie jest wynik. Celem jest tożsamość. Każde wykonane minimum mówi: „jestem człowiekiem, który nie znika, kiedy spada motywacja”. A to jest ogromne.

Badania nad tzw. implementation intentions, czyli intencjami wdrożeniowymi, pokazują, że samo ogólne postanowienie jest słabsze niż konkretny plan typu: „jeśli wydarzy się X, zrobię Y”. Meta-analiza Gollwitzera i Sheeran wskazuje, że takie konkretne plany znacząco zwiększają szansę realizacji celu w porównaniu z samą intencją [2].

Czyli nie mówisz: „będę ćwiczył”. Mówisz: „po umyciu zębów robię 5 przysiadów”. Nie mówisz: „będę bardziej ogarnięty”. Mówisz: „o 20:30 zapisuję trzy rzeczy na jutro”. Nie mówisz: „zadbam o siebie”. Mówisz: „po śniadaniu idę na 7 minut spaceru”. Psychika lubi konkret. Ciało lubi konkret. Układ nerwowy lubi konkret. Mgła inspiruje przez chwilę, ale konkret buduje człowieka.

 

Ćwiczenie 4: Zamień samoocenę z opinii na dowody

 

Weź kartkę i podziel ją na dwie kolumny. W pierwszej napisz: „Moje opinie o sobie”. W drugiej: „Dowody”.

Przykład:

  1. Opinia: „Jestem leniwy”.
  2. Dowody za: odkładam sprawy, unikam telefonu, nie kończę kilku rzeczy.
  3. Dowody przeciw: prowadzę firmę, robię szkolenia, nagrywam, ogarniam klientów, potrafię pracować intensywnie, kiedy widzę sens.

I nagle okazuje się, że „jestem leniwy” nie jest prawdą. To etykieta. Często prymitywna, stara i zbyt ogólna. Lepsze zdanie brzmi: „mam problem z rozpoczynaniem zadań, które są niejasne albo przeciążające”. I teraz z tym można pracować.

To jest podejście bliższe praktycznej terapii poznawczo-behawioralnej: nie traktujesz każdej myśli jak wyroku, tylko sprawdzasz ją jak hipotezę. Metaanaliza interwencji CBT opartych na modelu niskiej samooceny Fennell sugeruje, że takie podejścia mogą być skuteczne w pracy z niską samooceną, choć część efektów może się mieszać z redukcją objawów depresyjnych [4].

To jest ważne, bo niska samoocena często gada językiem totalnym: „Zawsze wszystko psuję”, „Nigdy mi nie wychodzi”, „Jestem beznadziejny”, „Nie umiem żyć”, „Inni potrafią, ja nie”. To nie są fakty. To są emocjonalne slogany. A slogan ma moc tylko wtedy, kiedy go nie sprawdzasz.

 

Ćwiczenie 5: Trening małych zwycięstw

 

Codziennie wieczorem zapisz trzy małe zwycięstwa. Nie muszą być imponujące:

  1. wstałem mimo braku chęci,
  2. nie odpaliłem telefonu od razu po przebudzeniu,
  3. zrobiłem jeden telefon,
  4. nie wszedłem w bezsensowną kłótnię,
  5. powiedziałem „nie”,
  6. dokończyłem jedną rzecz,
  7. zrobiłem trening,
  8. wyszedłem na spacer,
  9. nie uciekłem w scrollowanie,
  10. zrobiłem coś, mimo że mi się nie chciało.

To ćwiczenie nie ma robić z ciebie narcystycznego klauna, który klaszcze sobie za oddychanie. Ono ma przywrócić równowagę poznawczą. Bo człowiek z niską samooceną często ma umysł ustawiony jak prokurator. Zbiera tylko dowody przeciwko sobie. Każdy błąd jest eksponatem w sądzie, każdy sukces jest pomijany jako „przypadek”, „nic takiego” albo „każdy by to zrobił”.

Nie, nie każdy.

Zapisuj dowody. Samoocena potrzebuje pamięci. Jeśli nie zapisujesz swoich zwycięstw, często pamiętasz głównie porażki. Ten fragment jest praktycznym rozwinięciem pracy poznawczej: zamiast pozwolić umysłowi automatycznie filtrować rzeczywistość tylko pod kątem porażek, człowiek świadomie zbiera również dowody skuteczności i sprawczości [1][4].

 

Ćwiczenie 6: Jedna rzecz trudna dziennie

 

Samoocena nie rośnie od życia w wiecznym komforcie. Rośnie wtedy, kiedy regularnie spotykasz się z czymś, co budzi napięcie, i nie uciekasz. To nie musi być heroizm. Jedna trudna rozmowa. Jedna decyzja. Jedno „nie”. Jedno wystąpienie. Jeden trening. Jeden telefon. Jedno przyznanie się do błędu. Jedno wyjście do ludzi. Jedno zadanie, które odkładasz od tygodnia.

W praktyce robisz tak: rano zadajesz sobie pytanie: „Jaka jedna rzecz dzisiaj, jeśli ją zrobię, sprawi, że wieczorem będę miał do siebie większy szacunek?” I potem robisz tę rzecz. Nie piętnaście rzeczy. Jedną.

To ćwiczenie jest mocne, bo samoocena bardzo często siedzi po drugiej stronie unikania. Unikasz — czujesz chwilową ulgę. Robisz — czujesz napięcie, ale potem rośnie szacunek do siebie. I tutaj pojawia się wybór: czy chcesz krótkiej ulgi, czy długiego szacunku? Bo to rzadko jest to samo.

To ćwiczenie ponownie można oprzeć na samoskuteczności Bandury: przekonanie o własnej skuteczności wzmacnia się przez realne doświadczenia poradzenia sobie z wyzwaniem, szczególnie wtedy, gdy wcześniej było napięcie, opór albo pokusa unikania [1].

 

Ćwiczenie 7: Rozmowa z wewnętrznym krytykiem, ale bez lizania się po czole

 

Wewnętrzny krytyk nie zawsze jest wrogiem. Czasem jest prymitywnym ochroniarzem. Brutalnym, nieokrzesanym, często przesadzonym, ale jednak próbującym cię przed czymś chronić: odrzuceniem, wstydem, porażką, upokorzeniem, stratą kontroli. Problem zaczyna się wtedy, kiedy ten ochroniarz przejmuje całe dowodzenie.

Zrób ćwiczenie. Napisz zdanie, które często słyszysz w głowie, na przykład: „Jesteś beznadziejny”. Potem odpowiedz na trzy pytania:

  1. Przed czym to zdanie próbuje mnie ochronić? Może przed próbą, w której mógłbyś polec. Może przed oceną. Może przed wyśmianiem.
  2. Czy forma tego komunikatu mi pomaga? Najczęściej nie. Bo „jesteś beznadziejny” nie daje strategii. Daje paraliż.
  3. Jaka byłaby twardsza, ale uczciwsza wersja? Na przykład: „Nie jesteś przygotowany. Siadaj i przygotuj się przez 30 minut.”

To jest różnica między pogardą a wymaganiem. Pogarda niszczy. Wymaganie ustawia pion. I to jest ważne: podnoszenie samooceny nie polega na tym, że masz mówić sobie same miłe rzeczy. Czasem masz powiedzieć sobie rzecz trudną, ale taką, która prowadzi do działania, a nie do samoponiżenia.

Ten fragment można podeprzeć podejściem CBT do negatywnych przekonań o sobie oraz badaniami Wood i współautorów o pozytywnych autosugestiach. Chodzi nie o bezmyślne „myśl pozytywnie”, tylko o bardziej precyzyjną, funkcjonalną odpowiedź na negatywną myśl [3][4].

 

Ćwiczenie 8: Przestań robić z samooceny giełdę cudzych opinii

 

Jeśli twoja samoocena zależy głównie od tego, czy ktoś cię pochwali, kupi, kliknie, zaakceptuje, zaprosi, odpisze albo spojrzy z uznaniem, to jesteś zakładnikiem. Nie człowiekiem. Zakładnikiem.

Jennifer Crocker i współpracownicy opisywali zjawisko contingent self-worth, czyli poczucia własnej wartości uzależnionego od określonych warunków: wyglądu, osiągnięć, aprobaty, moralnej wyższości, sukcesu zawodowego czy relacji. Problem polega na tym, że kiedy wartość człowieka jest oparta na zewnętrznym wyniku, samoocena zaczyna skakać razem z sukcesem i porażką [6].

Ćwiczenie: wypisz pięć rzeczy, od których nadmiernie uzależniasz swoją wartość. Na przykład: czy ktoś mnie pochwali, czy mam wyniki, czy wyglądam dobrze, czy jestem produktywny, czy ktoś mnie potrzebuje, czy mam rację, czy jestem lepszy od innych, czy nie popełniam błędów.

Potem przy każdej rzeczy dopisz: „Kim jestem, kiedy tego dzisiaj nie mam?”

To pytanie potrafi zaboleć. Bo jeśli nie wiesz, kim jesteś bez wyniku, bez aprobaty, bez roli, bez maski, bez bycia potrzebnym, bez bycia mądrym, bez bycia silnym — to twoja samoocena nie jest twoja. Jest wynajęta. A wszystko, co wynajęte, można ci odebrać.

 

Ćwiczenie 9: Samowspółczucie bez miękkiej kluchy

 

Wielu ludzi myli samowspółczucie z rozgrzeszaniem się. „Bądź dla siebie dobry” interpretują jako: „nic nie muszę, wszystko jest okej, moje mechanizmy są święte, a odpowiedzialność to przemoc systemowa”. Nie. Prawdziwe samowspółczucie nie polega na tym, że głaszczesz swoje wymówki. Polega na tym, że przestajesz się niszczyć za bycie człowiekiem, ale nadal bierzesz odpowiedzialność za swoje zachowanie.

Kristin Neff i Christopher Germer badali program mindful self-compassion; w randomizowanym badaniu uczestnicy po programie wykazywali wzrost samowspółczucia i poprawę wybranych wskaźników dobrostanu psychicznego. Inne przeglądy wskazują, że interwencje związane z samowspółczuciem mogą redukować samokrytycyzm, choć jakość i jednorodność badań bywa różna [5].

Ćwiczenie: kiedy coś zawalisz, zamiast mówić: „Jestem debilem”, powiedz: „Zawaliłem konkretną rzecz. To ma konsekwencje. Mogę je naprawić albo wyciągnąć wniosek. Nie muszę robić z jednego błędu wyroku na całe istnienie.”

To nie jest miękkie. To jest precyzyjne.

A precyzja jest lepsza niż przemoc wobec siebie, bo przemoc często daje tylko chwilowe złudzenie kontroli.

 

Ćwiczenie 10: Codzienne pytanie Frankla

 

Viktor Frankl pokazywał, że człowiek nie jest tylko sumą warunków, impulsów i przeszłości. Nawet kiedy nie wybieramy wszystkiego, co nas spotyka, możemy pracować nad tym, jak odpowiadamy na to, co nas spotyka. Ten motyw jest jednym z fundamentów jego logoterapii i książki Człowiek w poszukiwaniu sensu [7].

Codziennie rano zadaj sobie pytanie: „Jaką jedną odpowiedzialność dziś przyjmuję, zamiast udawać, że jej nie widzę?”

Może odpowiedzialność za ciało. Może za słowa. Może za pracę. Może za relację. Może za finanse. Może za porządek. Może za granice. Może za decyzję, którą odwlekasz.

Niska samoocena często lubi filozofię bezsilności: „Taki już jestem”, „Nie umiem”, „Nie da się”, „Mam tak od dziecka”, „To przez ludzi”, „To przez rodziców”, „To przez system”, „To przez traumę”. Część z tego może być prawdziwa. Ale prawda nie zawsze jest pełna. Bo nawet jeśli coś cię ukształtowało, to nie znaczy, że masz do końca życia być jego pracownikiem.

 

Najważniejsze: samoocena nie rośnie od obietnic, tylko od spójności

 

Podnoszenie samooceny to nie jest projekt wizerunkowy. To nie jest doklejenie sobie złotej etykiety na pęknięte pudełko. To jest powolne odbudowywanie spójności między tym, co mówisz, tym, co robisz, i tym, kim się stajesz.

Jeżeli mówisz jedno, robisz drugie, a potem próbujesz myśleć o sobie dobrze, to psychika czuje rozdźwięk. Możesz to przykrywać, zagadywać, racjonalizować, medytować, afirmować, tłumaczyć, filozofować, ale pod spodem zostaje pytanie: „Czy ja naprawdę mogę na sobie polegać?”

I od tego pytania nie ma ucieczki. Można za to zacząć odpowiadać. Nie słowami. Czynami.

Umytym widelcem. Jednym wykonanym telefonem. Jednym treningiem. Jedną dotrzymaną obietnicą. Jednym „nie”, którego wcześniej się bałeś. Jednym „tak”, które było zgodne z tobą. Jedną rzeczą zrobioną mimo braku nastroju.

Tak się buduje samoocenę. Nie przez udawanie, że jesteś wielki. Tylko przez codzienne dowody, że nie jesteś dla siebie przypadkową osobą.

 

Plan na 7 dni: podnoszenie samooceny w praktyce

 

Dzień 1: wybierz jedną mikroobietnicę i dotrzymaj jej.
Dzień 2: zapisz trzy dotrzymane słowa z ostatnich 24 godzin.
Dzień 3: zrób jedną rzecz, której unikasz od minimum tygodnia.
Dzień 4: złap jedną negatywną myśl o sobie i sprawdź dowody za oraz przeciw.
Dzień 5: powiedz jedno uczciwe „nie”.
Dzień 6: zrób coś trudnego mimo braku nastroju.
Dzień 7: podsumuj: „W jakich sytuacjach mogę już bardziej na sobie polegać?”

Po tygodniu nie staniesz się innym człowiekiem. Ale możesz zacząć tworzyć inną historię. A historia, którą masz sam ze sobą, jest fundamentem twojej samooceny.

 

Podsumowanie

 

Jeżeli chcesz podnieść samoocenę, przestań zaczynać od wielkich haseł. Zacznij od zaufania do siebie. A zaufanie do siebie buduje się tak samo jak zaufanie do drugiego człowieka: przez powtarzalność, spójność i dotrzymywanie słowa.

Jeśli ktoś codziennie cię zawodzi, przestajesz mu ufać. Jeśli ty codziennie zawodzisz siebie, efekt jest podobny. Dlatego pierwsze ćwiczenie na samoocenę może być absurdalnie małe.

Umyj widelec.

Ale jeśli powiedziałeś, że go umyjesz — umyj go.

Bo może właśnie od tego zaczyna się powrót do siebie.

 

Współpraca indywidualna i szkolenia dla firm : oproblemachinaczej.pl/wspolpraca

 

[1] Albert Bandura — samoskuteczność
Bandura, A. (1977). Self-Efficacy: Toward a Unifying Theory of Behavioral Change. Psychological Review, 84(2), 191–215.
Link: https://educational-innovation.sydney.edu.au/news/pdfs/Bandura%201977.pdf

[2] Peter Gollwitzer i Paschal Sheeran — intencje wdrożeniowe
Gollwitzer, P. M., & Sheeran, P. (2006). Implementation Intentions and Goal Achievement: A Meta-analysis of Effects and Processes. Advances in Experimental Social Psychology, 38, 69–119.
Link: https://www.sciencedirect.com/science/chapter/bookseries/pii/S0065260106380021
Link pomocniczy: https://cancercontrol.cancer.gov/sites/default/files/2020-06/goal_intent_attain.pdf

[3] Wood, Perunovic i Lee — pozytywne autosugestie mogą działać gorzej u osób z niską samooceną
Wood, J. V., Perunovic, W. Q. E., & Lee, J. W. (2009). Positive Self-Statements: Power for Some, Peril for Others. Psychological Science, 20(7), 860–866.
Link PubMed: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/19493324/
Link PDF: https://www.uni-muenster.de/imperia/md/content/psyifp/aeechterhoff/wintersemester2011-12/seminarthemenfelderdersozialpsychologie/04_wood_etal_selfstatements_psychscience2009.pdf

[4] CBT i niska samoocena — metaanaliza
Kolubinski, D. C., Frings, D., Nikčević, A. V., Lawrence, J. A., & Spada, M. M. (2018). A systematic review and meta-analysis of CBT interventions based on the Fennell model of low self-esteem. Psychiatry Research, 267, 296–305.
Link PubMed: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/30201116/
Link ScienceDirect: https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0165178117316670

[5] Kristin Neff i Christopher Germer — samowspółczucie
Neff, K. D., & Germer, C. K. (2013). A Pilot Study and Randomized Controlled Trial of the Mindful Self-Compassion Program. Journal of Clinical Psychology, 69(1), 28–44.
Link PDF: https://self-compassion.org/wp-content/uploads/2014/10/Neff-Germer-MSC-RCT-2012.pdf
Link Wiley: https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/jclp.21923

[6] Jennifer Crocker — warunkowa samoocena / contingent self-worth
Crocker, J., Luhtanen, R. K., Cooper, M. L., & Bouvrette, A. (2003). Contingencies of Self-Worth in College Students: Theory and Measurement. Journal of Personality and Social Psychology, 85(5), 894–908.
DOI: https://doi.org/10.1037/0022-3514.85.5.894
Strona laboratorium / materiały pomocnicze: https://ubwp.buffalo.edu/selfandmotivationlab/

[7] Viktor Frankl — odpowiedzialność, sens i postawa wobec życia
Frankl, V. E. (1959/2006). Man’s Search for Meaning. Beacon Press.
Polska wersja: Człowiek w poszukiwaniu sensu.
Link do wydawcy angielskiego: https://www.penguinrandomhouse.com/books/217633/mans-search-for-meaning-by-viktor-e-frankl/

Hall of Fame OPINIE

Mateusz "Don Diego" Kubiszyn - 3 krotny Mistrz Świata K1, Gromda Champion
"Jestem człowiekiem wielozadaniowym i mam na głowie sporo obowiązków: praca strażaka, prowadzenie działalności gospodarczej oraz dodatkowo uprawiam sport zawodowy (sporty walki). Natłok obowiązków, towarzyszący temu stres powodowały narastające zmęczenie i zaniedbywanie obowiązków. Współpraca z Bartkiem polegała przede wszystkim na nauce efektywnego odpoczynku i regeneracji podczas popołudniowych drzemek. Już od pierwszej sesji poczułem różnicę, nauczyłem się zasypiać szybko (co wydłużyło całkowity czas snu) i widzę poprawę w efektywności moich działań w życiu codziennym."
Sprawdź
Krzysztof Rzeźnik - Właściciel GPPH
"Bartek ma naprawdę mega podejście i potrafi trafnie rozwikłać sedno każdego aspektu, który razem poruszamy. Po spotkaniach z nim wychodzi się z gotowym i poukładanym w głowie planem działania. Spotkania są bardzo rzeczowe, oparte na praktycznych przykładach i na jego szerokiej wiedzy. A co też ważne - jeśli wie wcześniej o tematach do opracowania - jest zawsze do nich bardzo dobrze przygotowany. Bartek to osoba która naprawdę angażuje się w drugiego człowieka i pomaga spojrzeć na procesy myślowe oraz działania z różnych perspektyw, czyniąc podejmowanie decyzji o wiele bardziej świadomym. Często jest tak, że sami wiemy czego chcemy, a odpowiedzi są w nas - a Bartek jest tą osobą, która wybitnie pomaga z tego korzystać"
Sprawdź
Dawid Malczyński - YouTuber i Biznesmen
"Mega profesjonalista, z indywidualnym podejściem! Pracowaliśmy razem 3 miesiące i po każdej sesji czułem olbrzymią poprawę swojego mentalu! Polecam z całego serca!"
Sprawdź
Wiesław Piechota - Właściciel GPPH
"Dzięki współpracy z Bartkiem wróciłem do swoich starych, dobrych nawyków - takich jak np. codzienne czytanie książek. Spotkania z nim pomogły mi uporządkować sposób działania oraz zarządzanie czasem, dzięki czemu mogę bardziej świadomie podchodzić do codziennych wyzwań - zarówno zawodowych, jak i prywatnych. Dzięki temu mogę dużo skuteczniej kontynuować swój rozwój osobisty i zawodowy oraz podejmować decyzje z większym spokojem i pewnością."
Sprawdź
Katarzyna Jakubowska - Rekordzistka Guinnessa i Mistrzyni Polski
"Bartłomiej Florek to osoba z niewiarygodnym doświadczeniem! Bartek przygotowywał mnie mentalnie do Rekordu Guinnessa w kontakcie całego ciała z lodem. Miałam kilka sesji autohipnozy. Podczas ustanawiania rekordu byliśmy w kontakcie telefonicznym. Kiedy gasło mi słoneczko Bartek przywracał mi jego blask. To niesamowita osoba działająca cuda. Mój rekord jest również rekordem Bartka! Dziękuję bardzo za pokazanie mi jak można zrobić więcej niż nam się wydaje."
Sprawdź
Krzysztof Gąsior - Co-founder SmartLunch.pl
"Wyszedłem z naszych sesji tak naładowany energią, że moje cele boją się mnie, a nie ja ich :) Bartek nie tylko otworzył mi oczy, ale i kopnął w tyłek – w najlepszym możliwym sensie. Polecam każdemu kto chce działać."
Sprawdź
Rafał Włodarczyk
"Siemanko, jak powiedziałem tak zrobiłem, wróciłem na zawody rok później i rozjebałem. Nawet wykręciłem rekord Niemiec. Niezmiennie dzięki bo ten sukces po części jest dzięki Tobie. W głowie do dziś mam mental wypracowany przy Twoich wskazówkach, bo to nie było szczęście tylko moja ciężka praca."
Sprawdź
Łukasz Szpunar - 5x Rekordzista Guinnessa
„Jeśli chodzi o rozwój osobisty, przerabiałem wiele technik i programów, których jest mnóstwo na rynku. Czasem wszystkiego jest tak dużo, że ciężko wybrać to, co będzie dla Ciebie najskuteczniejsze. Tak właśnie było w moim przypadku. Już od pierwszej sesji u Bartka, wiedziałem że dobrze trafiłem, bo wybrał dla mnie narzędzia, które będą najbardziej skuteczne w tym, co chce osiągnąć... A praca z moją podświadomością podczas transu hipnotycznego, była dopełnieniem tego, czego potrzebowałem. Uprawiam bardzo świeży i ciężki sport jakim jest morsowanie wyczynowe. Polega to na spędzeniu jak największej ilości czasu w balii z wodą i lodem, która ma zbliżoną temperaturę 0 stopni. Mój wynik zależy od mojej silnej woli, ale również bariery bezpieczeństwa. Bo gdy temperatura ciała spadnie za nisko, to udział w tym momencie się kończy. Muszę tak pokierować swoim organizmem, by w tym dyskomforcie znalazeźć komfort i wtedy temperatura się utrzyma, a mój organizm będzie pracował jak szwajcarski zegarek. Ćwiczenia pracy nad umysłem oraz hipnoza, pozwoliła mi osiągnąć rewelacyjny czas 4 godzin. A Bartek jest jednym z ojców tego sukcesu. Polecam serdecznie. Jest to jeden z najlepszych trenerów mentalnych w Polsce jakich poznałem.”
Sprawdź
Paweł Kaczmarczyk - Druga Strona Medalu
"Świetne podejście do klienta, dobranie narzędzi do pracy i potencjalnych rozwiązań problemów. Dzięki Bartkowi dowiedziałem się, że narcyzm nie musi być wadą i można używać go mądrze!"
Sprawdź
Wiktoria Pleśniak - 5x Mistrzyni MMA Polska 2024/25
"Współpracę z Bartkiem zaczęłam dość niedawno, natomiast już widzę efekty naszych spotkań. Z jego pomocą udało mi się wywalczyć 2 złote medale na Mistrzostwach Polski No Gi oraz 10-tych Mistrzostwach Mma Polska. Profesjonalne podejście, skuteczne metody dzięki którym możemy osiągać niesamowite rezultaty. Naprawdę polecam każdemu, kto poszukuje wsparcia w procesie samorozwoju i osiągania celów! :)"
Sprawdź
Waldemar Piotrowski - Prezes Zarządu JOBFORME
"Szkolenie biznesowe obejmujące zagadnienia marketingu, odporności na stres, zarządzania czasem oraz radzenia sobie z wyzwaniami oceniamy bardzo pozytywnie. Było ono nie tylko merytoryczne, ale również dostosowane do potrzeb naszego kilkunastoosobowego zespołu. Bartek wykazał się profesjonalnym podejściem, świetnie angażując uczestników i tworząc atmosferę sprzyjającą nauce oraz otwartej dyskusji. Przekazana wiedza była praktyczna i oparta na konkretnych przykładach, co ułatwia jej zastosowanie w codziennej pracy. Szczególnie doceniliśmy sposób prowadzenia warsztatów – były one dynamiczne, interaktywne i dostarczały wielu inspiracji. Całość przebiegła sprawnie, a program szkolenia został zrealizowany w ciekawy i przemyślany sposób. Jesteśmy bardzo zadowoleni z efektów, a zdobyte umiejętności na pewno przełożą się na jeszcze lepsze wyniki w naszej działalności. Polecamy to szkolenie każdemu, kto chce rozwijać swój zespół w obszarze kluczowych kompetencji biznesowych."
Sprawdź
Oskar Poźniak - Mistrz Polski MMA 2023
"Współpracuje z Bartkiem już od dłuższego czasu i od tego momentu realizuje wszystkie swoje cele w 100%! Bartek z jego hipnozą oraz rozpisywaną przez niego dietą, okazał się ostatnim niezbędnym elementem w moich przygotowaniach. Podczas naszej współpracy stoczyłem 7 walk, z czego wygrałem wszystkie i podczas tego procesu zdobyłem tytuł Mistrza Polski. Pozytywne skutki naszej współpracy da się również odczuć w życiu codziennym -  większą pewność siebie, samodyscyplina czy kontrola nad emocjami. Dzięki Bartek jeszcze raz i serdecznie polecam tego gościa!"
Sprawdź
Maciej Nowak - Wiceprezes MTM
"Bartłomiej, znany mi bardziej jako „Łysy Magik”, to człowiek o niesamowitej cierpliwości i wyjątkowej zdolności czytania ludzi. Już po pierwszych chwilach naszej znajomości wiedziałem, że mogę mu zaufać. To właśnie ta intuicja i profesjonalizm sprawiły, że poczułem się pewnie, wiedząc, że wszystko, czym się z nim dzielę, zostanie między nami. Do tej pory miałem przekonanie, że ludzie zajmujący się takimi tematami ograniczają się do słuchania, by potem wystawić rachunek i zapisać na kolejną wizytę. Bartek pokazuje, że można to robić inaczej. To człowiek godny zaufania, który nie tylko wskazuje właściwą drogę, ale przede wszystkim daje „wędkę” – to od nas zależy, jak ją wykorzystamy. Jeśli ktoś zastanawia się nad wyborem osoby, która będzie prawdziwym przewodnikiem, a nie tylko „profesjonalistą z wysokim cennikiem”, polecam Bartka z całego serca. To człowiek, który zaangażowaniem i troską wyprzedza wielu – nawet po godzinach potrafi zapytać, jak się czuję, lub rzucić zdanie, które rozważam potem przez cały dzień."
Sprawdź
Krzysztof Chodakowski - Doradca Ubezpieczeniowy UK
"Zaczynam rozumieć" - czyli krótka recenzja co przyniósł mi mentoring z Bartkiem. Zrozumiałem, że większość problemów - kreujemy sami lub wyolbrzymiam je bardziej niż to potrzebne. Moje podejście do życia całkowicie się zmieniło, a na problemy zacząłem reagować śmiechem lub "challenge accepted" niż złością i obwinianiem się - jak to było dotychczas. Po pierwszej rozmowie z Bartkiem zainspirowałem się. Po drugiej obudziłem, a po trzeciej utwierdziłem, że nie ma elixiru na szczęście - i tylko my sami decydujemy czy będziemy szczęśliwi czy nie. Niby to wiemy, a problem jest w tym - że tak naprawdę szczerze w to nie wierzymy. Na początku obawiałem się, że tylko sobie luźno rozmawiamy o wszystkim i niczym, ale latając z Bartkiem po tematach od mojego biznesu po moje życie prywatne - wszystko jak puzzle zaczęło łączyć się w całość. Myślałem, że otrzymam jakieś "rady i wskazówki" co i jak... lecz najlepsze w tym mentoring'u było to, że doszedłem do wszystkiego sam... czyli zgaduję, że taki niecny plan na mnie był uknuty od początku. PS. Do hipnozy podchodziłem z lekkim uśmiechem i mało poważnie... ale po pytaniu od znajomego po sesji z Bartkiem: " Ty jesteś jakiś zahipnotyzowany? " w czasie bardzo stresowej i trudnej sytuacji pomyślałem " chyba działa ".
Sprawdź
Przemysław
"Pisałem wcześniej już kilkukrotnie do Ciebie w sprawie porad i problemów ale teraz przychodzę nie z problemem a z podziękowaniem, ponieważ zdrowieje, moja relacja z samym sobą zaczyna zdrowieć. Zacząłem się tworzyć na nowo dzięki Twoim filmom, autohipnozom, rozmowy przez telefon którą odbyliśmy chyba z 2 lata temu, którą sam zaproponowałeś wtedy, takie szybkie 15 minut darmo. Zacząłem zauważać, że to nie otoczenie było i jest problemem ale to ja byłem problemem a dokładniej mówiąc, to moje myśli były problemem, to one mnie blokowały i były w mojej głowie przez wiele lat. Dotarło do mnie, że sam fakt, że doświadczałem przemocy psychicznej oraz emocjonalnej od własnych rodziców, którzy byli toksyczni sprawiło, że te myśli i blokady były w głowie ale już nie jestem od bardzo dawna tym małym dzieckiem, tym małym chłopcem, który się boi tego wszystkiego co mu rodzice robili i nie ma to już znaczenia obecnie. Wystawiam się na to z czym dotychczas miałem problemy, czy to reakcję ciała poprzez drżenie w określonych sytuacjach, czy to określone sytuację w których się znajduję i mnie triggerują to ja robię na przekór i działam mimo to. To jest to o czym niejednokrotnie mówiłeś, ekspozycja na dyskomfort itd, to kurwa działa w praktyce serio. Byłem tak podekscytowany samą myślą o tym, że doszedłem do pewnych przemyśleń, dzięki którym zrozumiałem bardzo wiele rzeczy, które obecnie ułatwią mi funkcjonowanie codzienne, że wziąłem i zacząłem pisać do Ciebie tego e-maila z podziękowaniem i jestem mega wdzięczny za robotę którą robisz 🔥💪🏻 bo gdybym na Ciebie nie natrafił to nie wiadomo co by było."
Sprawdź
Szymon Ostrowski - MMA Fighter
"Hipnoterapia u Bartka była strzałem w dziesiątkę, jeśli chodzi o zmniejszenie stresu przed zawodami i walkami. Już po pierwszej sesji zauważyłem, że czuję się dużo spokojniejszy, bardziej opanowany i pewniejszy siebie. Pomogło mi to nie tylko lepiej radzić sobie z presją, ale też skupić się na swoich celach i rozwoju aby osiągać lepsze wyniki. Co ważne, zawsze mogę liczyć na pełne wsparcie ze strony Bartka, zarówno w trudniejszych chwilach, jak i wtedy, kiedy wszystko idzie zgodnie z planem – jest to niesamowicie przydatne i motywujące. Dzięki hipnoterapii z Bartkiem nauczyłem się lepiej radzić sobie z wyzwaniami w sporcie, dodatkowo wyciągać z życia jeszcze więcej, a wiedza która została mi przekazana zostanie ze mną na długo. Serdecznie polecam każdemu."
Sprawdź
Krystian Zupa - Profesjonalny jeździec, Menadżer stadnin koni
"Bartek ma profesjonalne podejście do klienta i świetny kontakt. Jest otwarty i holistycznie podchodzi do problemów. Stara się zrozumieć i doradzić, a nie wygłaszać tezy bez poparcia. Praca z nim już od pierwszego spotkania zmienia punkt widzenia i wrzuca myślenie na nowe tory."
Sprawdź
Mariusz - Lider Branży Stomatologicznej
"Bartka znam od pół roku. Zaczęliśmy od hipnozy, a potem przeszliśmy do pracy nad moim nastawieniem do biznesu i mogę szczerze powiedzieć, że odkąd poznałem Bartka, moje życie zmieniło się na lepsze. Zmiana o 300%. Obecnie pracujemy dużo nad moim mentalem. Bartek potrafi w ciągu godziny szybko zdiagnozować co, komu dolega i podpowiedzieć różne praktyczne rozwiązania. Polecam z całego serca."
Sprawdź
Arkadiusz Kaszuba - Low-kick World Champ / Pro MMA Fighter
"Podejście mentalne do życia i sportu jest bardzo ważne. Wszystko zaczyna i kończy się w naszej głowie. Praca nad mentalem i ciałem? Tylko u tego Gościa. Wspólnie robiliśmy mój limit wagowy przed EFM 2."
Sprawdź
Bartosz Rewera - Pro MMA Fighter
"Nie sądziłem, że hipnoza może być tak skuteczna i mimo, że pracujemy nad rzeczami związanymi z moim podejściem do walk, to rykoszetem dostaję chociażby moja samokontrola i podejście do życia. Pracujemy razem również na płaszczyźnie dietetycznej. Robienie wagi nigdy nie było tak proste."
Sprawdź
Łukasz Smarzyński - Bokser
"Należę do ludzi dla których doba jest o wiele za krótka. Dwunastogodzinna zmiana nad grillem, po 22 trening, a każdą wolną chwilę staram się poświęcić rodzinie i efektem tego jest przemęczenie, które w oczywisty sposób odbierało mi chęci do dalszej pracy, co skutkowało moim zaangażowaniem na 50% i brakiem progresu, a wręcz spadkiem wszelkich wyników. Ok. pół roku temu rozpocząłem współpracę z Bartłomiejem Florkiem, początkowo bardzo sceptycznie i z lekkim uśmiechem podchodziłem do tematu hipnozy jednak po namyśle stwierdziłem „co mi tam" I spróbowałem. Bartek okazał się naprawdę spoko gościem, który bardzo chętnie odpowiedział na wszelkie pytania, a także dopytał o wszystko nad czym chciałabym pracować. No i się zaczęło, po wstępie rozpoczęliśmy pierwszą sesję hipnotyczną w ciągu ok. godziny w bardzo przyjemnym stanie głębokiej relaksacji rozpocząłem pracę nad tym co chciałbym zmienić w swoim boksie, a efekty odczułem już w kolejnej walce. Warto spróbować."
Sprawdź
Daniel Bastrzyk
"Cześć Bartek, jeszcze raz chcę ci podziękować, widzę coraz więcej pozytywnych zmian, wygrałem z prokrastynacją, dodatkowo stałem się konfliktowy, z cichego chłopca do bicia stałem się gościem który nie ma problemu powiedzieć, nie, będzie pomojemu, to mi nie pasuje, lub spierdalaj, nie mam problemu z wywoływanie konfliktów gdy ktoś przekracza moje granice lub mnie nie szanuje, i nie dlatego że stało się to proste bo nie stało nadal jest stresujące ale mam to w dupie bo albo strach rucha cię albo ty go, stałem się dużo bardziej samo sterowny, długo by wymieniać, narazie to tylko początek bo ja się dopiero rozkręcam, Dzięki wielkie za twoją pomoc, "pozwól sobie", i "rób to tylko codziennie"
Sprawdź
Olaf Meller
"Jeśli chcesz: - Porozmawiać o swoich traumach z dzieciństwa - Przedyskutować swoje relacje z rodzicami i pozastanawiać się dlaczego jesteś taki a nie inny - Małymi krokami zacząć wyciszać swoje demony, szukać spokoju, a najlepiej znieczulenia od tego strasznego, ciężkiego życia… To poszukaj innego specjalisty ;) ALE. Jeśli chcesz dogadać się ze swoimi demonami. Umieć je wykorzystać tak żeby być na maksa skuteczny w swoim życiu. Wszystko jedno czy w sferze zawodowej czy osobistej. Jeśli chcesz czerpać z życia tyle ile się da. Omijać kompromisy i przeszkody. Pewnym siebie sięgać po swoje marzenia z uśmiechem na ustach. …To umów się na mentoring do Bartka. I lepiej się pospiesz, bo nie wiem czy w Polsce znajdziesz drugiego tak profesjonalnego i skutecznego gościa."
Sprawdź
Radosław Jasiński
"Siemanko. Muszę Ci podziękować za pracę którą wykonałeś, tak naprawdę od serca. Fajnie jest stawiać na swoim i być niezależnym, oraz nie mieć ciągle w głowie starej traumy. Jedynie szkoda że nie trafiłem do Ciebie parę lat temu. Robisz zajebistą robotę"
Sprawdź
Rafał
"20.02 odbyłem sesje, laczem video z mieszkania, która dotyczyła mojego leku przestrzennego. Bałem się tzw. dziurawej podłogi, czyli widzieć przestrzeń pod sobą. 28.02 sprawdziłem i powiem... pomogło. Wszedłem na most wiszący Blackforest Line. Z małym wsparciem kolegi i nierozglądajac się zbytnio w dół :) przeszłem i wróciłem. Nawet się nie pociłem. Wiadomo musiałem się trzymać poręczy i nie było zafajnie kiedy bujało mostem ale najważniejsze... nie czułem jak wcześniej strasznego lęku i nie miałem uczucia "zaciśniętej" klatki piersiowej. Przy końcach nawet puszczałem poręcz:) jeszcze pewnie kilka takich akcji i może będzie dobrze :)"
Sprawdź
Tomek Sornat
"Jestem zadowolony z materiałów do autohipnozy Bartka Florka. Jego podejście do procesu hipnotycznego jest niesamowicie skuteczne i inspirujące. Jego głos płynnie wprowadza mnie w podróż do głębokiego relaksu i transformacji. Materiały są pełne pozytywnej energii i motywacji. Dzięki nim mogłem odkryć nowe poziomy świadomości i zastosować hipnoterapię do własnego rozwoju i doświadczenia wewnętrznej transformacji. Jego technika skupia się na pozytywnych aspektach życia, samoulepszaniu i osiąganiu harmonii wewnętrznej. Czułem nieomal jego fizyczną obecność, wsparcie do działania po każdej sesji autohipnozy. Nagrania są skonstruowane w sposób budujący zaufanie i zapewniają bezpieczne i przyjemne doświadczenie hipnotyczne. Kto szuka sposobów na poprawę swojego samopoczucia, uwolnienie od stresu i rozwinięcie swojego potencjału znajdzie w nich nieocenioną pomoc."
Sprawdź
Kinga
"Pełen profesjonalizm. Rewelacyjny człowiek świetna współpraca. Jestem mega wdzięczna że tu trafiłam i polecam każdemu z całego serca 💜"
Sprawdź