Rafael Nadal – Jak czerpać radość z wyzwań, bólu i cierpienia, stając się mistrzem

Rafael Nadal – Jak czerpać radość z wyzwań, bólu i cierpienia, stając się mistrzem

 

Rafa  Nadal, a dokładnie Rafael Nadal Parera czyli jeden z najwybitniejszych tenisistów wszechczasów, który bez wątpienia jest żywą legendą i który jak nikt inny potrafił nadawać sens cierpieniu, presji, lękom, kontuzjom, jak i bólowi, który towarzyszył mu przez 3/4 jego zawodowej kariery.

 

Nim przejdziemy dalej.. nie musisz być fanem ani Rafaela Nadala, ani tenisa, aby odsłuchać ten program i wyciągnąć z niego wartość, bo high performance to nic innego jak elastyczność i plastyczność. Ja sam ani nie interesowałem się Rafą, ani nie znam nawet zasad tenisa – na szczęście program ten nie jest o zasadach gry w tenisa ani o tenisie samym w sobie, a o człowieku, który w bólu i cierpieniu osiągał nadprzeciętne wyniki i tego samego nauczy nas poniżej wraz ze swoim wujem i jednocześnie Trenerem – Tonym Nadalem, jak i innymi przytoczonymi przeze mnie osobistościami z najbliższego otoczenia samego Rafy.

 

A jeśli wolisz obejrzeć czy odsłuchać:

 

 

 

Cierpienie którego nagminnie doświadczał Rafa tylko codziennie i które niewątpliwie przyczyniło się do stworzenia totalnego wymiatacza, było od samego początku podyktowane postawą jego Wuja – Tonyego Nadala, który trenował Rafe od samego początku, czyli już od 4 roku życia. Nadal jest jednym z najbardziej kontuzjowanych zawodników z czołówki tenisa na świecie i pomimo tego jednym z najbardziej utytułowanych. Jak widać lubił dominować w wielu kategoriach, nawet tych niekorzystnych.

 

Rafa po dziś dzień płaci ogromną cenę za to, kim się stał, a stał się Mistrzem, który spędził rekordowe 912 tygodni z rzędu w pierwszej dziesiątce rankingu co daje niespełna 18 lat. Jest jedynym tenisistą w historii, który został numerem jeden w trzech różnych dekadach. Jego 14 tytułów Rolanda Garrosa to najwięcej w turniejach wielkoszlemowych, a bilans spotkań 112-4 pozostaje najlepszy w historii. Wygrał 22 tytuły wielkoszlemowe a ostatni z nich to 14 tytuł podczas Rolanda Garrosa w 2022 roku, który uwaga uwaga.. Wygrał z całkowicie znieczuloną stopą, która została na jego życzenie  “uśpiona” przez jego lekarza -Dr. Ángel Ruiz-Cotorro. Rafa miał wtedy 36 lat.

 

Do całej tej historii i znieczulenia stopy zaraz wrócimy, bo to doskonale obrazuje nam postać Rafy i tego, że sukcesu nie osiąga się dlatego, że wszystko jest świetnie, a sukces osiąga się pomimo tego, że wszystko Ci się wali na łeb na szyje i że nawet Twoje ciało odmawia Ci posłuszeństwa. 

 

Dzień dobry, dzień dobry, z tej strony Bartłomiej Florek – oproblemachinaczej.pl

 

Tak więc jak już podejrzewasz, program ten przybliży Ci dosadnie i precyzyjnie bycie high performance w wykonaniu Rafy Nadala, jak i jego sztabu trenerskiego, rodziny, bliskich, czy też Topowych tenisistów świata, z którymi wygrywał, jak i przegrywał.

 

Moim celem jest pokazać Ci w jaki sposób Rafael stał się tym, kim się stał i jakie zachowania, rytuały które wykonywał (a było ich mnóstwo), postawy które sobą prezentował możesz przełożyć na swoje życie niezależnie od tego czy jesteś w sporcie, biznesie czy po prostu swoim życiu codziennym.

 

Kluczowym w tym programie, jak i karierze Nadala jest wpływ jaki wywarł na nim jego Wujek Tony, który bez wątpienia był i jest totalną odwrotnością aktualnej poprawności politycznej w kontekście reżimu treningowego, wychowania dzieci, psychologii sportu, biznesu, postaw życiowych, tworzenia i Robienia zawodników, a dalej mistrzów.. Tak, mistrzowie się nie rodzą, Mistrzowie się ROBIĄ i Tony Nadal był trenerem, który współtworzył Mistrza w postaci Rafy.

 

W związku z powyższym program ten stworzyłem po to, aby pokazać Ci i dać Ci konkretny arsenał do Tworzenia siebie tylko codziennie i sięgania po wszystko czego tylko zechcesz w swoim życiu w oparciu o to, co masz, bo nie wiem czy wiesz, ale grasz z tym, co masz, a nie z tym czego nie masz. Jak widzisz, sam Rafael Nadal, grał z tym co miał. Czyli ogromem bólu, ogromem cierpienia, ogromną presją, lękami, jak i przede wszystkim RADOŚCIĄ, którą nadawał wszystkiemu temu, co zostało wymienione. Czyli już widzisz, że nie jesteś wyjątkowym wyjątkiem, który ma przejebane, bo boli go pizda, albo ci się nie chce i nie potrafisz iiii… wstaw sobie tutaj dalej co tylko chcesz.. Bo tu masz przykład gościa, który potrafił przez większość swojej kariery grać pomimo dziesiątek kontuzji i bólu, który towarzyszył mu podczas każdego ruchu, który wykonywał, a POMIMO TO, jak sam mówi – gdyby nie ten ból i cierpienie, nie stałbym się tym, kim się stałem…

 

Wszystko to, co zostanie tu przeze mnie przedstawione jest niezwykle elastyczne i plastyczne, bo niezależnie od tego czy jesteś – sportowcem, biznesmenem, czy osobą, która po prostu chce więcej od siebie i życia, to chciałbym abyś pozwolił sobie przyjąć to, co mówił sam Rafa, jak i inni, których będę cytował, oraz mój niezwykle subtelny i nadwyraz nieśmiały komentarz i po prostu przełożył to na siebie. Obgryź mięsko, kostkę wyrzuć.

 

Zaczynamy od dupy strony i przenosimy się do roku 2022.

 

2022 Roland Garros ćwierćfinał, który Rafael Nadal wygrywa z Novakiem Djokovicem

 

*Angel Ruiz Cotorro Lekarz Rafy: Przed meczem podałem mu trochę środka znieczulającego żeby mógł wystąpić. Później jednak powiedział mi – Anhel, naprawdę nie wiem jak dokończymy ten turniej, boli mnie. Znaleźliśmy się w sytuacji, w której stopa przestaje odpowiadać na leczenie (mówi dalej lekarz)

 

*Rafa: Po meczu tata musiał mnie trzymać za ramiona żebym dotarł do pokoju. Bardzo mnie bolało, w ogóle nie spałem. Nie zmrużyłem oka nawet na minutę, cały czas myślałem. Rano od razu zadzwoniłem do Angela. Zapytałem czy da się uśpić nerw czuciowy, ale nie naruszać nerwu ruchowego. Postanowiliśmy spróbować.

 

*Angel: Z medycznego punktu widzenia nie dało się zrobić nic więcej. Mogłoby dojść do zerwania ścięgna

 

*Rafa: Nakłuli mnie tu tu i tu. Nie wiedziałem czy to na pewno zadziała, ale wyszedłem i zagrałem.

 

Cała sytuacja przytoczona powyżej jest pokłosiem urazu.

Rafael Nadal po raz pierwszy poważnie uszkodził stopę w 2005 roku, mając dokładnie 19 lat. Lekarze zdiagnozowali u niego wówczas rzadką, degeneracyjną chorobę kości stopy – zespół Müllera-Weissa, któremu towarzyszył chroniczny ból, ograniczenie ruchu, kompensacje w całym ciele. Nadal sam mówił, że przez to grał z ograniczeniem praktycznie całą karierę. Niemniej jednak pokazuje nam to, że w sytuacji bez wyjścia, człowiek robi to, co trzeba. Dla Rafy w tamtych okolicznościach zrobieniem tego, co trzeba, było doprowadzenie udziału w Rolandzie Garrosie do samego końca, czyli wygrania finału niezależnie od okoliczności. Okolicznością był ból nie do zniesienia, a odpowiedzią Rafy na ten ból, było zaryzykowanie znieczulenia lewej stopy tak, aby uśpić nerw czuciowy, ale nie naruszyć nerwu ruchowego, na co oczywiście nie miał żadnej gwarancji, że tak też właśnie będzie, ale nawet tej gwarancji nie potrzebował, bo finalnie jedynie czego chciał, to doprowadzić wielkiego szlema do końca. Jak mawiał Viktor Frankl – Ostatnia dostępna człowiekowi swoboda, to wybór swojego stanowiska niezależnie od okoliczności. Właśnie to zrobił Rafa. Wybrał swoje stanowisko w obrębie konkretnych okoliczności. Czy muszę Ci mówić, że też możesz, a wręcz powinieneś przede wszystkim sam dla siebie? Wracając…

 

*Chris Clarey – autor książki Wojownik: Podejmował się ekstremalnych środków żeby wystąpić. Nie czuł nic. Miał zdrętwiałą stopę. Dość ryzykowne, prawda? Być pozbawionym czucia. Nie zorientujesz się jak stopa odjedzie ci w drugą stronę.

 

*Angel: Wiedział, że ból ciągle tam jest. Miał jednak świadomość, że dałem mu tyle, by mógł dalej zagrać. Chciał rywalizować wszystkim, co tylko posiada i tak też zrobił

 

*John McEnroe – komentator tenisa: W ogóle nie czuje stopy, a wygrywa? I co jeszcze? Może powiecie mi, że zagra z opaską na oczach i też wygra? No bez jaj

 

Czy było to rozważne czy nierozważne, fajne niefajne, przyjemne, nieprzyjemne.. Nie sądzę, aby Rafa kierował się powyższymi kategoriami, ani aby w ogóle je do siebie dopuszczał. Jedyną kategorią, która wtedy występowała, było kategoryzowanie na : skuteczne lub nieskuteczne. Jak widać pomimo braku pewności, że to w ogóle się uda, okazało się skuteczne, a skuteczność jest miarą prawdy, natomiast prawdą jest to, co działa. To pokazuję nam, jak ogromnym zaufaniem Rafa darzył przede wszystkim samego siebie i jak ogromnym zaufaniem musisz darzyć siebie sam, aby móc pozwolić robić sobie to, co trzeba i wiedzieć, że możesz na sobie polegać tak jak Rafa polegał na samym sobie, bo pomimo braku czucia jego stopa i tak robiła to, co jej podyktował i nie odjeżdżała w drugą stronę.

 

Rok 2022 Finał Rolanda Garrosa i 14 tytuł Rafael Nadala na Rolandzie oraz 22 ogólnie

 

*Angel Garcia Muniz – spiker radiowy: Rafa dał z siebie dosłownie wszystko, wszystko, co tylko miał. Jestem przekonany, że tamtego dnia wyszedł na kort z myślą, że może to jego ostatni mecz w karierze. Inaczej, nie wiem jak to fizycznie wykonalne

 

*Rafa: Tak, to był cud, ale prawie…

 

*Chris Clarey – autor książki Wojownik: Sporo przeszedł żeby w ogóle zagrać, ale szczerze? Wcześniej spisałem już sobie wszystko o nim, na zakończenie kariery. Miałem to na komputerze, a Rafa podszedł do mikrofonu i wszystko musiałem skasować.

 

*Rafa: Nie wiem co przyniesie przyszłość, ale będę walczył żeby grać dalej.

 

*Rafa zapytany przez dziennikarza: “Myślisz, że zakończyłbyś karierę po Rolandzie w 2022 roku?” Rafa: Pewnie, że nie (podśmiechuje się). Czemu miałbym to robić? Nigdy nie chciałem kończyć. Zawsze chciałem iść dalej. Dla mnie to proste. Testuję swoje granice.

 

Czyli co? Chłop wygrywa pomimo wszystko, w wieku 36 lat, ze znieczuloną stopą, bólem, pokłosiem innych kontuzji, całym tym cierpieniem i chcę iść dalej, ale nie po tytuł sam w sobie, ale żeby testować swoje granicę, jak sam mówi. Granicę, które finalnie nie istnieją, bo jak mawiał sam Thor Heyerdahl  „Granice? Nigdy żadnej nie widziałem, ale słyszałem, że istnieją w umysłach niektórych ludzi”. Do tych niektórych ludzi z całą pewnością nie możemy zaliczyć Rafy, który rozsmakował się w procesie testowania i przesuwania swoich granic.

 

Cofnijmy się teraz do początków i niezwykle barwnej postaci Tonyego Nadala czyli jak wuja, tak głownego trenera Rafy przez 27 lat trwania jego kariery.

 

rafael nadal serial netflix

 

 

Na treningach Tony’ego i Rafaela wyczuwało się duże napięcie. Obróć się, rusz się, wykończ uderzenie, i tak od pierwszej piłki. Cały czas go poprawiał. Starał się wytworzyć jak największą presję. Mówi asystent Tonyego Nadala.

 

*Rafa: Mniej się stresowałem podczas meczy niż na treningach z Tonym. Gdy nie trafiałem w piłkę, zawsze pytał “Czemu nie trafiłeś?”. Bałem się popełnić kolejny błąd.

 

*Tony Nadal: Pierwsza godzina treningu – żadnej wody. Godzina bez picia, żeby nauczyli się trochę cierpieć. Niektórzy trenerzy sprzeciwiali się, że moja metoda jest nieludzka (rozkłada ręce i nonszalancko sygnalizuje – trudno)

 

*Rafa: Pamiętam jak podczas meczu pierwszej rundy, przewróciłem się i złamałem palec. 

 

*Tony: Uszkodził palec i powiedziałem mu – Graj dalej, dopóki możesz

 

*Rafa: Wygrałem tamten turniej, ale później przez miesiąc nosiłem gips

 

*Ana Maria Parera (matka Rafy): Jeśli wtedy ktoś by mnie zapytał czy zgadzam się na to wszystko, odpowiedziałabym – nie, nie podoba mi się to. To była filozofia. Nauka cierpienia poprzez sport. Zawsze mu powtarzałam –  Rafa, nie musisz grać. Na co Rafa odpowiadał – nie nie nie, ja to uwielbiam.

 

Zauważ, że żniwa tych zachowań i doświadczeń były zbierane przez Rafę do ostatniego tchu jego kariery. Już jako młody chłopak podczas meczu przewrócił się i złamał palec, a Tony powiedział mu “graj dalej, dopóki możesz”. Ta filozofia, jak to określiła matka Rafy, filozofia nauki cierpienia poprzez sport, wpłynęła pośrednio na całą późniejszą karierę Rafaela i była z nim również w 2022 roku, czyli wtedy, kiedy jak już wiesz, wygrał 14 raz Rolanda Garrosa ze znieczuloną stopą.

 

Tony niewątpliwie przekazał Rafie wartości, które w namacalny sposób przekładały się na doświadczenia rodem z Nietzscheańskiej filozofii pod tytułem “żyć to cierpieć, a przeżyć to nadać sens cierpieniu”. Rafa Nadal mógł przerwać w każdej chwili, nie musiał grać. Mówiła mu to jego własna matka, a on i tak odpowiadał – Nie nie nie, ja to uwielbiam. 

 

Dowodem na to są jego kolejne słowa. 

 

Trudno było mi opanować emocje oczywiście, ale tak dodatkowa presja zawsze wychodziła mi na dobre – Rafa Nadal

 

Taka dodatkowa presja wychodziła mi na dobre.. Co słyszysz dzisiaj? Pozbądź się presji, usuń stres, odrzuć cierpienie. Czyli co? Przestań prawdziwie żyć i doświadczać, pozbaw się tego, co Cię też tworzy. Czym jest presja? Presja to nic innego jak coś, co ma dla Ciebie ZNACZENIE. Towarzyszy wtedy, kiedy Ci na czymś zależy i pokazuje jakie ma to dla Ciebie realnie znaczenie. Presja pokazuje Ci miejsce, do którego chcesz się przesunąć i jest niczym innym jak paliwem, które wspomaga Twój rozwój, kiedy tylko pozwolisz sobie z niego korzystasz, a nie być przez nie spalanym. Presja mówi: wszedłeś tam, gdzie zaczyna się wzrost.

 

Pod tym względem presja przypomina pozytywną agresję. Sama w sobie nie jest ani czystym dobrem, ani czystym zagrożeniem. Wszystko zależy od tego, czy człowiek umie nadać jej kierunek. Bez kierunku presja zamienia się w chaos, napięcie, rozproszenie i wewnętrzny rozpierdol. Z kierunkiem staje się paliwem. Zaczyna zbierać uwagę, podnosić obecność, wyostrzać priorytety, zmuszać do większej dyscypliny i większego skupienia.

 

To zresztą dobrze pokazuje prostą prawdę: ludzie nie są pod presją wtedy, gdy nic od nich nie zależy. Są pod presją wtedy, gdy zależy im naprawdę. Gdy chcą wygrać. Gdy chcą dowieźć. Gdy chcą stanąć na poziomie, który jeszcze chwilę temu był tylko wyobrażeniem. Presja pokazuje więc nie tylko ciężar odpowiedzialności, ale też intensywność zaangażowania.

 

W rozumieniu i odbiorze Rafy, możemy więc założyć, że presja była niczym innym, jak paliwem napędowym, które jak sam mówi, wychodziło mu na dobre.

To doskonale podsumowują słowa Sebastiana Nadala, ojca Rafy…

 

Byłem na wielu meczach syna. Widziałem jak zdobywa puchary. Widziałem też całą związaną z tym presję. Po przemyśleniach zrozumiałem, że ona nie pojawia się podczas rywalizacji. Presję odczuwasz żeby osiągnąć cel – Sebastian Nadal tata Rafy

 

Wracając do tego, co Rafa uwielbia pomimo cierpienia, bólu i co finalnie pomimo cierpienia i bólu daje mu ogrom radości.. 

 

Od dziecka motywowała mnie radość, którą czerpałem z wyzwań. Lubiłem trudne rzeczy. Po prostu Tony mnie tak nauczył – Rafa Nadal

 

Widzisz, że model tutaj jest odwrotny? Radość czerpał z WYZWAŃ, a nie sielskiego gówna i odpoczynku dla odpoczynku, które pogłębia fakt bycia zmęczonym z powodu bycia zmęczonym, które zafundowało bycie w postawie moralności niewolnika leniwą parówą, która jak słyszy “wyzwanie” to spierdala pod dywan, byleby tylko przypadkiem nie wnieść do swojego nudnego i smutnego życia choć odrobiny wartości, która jeszcze NIE DAJ KURWA Boże okaże się przydatna i zakończy się wygraną, a dalej sukcesem. Jakże to tak czerpać radość z robienia czegoś.. no bez jaj.. najwyższym szczytem radości i szczęścia jest przecież tak wyczekane nic nie robienie po pracy, szkole, czy treningu, a później gadanie jak to inni mają łatwiej i że też bym mial gdyby x y z.

 

“Lubiłem trudne rzeczy.. Tony mnie tak nauczył.” Co to oznacza? Nie więcej i nie mniej, że można polubić to, co trudne. Z reguły to właśnie ta najtrudniejsza, najmniej wygodna rzecz do zrobienia jest tą właściwą. Doświadczyłeś tego już nie raz i nie dwa, prawda? Polub to, co trudne, a to co trudne, kiedy tylko to polubisz, nagle nie stanie się łatwe, ale z łatwością przyjdzie Ci to robić i wypadkową tego będą Twoje wyniki. To nic innego jak powiedzenie Mike’a Tysona “Dyscyplina to robienie tego, czego nienawidzisz tak, jakbyś to kochał”. Jedyne co musisz, bo możesz zrobić jest powiedzenie sobie “Dawaj, i tyle”…

 

*Rafa: Mogę jeszcze przycisnąć, nic mnie nie boli jak wczoraj. Trzeba się bardziej postarać, ale muszę sobie powiedzieć “dawaj”, i tyle.

 

*Carlos Moya (późniejszy trener Rafy, nazywany przez niego Charliem): Nie wystarczy Ci 70%?

 

*Rafa: Charly, nie wiem czy mogę to zrobić.

 

*Charly: Musimy naprawdę trzymać rękę na pulsie

 

*Rafa: Czyli przycisne

 

Jedno słowo – DAWAJ – I TYLE. Prostota jest szczytem wyrafinowania. Słowo “dawaj” to nic innego jak kotwica i presupozycja wzywająca do działania, ruchu, energii, siły, wytrzymałości, determinacji, jak i sprawczości. Dla Rafy to jedno słowo wystarczyło aby mógł postarać się więcej, przycisnąć bardziej i realnie podkręcić tempo i poziom swojego treningu, pomimo tego, że jeszcze dzień wcześniej bolało go mocniej. Zauważ też po raz kolejny na jakim etapie zaufania od siebie, do siebie, i dla siebie jest Nadal, że potrafi zanegować zdanie swojego późniejszego trenera Carlosa Moyi i zrobić tak, jak sam czuje, nie potrzebując na to pozwolenia z zewnątrz.

 

Rafa miał niezwykły “problem” z trenowaniem i graniem poniżej swoich możliwości i zapewne było to podyktowane opieką wuja Tonyego, do którego wrócimy jeszcze nie raz i nie dwa. O graniu na 70 czy 80% mówi nam również reszta sztabu szkoleniowego…

 

*Sztab szkoleniowy Rafy (rozmowa pomiędzy sobą): Mamy spory problem. Rafa nie umie grać na 80%. Umie na 0 albo na 100. Zawdzięcza też temu swoje sukcesy, jestem o tym przekonany. Chcemy żeby wystąpił w Rolandzie Garrosie w możliwie najlepszej formie. Jeśli jednak chce grać, jak mamy mu przeszkodzić?

 

*Rafael Maymo mówi (fizjoterapeuta Rafy) : Pamiętam, że na wielu treningach, praktycznie na każdym, dokuczała mu stopa, bolała go. Czasem musieliśmy przerwać. Ale Rafa lubi cierpieć, bo ma poczucie, że naprawdę dotarł do granic możliwości.

 

Maymo mówi dalej: Chyba w pewnym stopniu Rafa czuje przymus, że nie może zawieść osób, które wierzą w Rafe Nadala. Stał się troche niewolnikiem tej sytuacji i dzięki temu zyskuje siłę żeby iść dalej.

 

Rafa albo grał, albo nie grał. Albo trenował, albo nie trenował. Albo robił, albo nie robił. Właśnie temu zawdzięcza swoje sukcesy, jak i również swoje kontuzje, bo nie oszukujmy się, są wypadkową właśnie takiej postawy i podejścia. To jest właśnie cena za wielkość i tworzenie tylko codziennie żywej legendy. Cena, którą Rafa był gotów zapłacić i pomimo odejścia od zawodowej kariery płaci tą cenę do teraz i będzie płacił do końca życia. Jak sam nam o tym jeszcze powie – było warto. 

 

Z kolei Rafael Maymo mówi nam, że sam Nadal lubi cierpieć, bo ma poczucie, że wtedy dociera do granic możliwości, jak i odczuwa przymus, że nie może zawieść osób, które w niego wierzą i pomimo tego, że według Maymo, Rafa stał się niewolnikiem tej sytuacji, to właśnie dzięki temu zyskuje siłę, by iść dalej. W związku z powyższym po raz kolejny mamy do czynienia z odwróceniem modelu. Przy zgłębianiu tej historii nie zwróciłem uwagi na to, aby najbliżsi Nadala (prócz Wuja Tonyego oczywiście) wywierali na nim presję pod tytułem “nie możesz nas zawieść, liczymy na Ciebie, zwycięstwo mimo wszystko”. Stąd nasuwa mi się pytanie, na ile był to stan faktyczny, a na ile Rafa sam narzucił sobie taką narrację? W świecie zawodowego sportu, taka narracja jest na porządku dziennym i najepszym tego przykładem, przykładem tworzenia narracji jako zapalnika do działania jest nie kto inny jak Michael Jordan, który uwielbiał sobie dopowiadać, dorabiać, brać do siebie, aby tylko nakręcać się w ten sposób do wygrywania. Nieważne jak, ważne, że skutecznie, bo jak już wiemy, prawdą jest to, co działa.

 

Wróćmy i jednocześnie przejdźmy teraz jeszcze szerzej i mocniej w stronę Wujka Tonyego.

 

*Tony: Nie obiecywałem Rafaelowi łatwego zadania, ale przyzwyczaił się do cierpienia. Przytoczę cytat z Goethego. “Talent kształtuje się w spokoju, charakter kształtuje się w burzy”.

 

Czy tutaj należy coś dodawać? Według mnie nie, dlatego zostawiam Ci to takie, jakie jest, bo w pełni mówi samo przez siebie.

 

*Rafa: Po raz pierwszy zagrałem w oficjalnym turnieju tenisowym, gdy miałem jakieś 7 lat. Mierzyłem się chyba z 11 latkiem. Oczywiście się denerwowałem. Wujek Tony wywarł na mnie jednak ogromny wpływ jako mój trener. Pomagał mi we wszystkim.

 

*Tony: Przed meczem Rafael trochę się stresował. Powiedziałem mu więc, że jeśli Twój rywal okaże się dużo lepszy, wywołam deszcz. Zapytał – umiesz to zrobić? Odparłem – oczywiście, że tak. 

 

*Rafa: W dzieciństwie miałem do niego ogromny szacunek i bardzo go podziwiałem. Zawsze mu ufałem. Rozpoczęliśmy mecz. 1-0, 2-0, 3-0, 4-0 dla mojego rywala. Zacząłem jednak odrabiać straty. 4-1, 4-2, 4-3. Rozpadało się. Wymknąłem się do Tonyego i powiedziałem – Tony, chyba możesz zatrzymać deszcz. Czuję, że go pokonam

 

Widzisz tego młodego chłopca w wieku 7 lat, który pomimo dostawania z początku wpierdolu cały czas stoi na nogach o własnych siłach jak gdyby nic się nie działo i wszystko było pod jego kontrolą? Widzisz, że pomimo tego, że dostał pewnego rodzaju ofertę od swojego Wujka, która pozwalała mu hipotetycznie zrzucić z siebie odpowiedzialność, to on i tak sobie na to nie pozwolił? A teraz, czy widzisz siebie w podobnej sytuacji, kiedy 4 dostałeś wpierdol przez swoją grę (niezależnie od sytuacji życiowej to dalej gra, bo życie to gra). Co robisz? Zachowujesz się jak młody Rafa? Jeśli tak – świetnie, na pewno już coś osiągnąłeś z taką postawą. Jeśli nie – świetnie, wszystko jeszcze przed Tobą jeśli tylko wytrzesz gluta i weźmiesz w końcu odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale nawet okoliczności!

 

Ta postawa Rafy, już za młodu eskalowała tylko bardziej i widać to było podczas wielu jego spotkań, jak w wieku młodzieńczym, tak na końcowym etapie kariery. Rafael Nadal po prostu grał swoje i robił swoje niezależnie od początkowego, środkowego czy nawet końcowego wyniku. Dopóki był w grze, po prostu mówił sobie – DAWAJ. I TYLE

 

X lat później podczas jednego z kluczowych turniejów i meczu finałowego…

 

*Tony: Rafael wiązał w tym czasie buty i powiedział – chyba możesz zatrzymać deszcz, nie przegram tego meczu, nie przegram

 

*Rafa: Może i mnie pokona, ale ja nie przegram. Mentalnie walczę na 100% przy każdym punkcie. Nie mogę sobie pozwolić na chwilę słabości. Byłem gotowy cierpieć bardziej niż on

 

Może i mnie pokona, ale ja nie przegram to nic innego jak percepcja zwycięzcy niezależnie od okoliczności i wyniku, bo wygrywasz, kiedy sam tak zdecydujesz – inaczej nie, jak i przegrywasz, kiedy sam tak zdecydujesz – inaczej. Za każdym razem, kiedy mówisz sobie, że coś możesz – masz rację. Za każdym razem, kiedy mówisz sobie, że czegoś nie możesz – również masz rację. Proste? Proste. Jeśli jesteś gotów cierpieć bardziej niż (wstaw sobie tutaj kogo/co tylko chcesz) to większą część roboty masz już zrobioną. Jeśli nie jesteś gotów cierpieć, masz przejebane, bo życie samo w sobie jest cierpieniem. Naucz się cierpieć, bo cierpieć też trzeba umieć, tak jak chociażby Rafa, który został tego nauczony z pomocą Wujka.

 

Kojarzysz tą scenę z Johnego Wicka? “Każdy mój uczeń marzy o jednym, o życiu bez cierpienia. Próbuje wybić im z głowy te dziecinne mrzonki, lecz jak wiesz – Sztuka rodzi się w bólu, a życie jest cierpieniem”.

 

„Człowiek nie stanie się sobą, jeśli ominie okresy cierpienia.” Jung.

 

„Nie ma rozwoju bez bólu. Nie ma przemiany bez cierpienia.” Jung

 

„Nie obawiaj się cierpienia; ono jest częścią wszystkiego, co wartościowe.” Seneka

 

Swoją drogą, jak nazwałbyś szczęście gdyby nie było cierpienia.. 😉 No właśnie.. Dość o cierpieniu. Taki chuj.. do cierpienia zaiste jeszcze wrócimy, natomiast teraz idziemy dalej… Dalej w stronę tworzenia swojego STANU BYCIA, z którego pochodzi Twoja jakość albo też bylejakość życia, które prowadzisz.

 

Tony mi powiedział – Zawsze możesz utrzymać skupienie i motywację. Te rzeczy zależą od Ciebie, od Twojego myślenia. Tu nie możesz zawalić. Muszą działać. Rafa Nadal

 

Nie masz w sobie 11 krasnoludków, które dyktują czy jesteś skupiony czy nie jesteś skupiony, czy jesteś zmotywowany czy nie jesteś zmotywowany. Stan skupienia jest Twoim stanem tak samo jak i brak stanu skupienia. Decydujesz o tym tylko Ty. A co, kiedy nie możesz się skupić? Nic.. masz robić to, co założyłeś – dalej, bo jak już wiesz, grasz z tym, co masz, a nie z tym czego nie masz.. Nawet jeśli to, co robisz jest niespokojne, to i tak w finalnym rozrachunku, może przynieść Ci spokój.

 

Zawsze kusi żeby się poddać. Jeśli jednak nauczyłeś się wytrzymywać TROCHĘ więcej – jeszcze jedna piłka. Po tym poznaje się mistrzów. Wytrzymują jeszcze jedną piłkę. Tony Nadal

 

Wiesz po czym poznaje się Wymiatacza? Niezależnie od tego, czym się zajmuję, w jakiej dziedzinie wymiata, zawsze potrafi WYTRZYMAĆ TYLKO TROCHĘ WIĘCEJ niż inni. Zawsze potrafi ZROBIĆ TYLKO TROCHĘ WIĘCEJ niż inni. Potrafi być zdecydowany TYLKO TROCHĘ WIĘCEJ niż inni. Potrafi dać z siebie TYLKO TROCHĘ WIĘCEJ niż inni. Potrafi wymagać od siebie TYLKO TROCHĘ WIĘCEJ. Potrafi być zdyscyplinowany TYLKO TROCHĘ WIĘCEJ niż inni. Wniosek? Nie musisz być perfekcyjny. Perfekcja nie istnieje. A nawet jeśli założymy, że istnieje to owa perfekcja zaczyna się od bycia WYSTARCZAJĄCO DOBRYM. BYCIA WYSTARCZAJĄCO DOBRYM TYLKO TROCHĘ WIĘCEJ I TYLKO CODZIENNIE. Mistrz wytrzymuje jeszcze jedną piłkę. Czyli masz wytrzymać jeszcze tylko jedno potknięcie, jeszcze tylko jeden błąd, jeszcze tylko jeden sukces, jeszcze tylko jedną gorszą chwilę, jeszcze tylko jedno swoje zjebanie, jeszcze tylko jeden banał, jeszcze tylko jeden ból, jeszcze tylko jedno cierpienie, jeszcze tylko jedno x y z. A co później? Nie zgadniesz kurwa.. TO SAMO.

 

*Rafa: Pamiętam jeden raz, kiedy już nie mogłem wytrzymać. Powiedziałem Tony’emu, że nie dam rady tak dłużej. Zszedłem z kortu, byłem wyniszczony emocjonalnie i płakałem, ale nigdy nie wróciłem do domu ze łzami w oczach. Tata mnie pytał jak tam trening, a ja odpowiadałem – dobrze, jak zwykle… Kiepsko, i tyle… Nigdy nie chciałem żeby tata prosił Tonyego o łagodniejsze traktowanie mnie. Czułem, że mógłbym zawieść Tonyego, okazać się niewystarczająco silnym żeby wytrzymać. Zawsze wiedziałem, że on chce dla mnie jak najlepiej. Chciał żebym osiągał sukcesy i wierzył, że właściwy sposób to właśnie ten – pchanie mnie do granic możliwości.

 

*Tony: Nie zadowala mnie jego jedynie dobra gra. Zachęcam go, by zawsze szukał czegoś więcej

 

I ja Ciebie również zachęcam abyś szukał zawsze czegoś więcej. Bycie tylko dobrym zostaw przeciętności, chyba że bycie dobrym Ci wystarcza, ale wystarcza tak realnie, a nie tylko na niby. Chodzi mi o moralność niewolnika i resentyment – deprecjonowanie wartości silnych przez słabych. Jeśli tego nie ma – świetnie, bycie dobrym Ci służy i jest zajebiste. Jeśli jednak resentyment jest to.. Szukaj czegoś więcej i rób coś więcej.

 

Przejdziemy sobie teraz niezwykle zwinnie do czegoś, co jest niezwykle proste, niezwykle skuteczne, niezwykle mocne, niezwykle banalne, niezwykle szybkie, niezwykle dające przewagę i jednocześnie NIEZWYKLE przez 98% ludzi traktowane jako “zbyt proste żeby mogło działać”, “zbyt głupie żeby mogło działać” i tak dalej.. Słyszę to nawet od swoich klientów, choć na całe ich szczęście i świadomość, którą posiadają, pozwalają sobie tę niezwykle prostą prostotę wprowadzić do swojego życia i jak z nią, tak dzięki niej – osiągać więcej. Mowa o… Uwaga, uwaga… Rytuałach.

 

Moje życie kręci się wokół jednej z najbardziej indywidualnych dyscyplin sportu. Wywołuje ona presję i stres. Nerwy naprawdę się pojawiają, dlatego przez całą karierę bardzo pomagało mi wykonywanie rytuałów. Standardowa kolejność; spodenki, koszulka, nos, twarz, ucho, nos, twarz, ucho. Podczas meczu zwykle nie nadeptywałem na linię końcową. Na kortach ziemnych wycierałem mączkę z linii na początku każdego gema i później przy break pointach. W ten sposób izolowałem się od wszystkiego wokół. Dzięki rytuałom to ja mam kontrolę. Rafa Nadal

 

Czasami chciałem się pozbyć pewnych rytuałów, bo gdy oglądałem się w telewizji nie podobało mi się, co robię. Ale.. nie umiałem. Potrzebowałem ich. Dawały mi pewność siebie. Rafa Nadal

 

Mój komentarz jest tutaj zbędny, bo Rafa powiedział Ci o rytuałach tylko wszystko, a jeśli uważasz, że nie i coś dla Ciebie jest tutaj niejasne, mam dla Ciebie złą wiadomość – nie ma już dla Ciebie ratunku. Hah! Idźmy dalej, a jednocześnie zróbmy mocny flashback do młodzieńczych lat Rafy i momentu, w którym przyszło mu zetrzeć się z ikoną tenisa – Rogerem Federerem. Zrobił to przy ogromnym dopingu i MEGA POZYTYWNYM wsparciu swojego wujka, który jak zaraz się przekonasz – klepał go po plecach mówiąc, że jest od Federera Leeeppppsssszzzz… Zdecydowanie gorszy.

 

*Rafa: Roger Federer jest od Ciebie lepszy pod każdym względem. Tony zawsze mi o tym przypominał

 

*Tony: Mówiłem Rafaelowi – Federer ma lepszy forhend, bekhend, wolej i serwis. Ja mogę Cię oszukiwać, ale Federer nas nie oszuka.

 

*Rafael Maymo (fizjoterapeuta Rafy Nadala) mówi: Tony zawsze stawiał Federera ponad Rafą. W pewien sposób chyba używał go jako motywacji, żeby Rafa myślał, że jeszcze nie sięgną granic.

 

*Rafa: Gdy masz przed sobą kogoś jak Roger, droga wydaje Ci się bardziej przejrzysta. Wiesz, że musisz sięgnąć granic we wszystkim.

 

*Tony zapytany przez dziennikarza po przegranym meczu Rafy z Federerem na Wimbledonie: Tony, co powiesz teraz Rafelowi już po meczu? 

Tony: To, co zawsze – musi jeszcze poprawić grę

Dziennikarz: Myślisz, że za rok wygra Wimbledon?

Tony: Nie nie, myślę że nigdy nie wygra. Musimy trenować więcej, poprawiać grę. Powiedziałem Rafaelowi – musisz zrobić coś więcej. Zbliżyć się do granic możliwości. Musisz cierpieć.

 

Mówiłem Ci, że Tony niezwykle nadwyraz pozytywnie motywował swojego wychowanka i bratanka jednocześnie. Znowu to cholerne cierpienie…

Rafael Nadal przegrał tamto starcie z Rogerem Federerem, natomiast, chwile później…

 

W tamtym czasie Roger Federer chyba był wyczerpany. Spodziewał się serwisu na bekhend. Może go zaskoczę. Nie ma łatwych piłek. Zagrałem tak żeby miał czas się zastanowić, a czasem lepiej po prostu uderzyć piłkę niż się zastanawiać. Rafa Nadal

 

Rafa wygrywa z Federerem i daje nam niezwykle cenną lekcję. Czasem lepiej po prostu uderzyć piłkę niż się zastanawiać… Czyli w dużym skrócie – nie myśl – RÓB. I Ty już doskonale wiesz i przewijasz sobie teraz te momenty swojego życia, w których zastanawiałeś się tak intensywnie, że kurwa zastanawiasz się do tej pory, a dalej finalnie nic z tym, nad czym się zastanawiasz nie zrobiłeś.. Przestań mieć czas się zastanawiać. Lepiej po prostu uderz piłkę.

 

Wróćmy teraz do kolejnego elementu gry, w którym Rafa był najlepszy. Gry w kontuzje.

 

rafa serial netflix

 

*Rafa: Kolano bolało mnie tak samo. Czy gram, czy nie gram. Dlatego wolę grać. Poleciałem do Nowego Jorku skonsultować się z ekspertem. Zapytałem lekarza – mogę zagrać w Indian Wells na kortach twardych? Odpowiedział, że nie, nie sądzę, że powinieneś, że możesz grać – mówi Rafa

 

*Rafael Maymo: Lekarz nas przestrzegał. Kolano jest w tak złym stanie, że Rafie grozi nieodwracalna kontuzja. Zalecił żeby przestać

 

*Rafa: Moja żona, moi rodzice, mój team, nie chcieli żebym grał, kiedy cierpiałem. Dla mnie to jednak nie takie proste.

 

*Rafa: Spotkaliśmy się jako TEAM, i ZDECYDOWAŁEM, że wystąpie. Powiedziałem – nie, jadę tam. Nie grałem na kortach twardych od 8 miesięcy. Poprosiłem moich lekarzy o środek znieczulający kolano. Inaczej nie mógłbym się ruszyć. Cały czas szło mi dobrze. I ostatecznie wygrałem turniej. Otworzył się dla mnie nowy rozdział – tak po prostu

 

Kolano bolało Rafaela tak samo, czy gra, czy nie gra. Logicznym więc jest, że skoro i tak boli, to trzeba i można grać, prawda? Cóż za determinacja i zerowa ilość wymówek – zupełnie odwrotnie do dzisiejszego kultu komfortu i wygody. Jak mawiał Winston Churchill – pesymista widzi problem w każdej możliwości. Optymista widzi możliwość w każdym problemie. Optymista, czytaj Rafael Nadal uznał, że właściwym wyborem i dalej zachowaniem będzie po prostu zagrać, pomimo tego, że jak lekarz, tak rodzina, tak sztab trenerski mieli inne zdanie. Popatrz, spotkali się jako Team, ale finalnie to ON SAM ZDECYDOWAŁ. Oczywiście, brał pod uwagę zdanie swojego zespołu, lekarza, jak i rodziny. Wysłuchał ich zdania. Nie zmienia to faktu, że ostatecznie podjął decyzję, że zagra. Wymagało to od niego ogromnego zaufania do siebie samego, jak i swojego niezwykle wyeksploatowanego ciała, które finalnie i tak miało podporządkować się jemu, a nie on miał podporządkować się swojemu ciału. Mamy tutaj do czynienia z niezwykłym przykładem tego, do czego zdolny jest ludzki organizm jako całość, niezależnie od okoliczności. Efekt? Ostatecznie wygrał turniej i otworzył dla siebie nowy rozdział – TAK PO PROSTU.

 

W skrócie – Rafa Nadal zrobił to, co było konieczne, wtedy, kiedy było to konieczne, bo wiedział, że ma konieczność zrobienia tego, co konieczne, bo konieczności te wymuszają postępowanie skutecznego człowieka. A jak mawiał Napoleon “Najwyższym prawem jest konieczność”. Rafa koniecznie chciał doprowadzić turniej do końca, jak i koniecznie zakończyć go w koniecznie najlepszej pozycji dla siebie pozycji. Koniecznym było więc zrobienie tego, co konieczne, a koniecznością w tym przypadku dla niego samego było zagranie na najwyższym poziomie pomimo bólu, cierpienia, zdania lekarza, rodziny, jak teamu.

 

A teraz zastanów się, ile razy coś chciałeś, wszystko w Tobie mówiło Ci, że to właściwe, podzieliłeś się tym ze swoimi bliskimi, wspólnikiem, sztabem szkoleniowym, trenerami, którzy mieli odmienne zdanie i zdanie to bardziej ceniłeś niż to, co mówi Ci Twój instynkt, umysł, ciało, jak i dusza przez co finalnie nie postawiłeś nawet nie tyle co na swoim, a przede wszystkim nie postawiłeś na siebie, bo brakło zaufania od siebie, do siebie, dla siebie. Czas najwyższy to zmienić i zaryzykować. Zaryzykować jeśli jesteś gotów zapłacić cenę, a cena jak wiesz – zawsze jest wysoka. Pytanie czy jesteś gotów ją zapłacić tak samo jak Rafa, czy tak samo jak Michael Jordan, który mówi nam – „Zawsze wolałem zaryzykować i przegrać, niż żyć pytaniem: ‘co by było, gdyby…’” A jego Trener, Tim Grover dopowiada – „Bezpieczeństwo daje ci dobry poziom. Ryzyko daje ci poziom elitarny.” Aby to zrobić rzecz jasna potrzebujesz odwagi, bo żadne cnoty nie mają znaczenia, gdy brak Ci odwagi. „Odwaga nie jest czymś co się ma lub nie ma. Odwaga to gotowość zaangażowania się w ryzykowne zachowanie bez zważania na nieznane lub niekorzystne konsekwencje. Każdy jest zdolny do odważnego zachowania – o ile chce się w nie zaangażować. A jeśli weźmiemy pod uwagę, że życie właściwie nie oferuje gwarancji, samo życie jest ryzykiem.”

 

Życzę Ci odwagi.

 

Upadek… czyli wytrzymanie tylko trochę więcej raz następny.

 

Ćwierćfinał Roland Garros 2015

 

*Rafa: Sezon 2015 był najgorszy. Do tamtej pory, jedyny raz w mojej karierze nie wygrałem żadnego turnieju na mączce. Czułem mniej energii, mniejszą koncentrację, coś nie funkcjonowało tak, jak trzeba. Czasem wychodziłem na kort z myślą “co dziś się wydarzy”.

 

*Maria – żona Rafy: Lęk zawsze mu towarzyszył, ale w tamtym czasie jeszcze bardziej się uwidocznił. Pamiętam, że nie umiał się skupić. Wyrzucał piłkę i jej nie widział.

 

*Rafa: Straciłem kontrolę. Myślałem, że robię tam z siebie głupka. Tamten mecz ODZWIERCIEDLAŁ TO, JAK OD MIESIĘCY WYGLĄDAŁA MOJA CODZIENNOŚĆ

 

Skupmy się tylko na jednym, bo to mówi nam więcej niż w zasadzie trzeba. TAMTEN MECZ ODZWIERCIEDLAŁ TO, JAK OD MIESIĘCY WYGLĄDAŁA MOJA CODZIENNOŚĆ. To zdanie jest kwintesencją pojęcia struktury i kultury, którą wkładamy w swoją codzienność. Nie wiem czy wiesz, ale praca nad nazwijmy to “mentalem” nie jest pracą bezpośrednią, a pośrednią. Tak samo jest z każdym innym rodzajem pracy, którą wykonujesz w kontekście osiągania coraz to lepszych wyników niezależnie od tego, czym się zajmujesz. Jeśli Twoja codzienność jest niskiej jakości, nie zgadniesz.. Twoje wyniki również będą niskiej jakości. High Performance to bycie w procesie. Procesie tworzenia siebie, a co za tym idzie dalej pośrednio – swoich wyników. Tworzysz siebie tylko codziennie przez odpowiednią strukturę i kulturę swojego dnia, jak i tego, co w tym dniu robisz, i w jaki sposób przede wszystkim to robisz. Wszelkie te czynności w pośredni sposób wpływają na Twój końcowy wynik tam, gdzie wynik ten jest przez Ciebie do uzyskania.

 

Podam Ci prosty przykład. Chodzenie na siłownie 3x w tyg jest jedną ze struktur tygodnia. To w jaki sposób robisz te 3 treningi w tygodniu jest niczym innym jak kulturą tej pracy. Zrobienie tych 3 treningów wymaga pośredniego przygotowania innych rzeczy w swoim kalendarzu, co przyczynia się do tego, że pomimo iż niby trenujesz tylko ciało podczas treningu, to dookoła w pośredni sposób trenujesz swój mental, bo aby na tą siłownie pójść, musisz być jakkolwiek zorganizowany, czasowy, poukładany, zdyscyplinowany i tak dalej. To z kolei pośrednio przekłada się na choćby planowanie dalej swojej pracy i obowiązków również w oparciu o odpowiednią strukturę i kulturę swojego dnia, jak i siebie. Praca ta z kolei pośrednio przekłada się na Twoje wynagrodzenie. Im wyższa i lepsza struktura i kultura owej pracy, tym wyższe jej wynagrodzenie. Rozwijać to można w nieskończoność, natomiast mam nadzieje, że to już Ci wystarczy. Możemy więc założyć, że skoro Rafa jasno mówi o tym, że tamten mecz doskonale odzwierciedlał jego codzienność, która trwała miesiące, to w codzienności tej nie było ani struktury, ani kultury pracy, którą utrzymywał wcześniej, choć prawdopodobnie i tak nawet w tych miesiącach była ona wyższa niż u 99% społeczeństwa.

 

Wróćmy jeszcze do wujka Tony’ego.Cóż tym razem odjebał Wujek Tony?

 

Tony Nadal ogłasza prasie podczas sezonu 2017, że kończy współpracę z Rafą. Rafa i cały sztab dowiaduje się o tym z mediów. Tony nie poinformował ich bezpośrednio. Rafa skomentował, że zatrudniając Carlosa (późniejszy trener Rafy) nie chciał aby zajął on miejsce Tonyego i nie ukrywał swojego zdumienia , bo nie o to mu chodziło. Ich współpraca trwała 27-28 lat. Sam Tony skomentował to w następujący sposób: Lubię się czuć przydatny. Nie lubię sytuacji, w których ostatecznie czuję, że za wiele nie wniosę. Dlatego podjąłem decyzję, że odchodzę. 

 

Rafa: Czułem się nieco zaskoczony, przecież Tony to mój wujek. Nikt nie wywarł na mnie większego wpływu niż on. Trochę się obawiałem jak mogę zareagować, gdy go zabraknie

 

Być może i Rafa się obawiał, ale obawy te potrafił obsługiwać jak nikt inny, bo jak sam mówił 

 

“Mimo tego, co wydarzyło się podczas mojej kariery, wszystkie przerwy, gdy wydawało się, że moja kariera jest skończona, zawsze pozostawała we mnie determinacja do walki.” Rafa

 

Tak więc co miało miejsce po nowince od Wujka?

 

 

Finał US OPEN 2017 – po fatalnym 2015, w 2017 Rafael Nadal wygrywa 17 tytuł wielkoszlemowy

 

*Rafa: W sezonie 2017 wygrałem US OPEN. Zakończyłem rok jako lider rankingu 

 

*Rafael Maymo: Myślę, że się rozwinął i zmienił postrzeganie siebie. Chyba stąd wzięły się jego późniejsze sukcesy po 30 roku życia. Sądzę, że jeszcze wzmacnia to jego pewność siebie. 

 

*Rafa: W ostatnich latach kariery żyłem z trochę większym poczuciem wolności i mniejszą presją niż gdy Tony był ze mną

 

*Rafael Maymo: Nauczył się żeby trochę odpuścić. Znaleźć rutynę, dzięki której może się cieszyć życiem

 

*Sebastian Nadal ojciec Rafy: Dojrzał. W wieku 30 lat ma się już ukształtowaną osobowość

 

Czy z większym luzem się da? Nie tylko się da, ale i trzeba. Prawdą raz kolejny i za każdym następnym i nieskończonym razem jest to.. Co działa. Działa w danym miejscu, danym czasie, i danych okolicznościach.

 

Czy to koniec Wuja Tonyego? Na pewno nie dla nas, ani nie dla Rafy, bo pomimo odejścia, ma nam jeszcze coś cennego do przekazania.

 

Nie chodzi o samą psychikę tylko o przygotowanie. Zyskasz pewność siebie jeśli jesteś przygotowany. Tony Nadal

 

Pośredniość po raz setny.. Słuchaj teraz. Brak pewności siebie nie bierze się z braku pewności. Nie zgadniesz, ale żart odnosi się też do pewności, bo pewność siebie nie bierze się z pewności siebie. Pewność siebie jest wypadkową przygotowania, a co za tym idzie – zaufania do samego siebie. Model wygląda następująco. Jak na ironię pewność siebie nie rodzi się z pewności siebie, a rodzi się w NIEpewności. Cała zabawa polega zatem na pośrednim działaniu.

  1. Dajesz sobie słowo
  2. Dotrzymujesz danego sobie słowa
  3. Zaufanie od siebie – do siebie – i dla siebie rośnie
  4. Poziom umiejętności polegania na sobie wzrasta (tak, żart polega na tym, że poleganie na sobie jest UMIEJĘTNOŚCIĄ, NIE cechą)
  5. Przestajesz potrzebować „pewności”
  6. Robisz nie mając pewności
  7. Wiesz, że możesz na siebie liczyć nie mając pewności
  8. Doświadczasz, że nie potrzebujesz żadnej pewności siebie, bo czy ją masz czy nie – po prostu robisz

 

Prawdziwa pewność siebie to nic innego jak wystawienie się na to, że jesteś NIEpewny, a i tak robisz to, co trzeba i osiągasz to, co trzeba i zyskujesz ją, kiedy jesteś przygotowany.

 

Jeszcze nie widziałem, żeby ktoś zrobił postępy odpoczywając. Gdy ktoś przegrywa, według mnie potrzebuje treningu. Tony Nadal

 

Hmmm.. Nie będę tego psuł swoim komentarzem, jak i nie będę tego wzbogacał swoim komentarzem, bo cytat ten sam w sobie jest zepsuty, jak i bogaty jednocześnie. Bowiem Prostota tutaj jest szczytem wyrafinowania, dlatego powtórzę i zadam Ci hipnotyczne pytanie…

 

Jeszcze nie widziałem, żeby ktoś zrobił postępy odpoczywając. Gdy ktoś przegrywa, według mnie potrzebuje treningu. Tony Nadal

 

Jakiego treningu potrzebujesz?

 

Ludzie uważali mnie za zwycięzcę. To nieprawda. Jestem zawodnikiem. Zwycięstwo trwa ile trwa. To chwilowe. Od zawsze motywowała mnie chęć do dalszej walki. Według mnie, satysfakcja rodzi się z trudności. Rafa Nadal

 

Nie jestem zwycięzcą, Jestem zawodnikiem, cóż za skromność i wyrachowanie jednocześnie.

Dla Rafy zwycięstwo trwa ile trwa, bo jest chwilowe. Od zawsze Motywowała go chęć do dalszej walki, a satysfakcja rodzi się z trudności. Co nam to mówi? Że radości nie czerpał bezpośrednio tylko z wygrywania i stawiania kropki nad I, a radość tę czerpał z PROCESU. Procesu w tym wypadku = dalsza walka i czerpanie satysfakcji z trudności, które pokonywał. Możemy założyć więc, że Rafa Nadal traktował trudności jako DOBROWOLNE POKONYWANIE zbędnych przeszkód, czyli trudność = przeszkoda, która pokonywana dobrowolnie (bo nikt go do tego przecież nie zmuszał) dawała mu finalnie satysfakcję. 

 

Przejdźmy i jednocześnie wróćmy do pewnego etapu kariery Rafy – Rywalizacja z Novakiem Djokoviciem

 

„Każdy chce pokonać lidera. Dlatego często lepiej gonić niż uciekać, bo raczej chcesz walczyć o sukces, a nie go bronić.” Novak Djokovic 

 

Świetny przykład moralności Pana w wykonaniu Novaka Djokovica. Pan goni. Niewolnik ucieka. Pan walczy o sukces. Niewolnik go broni. Nie będę się tu rozgadywał na temat moralności, bo na ten temant powiedziałem już mnóstwo i jeśli to, co tutaj Ci nie wystarczy, zapraszam do nadrobienia moich materiałów na moim kanale YouTube, wystarczy, że odnajdziesz tam materiały z Friedrichem Nietzsche w roli głównej, bo to on jest ojcem podziału moralności Panów i niewolników. 

 

W pewnym momencie, bardzo dobrzy zawodnicy, umieją dokonać drastycznych zmian w krótkim czasie, to zrobił Novak. Novak wygrywał ze mną mentalnie więc musiałem to zmienić. Rafa Nadal

 

Dokonanie Drastycznych zmian w bardzo krótkim czasie świadczy o tym, że człowiek potrafi być osobą kompletną. Osoba kompletna to osoba elastyczna. Osoba elastyczna to osoba, która w danym miejscu, danym czasie i w obliczu konkretnych okoliczności, potrafi stać się tym, kim trzeba się stać i robi to, co trzeba zrobić.

Czasem postrzegasz porażkę w sposób pozytywny lub negatywny. Gdy przegrałem tamten mecz, nie byłem sfrustrowany, zdruzgotany ani nic takiego (mecz z Djokovicem). Cieszyłem się. Przezwyciężyłem swoje problemy mentalne. Czułem, że powróciłem. Rafa Nadal

 

Rafa nie cieszył się z przegranej dla przegranej. Potrafił dostrzec tego ukryte piękno, bo czuł, że pomimo przegranej, przezwyciężył jednak swoje problemy mentalne, tak więc czuł i wiedział, że ta defakto przegrana na korcie jest jednak wygraną w późniejszym rozrachunku, gdyż czuł, że powrócił i doskonale wiedział, co z tym zrobi. Tak też się stało… 

Finalnie Przegrywasz tylko wtedy, gdy Twój umysł się podda, a umysł Rafy tak czy siak w tym momencie wygrał. Jak już jesteśmy przy “przegrywaniu” czy też “porażkach”, które finalnie są składową sukcesu i bez nich sukcesu by nie było, a Ty i tak nie chcesz ich doznawać, czyli defakto sam kastrujesz się z możliwości wygrywania i sukcesu.. Tak, dobrze słyszysz.. Jak już przy nich jesteśmy, to..

 

 „Nie bój się porażki, bój się tylko nieróbstwa.” Charles Hamilton

 

„Chwała należy się wojownikowi na arenie, którego twarz jest umazana błotem, potem i krwią, który dzielnie walczy, który wie, co to jest wielki entuzjazm, wielkie poświęcenie, który ściera się w słusznych sprawach, który w swych najlepszych chwilach poznał tryumf wielkiego wyczynu, a w najgorszych, gdy przegrywa, to przynajmniej przegrywa z odwagą, nie chcąc, aby jego miejsce było wśród chłodnych i nieśmiałych dusz, które nigdy nie poznały ani smaku zwycięstwa, ani smaku porażki” Theodore Roosevelt

 

„Sukces polega na przejściu od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu”. Winston Churchill

 

„Sukces nigdy nie jest ostateczny. Porażka nigdy nie jest totalna. Liczy się tylko odwaga”. Winston Churchill

 

„Mogę zaakceptować porażkę. Nie zaakceptuję braku próby.” Michael Jordan

 

„Zwycięzca nie boi się porażki. On się nią karmi.” Tim Grover

 

„Moje porażki stworzyły mnie bardziej niż moje zwycięstwa.” Michael Jordan

 

„Porażka nie jest faktem. Porażka jest emocją.” Mike Tyson

 

“Z porażką masz do czynienia wtedy, gdy decydujesz, że jej doznałeś.” Tim Grover

 

“Porażka? Jak można o niej mówić, kiedy Twój najgorszy dzień jest lepszy niż najlepsze dni większości ludzi?” Tim Grover

 

Podsumowując : Po sukces trzeba iść drogą ryzyka i porażki; bez tego nie ma postępu

 

Zmieniliśmy forehand, stał się bardziej agresywny. Pokazywałem Rafaelowi na zdjęciach, gdy Federer i Djokovic posyłają winery – podskakują. Dzięki temu zyskują prędkość i co ważniejsze – chęć by wygrać. Sprawiłem, że zagrywał winnery z tej strony, z tej, z tamtej. Tony Nadal

 

Wrócił wujek Tony. Zacznijmy od tego czym są “winery”. Winery czyli skuteczne zagrania końcowe, które dają zawodnikowi nie tylko punkt, ale też przewagę psychiczną. Według wujka Tonyego podczas podskakiwania zawodnik nie tylko zyskuje prędkość uderzenia, ale przede wszystkim – chęć by wygrać. Podskok to nic innego jak fizyczny pokaz pozytywnej agresji podczas którego ciało mówi – wchodzę w piłkę, biorę ją, atakuje i zdobywam punkt. Podskok to nic innego jak ekspresja, która stawia zawodnika w moralności Pana, Pana, który nie jest reaktywny, a proaktywny czyli nie jest w trybie przetrwania tylko w trybie przejęcia. Podskok to nic innego jak fizyczna forma chęci wygrywania. Wniosek? Poskacz se.

 

…Wielki finał – Djokovic vs Nadal. Lider Djokovic vs nr 2 Nadal. Mecz przesądzający kto zakończy sezon jako nr 1…

 

W trakcie kariery musiałem podejmować decyzję dotyczące mojego zdrowia, które były na granicy tego, co właściwe. Łatwo ją przekroczyć. Gdybym jednak nie próbował, sądzę, że zdobyłbym z 10 szlemów mniej. Nie 1 czy 2. 10 czy 12. Tak wygląda rzeczywistość. Rafa Nadal

 

Po raz kolejny Rafa pokazuje nam, że koniecznym jest zrobienie tego, co konieczne. Koniecznym było podejmowanie decyzji dotyczące jego stanu zdrowia, które jak sam mówi – były na granicy tego, co właściwe, ale były przede wszystkim wyższą koniecznością i ceną za wygraną. Wygraną nie raz, nie dwa – 10 czy 12 jak sam mówi. Nadal nie sprzedaje nam tutaj ckliwych pierdoletów, że sukces jest czymś pięknym, bezbolesnym, sielankowym, tęczowym i tak dalej. Rafa stawia sytuację bardzo prosto – tak wygląda rzeczywistość, a jego rzeczywistością było naginanie swojego zdrowia do granicy tego, co właściwe niezależnie od okoliczności. Czy musisz robić tak samo? Oczywiście, że nie. On jednak tak robił, bo wiedział, że ceną sukcesu w jego przypadku jest ból i cierpienie. Jak mówi nam dalej…

 

“Do sukcesu prowadzi wiele dróg. Nie trzeba cierpieć. Pewnie to stres, który odczuwałem, by stać się taką wersją siebie. Podążałem ścieżką, którą wytyczył mi Tony. Według mnie okazała się właściwa.” Rafa

 

Kontuzji i przełamywania samego siebie ciąg dalszy…

 

„Nie powiem tym razem, że nie jestem zdewastowany psychicznie. Skłamałbym. Jestem zmęczony kontuzjami. Dziś był trudny moment. To będzie bardzo ciężkie mentalne wyzwanie, aby przejść ten proces, wykonać pracę, aby wyzdrowieć i wrócić. Nie wiem czy to staw czy mięsień. Jestem rozczarowany, ale jutro jest kolejny dzień i trzeba iść dalej.” Rafa Nadal

 

Rafa nie robił się sztucznie w chuja, że wszystko jest w porządku. Potrafił zaakceptować rzeczywistość taką, jaka jest, a później odpowiadał na nią w odpowiedni sposób. Nie kłamał samego siebie, że nie jest zdewastowany psychicznie, ani że kontuzji nie ma. Akceptował to w pełni i akceptacja ta, była pierwszym krokiem do ustanowienia odpowiedniej odpowiedzi na aktualny stan, w którym się znajdował. Jaka była ta odpowiednia odpowiedź? 

Wystarczy, że skupimy się na ostatnim zdaniu i jednocześnie przypomnimy sobie filozofię “TYLKO TROCHĘ WIĘCEJ”, bo pomimo tego, że Rafa był rozczarowany, zaakceptował to, bo jutro przecież jest kolejny dzień i trzeba iść dalej, a co za tym idzie – odpowiedzieć na konkretne okoliczności w odpowiedni sposób wytrzymując jeszcze TYLKO TROCHĘ WIĘCEJ.

 

*Dziennikarz: Rafa, zastanawiam się jak ciężko kontrolować ci swój organizm podczas takich meczów, skoro musisz dbać o to, aby nie zrobić sobie krzywdy

 

*Rafa: Mam pewne problemy, ale tak już jest. Akceptuję sytuację. Dziś przychodzi moment, że muszę spróbować zagrać na 100%. Roland Garros zaczyna się za 2,5 tygodnia. Muszę doprowadzić organizm do granic możliwości. Jeśli coś się wydarzy, trudno.

 

Jak możesz słusznie zauważyć – akceptacji ciąg dalszy. Akceptował nie tylko fakty przed kórych obliczem już stawał. Potrafił również zaakceptować konsekwencję, które jeszcze się nie wydarzyły, ale wydarzyć się mogą. Czyli był nie tylko świadomy w tu i teraz, ale liczył się z ceną, która może być do zapłacenia jutro, pojutrze, za rok, i tak dalej. “Muszę doprowadzić organizm do granic możliwości. Jeśli coś się wydarzy, trudno.”

 

Przed meczami wielokrotnie mu powtarzałem – Pamiętaj kim jesteś. Niech Twój przeciwnik ma świadomość z kim gra. Osiągnąłeś już niesamowicie dużo, uświadom to innym. Carlos Moya

 

Wiara w siebie to dobry level. Świadomość tego, kim się jest, to najwyższy level. Przypominał mu o tym późniejszy Trener – Carlos Moya jak i zachęcał Rafe do tego, aby jego przeciwnicy permanentnie mieli również tę świadomość, że grają przecież z samym Rafaelem Nadalem. A Ty? Kim jesteś? Czy Ty sam wiesz kim jesteś i dalej, czy Twoi przeciwnicy też o tym wiedzą? Jeśli nie, przedstaw się sobie jak najszybciej i poznaj się ze sobą teraz. 

 

*Carlos Moya: Przestań narzekać

 

*Rafa: Wiem, to mi nie pomaga

 

*Carlos Moya: Spokojnie, bo zaczynasz się pogrążać i nie masz jak wejść. Wiem, że niełatwo Ci cieszyć się grą, ale spróbuj. Na Paryż musisz zmienić nastawienie. Zacznij teraz. Nie wiemy ile zostało takich sesji treningowych jak dzisiejsza. To jest właśnie piękne. Może za 4-5 lat, spojrzysz w przeszłość i będziesz chciał wrócić do tej chwili, bo w tamtym momencie się nie cieszyłeś, a takie chwile już nie wracają

 

Nie będę tutaj nic dodawał prócz tego, że w dużym skrócie Carlos Moya wzywa nas do tego, abyśmy przestali być niewdzięcznymi i smutnymi parówami, bo nigdy nie wiadomo ile jeszcze zostało nam “takich sesji treningowych” w grze pod tytułem życie.. Dlatego przeczytam Ci to jeszcze raz.

 

*Carlos Moya: Spokojnie, bo zaczynasz się pogrążać i nie masz jak wejść. Wiem, że niełatwo Ci cieszyć się grą, ale spróbuj. Na Paryż musisz zmienić nastawienie. Zacznij teraz. Nie wiemy ile zostało takich sesji treningowych jak dzisiejsza. To jest właśnie piękne. Może za 4-5 lat, spojrzysz w przeszłość i będziesz chciał wrócić do tej chwili, bo w tamtym momencie się nie cieszyłeś, a takie chwile już nie wracają

 

Idźmy dalej…

 

On chyba lubi cierpieć, bo chce przezwyciężyć to cierpienie. Pod koniec kariery cierpienie chyba jednak już nie prowadziło do przezwyciężenia go. To było cierpienie dla samego cierpienia. Chyba to jednak ostatecznie przesądziło o końcu. Rafael Maymo

 

Skomentuje to tylko jednym zdaniem, które należy do Viktora Frankla, kolejnego Mistrza cierpienia. „Cierpienie samo w sobie nie jest szlachetne. Szlachetne staje się dopiero wtedy, kiedy mu nadajemy sens.” Frankl

 

Nigdy nie sądziłem, że w wieku 37 lat nadal będę grał w tenisa. Wiem, że nikomu nie muszę nic udowadniać. Nawet sobie samemu. Ale nie umiem przestać. To mój znak rozpoznawczy, taki właśnie jestem. Rafa Nadal

 

Byłbym nieszczęśliwy gdybym wierzył, że nie zrobiłem wszystkiego żeby walczyć do samego końca. Zawsze najbardziej się tego bałem. Teraz nie boję się niczego. Rafa Nadal

 

Zadaj sobie tylko jedno pytanie.. Czy byłbyś szczęśliwy gdybyś wierzył, że nie zrobiłeś wszystkiego co konieczne żeby walczyć do końca? Być może jednak tak postąpiłeś i nie zrobiłeś wszystkiego? Jeśli tak, wiesz, co masz z tym zrobić, bo inaczej nie da Ci spokoju i pewnie już nie daje.

 

Pożegnalne przemówienie Rafy na zakończenie kariery.

 

Ciężko zacząć od jednej osoby, ale Tony… Stoję tu dzisiaj dzięki Tobie. Dziękuję, że poświęciłeś dużą część życia żeby mi towarzyszyć. Dziękuję za treningi, rozmowy, docinki, zmuszanie mnie do cierpienia, żarty i pchanie mnie do granic możliwości. Nasza droga różnie się układała, ale bez wątpienia było warto. Rafa Nadal

 

Nie taki zły ten Tony, prawda? Nie takie złe to cierpienie i ból towarzyszący przy pchaniu do granic możliwości, prawda? Czy takie ekstremum jest konieczne aby mieć wyniki niezależnie od dziedziny, którą uprawiamy? Oczywiście, że nie. Nie musisz łamać nóg żeby osiągnąć sukces, chyba, że łamanie nóg w procesie jest konieczną koniecznością. O tym właśnie mówi nam Rafa, bo bez wątpienia było warto.

 

Osiągnąłem swój cel, dawałem z siebie wszystko. I odchodzę w spokoju całkowitym, zadowolonym z kariery. Rafa Nadal

 

Spokój z Tobą Rafaelu i dziękuję, że pozwoliłeś mi i teraz również innym, przedstawić się w takim bezkompromisowym wydaniu. 

Czy program ten wymaga jakiegokolwiek zakończenia? Oczywiście, że nie.

I właśnie dlatego zakończe go w bardzo subtelny sposób, bo w tych słowach zawarta jest wszelka esencja…

 

Koniecznie rób to, co konieczne, bo koniecznym jest abyś stał się osobą kompletną, która koniecznie w konkretnych okolicznościach jest tym, kim trzeba być, jak i w koniecznościach tych koniecznie ROBI I WYTRZYMUJE TYLKO CHWILĘ I TYLKO TROCHĘ WIĘCEJ.

 

Puść program dalej, niech się szerzy, bo niezwykle nieskromnie wiem i stwierdzam, że urywa po prostu dupę w swej prostocie, wyrafinowaniu i skuteczności, które Ci tutaj przedstawiłem. Tak więc łapa, komentarz, sub, udostępnienie jest tutaj teraz konieczną koniecznością.

 

Współpraca indywidualna i szkolenia dla firm – tylko dla tych, którzy wiedzą, czego chcą. Jeśli do owej grupy należysz Ty, czy Twoja firma i chcesz przesuwać granicę i wyznaczać standardy High Performance – zostaw wiadomość na oproblemachinaczej.pl/wspolpraca

 

Inne moje programy, jak płatne, tak bezpłatne znajdziesz również na mojej stronie internetowej jak i moim kanale youtube https://www.youtube.com/@oproblemachinaczej

 

Wygrywania, to był Bartłomiej Florek – oproblemachinaczej.pl

Hall of Fame OPINIE

Mateusz "Don Diego" Kubiszyn - 3 krotny Mistrz Świata K1, Gromda Champion
"Jestem człowiekiem wielozadaniowym i mam na głowie sporo obowiązków: praca strażaka, prowadzenie działalności gospodarczej oraz dodatkowo uprawiam sport zawodowy (sporty walki). Natłok obowiązków, towarzyszący temu stres powodowały narastające zmęczenie i zaniedbywanie obowiązków. Współpraca z Bartkiem polegała przede wszystkim na nauce efektywnego odpoczynku i regeneracji podczas popołudniowych drzemek. Już od pierwszej sesji poczułem różnicę, nauczyłem się zasypiać szybko (co wydłużyło całkowity czas snu) i widzę poprawę w efektywności moich działań w życiu codziennym."
Sprawdź
Krzysztof Rzeźnik - Właściciel GPPH
"Bartek ma naprawdę mega podejście i potrafi trafnie rozwikłać sedno każdego aspektu, który razem poruszamy. Po spotkaniach z nim wychodzi się z gotowym i poukładanym w głowie planem działania. Spotkania są bardzo rzeczowe, oparte na praktycznych przykładach i na jego szerokiej wiedzy. A co też ważne - jeśli wie wcześniej o tematach do opracowania - jest zawsze do nich bardzo dobrze przygotowany. Bartek to osoba która naprawdę angażuje się w drugiego człowieka i pomaga spojrzeć na procesy myślowe oraz działania z różnych perspektyw, czyniąc podejmowanie decyzji o wiele bardziej świadomym. Często jest tak, że sami wiemy czego chcemy, a odpowiedzi są w nas - a Bartek jest tą osobą, która wybitnie pomaga z tego korzystać"
Sprawdź
Dawid Malczyński - YouTuber i Biznesmen
"Mega profesjonalista, z indywidualnym podejściem! Pracowaliśmy razem 3 miesiące i po każdej sesji czułem olbrzymią poprawę swojego mentalu! Polecam z całego serca!"
Sprawdź
Wiesław Piechota - Właściciel GPPH
"Dzięki współpracy z Bartkiem wróciłem do swoich starych, dobrych nawyków - takich jak np. codzienne czytanie książek. Spotkania z nim pomogły mi uporządkować sposób działania oraz zarządzanie czasem, dzięki czemu mogę bardziej świadomie podchodzić do codziennych wyzwań - zarówno zawodowych, jak i prywatnych. Dzięki temu mogę dużo skuteczniej kontynuować swój rozwój osobisty i zawodowy oraz podejmować decyzje z większym spokojem i pewnością."
Sprawdź
Katarzyna Jakubowska - Rekordzistka Guinnessa i Mistrzyni Polski
"Bartłomiej Florek to osoba z niewiarygodnym doświadczeniem! Bartek przygotowywał mnie mentalnie do Rekordu Guinnessa w kontakcie całego ciała z lodem. Miałam kilka sesji autohipnozy. Podczas ustanawiania rekordu byliśmy w kontakcie telefonicznym. Kiedy gasło mi słoneczko Bartek przywracał mi jego blask. To niesamowita osoba działająca cuda. Mój rekord jest również rekordem Bartka! Dziękuję bardzo za pokazanie mi jak można zrobić więcej niż nam się wydaje."
Sprawdź
Krzysztof Gąsior - Co-founder SmartLunch.pl
"Wyszedłem z naszych sesji tak naładowany energią, że moje cele boją się mnie, a nie ja ich :) Bartek nie tylko otworzył mi oczy, ale i kopnął w tyłek – w najlepszym możliwym sensie. Polecam każdemu kto chce działać."
Sprawdź
Rafał Włodarczyk
"Siemanko, jak powiedziałem tak zrobiłem, wróciłem na zawody rok później i rozjebałem. Nawet wykręciłem rekord Niemiec. Niezmiennie dzięki bo ten sukces po części jest dzięki Tobie. W głowie do dziś mam mental wypracowany przy Twoich wskazówkach, bo to nie było szczęście tylko moja ciężka praca."
Sprawdź
Łukasz Szpunar - 5x Rekordzista Guinnessa
„Jeśli chodzi o rozwój osobisty, przerabiałem wiele technik i programów, których jest mnóstwo na rynku. Czasem wszystkiego jest tak dużo, że ciężko wybrać to, co będzie dla Ciebie najskuteczniejsze. Tak właśnie było w moim przypadku. Już od pierwszej sesji u Bartka, wiedziałem że dobrze trafiłem, bo wybrał dla mnie narzędzia, które będą najbardziej skuteczne w tym, co chce osiągnąć... A praca z moją podświadomością podczas transu hipnotycznego, była dopełnieniem tego, czego potrzebowałem. Uprawiam bardzo świeży i ciężki sport jakim jest morsowanie wyczynowe. Polega to na spędzeniu jak największej ilości czasu w balii z wodą i lodem, która ma zbliżoną temperaturę 0 stopni. Mój wynik zależy od mojej silnej woli, ale również bariery bezpieczeństwa. Bo gdy temperatura ciała spadnie za nisko, to udział w tym momencie się kończy. Muszę tak pokierować swoim organizmem, by w tym dyskomforcie znalazeźć komfort i wtedy temperatura się utrzyma, a mój organizm będzie pracował jak szwajcarski zegarek. Ćwiczenia pracy nad umysłem oraz hipnoza, pozwoliła mi osiągnąć rewelacyjny czas 4 godzin. A Bartek jest jednym z ojców tego sukcesu. Polecam serdecznie. Jest to jeden z najlepszych trenerów mentalnych w Polsce jakich poznałem.”
Sprawdź
Paweł Kaczmarczyk - Druga Strona Medalu
"Świetne podejście do klienta, dobranie narzędzi do pracy i potencjalnych rozwiązań problemów. Dzięki Bartkowi dowiedziałem się, że narcyzm nie musi być wadą i można używać go mądrze!"
Sprawdź
Wiktoria Pleśniak - 5x Mistrzyni MMA Polska 2024/25
"Współpracę z Bartkiem zaczęłam dość niedawno, natomiast już widzę efekty naszych spotkań. Z jego pomocą udało mi się wywalczyć 2 złote medale na Mistrzostwach Polski No Gi oraz 10-tych Mistrzostwach Mma Polska. Profesjonalne podejście, skuteczne metody dzięki którym możemy osiągać niesamowite rezultaty. Naprawdę polecam każdemu, kto poszukuje wsparcia w procesie samorozwoju i osiągania celów! :)"
Sprawdź
Waldemar Piotrowski - Prezes Zarządu JOBFORME
"Szkolenie biznesowe obejmujące zagadnienia marketingu, odporności na stres, zarządzania czasem oraz radzenia sobie z wyzwaniami oceniamy bardzo pozytywnie. Było ono nie tylko merytoryczne, ale również dostosowane do potrzeb naszego kilkunastoosobowego zespołu. Bartek wykazał się profesjonalnym podejściem, świetnie angażując uczestników i tworząc atmosferę sprzyjającą nauce oraz otwartej dyskusji. Przekazana wiedza była praktyczna i oparta na konkretnych przykładach, co ułatwia jej zastosowanie w codziennej pracy. Szczególnie doceniliśmy sposób prowadzenia warsztatów – były one dynamiczne, interaktywne i dostarczały wielu inspiracji. Całość przebiegła sprawnie, a program szkolenia został zrealizowany w ciekawy i przemyślany sposób. Jesteśmy bardzo zadowoleni z efektów, a zdobyte umiejętności na pewno przełożą się na jeszcze lepsze wyniki w naszej działalności. Polecamy to szkolenie każdemu, kto chce rozwijać swój zespół w obszarze kluczowych kompetencji biznesowych."
Sprawdź
Oskar Poźniak - Mistrz Polski MMA 2023
"Współpracuje z Bartkiem już od dłuższego czasu i od tego momentu realizuje wszystkie swoje cele w 100%! Bartek z jego hipnozą oraz rozpisywaną przez niego dietą, okazał się ostatnim niezbędnym elementem w moich przygotowaniach. Podczas naszej współpracy stoczyłem 7 walk, z czego wygrałem wszystkie i podczas tego procesu zdobyłem tytuł Mistrza Polski. Pozytywne skutki naszej współpracy da się również odczuć w życiu codziennym -  większą pewność siebie, samodyscyplina czy kontrola nad emocjami. Dzięki Bartek jeszcze raz i serdecznie polecam tego gościa!"
Sprawdź
Maciej Nowak - Wiceprezes MTM
"Bartłomiej, znany mi bardziej jako „Łysy Magik”, to człowiek o niesamowitej cierpliwości i wyjątkowej zdolności czytania ludzi. Już po pierwszych chwilach naszej znajomości wiedziałem, że mogę mu zaufać. To właśnie ta intuicja i profesjonalizm sprawiły, że poczułem się pewnie, wiedząc, że wszystko, czym się z nim dzielę, zostanie między nami. Do tej pory miałem przekonanie, że ludzie zajmujący się takimi tematami ograniczają się do słuchania, by potem wystawić rachunek i zapisać na kolejną wizytę. Bartek pokazuje, że można to robić inaczej. To człowiek godny zaufania, który nie tylko wskazuje właściwą drogę, ale przede wszystkim daje „wędkę” – to od nas zależy, jak ją wykorzystamy. Jeśli ktoś zastanawia się nad wyborem osoby, która będzie prawdziwym przewodnikiem, a nie tylko „profesjonalistą z wysokim cennikiem”, polecam Bartka z całego serca. To człowiek, który zaangażowaniem i troską wyprzedza wielu – nawet po godzinach potrafi zapytać, jak się czuję, lub rzucić zdanie, które rozważam potem przez cały dzień."
Sprawdź
Krzysztof Chodakowski - Doradca Ubezpieczeniowy UK
"Zaczynam rozumieć" - czyli krótka recenzja co przyniósł mi mentoring z Bartkiem. Zrozumiałem, że większość problemów - kreujemy sami lub wyolbrzymiam je bardziej niż to potrzebne. Moje podejście do życia całkowicie się zmieniło, a na problemy zacząłem reagować śmiechem lub "challenge accepted" niż złością i obwinianiem się - jak to było dotychczas. Po pierwszej rozmowie z Bartkiem zainspirowałem się. Po drugiej obudziłem, a po trzeciej utwierdziłem, że nie ma elixiru na szczęście - i tylko my sami decydujemy czy będziemy szczęśliwi czy nie. Niby to wiemy, a problem jest w tym - że tak naprawdę szczerze w to nie wierzymy. Na początku obawiałem się, że tylko sobie luźno rozmawiamy o wszystkim i niczym, ale latając z Bartkiem po tematach od mojego biznesu po moje życie prywatne - wszystko jak puzzle zaczęło łączyć się w całość. Myślałem, że otrzymam jakieś "rady i wskazówki" co i jak... lecz najlepsze w tym mentoring'u było to, że doszedłem do wszystkiego sam... czyli zgaduję, że taki niecny plan na mnie był uknuty od początku. PS. Do hipnozy podchodziłem z lekkim uśmiechem i mało poważnie... ale po pytaniu od znajomego po sesji z Bartkiem: " Ty jesteś jakiś zahipnotyzowany? " w czasie bardzo stresowej i trudnej sytuacji pomyślałem " chyba działa ".
Sprawdź
Przemysław
"Pisałem wcześniej już kilkukrotnie do Ciebie w sprawie porad i problemów ale teraz przychodzę nie z problemem a z podziękowaniem, ponieważ zdrowieje, moja relacja z samym sobą zaczyna zdrowieć. Zacząłem się tworzyć na nowo dzięki Twoim filmom, autohipnozom, rozmowy przez telefon którą odbyliśmy chyba z 2 lata temu, którą sam zaproponowałeś wtedy, takie szybkie 15 minut darmo. Zacząłem zauważać, że to nie otoczenie było i jest problemem ale to ja byłem problemem a dokładniej mówiąc, to moje myśli były problemem, to one mnie blokowały i były w mojej głowie przez wiele lat. Dotarło do mnie, że sam fakt, że doświadczałem przemocy psychicznej oraz emocjonalnej od własnych rodziców, którzy byli toksyczni sprawiło, że te myśli i blokady były w głowie ale już nie jestem od bardzo dawna tym małym dzieckiem, tym małym chłopcem, który się boi tego wszystkiego co mu rodzice robili i nie ma to już znaczenia obecnie. Wystawiam się na to z czym dotychczas miałem problemy, czy to reakcję ciała poprzez drżenie w określonych sytuacjach, czy to określone sytuację w których się znajduję i mnie triggerują to ja robię na przekór i działam mimo to. To jest to o czym niejednokrotnie mówiłeś, ekspozycja na dyskomfort itd, to kurwa działa w praktyce serio. Byłem tak podekscytowany samą myślą o tym, że doszedłem do pewnych przemyśleń, dzięki którym zrozumiałem bardzo wiele rzeczy, które obecnie ułatwią mi funkcjonowanie codzienne, że wziąłem i zacząłem pisać do Ciebie tego e-maila z podziękowaniem i jestem mega wdzięczny za robotę którą robisz 🔥💪🏻 bo gdybym na Ciebie nie natrafił to nie wiadomo co by było."
Sprawdź
Szymon Ostrowski - MMA Fighter
"Hipnoterapia u Bartka była strzałem w dziesiątkę, jeśli chodzi o zmniejszenie stresu przed zawodami i walkami. Już po pierwszej sesji zauważyłem, że czuję się dużo spokojniejszy, bardziej opanowany i pewniejszy siebie. Pomogło mi to nie tylko lepiej radzić sobie z presją, ale też skupić się na swoich celach i rozwoju aby osiągać lepsze wyniki. Co ważne, zawsze mogę liczyć na pełne wsparcie ze strony Bartka, zarówno w trudniejszych chwilach, jak i wtedy, kiedy wszystko idzie zgodnie z planem – jest to niesamowicie przydatne i motywujące. Dzięki hipnoterapii z Bartkiem nauczyłem się lepiej radzić sobie z wyzwaniami w sporcie, dodatkowo wyciągać z życia jeszcze więcej, a wiedza która została mi przekazana zostanie ze mną na długo. Serdecznie polecam każdemu."
Sprawdź
Krystian Zupa - Profesjonalny jeździec, Menadżer stadnin koni
"Bartek ma profesjonalne podejście do klienta i świetny kontakt. Jest otwarty i holistycznie podchodzi do problemów. Stara się zrozumieć i doradzić, a nie wygłaszać tezy bez poparcia. Praca z nim już od pierwszego spotkania zmienia punkt widzenia i wrzuca myślenie na nowe tory."
Sprawdź
Mariusz - Lider Branży Stomatologicznej
"Bartka znam od pół roku. Zaczęliśmy od hipnozy, a potem przeszliśmy do pracy nad moim nastawieniem do biznesu i mogę szczerze powiedzieć, że odkąd poznałem Bartka, moje życie zmieniło się na lepsze. Zmiana o 300%. Obecnie pracujemy dużo nad moim mentalem. Bartek potrafi w ciągu godziny szybko zdiagnozować co, komu dolega i podpowiedzieć różne praktyczne rozwiązania. Polecam z całego serca."
Sprawdź
Arkadiusz Kaszuba - Low-kick World Champ / Pro MMA Fighter
"Podejście mentalne do życia i sportu jest bardzo ważne. Wszystko zaczyna i kończy się w naszej głowie. Praca nad mentalem i ciałem? Tylko u tego Gościa. Wspólnie robiliśmy mój limit wagowy przed EFM 2."
Sprawdź
Bartosz Rewera - Pro MMA Fighter
"Nie sądziłem, że hipnoza może być tak skuteczna i mimo, że pracujemy nad rzeczami związanymi z moim podejściem do walk, to rykoszetem dostaję chociażby moja samokontrola i podejście do życia. Pracujemy razem również na płaszczyźnie dietetycznej. Robienie wagi nigdy nie było tak proste."
Sprawdź
Łukasz Smarzyński - Bokser
"Należę do ludzi dla których doba jest o wiele za krótka. Dwunastogodzinna zmiana nad grillem, po 22 trening, a każdą wolną chwilę staram się poświęcić rodzinie i efektem tego jest przemęczenie, które w oczywisty sposób odbierało mi chęci do dalszej pracy, co skutkowało moim zaangażowaniem na 50% i brakiem progresu, a wręcz spadkiem wszelkich wyników. Ok. pół roku temu rozpocząłem współpracę z Bartłomiejem Florkiem, początkowo bardzo sceptycznie i z lekkim uśmiechem podchodziłem do tematu hipnozy jednak po namyśle stwierdziłem „co mi tam" I spróbowałem. Bartek okazał się naprawdę spoko gościem, który bardzo chętnie odpowiedział na wszelkie pytania, a także dopytał o wszystko nad czym chciałabym pracować. No i się zaczęło, po wstępie rozpoczęliśmy pierwszą sesję hipnotyczną w ciągu ok. godziny w bardzo przyjemnym stanie głębokiej relaksacji rozpocząłem pracę nad tym co chciałbym zmienić w swoim boksie, a efekty odczułem już w kolejnej walce. Warto spróbować."
Sprawdź
Daniel Bastrzyk
"Cześć Bartek, jeszcze raz chcę ci podziękować, widzę coraz więcej pozytywnych zmian, wygrałem z prokrastynacją, dodatkowo stałem się konfliktowy, z cichego chłopca do bicia stałem się gościem który nie ma problemu powiedzieć, nie, będzie pomojemu, to mi nie pasuje, lub spierdalaj, nie mam problemu z wywoływanie konfliktów gdy ktoś przekracza moje granice lub mnie nie szanuje, i nie dlatego że stało się to proste bo nie stało nadal jest stresujące ale mam to w dupie bo albo strach rucha cię albo ty go, stałem się dużo bardziej samo sterowny, długo by wymieniać, narazie to tylko początek bo ja się dopiero rozkręcam, Dzięki wielkie za twoją pomoc, "pozwól sobie", i "rób to tylko codziennie"
Sprawdź
Olaf Meller
"Jeśli chcesz: - Porozmawiać o swoich traumach z dzieciństwa - Przedyskutować swoje relacje z rodzicami i pozastanawiać się dlaczego jesteś taki a nie inny - Małymi krokami zacząć wyciszać swoje demony, szukać spokoju, a najlepiej znieczulenia od tego strasznego, ciężkiego życia… To poszukaj innego specjalisty ;) ALE. Jeśli chcesz dogadać się ze swoimi demonami. Umieć je wykorzystać tak żeby być na maksa skuteczny w swoim życiu. Wszystko jedno czy w sferze zawodowej czy osobistej. Jeśli chcesz czerpać z życia tyle ile się da. Omijać kompromisy i przeszkody. Pewnym siebie sięgać po swoje marzenia z uśmiechem na ustach. …To umów się na mentoring do Bartka. I lepiej się pospiesz, bo nie wiem czy w Polsce znajdziesz drugiego tak profesjonalnego i skutecznego gościa."
Sprawdź
Radosław Jasiński
"Siemanko. Muszę Ci podziękować za pracę którą wykonałeś, tak naprawdę od serca. Fajnie jest stawiać na swoim i być niezależnym, oraz nie mieć ciągle w głowie starej traumy. Jedynie szkoda że nie trafiłem do Ciebie parę lat temu. Robisz zajebistą robotę"
Sprawdź
Rafał
"20.02 odbyłem sesje, laczem video z mieszkania, która dotyczyła mojego leku przestrzennego. Bałem się tzw. dziurawej podłogi, czyli widzieć przestrzeń pod sobą. 28.02 sprawdziłem i powiem... pomogło. Wszedłem na most wiszący Blackforest Line. Z małym wsparciem kolegi i nierozglądajac się zbytnio w dół :) przeszłem i wróciłem. Nawet się nie pociłem. Wiadomo musiałem się trzymać poręczy i nie było zafajnie kiedy bujało mostem ale najważniejsze... nie czułem jak wcześniej strasznego lęku i nie miałem uczucia "zaciśniętej" klatki piersiowej. Przy końcach nawet puszczałem poręcz:) jeszcze pewnie kilka takich akcji i może będzie dobrze :)"
Sprawdź
Tomek Sornat
"Jestem zadowolony z materiałów do autohipnozy Bartka Florka. Jego podejście do procesu hipnotycznego jest niesamowicie skuteczne i inspirujące. Jego głos płynnie wprowadza mnie w podróż do głębokiego relaksu i transformacji. Materiały są pełne pozytywnej energii i motywacji. Dzięki nim mogłem odkryć nowe poziomy świadomości i zastosować hipnoterapię do własnego rozwoju i doświadczenia wewnętrznej transformacji. Jego technika skupia się na pozytywnych aspektach życia, samoulepszaniu i osiąganiu harmonii wewnętrznej. Czułem nieomal jego fizyczną obecność, wsparcie do działania po każdej sesji autohipnozy. Nagrania są skonstruowane w sposób budujący zaufanie i zapewniają bezpieczne i przyjemne doświadczenie hipnotyczne. Kto szuka sposobów na poprawę swojego samopoczucia, uwolnienie od stresu i rozwinięcie swojego potencjału znajdzie w nich nieocenioną pomoc."
Sprawdź
Kinga
"Pełen profesjonalizm. Rewelacyjny człowiek świetna współpraca. Jestem mega wdzięczna że tu trafiłam i polecam każdemu z całego serca 💜"
Sprawdź