Rafael Nadal – Jak czerpać radość z wyzwań, bólu i cierpienia, stając się mistrzem
Rafa Nadal, a dokładnie Rafael Nadal Parera czyli jeden z najwybitniejszych tenisistów wszechczasów, który bez wątpienia jest żywą legendą i który jak nikt inny potrafił nadawać sens cierpieniu, presji, lękom, kontuzjom, jak i bólowi, który towarzyszył mu przez 3/4 jego zawodowej kariery.
Nim przejdziemy dalej.. nie musisz być fanem ani Rafaela Nadala, ani tenisa, aby odsłuchać ten program i wyciągnąć z niego wartość, bo high performance to nic innego jak elastyczność i plastyczność. Ja sam ani nie interesowałem się Rafą, ani nie znam nawet zasad tenisa – na szczęście program ten nie jest o zasadach gry w tenisa ani o tenisie samym w sobie, a o człowieku, który w bólu i cierpieniu osiągał nadprzeciętne wyniki i tego samego nauczy nas poniżej wraz ze swoim wujem i jednocześnie Trenerem – Tonym Nadalem, jak i innymi przytoczonymi przeze mnie osobistościami z najbliższego otoczenia samego Rafy.
A jeśli wolisz obejrzeć czy odsłuchać:
Cierpienie którego nagminnie doświadczał Rafa tylko codziennie i które niewątpliwie przyczyniło się do stworzenia totalnego wymiatacza, było od samego początku podyktowane postawą jego Wuja – Tonyego Nadala, który trenował Rafe od samego początku, czyli już od 4 roku życia. Nadal jest jednym z najbardziej kontuzjowanych zawodników z czołówki tenisa na świecie i pomimo tego jednym z najbardziej utytułowanych. Jak widać lubił dominować w wielu kategoriach, nawet tych niekorzystnych.
Rafa po dziś dzień płaci ogromną cenę za to, kim się stał, a stał się Mistrzem, który spędził rekordowe 912 tygodni z rzędu w pierwszej dziesiątce rankingu co daje niespełna 18 lat. Jest jedynym tenisistą w historii, który został numerem jeden w trzech różnych dekadach. Jego 14 tytułów Rolanda Garrosa to najwięcej w turniejach wielkoszlemowych, a bilans spotkań 112-4 pozostaje najlepszy w historii. Wygrał 22 tytuły wielkoszlemowe a ostatni z nich to 14 tytuł podczas Rolanda Garrosa w 2022 roku, który uwaga uwaga.. Wygrał z całkowicie znieczuloną stopą, która została na jego życzenie “uśpiona” przez jego lekarza -Dr. Ángel Ruiz-Cotorro. Rafa miał wtedy 36 lat.
Do całej tej historii i znieczulenia stopy zaraz wrócimy, bo to doskonale obrazuje nam postać Rafy i tego, że sukcesu nie osiąga się dlatego, że wszystko jest świetnie, a sukces osiąga się pomimo tego, że wszystko Ci się wali na łeb na szyje i że nawet Twoje ciało odmawia Ci posłuszeństwa.
Dzień dobry, dzień dobry, z tej strony Bartłomiej Florek – oproblemachinaczej.pl
Tak więc jak już podejrzewasz, program ten przybliży Ci dosadnie i precyzyjnie bycie high performance w wykonaniu Rafy Nadala, jak i jego sztabu trenerskiego, rodziny, bliskich, czy też Topowych tenisistów świata, z którymi wygrywał, jak i przegrywał.
Moim celem jest pokazać Ci w jaki sposób Rafael stał się tym, kim się stał i jakie zachowania, rytuały które wykonywał (a było ich mnóstwo), postawy które sobą prezentował możesz przełożyć na swoje życie niezależnie od tego czy jesteś w sporcie, biznesie czy po prostu swoim życiu codziennym.
Kluczowym w tym programie, jak i karierze Nadala jest wpływ jaki wywarł na nim jego Wujek Tony, który bez wątpienia był i jest totalną odwrotnością aktualnej poprawności politycznej w kontekście reżimu treningowego, wychowania dzieci, psychologii sportu, biznesu, postaw życiowych, tworzenia i Robienia zawodników, a dalej mistrzów.. Tak, mistrzowie się nie rodzą, Mistrzowie się ROBIĄ i Tony Nadal był trenerem, który współtworzył Mistrza w postaci Rafy.
W związku z powyższym program ten stworzyłem po to, aby pokazać Ci i dać Ci konkretny arsenał do Tworzenia siebie tylko codziennie i sięgania po wszystko czego tylko zechcesz w swoim życiu w oparciu o to, co masz, bo nie wiem czy wiesz, ale grasz z tym, co masz, a nie z tym czego nie masz. Jak widzisz, sam Rafael Nadal, grał z tym co miał. Czyli ogromem bólu, ogromem cierpienia, ogromną presją, lękami, jak i przede wszystkim RADOŚCIĄ, którą nadawał wszystkiemu temu, co zostało wymienione. Czyli już widzisz, że nie jesteś wyjątkowym wyjątkiem, który ma przejebane, bo boli go pizda, albo ci się nie chce i nie potrafisz iiii… wstaw sobie tutaj dalej co tylko chcesz.. Bo tu masz przykład gościa, który potrafił przez większość swojej kariery grać pomimo dziesiątek kontuzji i bólu, który towarzyszył mu podczas każdego ruchu, który wykonywał, a POMIMO TO, jak sam mówi – gdyby nie ten ból i cierpienie, nie stałbym się tym, kim się stałem…
Wszystko to, co zostanie tu przeze mnie przedstawione jest niezwykle elastyczne i plastyczne, bo niezależnie od tego czy jesteś – sportowcem, biznesmenem, czy osobą, która po prostu chce więcej od siebie i życia, to chciałbym abyś pozwolił sobie przyjąć to, co mówił sam Rafa, jak i inni, których będę cytował, oraz mój niezwykle subtelny i nadwyraz nieśmiały komentarz i po prostu przełożył to na siebie. Obgryź mięsko, kostkę wyrzuć.
Zaczynamy od dupy strony i przenosimy się do roku 2022.
2022 Roland Garros ćwierćfinał, który Rafael Nadal wygrywa z Novakiem Djokovicem
*Angel Ruiz Cotorro Lekarz Rafy: Przed meczem podałem mu trochę środka znieczulającego żeby mógł wystąpić. Później jednak powiedział mi – Anhel, naprawdę nie wiem jak dokończymy ten turniej, boli mnie. Znaleźliśmy się w sytuacji, w której stopa przestaje odpowiadać na leczenie (mówi dalej lekarz)
*Rafa: Po meczu tata musiał mnie trzymać za ramiona żebym dotarł do pokoju. Bardzo mnie bolało, w ogóle nie spałem. Nie zmrużyłem oka nawet na minutę, cały czas myślałem. Rano od razu zadzwoniłem do Angela. Zapytałem czy da się uśpić nerw czuciowy, ale nie naruszać nerwu ruchowego. Postanowiliśmy spróbować.
*Angel: Z medycznego punktu widzenia nie dało się zrobić nic więcej. Mogłoby dojść do zerwania ścięgna
*Rafa: Nakłuli mnie tu tu i tu. Nie wiedziałem czy to na pewno zadziała, ale wyszedłem i zagrałem.
Cała sytuacja przytoczona powyżej jest pokłosiem urazu.
Rafael Nadal po raz pierwszy poważnie uszkodził stopę w 2005 roku, mając dokładnie 19 lat. Lekarze zdiagnozowali u niego wówczas rzadką, degeneracyjną chorobę kości stopy – zespół Müllera-Weissa, któremu towarzyszył chroniczny ból, ograniczenie ruchu, kompensacje w całym ciele. Nadal sam mówił, że przez to grał z ograniczeniem praktycznie całą karierę. Niemniej jednak pokazuje nam to, że w sytuacji bez wyjścia, człowiek robi to, co trzeba. Dla Rafy w tamtych okolicznościach zrobieniem tego, co trzeba, było doprowadzenie udziału w Rolandzie Garrosie do samego końca, czyli wygrania finału niezależnie od okoliczności. Okolicznością był ból nie do zniesienia, a odpowiedzią Rafy na ten ból, było zaryzykowanie znieczulenia lewej stopy tak, aby uśpić nerw czuciowy, ale nie naruszyć nerwu ruchowego, na co oczywiście nie miał żadnej gwarancji, że tak też właśnie będzie, ale nawet tej gwarancji nie potrzebował, bo finalnie jedynie czego chciał, to doprowadzić wielkiego szlema do końca. Jak mawiał Viktor Frankl – Ostatnia dostępna człowiekowi swoboda, to wybór swojego stanowiska niezależnie od okoliczności. Właśnie to zrobił Rafa. Wybrał swoje stanowisko w obrębie konkretnych okoliczności. Czy muszę Ci mówić, że też możesz, a wręcz powinieneś przede wszystkim sam dla siebie? Wracając…
*Chris Clarey – autor książki Wojownik: Podejmował się ekstremalnych środków żeby wystąpić. Nie czuł nic. Miał zdrętwiałą stopę. Dość ryzykowne, prawda? Być pozbawionym czucia. Nie zorientujesz się jak stopa odjedzie ci w drugą stronę.
*Angel: Wiedział, że ból ciągle tam jest. Miał jednak świadomość, że dałem mu tyle, by mógł dalej zagrać. Chciał rywalizować wszystkim, co tylko posiada i tak też zrobił
*John McEnroe – komentator tenisa: W ogóle nie czuje stopy, a wygrywa? I co jeszcze? Może powiecie mi, że zagra z opaską na oczach i też wygra? No bez jaj
Czy było to rozważne czy nierozważne, fajne niefajne, przyjemne, nieprzyjemne.. Nie sądzę, aby Rafa kierował się powyższymi kategoriami, ani aby w ogóle je do siebie dopuszczał. Jedyną kategorią, która wtedy występowała, było kategoryzowanie na : skuteczne lub nieskuteczne. Jak widać pomimo braku pewności, że to w ogóle się uda, okazało się skuteczne, a skuteczność jest miarą prawdy, natomiast prawdą jest to, co działa. To pokazuję nam, jak ogromnym zaufaniem Rafa darzył przede wszystkim samego siebie i jak ogromnym zaufaniem musisz darzyć siebie sam, aby móc pozwolić robić sobie to, co trzeba i wiedzieć, że możesz na sobie polegać tak jak Rafa polegał na samym sobie, bo pomimo braku czucia jego stopa i tak robiła to, co jej podyktował i nie odjeżdżała w drugą stronę.
Rok 2022 Finał Rolanda Garrosa i 14 tytuł Rafael Nadala na Rolandzie oraz 22 ogólnie
*Angel Garcia Muniz – spiker radiowy: Rafa dał z siebie dosłownie wszystko, wszystko, co tylko miał. Jestem przekonany, że tamtego dnia wyszedł na kort z myślą, że może to jego ostatni mecz w karierze. Inaczej, nie wiem jak to fizycznie wykonalne
*Rafa: Tak, to był cud, ale prawie…
*Chris Clarey – autor książki Wojownik: Sporo przeszedł żeby w ogóle zagrać, ale szczerze? Wcześniej spisałem już sobie wszystko o nim, na zakończenie kariery. Miałem to na komputerze, a Rafa podszedł do mikrofonu i wszystko musiałem skasować.
*Rafa: Nie wiem co przyniesie przyszłość, ale będę walczył żeby grać dalej.
*Rafa zapytany przez dziennikarza: “Myślisz, że zakończyłbyś karierę po Rolandzie w 2022 roku?” Rafa: Pewnie, że nie (podśmiechuje się). Czemu miałbym to robić? Nigdy nie chciałem kończyć. Zawsze chciałem iść dalej. Dla mnie to proste. Testuję swoje granice.
Czyli co? Chłop wygrywa pomimo wszystko, w wieku 36 lat, ze znieczuloną stopą, bólem, pokłosiem innych kontuzji, całym tym cierpieniem i chcę iść dalej, ale nie po tytuł sam w sobie, ale żeby testować swoje granicę, jak sam mówi. Granicę, które finalnie nie istnieją, bo jak mawiał sam Thor Heyerdahl „Granice? Nigdy żadnej nie widziałem, ale słyszałem, że istnieją w umysłach niektórych ludzi”. Do tych niektórych ludzi z całą pewnością nie możemy zaliczyć Rafy, który rozsmakował się w procesie testowania i przesuwania swoich granic.
Cofnijmy się teraz do początków i niezwykle barwnej postaci Tonyego Nadala czyli jak wuja, tak głownego trenera Rafy przez 27 lat trwania jego kariery.

Na treningach Tony’ego i Rafaela wyczuwało się duże napięcie. Obróć się, rusz się, wykończ uderzenie, i tak od pierwszej piłki. Cały czas go poprawiał. Starał się wytworzyć jak największą presję. Mówi asystent Tonyego Nadala.
*Rafa: Mniej się stresowałem podczas meczy niż na treningach z Tonym. Gdy nie trafiałem w piłkę, zawsze pytał “Czemu nie trafiłeś?”. Bałem się popełnić kolejny błąd.
*Tony Nadal: Pierwsza godzina treningu – żadnej wody. Godzina bez picia, żeby nauczyli się trochę cierpieć. Niektórzy trenerzy sprzeciwiali się, że moja metoda jest nieludzka (rozkłada ręce i nonszalancko sygnalizuje – trudno)
*Rafa: Pamiętam jak podczas meczu pierwszej rundy, przewróciłem się i złamałem palec.
*Tony: Uszkodził palec i powiedziałem mu – Graj dalej, dopóki możesz
*Rafa: Wygrałem tamten turniej, ale później przez miesiąc nosiłem gips
*Ana Maria Parera (matka Rafy): Jeśli wtedy ktoś by mnie zapytał czy zgadzam się na to wszystko, odpowiedziałabym – nie, nie podoba mi się to. To była filozofia. Nauka cierpienia poprzez sport. Zawsze mu powtarzałam – Rafa, nie musisz grać. Na co Rafa odpowiadał – nie nie nie, ja to uwielbiam.
Zauważ, że żniwa tych zachowań i doświadczeń były zbierane przez Rafę do ostatniego tchu jego kariery. Już jako młody chłopak podczas meczu przewrócił się i złamał palec, a Tony powiedział mu “graj dalej, dopóki możesz”. Ta filozofia, jak to określiła matka Rafy, filozofia nauki cierpienia poprzez sport, wpłynęła pośrednio na całą późniejszą karierę Rafaela i była z nim również w 2022 roku, czyli wtedy, kiedy jak już wiesz, wygrał 14 raz Rolanda Garrosa ze znieczuloną stopą.
Tony niewątpliwie przekazał Rafie wartości, które w namacalny sposób przekładały się na doświadczenia rodem z Nietzscheańskiej filozofii pod tytułem “żyć to cierpieć, a przeżyć to nadać sens cierpieniu”. Rafa Nadal mógł przerwać w każdej chwili, nie musiał grać. Mówiła mu to jego własna matka, a on i tak odpowiadał – Nie nie nie, ja to uwielbiam.
Dowodem na to są jego kolejne słowa.
Trudno było mi opanować emocje oczywiście, ale tak dodatkowa presja zawsze wychodziła mi na dobre – Rafa Nadal
Taka dodatkowa presja wychodziła mi na dobre.. Co słyszysz dzisiaj? Pozbądź się presji, usuń stres, odrzuć cierpienie. Czyli co? Przestań prawdziwie żyć i doświadczać, pozbaw się tego, co Cię też tworzy. Czym jest presja? Presja to nic innego jak coś, co ma dla Ciebie ZNACZENIE. Towarzyszy wtedy, kiedy Ci na czymś zależy i pokazuje jakie ma to dla Ciebie realnie znaczenie. Presja pokazuje Ci miejsce, do którego chcesz się przesunąć i jest niczym innym jak paliwem, które wspomaga Twój rozwój, kiedy tylko pozwolisz sobie z niego korzystasz, a nie być przez nie spalanym. Presja mówi: wszedłeś tam, gdzie zaczyna się wzrost.
Pod tym względem presja przypomina pozytywną agresję. Sama w sobie nie jest ani czystym dobrem, ani czystym zagrożeniem. Wszystko zależy od tego, czy człowiek umie nadać jej kierunek. Bez kierunku presja zamienia się w chaos, napięcie, rozproszenie i wewnętrzny rozpierdol. Z kierunkiem staje się paliwem. Zaczyna zbierać uwagę, podnosić obecność, wyostrzać priorytety, zmuszać do większej dyscypliny i większego skupienia.
To zresztą dobrze pokazuje prostą prawdę: ludzie nie są pod presją wtedy, gdy nic od nich nie zależy. Są pod presją wtedy, gdy zależy im naprawdę. Gdy chcą wygrać. Gdy chcą dowieźć. Gdy chcą stanąć na poziomie, który jeszcze chwilę temu był tylko wyobrażeniem. Presja pokazuje więc nie tylko ciężar odpowiedzialności, ale też intensywność zaangażowania.
W rozumieniu i odbiorze Rafy, możemy więc założyć, że presja była niczym innym, jak paliwem napędowym, które jak sam mówi, wychodziło mu na dobre.
To doskonale podsumowują słowa Sebastiana Nadala, ojca Rafy…
Byłem na wielu meczach syna. Widziałem jak zdobywa puchary. Widziałem też całą związaną z tym presję. Po przemyśleniach zrozumiałem, że ona nie pojawia się podczas rywalizacji. Presję odczuwasz żeby osiągnąć cel – Sebastian Nadal tata Rafy
Wracając do tego, co Rafa uwielbia pomimo cierpienia, bólu i co finalnie pomimo cierpienia i bólu daje mu ogrom radości..
Od dziecka motywowała mnie radość, którą czerpałem z wyzwań. Lubiłem trudne rzeczy. Po prostu Tony mnie tak nauczył – Rafa Nadal
Widzisz, że model tutaj jest odwrotny? Radość czerpał z WYZWAŃ, a nie sielskiego gówna i odpoczynku dla odpoczynku, które pogłębia fakt bycia zmęczonym z powodu bycia zmęczonym, które zafundowało bycie w postawie moralności niewolnika leniwą parówą, która jak słyszy “wyzwanie” to spierdala pod dywan, byleby tylko przypadkiem nie wnieść do swojego nudnego i smutnego życia choć odrobiny wartości, która jeszcze NIE DAJ KURWA Boże okaże się przydatna i zakończy się wygraną, a dalej sukcesem. Jakże to tak czerpać radość z robienia czegoś.. no bez jaj.. najwyższym szczytem radości i szczęścia jest przecież tak wyczekane nic nie robienie po pracy, szkole, czy treningu, a później gadanie jak to inni mają łatwiej i że też bym mial gdyby x y z.
“Lubiłem trudne rzeczy.. Tony mnie tak nauczył.” Co to oznacza? Nie więcej i nie mniej, że można polubić to, co trudne. Z reguły to właśnie ta najtrudniejsza, najmniej wygodna rzecz do zrobienia jest tą właściwą. Doświadczyłeś tego już nie raz i nie dwa, prawda? Polub to, co trudne, a to co trudne, kiedy tylko to polubisz, nagle nie stanie się łatwe, ale z łatwością przyjdzie Ci to robić i wypadkową tego będą Twoje wyniki. To nic innego jak powiedzenie Mike’a Tysona “Dyscyplina to robienie tego, czego nienawidzisz tak, jakbyś to kochał”. Jedyne co musisz, bo możesz zrobić jest powiedzenie sobie “Dawaj, i tyle”…
*Rafa: Mogę jeszcze przycisnąć, nic mnie nie boli jak wczoraj. Trzeba się bardziej postarać, ale muszę sobie powiedzieć “dawaj”, i tyle.
*Carlos Moya (późniejszy trener Rafy, nazywany przez niego Charliem): Nie wystarczy Ci 70%?
*Rafa: Charly, nie wiem czy mogę to zrobić.
*Charly: Musimy naprawdę trzymać rękę na pulsie
*Rafa: Czyli przycisne
Jedno słowo – DAWAJ – I TYLE. Prostota jest szczytem wyrafinowania. Słowo “dawaj” to nic innego jak kotwica i presupozycja wzywająca do działania, ruchu, energii, siły, wytrzymałości, determinacji, jak i sprawczości. Dla Rafy to jedno słowo wystarczyło aby mógł postarać się więcej, przycisnąć bardziej i realnie podkręcić tempo i poziom swojego treningu, pomimo tego, że jeszcze dzień wcześniej bolało go mocniej. Zauważ też po raz kolejny na jakim etapie zaufania od siebie, do siebie, i dla siebie jest Nadal, że potrafi zanegować zdanie swojego późniejszego trenera Carlosa Moyi i zrobić tak, jak sam czuje, nie potrzebując na to pozwolenia z zewnątrz.
Rafa miał niezwykły “problem” z trenowaniem i graniem poniżej swoich możliwości i zapewne było to podyktowane opieką wuja Tonyego, do którego wrócimy jeszcze nie raz i nie dwa. O graniu na 70 czy 80% mówi nam również reszta sztabu szkoleniowego…
*Sztab szkoleniowy Rafy (rozmowa pomiędzy sobą): Mamy spory problem. Rafa nie umie grać na 80%. Umie na 0 albo na 100. Zawdzięcza też temu swoje sukcesy, jestem o tym przekonany. Chcemy żeby wystąpił w Rolandzie Garrosie w możliwie najlepszej formie. Jeśli jednak chce grać, jak mamy mu przeszkodzić?
*Rafael Maymo mówi (fizjoterapeuta Rafy) : Pamiętam, że na wielu treningach, praktycznie na każdym, dokuczała mu stopa, bolała go. Czasem musieliśmy przerwać. Ale Rafa lubi cierpieć, bo ma poczucie, że naprawdę dotarł do granic możliwości.
Maymo mówi dalej: Chyba w pewnym stopniu Rafa czuje przymus, że nie może zawieść osób, które wierzą w Rafe Nadala. Stał się troche niewolnikiem tej sytuacji i dzięki temu zyskuje siłę żeby iść dalej.
Rafa albo grał, albo nie grał. Albo trenował, albo nie trenował. Albo robił, albo nie robił. Właśnie temu zawdzięcza swoje sukcesy, jak i również swoje kontuzje, bo nie oszukujmy się, są wypadkową właśnie takiej postawy i podejścia. To jest właśnie cena za wielkość i tworzenie tylko codziennie żywej legendy. Cena, którą Rafa był gotów zapłacić i pomimo odejścia od zawodowej kariery płaci tą cenę do teraz i będzie płacił do końca życia. Jak sam nam o tym jeszcze powie – było warto.
Z kolei Rafael Maymo mówi nam, że sam Nadal lubi cierpieć, bo ma poczucie, że wtedy dociera do granic możliwości, jak i odczuwa przymus, że nie może zawieść osób, które w niego wierzą i pomimo tego, że według Maymo, Rafa stał się niewolnikiem tej sytuacji, to właśnie dzięki temu zyskuje siłę, by iść dalej. W związku z powyższym po raz kolejny mamy do czynienia z odwróceniem modelu. Przy zgłębianiu tej historii nie zwróciłem uw